Alberta zagłosuje 19 października w sprawie procesu wyjścia z Kanady
Mieszkańcy kanadyjskiej prowincji Alberta zagłosują 19 października, czy prowincja powinna pozostać częścią Kanady, czy też rząd powinien rozpocząć procedurę prawną w celu przeprowadzenia wiążącego referendum w sprawie secesji. Głosowanie nie będzie wiążące, informuje ABC News Australia.
Zwolennicy niepodległości uważają, że bogata w ropę i gaz prowincja przekazuje zbyt dużo środków do budżetu federalnego. Według szacunków konserwatywnego Fraser Institute różnica między środkami, które Alberta przekazała rządowi federalnemu, a tymi, które od niego otrzymała w latach fiskalnych 2007/08–2026/27, przekroczyła 300 mld dolarów kanadyjskich.
Założyciel separatystycznej grupy Let’s Talk Alberta, Christopher Scott, uważa, że niezależna Alberta mogłaby mieć lepsze perspektywy niż jako część federacji. Według niektórych sondaży poparcie dla secesji wzrosło do 30%, chociaż większość mieszkańców Alberty, jak wynika z badań opinii publicznej, nadal opowiada się za pozostaniem prowincji w Kanadzie.
Stanowisko władz i przeciwników secesji
Premier Alberty Danielle Smith osobiście nie popiera secesji, ale oświadczyła, że mieszkańcy powinni mieć demokratyczną możliwość wyrażenia swojego stanowiska. Jednocześnie powołała się na orzeczenie sądu, które, jak stwierdziła, nie pozwoliło poddać pod głosowanie bezpośredniego pytania o niepodległość.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Były wicepremier prowincji Thomas Lukaszuk, który stoi na czele grupy Forever Canadian, prowadzi po Albercie „trasę jedności” i wzywa do pozostania prowincji w Kanadzie. Porównał sytuację do referendum w sprawie Brexitu z 2016 roku, kiedy Wielka Brytania zagłosowała za opuszczeniem Unii Europejskiej.
Reakcja ludów rdzennych i dyskusja o Stanach Zjednoczonych
Debata o separatyzmie budzi obawy liderów ludów rdzennych. Przywódca Piikani Nation Troy Knowlton oświadczył, że secesja może wpłynąć na traktatowe prawa ludów rdzennych zawarte z Koroną, a także pogłębić podziały i rasizm w prowincji. Wcześniej w tym roku grupy ludów rdzennych uzyskały w sądzie uznanie obowiązku władz Alberty do przeprowadzenia z nimi konsultacji przed procedowaniem separatystycznej petycji.
Dodatkową krytykę wywołały trzy spotkania albertańskich separatystów z urzędnikami Departamentu Stanu USA. Premier sąsiedniej Kolumbii Brytyjskiej David Eby potępił te kontakty. Ponad 240 tys. osób podpisało także petycję wzywającą do uznania ambasadora USA w Kanadzie Pete’a Hoekstry za personę non grata, oskarżając go o podważanie relacji między dwoma krajami i normalizowanie wypowiedzi Donalda Trumpa o Kanadzie jako „51. stanie”.
Czytaj nas na Telegram i Sends