Singapur utrzymał 11-letni wyrok dla nietrzeźwego kierowcy
Wysoki Sąd w Singapurze utrzymał 11-letnią karę pozbawienia wolności dla 46-letniego obywatela Australii, który ma status stałego rezydenta Singapuru. Mężczyzna przyznał się do niebezpiecznej jazdy, która doprowadziła do śmierci 64-letniego emeryta, a także do ponownego prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Jak podaje Channel NewsAsia, sąd 7 września oddalił apelacje zarówno prokuratury, jak i obrony.
Prokuratura domagała się wydłużenia kary więzienia, a obrona wnosiła o jej skrócenie. Oprócz pozbawienia wolności skazany otrzymał grzywnę w wysokości 12 tys. dolarów singapurskich oraz zakaz prowadzenia pojazdów przez 15 lat. Pierwotny wyrok zapadł w lutym.
Okoliczności wypadku
Do wypadku doszło 23 kwietnia 2023 roku na Dunearn Road w Singapurze. Mężczyzna wracał do domu z dziecięcego przyjęcia urodzinowego po wypiciu wina, a w samochodzie znajdowało się dwoje jego dzieci, które miały wówczas trzy i cztery lata.
Według sądu kierowca nie zauważył 64-letniego singapurskiego emeryta, który przechodził przez jezdnię w kierunku Kanału Bukit Timah. Samochód poruszał się z prędkością od 111 do 122 km/h przy obowiązującym na tym odcinku ograniczeniu do 70 km/h. W wyniku zderzenia pieszy zginął, a dzieci kierowcy doznały obrażeń.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Decyzja sądu
Prokuratura wnosiła o wymierzenie kierowcy kary 12 lat i dziewięciu miesięcy pozbawienia wolności. Adwokaci skazanego domagali się kary od sześciu lat i czterech miesięcy do ośmiu lat.
Sędzia Christopher Tan oświadczył, że argumenty pojawiły się w obu apelacjach, jednak okazały się niewystarczające do zmiany wyroku. Zgodził się z prokuraturą, że obniżka kary za przyznanie się do winy powinna wynosić 20%, a nie 30%, jednak ogólnie uznał decyzję sądu niższej instancji za uzasadnioną.
Sąd uwzględnił również przy wymierzaniu kary trzeci zarzut niebezpiecznej jazdy, związany z incydentem, podczas którego dzieci mężczyzny znajdowały się w samochodzie.
Czytaj nas na Telegram i Sends