W Polsce nasila się walka polityczna w perspektywie zbliżających się wyborów parlamentarnych, które odbędą się w październiku 2027 roku. Jednym z najgorętszych tematów w kampanii wyborczej pozostaje Ukraina. Kwestie pomocy wojskowej, integracji europejskiej i pamięci historycznej są coraz częściej wykorzystywane jako narzędzie walki o głosy wyborców.
Jednocześnie najnowsze sondaże wskazują, że agresywna retoryka antyukraińska nie zawsze przynosi korzyści polityczne. Wręcz przeciwnie – może budzić nieufność wśród podstawowego elektoratu.
Jak zakończyły się antyukraińskie wypowiedzi jednego z kandydatów na stanowisko premiera, dlaczego polscy politycy zmieniają ton w stosunku do Kijowa i jak na to reagują sami Polacy – w materiale UA.News.

Walka polityczna i kandydaci na premiera
Wydaje się, że kampania wyborcza w Polsce wkracza w fazę ostrej konfrontacji między głównymi pretendentami do władzy – prawicowo-konserwatywną partią „Prawo i Sprawiedliwość” (PiS) oraz proeuropejską „Koalicją Obywatelską”.
Podsyca ją ciągła rywalizacja polityczna na najwyższych szczeblach władzy, wynikająca z faktu, że prezydentem jest przedstawiciel PiS Karol Nawrocki, a premierem – lider „Koalicji Obywatelskiej” Donald Tusk.
Rywalizacja między obozami politycznymi komplikuje się również z powodu ciągłych zmian preferencji wyborczych. Według sondaży żadna siła polityczna nie ma na razie zagwarantowanej większości, dlatego wyborcy oceniają nie tylko partie, ale także ich kandydatów na premiera.
Obecny szef rządu z ramienia „Koalicji Obywatelskiej”, Donald Tusk, traci poparcie. Zaledwie około jednej trzeciej Polaków chciałaby widzieć go na stanowisku premiera po wyborach w 2027 roku. Połowa wyborców jest mu kategorycznie przeciwna.
Jako alternatywnych kandydatów z ramienia „Koalicji Obywatelskiej” rozważa się następujące znane osobistości polityczne: obecny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz oraz burmistrz Warszawy Rafał Trzaskowski.
Ze strony partii „PiS” głównym kandydatem na stanowisko premiera został Przemysław Czarnek, choć badania socjologiczne wskazują, że jego postać budzi kontrowersje wśród części konserwatywnego elektoratu.

Przemysław Czarnek – kandydat z ramienia „PiS”
W marcu 2026 roku w Krakowie na hali „Sokół” odbył się zjazd „PiS”, podczas którego lider tej partii Jarosław Kaczyński oficjalnie ogłosił Przemysława Czarnka kandydatem na stanowisko premiera. To właśnie tutaj w latach 2015 i 2025 kierownictwo „PiS” przedstawiło Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego jako kandydatów na prezydenta.
Polskie media opisują Czarnka jako charyzmatycznego polityka, który pewnie występuje na wiecach. Jest wiceprzewodniczącym „PiS”, posłem do Sejmu, byłym wojewodą lubelskim, byłym ministrem edukacji i nauki w drugim rządzie Mateusza Morawieckiego, doktorem nauk prawnych oraz profesorem Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie. Czarnek znany jest również z krytyki społeczności LGBT oraz publicznego przywiązania do wartości katolickich.
Otoczenie Jarosława Kaczyńskiego opowiedziało się za Czarnkiem przede wszystkim ze względu na jego antyukraińskie stanowisko, które miało przyciągnąć wyborców skrajnie prawicowych partii „Konfederacji” i „Konfederacji Korony Polskiej” pod przywództwem Grzegorza Browna. Siły te propagują rosyjskie narracje, domagają się natychmiastowego zaprzestania wszelkiej pomocy wojskowej dla Ukrainy oraz deportacji ukraińskich uchodźców.
Przemysław Czarnek poparł retorykę Jarosława Kaczyńskiego, który kategorycznie sprzeciwia się przystąpieniu Ukrainy do Unii Europejskiej. Jednocześnie jednak podchwycił tezy skrajnie prawicowych przeciwników. W programie telewizji „Republika” stwierdził, że należy zmusić Unię Europejską do zaprzestania finansowania broni dla Ukrainy oraz jej odbudowy, dopóki w Kijowie „będzie się gloryfikować ideologię banderską”.
„Należy zmusić Unię Europejską, między innymi dzięki naszej pozycji w Unii Europejskiej, do natychmiastowego wstrzymania wszelkiego finansowania uzbrojenia Ukrainy i jej odbudowy, dopóki Ukraina nie wkroczy na ścieżkę humanitarnych wartości” – powiedział Čarnek.

Wypowiedzi kandydata na premiera oburzyły ministra spraw zagranicznych Polski Radosława Sikorskiego. Napisał on w mediach społecznościowych, że takimi apelami Czarnik „chce dopuścić Putina do polskiej granicy”, a rywalizacja „PiS” z prorosyjskimi partiami „Konfederacja” i „Konfederacja Korony Polskiej” w zakresie antyukraińskiej retoryki „pozbawia ich rozumu”.
Przeciwko retoryce Czarnka i podsycaniu nastrojów antyukraińskich wypowiedział się również minister obrony Polski Władysław Kosiniak-Kamysz.
„Kto z przekonaniem twierdzi, że wsparcie dla Ukrainy nie jest potrzebne i szkodzi Polsce, ten szkodzi bezpieczeństwu państwa polskiego i działa wbrew interesom NATO” – oświadczył minister na konferencji prasowej podsumowującej posiedzenie Komitetu Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego.
W sprawę wtrącił się lider „PiS” Jarosław Kaczyński i zapewnił, że wypowiedzi Przemysława Czarnka przeciwko pomocy wojskowej dla Ukrainy nie odzwierciedlają stanowiska całej partii.
„Partia Prawo i Sprawiedliwość stoi i zawsze stała na stanowisku, że pomoc wojskowa udzielana Ukrainie, również ze strony Unii Europejskiej, jest absolutnie niezbędna. Jest to kwestia kluczowa z punktu widzenia polskich interesów państwowych i naszego bezpieczeństwa” – napisał Kaczyński w mediach społecznościowych.

„Kwestia ukraińska” w wyborach w Polsce
W miarę zbliżania się wyborów parlamentarnych temat Ukrainy coraz bardziej wysuwa się na pierwszy plan w politycznej rywalizacji.
„Nawet bez polemiki wokół UPA wszystko wyglądałoby tak samo. „Kwestia ukraińska” stała się czynnikiem w polityce wewnętrznej Polski, nie tylko dlatego, że w kraju mieszka ponad półtora miliona Ukraińców” – wyjaśnia Łukasz Adamański, dyrektor Mieroszewski Centre, specjalizującego się w zagadnieniach Europy Wschodniej.
Pod wpływem kampanii informacyjnych nastroje społeczne w Polsce wydają się skłaniać ku negatywnym tendencjom. Sondaż Centrum Badań Opinii Społecznej (CBOS) wykazał, że 43% Polaków ma obecnie negatywny stosunek do Ukraińców, w porównaniu z 29%, którzy wyrażają współczucie. W 2023 roku wyniki były niemal odwrotne: 51% wyrażało współczucie, a 17% – wrogość.
Polscy eksperci nazywają to „błędnym kołem”: im bardziej politycy grają kartą antyukraińską, tym silniejsze stają się nastroje antyukraińskie. A im silniejsze są te nastroje, tym niechętniej politycy się im sprzeciwiają.
Problem polega również na tym, że obaj główni rywale w walce o miejsca w parlamencie, „Prawo i Sprawiedliwość” oraz „Platforma Obywatelska”, ryzykują, że nie uzyskają wystarczającego poparcia elektoratu, aby powrócić do władzy i utworzyć rząd. W związku z tym będą zmuszone do tworzenia koalicji z innymi siłami politycznymi. Jak pokazują sondaże, w przypadku partii „PiS” wyborcy uważają za najbardziej prawdopodobną koalicję z siłami skrajnie prawicowymi, które są głównymi krytykami pomocy dla Ukrainy.
Postać Przemysława Czarnka uosabiała właśnie nowy antyukraiński kurs w polityce „PiS”, który nie wszyscy przedstawiciele partii popierali, choć publicznie go nie krytykowali. Jednym z takich przeciwników był były premier Mateusz Morawiecki, który zauważył, że Polska pomogła Ukrainie „nie z jakiejś naiwności czy oczekiwania wdzięczności, ale z zimnego kalkulacji... wiedzieliśmy, że w naszym interesie leży… bycie państwem oddzielonym od Rosji, które chroniłoby nas przed rosyjskim imperializmem”.
Próba zdystansowania się od antyukraińskiej retoryki Przemysła Czarnka pokazała, że w partii rozumieją: rozgłaszanie tego tematu może osłabić poparcie. Oświadczenia skierowane do wyborców skrajnie prawicowych sił spotkały się nieoczekiwanie z ostrą reakcją i negatywnym odbiorem ze strony podstawowego elektoratu „PiS”.
Znaczące znaczenie miało badanie przeprowadzone przez CBOS w lipcu. Pytania dotyczyły zaufania i nieufności wyborców wobec polskich polityków. Wśród osób, którym Polacy najbardziej nie ufają, znaleźli się głównie przedstawiciele partii wzywających do zablokowania integracji europejskiej lub pomocy wojskowej dla Ukrainy: przewodniczący partii „Prawo i Sprawiedliwość” Jarosław Kaczyński (54%), lider „Konfederacji Korony Polskiej” Grzegorz Braun oraz wiceprzewodniczący „PiS”, kandydat tej partii na premiera Przemysław Czarnek (po 51%). Statystyki te pokazały bardziej złożone i niejednoznaczne stanowisko polskich wyborców, w szczególności w odniesieniu do „kwestii ukraińskiej”.
Czytaj nas na Telegram i Sends