W Queensland badają usterki czujników dymu po śmierci ojca i pięciorga dzieci
Podczas wstępnego przesłuchania przed dochodzeniem koronera na wyspie Russell w stanie Queensland w Australii poinformowano, że właściciel domu był wielokrotnie ostrzegany o nieprawidłowo zainstalowanych czujnikach dymu. W pożarze 6 sierpnia 2023 roku zginęli 34-letni ojciec i pięcioro dzieci.
Jak podaje The Guardian World, żaden ze świadków nie pamięta, by słyszał alarm przeciwpożarowy przed pożarem lub w jego trakcie. W 2024 roku właściciela ukarano grzywną w wysokości 774 dolarów australijskich — maksymalną kwotą przewidzianą przez prawo Queensland za nieprawidłowe zainstalowanie czujników. Nie odnotowano przy tym skazania.
Okoliczności pożaru
Ogień objął dwupiętrowy drewniany dom, który przewieziono na wyspę i wyremontowano w 2013 roku, po czym wynajmowano go prywatnie. Rodzice dzieci zasnęli w urządzonym miejscu wypoczynkowym pod domem. Mężczyzna obudził się z powodu gęstego czarnego dymu i pobiegł na drugie piętro, gdzie spały dzieci.
Jego partnerka również próbowała dostać się do domu, ale musiała się wycofać z powodu ognia. Inna dorosła kobieta wyskoczyła z balkonu i przeżyła. Ratownik medyczny przybył na miejsce około godziny 6:26, ale nie mógł wejść do budynku z powodu intensywnych płomieni i zamiast tego ewakuował mieszkańców sąsiednich domów. Strażacy z ochotniczej straży pożarnej przybyli o 6:35.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Kwestie do zbadania
Podczas przesłuchania mówiono również o złej jakości instalacji elektrycznej, odsłoniętej skrzynce elektrycznej i niesprawnych gniazdkach podatnych na zwarcia. Przedłużacz prowadził od podwójnego adaptera w sypialni dzieci do przestrzeni pod domem, a gniazdko działało nieprawidłowo.
Czujniki dymu nie zostały zmodernizowane zgodnie z wymogami przepisów z 2017 roku, które dotyczyły umów najmu odnowionych po styczniu 2022 roku. Matka dzieci oświadczyła, że informowała właściciela o niedziałających czujnikach, jednak nie podjęto żadnych działań. Właściciel twierdził, że nie wiedział o zmianach w przepisach.
Zastępca koronera stanowego Donald MacKenzie ma zbadać siedem kwestii, w tym to, czy prawidłowo zainstalowane czujniki mogły zapobiec zgonom oraz czy reakcja służb ratunkowych była odpowiednia. Śledczy nie ustalili przyczyny pożaru i nie mogą ostatecznie wykluczyć celowego podpalenia. Główne przesłuchanie wyznaczono na listopad: ma trwać 10 dni, a zeznania ma złożyć 16 świadków.
Czytaj nas na Telegram i Sends