W UE pojawiły się rozmowy o specjalnym wysłanniku do kontaktów z Kremlem
Łotwa i Estonia wezwały Unię Europejską do powołania specjalnego wysłannika do negocjacji z rosją. Europejscy przywódcy chcą, aby UE miała własny głos w ewentualnych rozmowach pokojowych obok Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i rosji. Pomysł pojawił się w związku z obawami, że Europa może zostać odsunięta na bok przy podejmowaniu kluczowych decyzji dotyczących zakończenia wojny.
W Europie coraz aktywniej dyskutuje się o potrzebie posiadania własnego przedstawiciela do rozmów z rosją. Premier Łotwy Evika Siliņa oraz prezydent Estonii Alar Karis otwarcie wezwali Unię Europejską do wyznaczenia specjalnego wysłannika, który zajmowałby się dyplomatycznymi kontaktami z Kremlem.
Pomysł ten nie pojawił się przypadkowo. Kraje europejskie są coraz bardziej zaniepokojone możliwością, że kluczowe negocjacje będą się odbywać bez ich udziału. Chodzi o potencjalne ustalenia między Waszyngtonem, Kijowem i Moskwą dotyczące zakończenia wojny. W Europie obawiają się, że decyzje bezpośrednio wpływające na bezpieczeństwo kontynentu mogą zapadać bez ich realnego wpływu.
Według Euronews w Europie już sygnalizuje się zmianę podejścia wobec rosji. O ile wcześniej główny nacisk kładziono na izolację Kremla, o tyle obecnie coraz częściej pojawiają się głosy o konieczności kontaktów dyplomatycznych — jednak przy jasnym stanowisku i ścisłej koordynacji z Ukrainą.
Premier Łotwy Evika Siliņa wprost stwierdziła, że Europa nie może pozostawać na uboczu. „Uważam, że powinniśmy prowadzić dyplomację. Musimy zawsze rozmawiać, ale jednocześnie izolować rosję i kontynuować stosowanie sankcji. Musimy być przy stole negocjacyjnym, skoro Ukraińcy już je rozpoczęli. Dlaczego więc Europejczycy nie mieliby negocjować?” — powiedziała.
Podkreśliła, że nie chodzi o ustępstwa wobec rosji ani o zniesienie sankcji. Wręcz przeciwnie — jej zdaniem dyplomacja powinna iść w parze z presją. Europa powinna jednocześnie wspierać Ukrainę, utrzymywać sankcje i uczestniczyć we wszystkich kluczowych negocjacjach.
Prezydent Estonii Alar Karis również poparł tę ideę. Zaznaczył, że Unia Europejska zrobiła bardzo wiele dla Ukrainy i ma pełne prawo być częścią procesu negocjacyjnego. „Unia Europejska również powinna być zaangażowana w te rozmowy. Choć nie walczymy bezpośrednio z rosją, od wielu lat wspieramy Ukrainę i nadal to robimy” — powiedział.
Karis przyznał, że Europa być może nieco spóźniła się z tą inicjatywą. Jego zdaniem kraje europejskie mogły same wystąpić z propozycją negocjacji, ale teraz najważniejsze jest, aby nie stracić możliwości wpływu na proces.
Kolejną istotną kwestią jest to, że specjalny wysłannik powinien być osobą cieszącą się zaufaniem wszystkich stron. Chodzi o polityka o dużym międzynarodowym autorytecie, który byłby w stanie reprezentować interesy całej Unii Europejskiej. Siliņa wskazała nawet kilku potencjalnych kandydatów — wśród nich prezydenta Francji Emmanuela Macrona, kanclerza Niemiec Friedricha Merza, premiera Polski Donalda Tuska oraz premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera. Są to liderzy dużych i wpływowych państw europejskich, posiadający znaczącą pozycję na arenie międzynarodowej.
Jednak w samej Unii Europejskiej nie ma jednolitego stanowiska w sprawie negocjacji z rosją. Część państw popiera ten pomysł, inne podchodzą do niego bardzo ostrożnie.
Na przykład Francja, Włochy, Austria, Luksemburg i Czechy opowiadają się za bardziej aktywną dyplomacją. Uważają, że Europa powinna działać samodzielnie i nie być całkowicie zależna od Stanów Zjednoczonych w tej kwestii. Z kolei Niemcy zajmują bardziej powściągliwe stanowisko, wskazując, że rosja nie wykazuje realnej gotowości do negocjacji. Strona niemiecka zwraca uwagę na kontynuowanie ostrzałów ukraińskich miast — nawet podczas silnych mrozów — co świadczy o braku chęci Kremla do zakończenia wojny.
Komisja Europejska również apeluje o ostrożność. Podkreśla, że wszelkie negocjacje mają sens tylko wtedy, gdy rosja będzie rzeczywiście gotowa do poważnych rozmów o pokoju.
Jednocześnie pewne kontakty już się odbywają. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził, że między rosją a Francją istnieje pewna współpraca na poziomie roboczym. Dodał jednak, że na razie kontakty te nie przynoszą konkretnych rezultatów. Prezydent Francji Emmanuel Macron wcześniej poinformował, że prace nad utworzeniem stanowiska specjalnego wysłannika już się rozpoczęły na poziomie technicznym. Oznacza to, że kwestia ta jest omawiana nie tylko politycznie, ale także w kontekście przygotowania konkretnych rozwiązań.
Pomysł powołania specjalnego wysłannika nie jest nowy. Po raz pierwszy zaproponowano go już latem ubiegłego roku, jednak wówczas większość europejskich przywódców uważała, że nie ma takiej potrzeby. Sytuacja zmieniła się, gdy stało się jasne, że kluczowe rozmowy mogą toczyć się bez bezpośredniego udziału Europy.
Dziś Unia Europejska znalazła się w trudnej sytuacji. Z jednej strony pozostaje jednym z głównych sojuszników Ukrainy i udziela jej ogromnej pomocy wojskowej, finansowej i humanitarnej. Z drugiej strony UE nie chce, aby jej rola ograniczała się wyłącznie do wsparcia, bez udziału w podejmowaniu strategicznych decyzji. Właśnie dlatego kwestia specjalnego wysłannika stała się tak istotna. Europa chce być nie tylko obserwatorem, lecz pełnoprawnym uczestnikiem procesu, który będzie decydował o przyszłości bezpieczeństwa na kontynencie.
Ostatecznej decyzji na razie nie ma. Sam fakt pojawienia się tej inicjatywy pokazuje jednak, że Europa poszukuje nowych sposobów wpływania na sytuację i nie chce pozostawać na marginesie najważniejszych negocjacji dotyczących wojny rosji przeciwko Ukrainie.
Czytaj nas na Telegram i Sends