$ 43.39 € 50.34 zł 11.94
-17° Kijów 0° Warszawa 0° Waszyngton

Trzy scenariusze dla Grenlandii i żaden nie jest prosty — The Economist

UA.NEWS 15 stycznia 2026 16:39
Trzy scenariusze dla Grenlandii i żaden nie jest prosty — The Economist

Europejscy politycy dyskutują, jak zabezpieczyć Grenlandię przed ewentualnymi zakusami prezydenta USA Donalda Trumpa. The Economist opisał trzy główne scenariusze działań — próbę uspokojenia go, powstrzymania albo po prostu odwrócenia jego uwagi. W Brukseli liczą, że ostra retoryka Trumpa ostatecznie pozostanie jedynie słowami.

Pierwsza i obecnie priorytetowa opcja to próba zmniejszenia napięć. Europejczycy chcą pokazać Trumpowi, że wszystkie jego obawy można rozwiązać w ramach obowiązujących porozumień i bez naruszania suwerenności. W ramach NATO Wielka Brytania i Niemcy promują pomysł morskiej misji obserwacyjnej pod nazwą „Arktyczny Strażnik”.

W Londynie pojawiały się również propozycje zaangażowania Połączonych Sił Ekspedycyjnych — koalicji dziesięciu państw Europy Północnej — w celu wzmocnienia bezpieczeństwa w regionie. „Takim propozycjom towarzyszą pochlebstwa, których Trump przywykł oczekiwać od swoich sojuszników z NATO, a jednocześnie zawierają one twarde wsparcie dla Danii i Grenlandii” — zauważa The Economist.

Magazyn przypomina, że 6 stycznia ośmiu europejskich przywódców opublikowało wspólne oświadczenie, w którym jednoznacznie potwierdzili prawo Danii i Grenlandii do samodzielnego decydowania o swojej przyszłości. Podejście to ma jednak poważne słabe strony. Część europejskich polityków wątpi, czy problemy wskazywane przez Trumpa w ogóle są realne. Na mocy bezterminowej umowy między USA a Danią, podpisanej jeszcze w 1951 roku i zaktualizowanej w 2004 roku z uwzględnieniem stanowiska Grenlandczyków, Waszyngton i tak ma prawo rozmieszczać na wyspie tyle wojsk, ile uzna za stosowne.

Co więcej, Dania prawdopodobnie nawet przyjęłaby z zadowoleniem wzmocnienie amerykańskiej obecności wojskowej. Jednak po zakończeniu zimnej wojny USA ograniczyły swój kontyngent do mniej niż 200 żołnierzy, stacjonujących w jednej bazie na północnym zachodzie wyspy. Obecnie jest ona wykorzystywana do obserwacji kosmicznej oraz systemów wczesnego ostrzegania. Szersze argumenty bezpieczeństwa wysuwane przez Trumpa również budzą wątpliwości. Specjalista ds. Arktyki z Instytutu Fridtjofa Nansena w Oslo, Andreas Østhagen, zauważył, że nie istnieją żadne dowody na twierdzenia, jakoby wody wokół Grenlandii „roiły się od rosyjskich i chińskich statków”.

Eksperci dodają, że znacznie poważniejsze wyzwania dla USA istnieją w innych częściach Arktyki, zwłaszcza w pobliżu Alaski. Jeśli zaś chodzi o metale ziem rzadkich i surowce mineralne, które tak interesują Trumpa, większość z nich znajduje się głęboko pod pokrywą lodowcową. Ich wydobycie wymagałoby ogromnych inwestycji i wydaje się ekonomicznie wątpliwe.

Co istotne, amerykańskie firmy nie muszą przejmować kontroli nad wyspą, aby ubiegać się o koncesje. Tymczasem realne zainteresowanie ze strony biznesu pozostaje jak dotąd znikome. „Zapewnienie sobie posiadania Grenlandii jest częścią obsesji prezydenta na punkcie własnego dziedzictwa” — cytuje magazyn jednego z byłych amerykańskich dyplomatów.

Właśnie dlatego w Europie coraz poważniej zaczęto mówić o drugim wariancie — powstrzymywaniu. W Brukseli rozważa się możliwość zamrożenia niektórych punktów nowej umowy handlowej między UE a USA lub zwiększenia presji regulacyjnej na amerykańskie firmy technologiczne. Wśród bardziej radykalnych pomysłów pojawiają się ograniczenia działalności amerykańskich baz wojskowych w Europie lub nawet stopniowe wycofywanie się z amerykańskich obligacji skarbowych. Scenariusze te są jednak traktowane raczej jako ostateczność.

Trzeci wariant — odwrócenie uwagi — dla wielu Europejczyków wydaje się najbardziej realistyczny. Artykuł zauważa, że inny przywódca mógłby obrać drogę skomplikowanych manewrów politycznych, na przykład wspierając ideę niepodległości Grenlandii jako kroku w stronę stowarzyszenia z USA. Wymagałoby to jednak długotrwałej i systematycznej pracy. „Nie uważa się tego za mocną stronę obecnego prezydenta USA” — ironicznie zauważa The Economist.

Bezpośrednie militarne zajęcie wyspy, choć na papierze wygląda prościej, byłoby poważnym testem dla amerykańskiego systemu politycznego. Oznaczałoby sprawdzian lojalności armii, rządu i Kongresu. Ponadto jedynie 4% amerykańskich wyborców popiera użycie siły w celu zdobycia Grenlandii. „Trump ma wiele innych spraw — od wyborów połówkowych w listopadzie po problemy z Iranem — i lubi łatwe zwycięstwa. Być może po kolejnym głośnym oświadczeniu po prostu znajdzie nowy temat” — pisze magazyn.

The Economist sugeruje, że ostra retoryka wobec Grenlandii może być jedynie narzędziem nacisku, mającym skłonić Danię do ustępstw w kwestiach bezpieczeństwa lub wydobycia surowców. Przynajmniej na taki rozwój wydarzeń Europa liczy obecnie najbardziej.

Czytaj nas na Telegram i Sends