Kościół „Plymouth Brethren” zaprzeczył, jakoby finansował działania mające na celu prześladowanie kandydatów w Australii
Kościół Chrześcijański Braci z Plymouth w Australii zaprzeczył zarzutom, jakoby potajemnie płacił ludziom za zakłócenie zeszłorocznej federalnej kampanii wyborczej, w wyniku której Partia Pracy ponownie objęła władzę. Informuje o tym ABC News Australia.
Według gazety „Nine” członkowie zamożnej chrześcijańskiej grupy lobbingowej, znanej wcześniej jako „Exclusive Brothers”, rzekomo koordynowali działania skrajnie prawicowych influencerów w celu nękania kandydatów i śledzenia ich przemieszczania się. Wśród osób wymienionych w publikacji znajduje się influencer Lawrence McIntyre, który pierwszego dnia kampanii wykrzykiwał obelgi pod adresem premiera Australii Anthony’ego Albanese.
Dyrektor kościoła Lloyd Grimshaw podczas przesłuchania w Senacie nazwał te zarzuty „całkowitą nieprawdą”. Zaprzeczył również, jakoby kościół przekazywał darowizny na rzecz partii politycznych lub stron trzecich, i stwierdził, że to członkowie wspólnoty sami byli ofiarami „niezwykłych ataków” w pobliżu lokali wyborczych.
Więcej aktualnych wiadomości można znaleźć na kanale Telegram UA.News.
Według Grimshow w gminie powszechna jest działalność wolontariacka: jej członkowie mogli pomagać kandydatom, których popierali, lub pracować w lokalach wyborczych, w szczególności przy grillu w dniu wyborów. Podkreślił również, że sam wygląd osób obecnych w lokalach wyborczych nie świadczy o ich przynależności do kościoła.
Minister spraw wewnętrznych Australii Tony Burke przed przesłuchaniami stwierdził, że dla demokracji ważne jest wyznaczenie granicy w odniesieniu do potencjalnego zastraszania, zwłaszcza fizycznego. Wezwał Partię Liberalną do wyjaśnienia, czy wiedziała o działalności „Braci” podczas kampanii, a partię One Nation – do wyjaśnienia, czy popiera te osoby.
Poseł Partii Narodowej i były wicepremier Australii Michael McCormack stwierdził, że zarzuty powinny zostać zbadane. Jednocześnie stwierdził, że w przeszłości był prześladowany przez przedstawicieli ruchu związkowego w pobliżu lokali wyborczych, ale nie podał konkretnego przykładu.
Czytaj nas na Telegram i Sends