Zwykłe ogłoszenie o pracy za granicą może dziś zakończyć się nie tylko utratą pieniędzy. W najgorszym przypadku człowiek sam trafia za zamknięte drzwi, bez paszportu i możliwości powrotu do domu — a zamiast obiecanej pracy jest zmuszany codziennie oszukiwać dziesiątki innych osób za pośrednictwem mediów społecznościowych, komunikatorów i fałszywych platform inwestycyjnych.
28 lipca Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji ONZ poinformowała o gwałtownym wzroście handlu ludźmi związanego z tzw. scam compounds — zamkniętymi kompleksami, w których ludzie są zmuszani do internetowych oszustw.
Według szacunków organizacji tylko w dużych ośrodkach w Mjanmie, Kambodży i Laosie może przebywać lub pracować nawet 300 tysięcy osób. Od dawna nie chodzi już jednak wyłącznie o mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej. Według IOM ofiary werbowano z ponad 80 krajów świata, a sama organizacja pomogła już poszkodowanym z około 30 państw.
Schemat często zaczyna się zupełnie zwyczajnie. Człowiek widzi w mediach społecznościowych ofertę pracy dla menedżera, operatora wsparcia, specjalisty ds. sprzedaży lub obsługi klienta. Obiecuje mu się wysoką pensję, przeprowadzkę do innego kraju, mieszkanie i pracę w międzynarodowej firmie. Szczególnie cenione są osoby ze znajomością języka angielskiego i wyższym wykształceniem — to właśnie one mogą skuteczniej komunikować się z przyszłymi ofiarami oszustw.
Po przyjeździe sytuacja może zmienić się całkowicie. Ludziom odbiera się dokumenty, ogranicza możliwość przemieszczania się, tworzy sztuczny „dług” za bilety, zakwaterowanie czy formalności i zmusza do pracy dla siatki przestępczej. Według informacji ONZ i INTERPOL-u, osoby, które odmawiają pracy lub nie realizują narzuconych norm, mogą być bite, przetrzymywane w izolacji, torturowane albo poddawane przemocy seksualnej.
Tak powstała jedna z najbardziej paradoksalnych form współczesnego handlu ludźmi: ofiara wyzysku sama staje się narzędziem do oszukiwania innej ofiary.
UA.News wyjaśnia, jak działają fabryki oszustw internetowych, dlaczego wykształceni ludzie dobrowolnie wyjeżdżają do „pracy” i trafiają do faktycznego niewolnictwa oraz jak siatki przestępcze zarabiają na romance scams, kryptowalutach i fałszywych inwestycjach.
Od kasyn do fabryk oszustw internetowych
Współczesne scam compounds nie powstały z niczego.
Ich gwałtowne rozprzestrzenianie się w Azji Południowo-Wschodniej rozpoczęło się mniej więcej na początku lat 2020. Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka wskazuje, że poważne doniesienia o takich operacjach zaczęły masowo napływać od 2021 roku.
Część infrastruktury rozwinęła się wokół kasyn, biznesu hazardowego i półlegalnych stref ekonomicznych w Kambodży, Mjanmie i innych krajach regionu. Kiedy tradycyjny biznes hazardowy zaczął mierzyć się z ograniczeniami, pandemią COVID-19 i zamkniętymi granicami, część budynków, personelu i infrastruktury technicznej zaczęto przestawiać na oszustwa internetowe.

W nowszych materiałach UNODC opisuje również przypadki, gdy kasyna i hotele w Azji Południowo-Wschodniej faktycznie zamieniały się w centra cyberprzestępczości, gdzie ofiary handlu ludźmi pod nadzorem zmuszano do przeprowadzania oszukańczych operacji.
Skala problemu stała się zrozumiała dość szybko.
Już w 2023 roku ONZ przytaczała szacunki, zgodnie z którymi tylko w Mjanmie w warunkach pracy przymusowej na rzecz internetowych oszustów mogło przebywać co najmniej 120 tysięcy osób, a w Kambodży — kolejne około 100 tysięcy.
Jednak w ciągu kilku następnych lat problem przestał mieć wyłącznie azjatycki charakter.
W czerwcu 2025 roku INTERPOL poinformował, że ofiary handlu ludźmi wykorzystywane do pracy w scam centres zidentyfikowano już wśród obywateli 66 państw na wszystkich kontynentach. Około 74% znanych ofiar nadal przewożono do Azji Południowo-Wschodniej, ale nowe ośrodki zaczęły pojawiać się na Bliskim Wschodzie, w Ameryce Środkowej i Afryce Zachodniej.
Na początku 2026 roku skalę problemu potwierdziły już nie tylko analizy, ale również policyjne naloty. Podczas międzynarodowej operacji Liberterra III, koordynowanej przez INTERPOL, funkcjonariusze objęli ochroną ponad 4,4 tysiąca potencjalnych ofiar handlu ludźmi i zatrzymali 3744 podejrzanych w 119 krajach.
Podczas zaledwie jednego nalotu w Mjanmie funkcjonariusze znaleźli około 450 osób w scam compound. Na miejscu skonfiskowano ponad 18 800 telefonów komórkowych i ponad 300 komputerów.
Te liczby pokazują, że nie mówimy już o niewielkich grupach telefonicznych oszustów, lecz o prawdziwie przemysłowej produkcji oszustwa.
Jak człowiek trafia do scam compound
Jednym z powodów, dla których ten system jest tak skuteczny, jest to, że jego ofiary często do ostatniej chwili nie rozumieją, że są sprzedawane.
Klasyczne wyobrażenie o handlu ludźmi to porwanie, przemoc fizyczna lub nielegalne przewiezienie przez granicę. W przypadku scam centres pierwszy etap może wyglądać jak całkowicie zwyczajny proces rekrutacji.
Ofiara otrzymuje ofertę pracy przez Facebook, LinkedIn, Telegram, WhatsApp lub inne platformy. Może przejść kilka rozmów kwalifikacyjnych, zobaczyć stronę internetową firmy, podpisać dokumenty, a nawet mieć opłacony przelot.

INTERPOL zaznacza, że przestępcy celowo szukają ludzi z dobrym wykształceniem, znajomością języków oraz umiejętnościami sprzedażowymi lub komunikacyjnymi — ponieważ od tego zależy skuteczność przyszłego oszustwa.
Po przyjeździe człowiek może znaleźć się w zupełnie innym kraju lub mieście niż obiecywano. Jest przewożony do zamkniętego kompleksu, odbiera mu się paszport i wyjaśnia, że teraz musi „odpracować” koszty podróży i zakwaterowania.
Taki dług może stale rosnąć.
Dodaje się do niego kary za słabe wyniki, jedzenie, zakwaterowanie, „naruszenia dyscypliny” lub próby ucieczki.
W lutym 2026 roku Biuro ONZ ds. Praw Człowieka ponownie nazwało ten problem jedną z najbardziej złożonych współczesnych form handlu ludźmi. W raporcie podkreślono, że ofiary zmagają się nie tylko z przemocą podczas pracy, ale także z problemami po uwolnieniu — od długów i traum psychicznych po ściganie karne za oszustwa, których dopuściły się pod przymusem.
Dlatego scam compound to nie jest po prostu oszukańcze call center. To system, w którym jedną osobę oszukuje się po to, by zmusić ją do profesjonalnego oszukiwania drugiej.
Jak działa „pig butchering”: ofiara może być urabiana miesiącami
Jednym z głównych źródeł dochodu scam compounds stały się tzw. pig butchering scams — długotrwałe schematy oszustw oparte nie tyle na technicznym włamaniu, ile na zaufaniu i manipulacji psychologicznej.
FBI nazywa takie schematy jednym z najbardziej rozpowszechnionych i destrukcyjnych rodzajów oszustw inwestycyjnych związanych z kryptowalutami. Oszuści poznają człowieka w mediach społecznościowych, aplikacji randkowej, komunikatorze albo nawet rozpoczynają rozmowę od rzekomo przypadkowej wiadomości wysłanej na obcy numer. Następnie stopniowo budują relację przyjacielską, biznesową lub romantyczną.
Na pierwszym etapie potencjalna ofiara może w ogóle nie być proszona o pieniądze. Celem jest sprawić, by kontakt stał się czymś normalnym i wzbudzić zaufanie.
Człowiek może codziennie otrzymywać wiadomości o pracy, rodzinie, podróżach lub planach na przyszłość. Rozmówca interesuje się jego życiem, zapamiętuje szczegóły, wspiera w trudnych chwilach i dopiero po pewnym czasie jakby przypadkiem zaczyna mówić o inwestycjach.
Na przykład opowiada, że sam zarabia na kryptowalutach lub handlu złotem i może pokazać, jak to działa.
Potencjalną ofiarę kieruje się na platformę inwestycyjną lub do aplikacji, które z zewnątrz mogą prawie nie różnić się od prawdziwego serwisu finansowego. Na początku człowiekowi proponuje się wpłatę stosunkowo niewielkiej kwoty.
Na ekranie pojawia się zysk. Czasami oszuści pozwalają nawet wypłacić niewielką część środków, aby ostatecznie przekonać człowieka, że platforma działa.
Potem stawki zaczynają rosnąć.
Ofiarę przekonuje się do wpłacenia kolejnych kilku tysięcy dolarów, a następnie dziesiątek tysięcy. Można jej oferować „specjalne transakcje”, kredyty lub bonusy za zwiększenie depozytu.
W rzeczywistości żadnych inwestycji nie ma. FBI wyjaśnia, że pieniądze są kontrolowane przez oszustów, a zysk w aplikacji czy na stronie to tylko cyfry na ekranie. Kiedy człowiek próbuje wypłacić większe sumy, dowiaduje się, że musi zapłacić podatek, prowizję albo wpłacić kolejny depozyt.
W ten sposób ofiarę można „prowadzić” przez tygodnie lub miesiące.
Sam termin pig butchering — „ubój świni” — pochodzi od analogii do zwierzęcia, które najpierw długo się tuczy, a dopiero potem zabija. Organy ścigania coraz częściej starają się jednak nie używać tej nazwy wobec samych poszkodowanych, ponieważ przerzuca ona część winy na osobę, która w rzeczywistości była poddawana profesjonalnej manipulacji.
Za romantycznym profilem może stać człowiek, który sam jest przetrzymywany siłą
Właśnie tutaj historia scam compounds staje się znacznie bardziej skomplikowana niż zwykłe oszustwo internetowe. Profilem przedstawiającym odnoszącego sukcesy przedsiębiorcę, inwestora lub atrakcyjną kobietę w mediach społecznościowych może zarządzać nie jeden konkretny oszust, lecz cały zespół.
Jeden pracownik szuka potencjalnych ofiar. Drugi rozpoczyna korespondencję. Trzeci włącza się, gdy trzeba przejść do tematu inwestycji.
Poszczególne osoby mogą odpowiadać za fałszywą stronę internetową, przelewy kryptowalutowe, tworzenie zdjęć lub legendy profilu.

A przy tym część tych „oszustów” sama może być ofiarami handlu ludźmi.
W swoim Internet Crime Report za 2025 rok FBI wprost wskazuje, że znaczna część oszustw inwestycyjnych związanych z kryptowalutami jest organizowana przez grupy przestępcze w Azji Południowo-Wschodniej, które wykorzystują ofiary handlu ludźmi jako przymusową siłę roboczą.
Tworzy to w praktyce podwójny łańcuch oszustwa. Na jednym końcu znajduje się człowiek, który myśli, że znalazł miłość, przyjaciela lub doradcę finansowego. Na drugim — operator, który może siedzieć w zamkniętym kompleksie bez dokumentów i wykonywać plan narzucony przez przestępców.
Pomiędzy nimi działa zorganizowana struktura kontrolująca konta, pieniądze, portfele kryptowalutowe i infrastrukturę internetową.
Ile zarabia branża oszustw internetowych
Skala finansowa wyjaśnia, dlaczego takie ośrodki nadal pojawiają się nawet po policyjnych nalotach.
Według danych FBI, tylko w 2025 roku Amerykanie zgłosili niemal 21 mld dolarów strat z powodu cyberprzestępczości.
Około 17,7 mld dolarów z tej kwoty przypadło bezpośrednio na oszustwa dokonywane z wykorzystaniem technologii cyfrowych.
Największym źródłem strat były właśnie oszustwa inwestycyjne — niemal 49% wszystkich zgłoszonych strat z tytułu oszustw.
Szczególnie wymowna była statystyka dotycząca kryptowalut. W 2025 roku FBI otrzymało ponad 181 tysięcy zgłoszeń związanych z kryptowalutami. Zadeklarowane straty przekroczyły 11 mld dolarów.
Bezpośrednio oszustwa inwestycyjne związane z kryptowalutami przyniosły ofiarom około 7,2 mld dolarów strat.
I to tylko dane ze Stanów Zjednoczonych oraz wyłącznie przypadki, które ludzie zgłosili organom ścigania. FBI osobno podkreśla, że rzeczywista skala może być większa, ponieważ część poszkodowanych wstydzi się zgłosić na policję albo do końca nie rozumie, że padła ofiarą.
Jak trudno bywa przekonać człowieka, że jest oszukiwany, pokazuje amerykańska operacja Level Up.
W jej ramach FBI próbuje samodzielnie odnajdywać ludzi, którzy właśnie w tej chwili przekazują pieniądze oszustom, i ostrzegać ich, zanim stracą wszystko.
Według stanu na grudzień 2025 roku agenci skontaktowali się z 8103 potencjalnymi ofiarami kryptowalutowych oszustw inwestycyjnych. A 77% z nich w chwili telefonu od FBI nie wiedziało, że są oszukiwani.
Według szacunków biura w ten sposób udało się zapobiec stratom przekraczającym 511 mln dolarów.
W niektórych przypadkach ludzie byli już gotowi sprzedać dom, zaciągnąć duży kredyt albo wypłacić oszczędności emerytalne, aby dokonać kolejnej „inwestycyjnej” wpłaty.
Dlaczego ofiary oddają oszustom wszystkie oszczędności
Na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwne, że człowiek potrafi przelać setki tysięcy dolarów komuś, kogo nigdy nie widział osobiście. Właśnie na tym jednak polega różnica między takimi schematami a prymitywnym phishingiem.
Oszust nie prosi o pieniądze w pierwszej wiadomości. Buduje relację. Człowiekowi mogą być pokazywane zdjęcia, dokumenty, nagrania wideo, historia „własnego biznesu”, a nawet wspólne plany na przyszłość.
Równocześnie oszuści próbują dowiedzieć się jak najwięcej o sytuacji finansowej ofiary — gdzie pracuje, czy ma nieruchomości, oszczędności emerytalne, firmę lub inne oszczędności.
Po tym kwota kolejnej „inwestycji” nie jest już dobierana przypadkowo.
W lutym 2025 roku FBI opisywało przypadki, gdy po ostrzeżeniu ze strony organów ścigania jedna potencjalna ofiara przyznała, że zamierzała przelać oszustom kolejny 1 mln dolarów, inna planowała sprzedać dom i zainwestować 500 tysięcy dolarów, a jeszcze inna już wypłaciła 500 tysięcy dolarów ze swoich oszczędności emerytalnych.
Właśnie dlatego takie oszustwa są tak dochodowe.
Zamiast próbować ukraść po 100 dolarów tysiącom ludzi, przestępcy mogą przez miesiące pracować z dziesiątkami obiecujących ofiar i ostatecznie odebrać jednej osobie setki tysięcy, a nawet miliony dolarów.
Sztuczna inteligencja sprawia, że fabryki oszustw są jeszcze skuteczniejsze

Do tradycyjnej manipulacji psychologicznej dochodzi teraz kolejne narzędzie — sztuczna inteligencja.
W marcu 2026 roku INTERPOL opublikował nową globalną ocenę zagrożeń związanych z oszustwami finansowymi i ostrzegł, że grupy przestępcze coraz aktywniej wykorzystują generatywną oraz agentową sztuczną inteligencję.
Według szacunków organizacji schematy oszustw wykorzystujące AI mogą być 4,5 raza bardziej dochodowe niż tradycyjne.
AI daje przestępcom kilka przewag jednocześnie. Pozwala szybko tworzyć przekonujące zdjęcia i profile nieistniejących osób, pisać wiadomości w różnych językach, generować scenariusze rozmów, podrabiać głosy oraz tworzyć nagrania wideo z ludźmi, którzy w rzeczywistości nigdy nie istnieli.
Nawet bariera językowa stopniowo traci znaczenie.
Jeśli wcześniej do oszustw wymierzonych na przykład w Amerykanów, Niemców czy Francuzów trzeba było zatrudniać pracowników ze znajomością odpowiednich języków, dziś znaczną część tłumaczenia i przygotowywania odpowiedzi może wykonywać AI.
FBI poinformowało, że w 2025 roku po raz pierwszy wyodrębniło sztuczną inteligencję jako osobną kategorię w swojej corocznej statystyce przestępstw internetowych. W ciągu roku Amerykanie złożyli ponad 22 tysiące zgłoszeń związanych z wykorzystaniem AI w oszustwach, a zadeklarowane straty wyniosły niemal 893 mln dolarów.
Przestępcy wykorzystują fałszywe profile, klonowanie głosu, podrobione dokumenty i realistyczne nagrania wideo przedstawiające osoby publiczne lub bliskich.
INTERPOL ostrzega także przed kolejnym etapem — agentic AI, czyli systemami zdolnymi nie tylko napisać wiadomość, ale autonomicznie wykonywać część kampanii oszustwa.
Takie systemy potencjalnie mogą samodzielnie zbierać informacje o człowieku, wybierać najbardziej obiecujące cele, przygotowywać wiadomości i podtrzymywać dialog.
Dla scam compounds oznacza to fundamentalną zmianę ekonomiki.
Jeśli wcześniej jeden operator mógł prowadzić ograniczoną liczbę osób, dzięki automatyzacji jeden pracownik może potencjalnie kontrolować dziesiątki równoległych rozmów.
W ten sposób sztuczna inteligencja nie musi koniecznie zastąpić ludzi w takich ośrodkach.
Może za to sprawić, że każda przymusowo zaangażowana osoba stanie się znacznie bardziej produktywna.
A zatem jedna z najbardziej zaawansowanych technologicznie innowacji współczesności paradoksalnie staje się narzędziem skalowania jednej z najstarszych form przestępczości — handlu ludźmi.
Jak scam-centra piorą miliardy
Nawet skuteczne oszukanie człowieka nie wystarcza. Dla siatki przestępczej równie ważne jest szybkie wyprowadzenie uzyskanych środków w taki sposób, aby trudno było je zablokować lub odzyskać.
Dlatego scam compounds są ściśle powiązane z infrastrukturą prania pieniędzy.
W raporcie UNODC za 2025 rok wskazano, że takie ośrodki wykorzystują podziemne systemy bankowe, sieci pośredników oraz aktywa wirtualne. Pieniądze mogą być wielokrotnie przesyłane między rachunkami i portfelami kryptowalutowymi, przechodzić przez różne jurysdykcje i mieszać się z legalnymi przepływami finansowymi.
W tym celu grupy przestępcze nie muszą już samodzielnie budować całego systemu finansowego. INTERPOL stwierdza, że duże siatki oszustów coraz aktywniej współpracują ze specjalistycznymi grupami zajmującymi się praniem pieniędzy, w praktyce kupując tę usługę tak samo, jak zwykła firma zatrudnia zewnętrznego wykonawcę.
Kryptowaluty są szczególnie wygodne ze względu na szybkość przelewów międzynarodowych. Nie czynią jednak pieniędzy całkowicie niewidocznymi. Organy ścigania coraz lepiej uczą się śledzić takie transakcje i blokować aktywa, zanim przejdą przez dziesiątki portfeli.
Dobrym przykładem była międzynarodowa operacja First Light 2026, której wyniki INTERPOL ogłosił 9 lipca. Organy ścigania z 97 krajów i terytoriów zatrzymały 5811 osób i przechwyciły około 293 mln dolarów nielegalnych aktywów. Operacja była wymierzona właśnie w socjotechnikę, oszustwa inwestycyjne, romantyczne i inne rodzaje oszustw internetowych, a także związane z nimi pranie pieniędzy.
Funkcjonariusze wykorzystywali między innymi mechanizm I-GRIP, który pozwala krajom szybko wymieniać informacje i próbować zatrzymać podejrzany przelew, zanim pieniądze ostatecznie znikną.
To jednak ciągły wyścig z czasem. Oszustom wystarczy kilka minut, aby rozdzielić pieniądze między różne rachunki i portfele kryptowalutowe. Policja może potrzebować dni lub tygodni na międzynarodowe śledztwo.
Oszust czy niewolnik: kogo sądzić po uwolnieniu
Jednak chyba najtrudniejsze pytanie pojawia się dopiero po wejściu policji do scam compound. Przed funkcjonariuszami mogą siedzieć setki osób przy komputerach, których konta były wykorzystywane do oszukiwania cudzoziemców na miliony dolarów.
Formalnie brały udział w przestępstwie. Ale część z tych osób mogła trafić do ośrodka w wyniku oszustwa, stracić dokumenty i przez lata pracować pod groźbą przemocy.
Gdzie w takim razie przebiega granica między przestępcą a ofiarą?

Biuro ONZ ds. Praw Człowieka w lutym 2026 roku osobno wezwało państwa do przestrzegania zasady non-punishment — niekarania ofiar handlu ludźmi za nielegalne działania, do których zostały zmuszone w wyniku wyzysku.
Problem polega na tym, że w praktyce zasada ta bardzo często nie działa.
W nowym dokumencie OHCHR Breaking the Cycle, opublikowanym w czerwcu 2026 roku, wskazano, że wśród ankietowanych uwolnionych ofiar niemal 70% po opuszczeniu scam compounds spotkało się z karą zamiast ochrony.
Ludzie mogą być zatrzymywani za naruszenie przepisów migracyjnych, nielegalne przekroczenie granicy lub udział w oszustwie.
I tu pojawia się bardzo trudna sytuacja prawna. Jeśli człowieka bito i grożono mu śmiercią — przymus jest oczywisty. A jeśli mógł korzystać z telefonu? Jeśli otrzymywał niewielkie wynagrodzenie? Jeśli po roku sam został kierownikiem grupy?
Albo jeśli początkowo był ofiarą, ale później zaczął werbować innych? W realnym życiu granica między przymusem a dobrowolnym udziałem może być znacznie bardziej skomplikowana, niż wygląda podczas policyjnego nalotu.
Dlatego ONZ nalega na indywidualną identyfikację ofiar zamiast automatycznego traktowania wszystkich osób znalezionych w scam compound jako przestępców.
W pewnym sensie scam compounds pokazują, jak szybko tradycyjna przestępczość zorganizowana dostosowała się do gospodarki cyfrowej.
Kiedyś do wykorzystywania człowieka potrzebna była plantacja, fabryka, budowa albo dom publiczny. Dziś wystarczy laptop, smartfon i dostęp do internetu.
Człowieka można przewieźć przez kilka granic, posadzić przed komputerem i zmusić do codziennego komunikowania się z dziesiątkami ludzi po drugiej stronie świata.
Ofiara fizycznie pozostaje w Mjanmie czy Kambodży, ale jej „miejsce pracy” jednocześnie znajduje się w USA, Niemczech, Wielkiej Brytanii albo dowolnym innym kraju, gdzie mieszka osoba, którą próbuje oszukać.
A postęp technologiczny na razie działa na korzyść obu stron. Organy ścigania zyskują lepsze systemy analizy transakcji i blokowania portfeli kryptowalutowych.
Oszuści zaś — sztuczną inteligencję, deepfake, automatyczne tłumaczenie, setki fałszywych profili i możliwość jednoczesnego atakowania ludzi w dziesiątkach krajów.
Czytaj nas na Telegram i Sends