1 września 2026 roku jedna z najbardziej znanych firm chińskiego e-commerce’u w końcu weszła na giełdę. Shein przeprowadziła pierwszą ofertę publiczną (IPO) w Hongkongu, pozyskując około 1,7 mld dolarów. Jednak radość inwestorów nie trwała długo: już w pierwszych godzinach notowań akcje spółki spadły o około 10% w stosunku do ceny emisyjnej. Podsumowując sesję giełdową, spadek nieco się zmniejszył, ale debiut i tak okazał się słaby.
Szczególnie wymowna była wycena samej firmy. W 2022 roku wartość Shein szacowano na prawie 100 mld dolarów. W momencie wejścia na giełdę w Hongkongu – na około 26–27 mld dolarów. Oznacza to, że w ciągu czterech lat firma straciła prawie trzy czwarte swojej dawnej wyceny.
Trudno byłoby wybrać bardziej symboliczny dzień na debiut giełdowy.
Właśnie od 1 września Francja zaczęła nakładać specjalny ekologiczny „podatek” na towary tzw. ultra-fast fashion – mody ultraszybkiej, której symbolem stała się firma Shein. Opłata ta może wynosić do 50% wartości towaru, ale nie więcej niż 12 euro w 2026 roku. Do 2030 roku planuje się podwyższenie maksymalnej kwoty do 19,50 euro.
UA.News opowiada, w jaki sposób Shein, Temu i AliExpress stworzyły globalne imperium produktów za kilka dolarów, dlaczego ich towary są tak tanie, w jaki sposób algorytmy skłaniają użytkowników do powrotu po kolejne zakupy oraz dlaczego państwa jedno po drugim zaczynają przełamywać ten model.
Shein, Temu i AliExpress: jak Chiny stworzyły globalny supermarket tanich towarów
AliExpress pojawił się już w 2010 roku jako część Alibaba Group. Jego model był dość prosty: tysiące chińskich sprzedawców zyskało możliwość bezpośredniej sprzedaży towarów klientom w Europie, USA i dziesiątkach innych krajów.
W rzeczywistości AliExpress wyeliminował część pośredników z tradycyjnego łańcucha handlowego. W klasycznym schemacie towar przechodzi mniej więcej następującą drogę: fabryka – duży hurtownik – importer – krajowy dystrybutor – sklep – kupujący. Każdy uczestnik dodaje swoją marżę.
Na platformie handlowej chińska fabryka lub sprzedawca może wysłać etui na telefon, kabel lub koszulkę bezpośrednio do osoby w Kijowie, Paryżu czy Warszawie. Z czasem Alibaba zaczęła jeszcze bardziej skracać ten łańcuch. Na przykład usługa AliExpress Choice zakłada, że platforma przejmuje znaczną część zadań związanych z ustalaniem cen, pozyskiwaniem klientów, dostawą i obsługą posprzedażową, a towary otrzymuje bezpośrednio od producentów i sprzedawców.
Shein poszła o krok dalej. Firma przekształciła modę szybką w coś na wzór platformy technologicznej. Zamiast dużych kolekcji sezonowych może nieustannie testować ogromną liczbę nowych modeli.
A potem pojawiła się Temu — platforma handlowa firmy PDD Holdings, która przeniosła tę samą logikę na praktycznie wszystkie kategorie towarów: od akcesoriów kuchennych i narzędzi po zabawki, elektronikę, artykuły dekoracyjne i odzież.
W rezultacie na jednym rynku ukształtowało się kilka różnych modeli. AliExpress — gigantyczny międzynarodowy bazar. Shein — technologiczna maszyna do produkcji i sprzedaży niezwykle taniej mody. Temu — uniwersalny sklep, który przekształcił poszukiwanie zniżek niemal w grę.
A konkurencja między nimi tylko jeszcze bardziej pchała ceny w dół.
Dlaczego produkty na Shein, Temu i AliExpress mogą kosztować kilka dolarów

Nie ma jednej tajemnicy stojącej za niskimi cenami chińskich platform handlowych. Ich przewaga wynika z kilku czynników jednocześnie.
Pierwszym z nich jest skala chińskiej produkcji. Wokół dużych ośrodków przemysłowych przez lata powstawały całe klastry przedsiębiorstw. Jedna fabryka produkuje tkaniny, druga — dodatki krawieckie, trzecia — opakowania, a czwarta zajmuje się szyciem.
Producent nie musi budować całego systemu od podstaw.
Drugim czynnikiem jest maksymalnie krótka droga do klienta. Towar za 5 dolarów staje się znacznie droższy, jeśli najpierw trzeba go przewieźć kontenerem do Europy, odprawić celnie, dostarczyć do magazynu, rozdzielić między sklepy, opłacić wynajem powierzchni handlowej, pensje sprzedawców, a do tego pozostawić marżę importerowi.
Shein lub sprzedawca na AliExpress może po prostu wysłać go bezpośrednio do klienta.
Jednak najbardziej interesujący jest właśnie model Shein.
Sama firma wyjaśnia, że nowy projekt może początkowo być produkowany w partii liczącej zaledwie około 100–200 sztuk. Jeśli towar dobrze się sprzedaje, system zleca dodatkową produkcję. Jeśli nie — firma nie zostaje z ogromnym magazynem niepotrzebnej nikomu odzieży.
Tradycyjny sprzedawca detaliczny jest zmuszony zgadywać, co będzie popularne za kilka miesięcy. Shein stara się najpierw sprawdzić popyt, a dopiero potem zwiększyć skalę produkcji.
Pozwala to na jednoczesne wprowadzanie na rynek ogromnej liczby modeli i szybkie rezygnowanie z tych, które się nie sprawdzają.
Właśnie dlatego chińskie platformy coraz mniej przypominają zwykłe sklepy. Bardziej przypominają ogromne systemy przetwarzania danych, do których podłączone są tysiące producentów.
Prosto z chińskiej fabryki do mieszkania: jak działa logistyka tanich przesyłek
Kolejnym ważnym elementem tej rewolucji jest poczta. Przez wiele lat w Stanach Zjednoczonych i Europie obowiązywały przepisy, zgodnie z którymi małe przesyłki międzynarodowe korzystały ze znacznych ulg celnych.
Dla Shein, Temu i sprzedawców z AliExpress było to niemal idealne środowisko.
Zamiast sprowadzać do kraju kontener z dziesięcioma tysiącami koszulek jako zwykły importer, firma mogła wysłać dziesięć tysięcy pojedynczych zamówień bezpośrednio do klientów.
Skala tego przepływu stała się kolosalna. Według danych Komisji Europejskiej w 2024 r. do UE sprowadzono około 4,6 mld towarów o wartości do 150 euro. To około 12 mln dziennie.
A w 2025 roku było ich już prawie 5,9 mld. Co więcej, w 2024 roku 91% takich przesyłek pochodziło z Chin.
Oznacza to, że nie jest to już niewielka nisza handlu internetowego. Mówimy tu o miliardach pojedynczych produktów, które co roku fizycznie przechodzą przez lotniska, centra sortowania i urzędy celne.
Część popularnych produktów platformy jest obecnie przechowywana bliżej klientów – w lokalnych magazynach. Jednak sama możliwość taniego wysyłania ogromnej liczby niewielkich paczek z Chin stała się jednym z fundamentów modelu biznesowego.
I właśnie ten fundament zaczęto teraz podważać.
Sklep, z którego trudno wyjść: jak algorytmy Temu i Shein zmuszają do kupowania więcej
Jednak tanie towary to tylko połowa biznesu. Druga połowa polega na tym, by skłonić klienta do zakupu czegoś, po co w ogóle nie zamierzał przychodzić.
Otwierając aplikację Temu, użytkownik często widzi nie zwykły katalog, ale niekończący się strumień promocji, liczników czasu, kuponów, prezentów, bonusów, kół fortuny i powiadomień, że oferta zaraz zniknie.
Shein aktywnie wykorzystuje spersonalizowane rekomendacje, ciągłą aktualizację asortymentu oraz bardzo niski psychologiczny próg zakupu.
Koszulkę za 40 dolarów można jeszcze przemyśleć. Koszulkę za 4 dolary – po prostu dodaje się do koszyka. A jeśli obok leżą kolczyki za 1,90 dolara, etui za 2 dolary i jakiś organizer za 3 dolary, koszt pojedynczego błędu wydaje się tak niewielki, że bariera racjonalności praktycznie znika.

Algorytmy nieustannie się uczą. Dzięki temu strona coraz dokładniej dostosowuje się do konkretnego użytkownika. Europejskie organy regulacyjne zwróciły już uwagę, że sprawa może wykraczać znacznie poza zwykłą reklamę.
Europejska sieć ochrony praw konsumentów zarzucała Temu między innymi fałszywe rabaty, tworzenie sztucznego wrażenia niedoboru, podawanie nieprawdziwych terminów zakończenia promocji oraz wymuszoną grywalizację.
Na przykład użytkownikowi może zostać zaproponowane zakręcenie „kołem fortuny”, aby otrzymać bonus, przy czym rzeczywiste warunki oferty nie zawsze są od razu zrozumiałe.
W maju 2026 roku Komisja Europejska nałożyła na Temu grzywnę w wysokości 200 mln euro w ramach ustawy o usługach cyfrowych (Digital Services Act) z powodu niedostatecznej oceny ryzyka rozpowszechniania nielegalnych towarów na platformie.
W ten sposób spór wokół chińskich platform handlowych stopniowo przesuwa się od pytania „dlaczego tam jest tak tanio?” do innego – „czy w ogóle można zezwalać platformom na sprzedaż tak dużej ilości towarów w ten sposób?”.
USA i UE likwidują luki celne dla Shein i Temu
Najpoważniejszy cios zadały jako pierwsze Stany Zjednoczone. To właśnie amerykański system de minimis przez wiele lat pozwalał na import towarów o wartości do 800 dolarów bez standardowej odprawy celnej i uiszczania części ceł.
Skala zależności chińskiego handlu elektronicznego od tej zasady została dobrze pokazana w dochodzeniu komisji Izby Reprezentantów USA: według jej szacunków same Shein i Temu mogły odpowiadać za ponad 30% wszystkich przesyłek de minimis, które codziennie trafiały do USA.
W maju 2025 roku Stany Zjednoczone zniosły reżim bezcłowy dla odpowiednich tanich przesyłek z Chin i Hongkongu. Następnie administracja Donalda Trumpa rozszerzyła zawieszenie zasady „de minimis” na inne kraje. W 2026 roku Biały Dom potwierdził kontynuację tej polityki.
Unia Europejska podąża tą samą drogą. Od 1 lipca 2026 r. dla tanich towarów o wartości do 150 euro wprowadzono tymczasowe cło w wysokości 3 euro za kategorię towarową w przesyłce. A sama ulga, która pozwalała na uniknięcie płacenia zwykłego cła przywozowego za towary tańsze niż 150 euro, zostanie zniesiona w ramach szeroko zakrojonej reformy celnej UE.
Powodem są nie tylko pieniądze. Władze europejskie mówią o niebezpiecznych lub niecertyfikowanych towarach, zaniżaniu wartości celnej, skutkach środowiskowych oraz nierównej konkurencji z lokalnymi sklepami.
Obecnie, oprócz ogólnoeuropejskich środków, poszczególne kraje wprowadzają własne rozwiązania. Francja stała się najbardziej charakterystycznym przykładem.
Od 1 września Francja faktycznie spowodowała, że część bardzo taniej odzieży z Shein i podobnych platform stała się sztucznie droższa z powodu ekologicznej opłaty. Kolejny etap będzie jeszcze bardziej rygorystyczny: francuska ustawa przewiduje również zakaz reklamy „ultra-fast fashion”, a od 1 stycznia 2027 r. – ograniczenie jej promowania przez influencerów.
Ukraina również przygotowuje się do opodatkowania tanich zakupów z AliExpress i Temu
Ukraina na razie pozostaje znacznie bardziej przyjaznym rynkiem dla tanich zagranicznych przesyłek.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami towary w międzynarodowych przesyłkach pocztowych i ekspresowych o łącznej wartości do 150 euro nie podlegają opłatom celnym. Jeśli wartość przekracza 150 euro, od kwoty przekroczenia naliczane są cło importowe i podatek VAT. Jednak szykują się już zmiany w tym systemie.
W sierpniu 2026 roku komisja profilowa Rady Najwyższej zaleciła parlamentowi poparcie pakietu projektów ustaw, który przewiduje faktyczne zniesienie ulgi VAT dla komercyjnych zakupów międzynarodowych o wartości do 150 euro.
Chodzi o to, aby 20% podatku VAT było automatycznie doliczane już podczas dokonywania płatności za zakup na platformie handlowej. Oznacza to, że kupujący nie będzie musiał samodzielnie udawać się do urzędu celnego ani wypełniać zgłoszenia celnego. Podatek będą musiały administrować same platformy elektroniczne.
Na przykład hipotetyczny towar z AliExpress za 1000 hrywien po wprowadzeniu systemu będzie kosztował kupującego około 1200 hrywien już na etapie składania zamówienia. Jednocześnie prezenty i inne przesyłki niekomercyjne między osobami fizycznymi o wartości do 45 euro mają pozostać zwolnione z podatku VAT.
Nowe przepisy mogą wejść w życie nie wcześniej niż 1 stycznia 2027 r. i dopiero po potwierdzeniu przez rząd gotowości systemu informatycznego służb celnych oraz platform handlowych. Ministerstwo Finansów szacuje potencjalne dodatkowe wpływy z reformy na około 10 mld hrywien rocznie.

Argumentacja jest praktycznie taka sama jak w UE: ukraiński sklep, który oficjalnie importuje partię towaru, płaci podatek VAT, cło, wynagrodzenia, czynsz i inne koszty. Chiński sprzedawca, który wysyła ten sam towar do kupującego w osobnej przesyłce, może obecnie uniknąć znacznej części tych obciążeń.
Czy oznacza to koniec ery produktów za kilka dolarów?
Shein, Temu i AliExpress nigdzie nie znikną. Stoją za nimi ogromne moce produkcyjne, miliony klientów, rozwinięta logistyka i technologie, do których tradycyjny handel detaliczny będzie musiał nadrabiać zaległości jeszcze przez wiele lat.
Jednak jedna z głównych zalet tego modelu stopniowo traci na znaczeniu.
Przez lata chiński e-commerce korzystał z osobliwej sytuacji gospodarczej: koszulkę za 5 dolarów można było wyprodukować w Chinach, osobno zapakować, przetransportować samolotem przez pół świata, odprawić przez odprawę celną i dostarczyć klientowi do domu — a i tak mogła ona kosztować mniej niż koszulka w sklepie po drugiej stronie ulicy.
Obecnie państwa starają się uwzględnić w jej rzeczywistej cenie to, co wcześniej pozostawało poza rachunkiem: podatek VAT, cło, kontrolę bezpieczeństwa, przetwarzanie odpadów i koszty środowiskowe. Właśnie dlatego spadek akcji Shein w pierwszym dniu notowań wydaje się symboliczny.
Problem dla firmy nie polega jedynie na nieudanym debiucie giełdowym. Pod znakiem zapytania znalazła się część mechanizmu, który pozwolił Shein przekształcić się z chińskiego sklepu internetowego w jednego z największych detalistów modowych na świecie.
Stany Zjednoczone zniosły zasadę de minimis. Unia Europejska wprowadziła cło na tanie przesyłki. Francja zaczęła nakładać na ultra-fast fashion odrębną opłatę ekologiczną. Ukraina przygotowuje się do pobierania podatku VAT od zagranicznych zakupów internetowych praktycznie już od pierwszego euro.
Towary z Chin raczej nie przestaną być tanie. Wydaje się jednak, że czasy, kiedy państwo praktycznie nie zwracało uwagi na miliardy małych paczek z rzeczami za 2, 5 lub 10 dolarów, naprawdę dobiegają końca.
Czytaj nas na Telegram i Sends