W Polsce nasila się polityczny konflikt między rządem Donalda Tusk a prezydentem Karolem Nawrockim. Konflikt ten wiąże się z nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi w 2027 roku, w których koalicje polityczne Tuska i Nawrockiego są głównymi przeciwnikami.
Jeden z ostatnich epizodów tego sporu miał miejsce 17 września i sprowadzał się w zasadzie do publicznej wymiany zdań. Z okazji rocznicy klęski Polski na początku II wojny światowej, kiedy to została ona zajęta przez wojska Wehrmachtu i ZSRR, Nawrocki napisał w mediach społecznościowych: „Jesteśmy narodem, który może stracić terytorium, ale nigdy nie straci duszy; może oddać terytorium – ale nigdy nie odda swojej Ojczyzny”. Tusk natychmiast skrytykował to stwierdzenie: „Panie prezydencie, proponuję usunąć ten wpis. Nie zamierzamy ustępować ani skrawka naszego terytorium”. Nawrocki w odpowiedzi stwierdził, że mówił właśnie o wydarzeniach historycznych i zalecił premierowi, by nie komentował wpisów, a „jak najszybciej zwrócił uwagę na projekt ustawy dotyczącej obniżenia cen paliw”.
Dwa tygodnie wcześniej polskie media pisały już o nowej fazie walki politycznej między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Zauważono przy tym, że konflikt ten nie wynika z osobistych decyzji Tuska czy Nawrockiego, lecz stał się stałym elementem polityki wewnętrznej. Niestety, w tym sporze duża uwaga skupia się nie na kwestiach wewnętrznych, lecz na kwestiach historycznych, a w szczególności na tematyce ukraińskiej.
W jakim momencie napięcia znajduje się obecnie walka polityczna w Polsce, a co najważniejsze – jak wpłynie ona na stosunki z Ukrainą – o to serwis UA.News zapytał ukraińskich ekspertów ds. stosunków międzynarodowych.

Jewgien Magda: Polska pozostaje dla nas partnerem strategicznym i tyłem
„Sytuację polityczną w Polsce określa fakt, że od marca bieżącego roku w kraju faktycznie rozpoczęła się kampania wyborcza do parlamentu. Krótko mówiąc, można ją opisać tytułem znanego polskiego serialu telewizyjnego z czasów czarno-białej telewizji „Stawka większa niż życie” – mówi Jewhen Magda, dyrektor Instytutu Polityki Światowej.
„Rzecz w tym, że w Polsce obserwujemy obecnie »duopol« – równowagę między centrolewicą a prawicowymi radykałami, w proporcji mniej więcej 50/50. Świadczą o tym zarówno wyniki wyborów prezydenckich w latach 2020–2025, jak i obecna sytuacja polityczna. Warto jednak zaznaczyć, że w polskiej kulturze politycznej wymiana publicznych ataków ma obecnie, powiedziałbym, niezwykle szeroki zasięg.
Paradoks tej sytuacji polega na tym, że wybory parlamentarne odbędą się dopiero jesienią 2027 roku. Oznacza to, że w Polsce nie minęła jeszcze nawet połowa kampanii parlamentarnej. Myślę więc, że będzie jeszcze bardzo, bardzo wiele wzajemnych ataków.
Dla Ukrainy jest to z jednej strony wyzwanie. Ponieważ obywatele ukraińscy przebywający na terytorium Polski jako migranci zarobkowi lub wojskowi są bardzo widoczni. Stanowią oni istotny czynnik wpływający na sytuację społeczno-polityczną w tym kraju.
Z drugiej strony Polska pozostaje dla nas partnerem strategicznym i strategicznym zapleczem. Wszelkie eskalacje napięć, wszelkie spory dotyczące Polski tworzą dla Ukrainy dość negatywny kontekst. Dlatego Ukraina z pewnością nie powinna opowiadać się po żadnej ze stron ani dokonywać jakichkolwiek politycznych ukłonów, mimo że obecnie Donald Tusk, że tak powiem, z racji pełnionej funkcji wziął udział w szczycie Inicjatywy Karpackiej w Bukowelu.
Musimy zrozumieć, że Polska jest dla nas ważna, i starać się wypracować wspólną strategię reagowania na problemy pojawiające się w stosunkach polsko-ukraińskich. Nie jest to łatwe. Będzie to napotykać opór z różnych stron, ale jest to, moim zdaniem, jedyne wyjście w obecnej sytuacji”.

Witalij Kułik: Ekstremiści będą domagać się coraz większych ustępstw
„Kwestia ukraińska jest jednym z elementów wewnętrznych rozgrywek politycznych w Polsce i jest aktywnie wykorzystywana. Nawet jeśli nie wspomina się bezpośrednio o Ukrainie, to jest ona sugerowana. Skrajna prawica, na przykład partia „Korona”, buduje swoje perspektywy wyborcze na antyukraińskiej retoryce. Próbują oni tak rozegrać kartę wyborczą, aby czerpać z tego korzyści, prowokując podziały z Tuskiem i centrystami” – wyjaśnia Witalij Kułyk, dyrektor Centrum Badań nad Społeczeństwem Obywatelskim.
„Niektórym politykom w Polsce wydaje się, że ta historia wykorzystywania wyborczej ksenofobii i linii podziału jest pod kontrolą. Ale w rzeczywistości mówi się, że gdy tylko wyłącza się kamera, retoryka dotycząca Ukrainy się zmienia: „Jesteśmy gotowi rozmawiać z wami racjonalnie. Wspieramy wszystko. Otrzymacie pomoc. Mówi się, że to tylko na kamerę, na potrzeby wyborów, dla korzyści politycznych”.
W rzeczywistości jednak podgrzewa to nastroje w polskim społeczeństwie. Ci, którzy się tym bawią, mają nadzieję, że po zdobyciu głosów będą mogli następnie realizować własną politykę, nie zważając na wyborców o skrajnie radykalnych poglądach. W rzeczywistości jednak to właśnie ekstremiści będą domagać się coraz większych ustępstw na swoją korzyść, jakichś radykalnych, wyraźnych czerwonych linii, których rząd nie będzie mógł przekroczyć. W ten sposób nie tylko pogłębiają się historyczne nieporozumienia między Polską a Ukrainą, ale powstają całe obszary, w których porozumienie jest niemożliwe, a zbliżenie – niemożliwe. Nawet w obliczu wspólnego wroga lub wspólnego zagrożenia. Moim zdaniem jest to niebezpieczne zarówno dla Ukrainy, jak i dla Polski.
Warto zwrócić uwagę na asymetrię występującą w stosunkach ukraińsko-polskich. Kwestia ukraińska interesuje w społeczeństwie polskim znacznie więcej osób niż kwestia polska na Ukrainie. W kuchniach zwykłych Polaków kwestia Ukraińców – nie tylko imigrantów, ale także historycznych urazów – porusza nawet 70% osób, które o tym mówią, przeżywają to na nowo, czytają na ten temat i interesują się tym.
Na Ukrainie, jeśli 10% rozmów dotyczy relacji z Polską, to już dobrze. A to dlatego, że w Polsce mieszkają ich krewni, którzy wyjechali podczas wojny. Albo komuś wpadła w oko historia o pobiciu Ukraińca lub jakieś antyukraińskie pogromy w Polsce. I to wszystko. Nie jest to symetryczne.
Nawet gdy tacy ludzie jak Leszek Miller czy inni, rzekomo racjonalni polscy politycy, mówią o obecności w otoczeniu Zełenskiego partii antypolskiej, dla ukraińskiego obserwatora wygląda to dość dziwnie. Ukraińcy nie żyją Polską.
Ukraińcy interesują się Polską w kontekście wspólnego działania przeciwko rosyjskiemu zagrożeniu lub integracji europejskiej. Historyczne sprzeczności między Polską a Ukrainą interesują historyków i niewielki odsetek ludzi. Jednak w Polsce panuje inne spojrzenie.
To tylko pogłębia podziały i sprzeczności, podgrzewa atmosferę w polskim społeczeństwie. W konsekwencji mogą zostać podjęte pewne decyzje. Z czasem lub już teraz, na przykład, poparcie zdobędą ludzie, którzy nie bawią się antyukraińską retoryką, ale szczerze nią żyją. Nie uważam bowiem Grzegorza Browna za osobę, która wykorzystuje antyukraińską retorykę. Uważam, że on bezpośrednio nią żyje — to są jego poglądy.
W związku z tym w Polsce są tacy ludzie, którzy obecnie dążą do władzy. Ludzie, których wcześniej postrzegano jako epatujących dziwaków, chodzących w wyprasowanych mundurach wojskowych z lat 20. Ale w rzeczywistości ci ludzie cieszą się obecnie popularnością. Ich idee „trafiają” do skrajnie prawicowego elektoratu, który się rozszerzył. A tam pojawia się też temat przyjaźni z Rosją – trzeba zamknąć ten rozdział i zawrzeć z Rosją wieczny pokój, a naszym wrogiem nie jest Rosja, lecz na przykład Niemcy. To wszystko stamtąd pochodzi. Jest to niebezpieczne zarówno dla Polski, jak i dla Ukrainy.
Dlatego Kijów musi być bardzo czujny. Nie należy tworzyć punktów zaczepienia, które mogliby wykorzystać prawicowcy, tacy jak Nawrocki i inni w Polsce, do pogłębiania antyukraińskich nastrojów, a to może stworzyć problemy dla Tuska i centrystów”.

Iwan Us: Pod względem taktycznym Ukraina staje się „zakładnikiem” rywalizacji
wyborczej
„Zaostrzenie wewnętrznej walki politycznej w Polsce między prawicowo-konserwatywnym prezydentem Karolem Nawrockim a centrystycznym premierem Donaldem Tuskiem ma bezpośredni wpływ na stabilność strategicznego partnerstwa z Ukrainą. Chociaż ogólny konsensus polskich elit co do konieczności wspierania Kijowa w obliczu rosyjskiej agresji utrzymuje się, to z taktycznego punktu widzenia Ukraina staje się „zakładnikiem” rywalizacji wyborczej” – — uważa Iwan Us, główny konsultant Centrum Badań nad Polityką Zagraniczną Narodowego Instytutu Badań Strategicznych
Główne kierunki oddziaływania tego konfliktu na Ukrainę:
1. Kryzys na płaszczyźnie historycznej i demarsze dyplomatyczne
Pamięć historyczna stała się głównym narzędziem Nawrockiego do pozyskiwania prawicowego elektoratu;
• Skandale związane z odznaczeniami: Decyzja Karola Nawrockiego o pozbawieniu Wołodymyra Zełenskiego Orderu Białego Orła z powodu nadania jednostce SSO imienia Bohaterów UPA wywołała głęboki kryzys dyplomatyczny. Doprowadziło to do reakcji łańcuchowej, w wyniku której czołowi ukraińscy działacze (byli prezydenci, ministrowie) masowo zrzekli się polskich odznaczeń;
• Blokowanie integracji europejskiej: Istnieje ryzyko, że otoczenie prezydenta będzie próbowało oficjalnie powiązać dalszy postęp Ukrainy w kierunku UE ze stopniowymi ustępstwami Kijowa w sporach historycznych (ekshumacje, interpretacja tragedii wołyńskiej).
2. Podwójna retoryka i osłabianie międzynarodowej jedności
Z powodu politycznego podziału polskie władze prezentują dwa różne podejścia, co utrudnia komunikację z Ukrainą:
• Stanowisko Karola Nawrockiego: twarde, bezkompromisowe i pragmatyczne, oparte na zasadzie „usługa za usługę”, popierane przez znaczną część polskiego społeczeństwa. Polityczni przeciwnicy w Polsce zarzucają temu podejściu radykalny populizm, który działa na korzyść Moskwy.
• Stanowisko Donalda Tuska: premier stara się działać bardziej elastycznie, nazywając konflikt „błędem strategicznym”, co szokuje sojuszników. Jednak Tusk jest również zmuszony uwzględniać nastroje wewnętrzne i oświadczać, że oczekuje kroków na spotkanie ze strony Kijowa. Ponadto przywódcy nieustannie wymieniają między sobą złośliwości — na przykład niedawna publiczna sprzeczka między Tuskiem a Nawrockim dotycząca wypowiedzi o „ustępstwach terytorialnych” w kontekście rocznicy wydarzeń z 1939 roku.
3. Zagrożenia związane z bezpieczeństwem i wojskiem
Rosja aktywnie wykorzystuje wewnętrzne spory w Polsce do nasilenia ataków hybrydowych.
• Zagrożenia hybrydowe i prowokacje: W obliczu rosyjskich ostrzałów przygranicznych stacji ukraińskich (na przykład w pobliżu Jagodina) oraz zagrożenia wlatywaniem dronów na terytorium NATO jedność polskiego bloku siłowego ma kluczowe znaczenie. Spory polityczne spowalniają proces podejmowania decyzji, choć Tusk zapewnia, że Polska pozostaje niezachwianym sojusznikiem w ramach art. 5 NATO.
• Radykalizacja w społecznościach lokalnych: Napięcia wewnętrzne podsycają codzienny antyukraiński populizm. Donald Tusk już publicznie wezwał prezydenta do potępienia przypadków przemocy wobec Ukraińców w Polsce, podkreślając, że agresywna retoryka polityków legitymizuje działania radykałów.
Wniosek dla Ukrainy: Spór między Tuskiem a Nawrockim nie powstrzyma dostaw broni ani zamknięcia granic, ponieważ bezpieczeństwo Polski zależy w decydującym stopniu od stabilności Sił Zbrojnych Ukrainy. Jednak znacznie utrudnia ona ścieżkę dyplomatyczną, powoduje szum informacyjny, z którego korzysta rosyjska propaganda, oraz spowalnia integrację Ukrainy z instytucjami europejskimi.
Czytaj nas na Telegram i Sends