$ 43.97 € 51.01 zł 11.98
+4° Kijów +9° Warszawa +14° Waszyngton
Wybory na Węgrzech: jak Trump i putin ratują Orbána przed porażką

Wybory na Węgrzech: jak Trump i putin ratują Orbána przed porażką

23 marca 2026 19:00

Wybory parlamentarne na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia, mają rozstrzygnąć: czy kraj pozostanie w orbicie wschodnich czy zachodnich sojuszników, wybierze demokrację czy reżim autokratyczny. Geopolityczne znaczenie tych wyborów podkreśla fakt, że kremlowscy „towarzysze” premiera Viktora Orbána już otwarcie włączyli się w tę polityczną konfrontację.

Jednak rosja nie jest jedyną siłą zewnętrzną, która chce uchronić Orbána przed wyborczą porażką i utrzymać go u władzy. Otwarcie za swojego europejskiego sojusznika agituję prezydent USA Donald Trump.

Jak Viktor Orbánowi udało się zbudować autokrację w centrum Europy i jednocześnie uzyskać wsparcie Białego Domu oraz Kremla, a także jak węgierskie wybory wpisują się w nową fazę hybrydowej wojny rosji przeciwko Unii Europejskiej — opisuje UA.News.

image


Hybrydowa autokracja Orbána i wybory
 

We wrześniu 2022 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której uznano, że Węgry pod rządami premiera Viktora Orbána stały się „hybrydowym reżimem autokracji wyborczej”. Taki system charakteryzuje się rozpadem demokracji, praworządności oraz podstawowych praw obywatelskich. Dokument poparło ponad 80% europosłów obecnych wówczas na głosowaniu.

Jednak wypowiedzi europejskich polityków, że Węgier nie można uznawać za pełnoprawną demokrację, nie zachwiały pozycją Viktora Orbána. Utrzymywał się on u władzy przez około 16 lat z rzędu. Jego polityczną „długowieczność” zapewniały powiązania z oligarchami, kontrolowane media oraz „reformowanie” systemu wyborczego. Orbán zmniejszył liczbę miejsc w parlamencie do 199, jednocześnie zwiększając liczbę jednomandatowych okręgów wyborczych, w których jego partia „Fidesz” (Związek Młodych Demokratów) miała największe poparcie wśród wyborców. W ten sposób szef rządu zapewnił sobie większość parlamentarną.

Jednak w ostatnich latach Węgrzy zaczęli wyrażać niezadowolenie z powodu skandali korupcyjnych, pogorszenia relacji z UE, co doprowadziło do utraty finansowania oraz nasilenia problemów gospodarczych. Na tym tle w „Fideszu” pojawił się silny polityczny przeciwnik.

W 2024 roku były współpracownik Orbána, Péter Magyar, przeorganizował i stanął na czele centroprawicowej partii „Tisza” (Szacunek i Wolność). Przejął retorykę i większość obietnic politycznych Orbána, ale zaczął występować z hasłami antykorupcyjnymi, potępiać „polityczne bagno” i obsługiwanie przez rząd interesów oligarchów, obiecał rozwój gospodarczy oraz proeuropejski kurs dla Węgier. W efekcie w trakcie kampanii wyborczej Magyar wyprzedził Orbána pod względem popularności o około 10%.

image

Źródło: The Economist

Wieloletnie pozostawanie u władzy uczyniło Orbána interesującą postacią dla dwóch centrów wpływu: z jednej strony wspierają go przedstawiciele Partii Republikańskiej Donalda Trumpa, a z drugiej — rosyjski autorytarny reżim putina. To właśnie te siły zewnętrzne próbują ratować notowania Orbána i utrzymać go przy władzy.

image


„Silny lider” i europejski sojusznik Trumpa
 

21 marca w Budapeszcie odbył się duży zjazd europejskich konserwatystów CPAC Hungary 2026. Dołączyli do niego również amerykańscy politycy ruchu ultrakonserwatywnego MAGA („Make America Great Again”).

Centralnym wydarzeniem zjazdu było wideowystąpienie prezydenta USA Donalda Trumpa, który oświadczył, że Orbán ma jego „pełne i bezwarunkowe poparcie”. Trump nazwał premiera Węgier „fantastycznym facetem”, a także „silnym liderem, który pokazał całemu światu, co można osiągnąć, gdy broni się swoich granic, swojej kultury, swojego dziedzictwa, swojej suwerenności i swoich wartości”.

„Mam nadzieję, że wygra i mam nadzieję, że odniesie przekonujące zwycięstwo” — ogłosił Trump.

Prezydent USA otwarcie wspiera Viktora Orbána z kilku powodów. Przede wszystkim odpowiada mu autorytarny styl rządzenia węgierskiego przywódcy. Orbán jest również kluczowym sojusznikiem Trumpa w Europie i pomaga mu krytykować Unię Europejską. Amerykańscy republikanie podzielają ideologię „Fideszu”, którą zachodnie media sprowadzają do formuły: „więcej patriotyzmu i gospodyń domowych, a mniej migrantów”.

Orbán wraz z prezydentem USA opowiada się za zniesieniem sankcji wobec rosji. Ponieważ Węgry w 80% są uzależnione od importowanych, głównie rosyjskich, surowców energetycznych, Stany Zjednoczone w ubiegłym roku zwolniły Budapeszt z ograniczeń nałożonych na nabywców rosyjskiej ropy. Wówczas Trump ratował węgierską gospodarkę oraz Viktora Orbána, który przez sankcje znalazł się na skraju wyborczej katastrofy.

Węgierski przywódca publicznie popiera wszystkie „pokojowe” inicjatywy Donalda Trumpa. W 2025 roku nawet zainicjował spotkanie Trumpa i putina w Budapeszcie w celu omówienia wojny w Ukrainie, jednak próba ta zakończyła się niepowodzeniem.

image


Metody KGB i „punkt przełomowy”
 

W otwartej konfrontacji z UE i Ukrainą węgierskie władze występują jako wierny sojusznik rosji. Rząd Orbána do tej pory zapewniał Kremlowi strategiczną przewagę w rywalizacji z NATO i Unią Europejską. Koordynacja tych działań osiągnęła taki poziom, że minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó dzwonił do swojego rosyjskiego odpowiednika Siergieja Ławrowa podczas szczytów UE i informował go o przebiegu rozmów.

Po ujawnieniu tych informacji przez media wielu europejskich wysokich urzędników w kręgach dyplomatycznych potwierdziło swoje podejrzenia, że Węgry przekazywały Moskwie „wszystkie szczegóły” szczytów UE. Doprowadziło to do ograniczenia przekazywania poufnych informacji Budapesztowi: przedstawiciele państw UE zaczęli omawiać wrażliwe kwestie głównie bez udziału węgierskich kolegów.

Viktor Orbán okazał się na tyle cenną postacią dla władimira putina, że ten wysłał na jego wsparcie zespół technologów politycznych. Na jego czele stanął Siergiej Kirijenko, zastępca szefa administracji prezydenta federacji rosyjskiej, który ma doświadczenie w zarządzaniu dużymi projektami propagandowymi Kremla oraz „fabrykami fake newsów”. Według europejskich dziennikarzy śledczych rosjanie podjęli się wyniesienia kampanii wyborczej Orbána na nowy poziom przy użyciu „armii trolli”, manipulując algorytmami i treściami.

image


Jednak dezinformacja i „brudne” technologie okazały się niewystarczające, aby zagwarantować zwycięstwo lidera „Fideszu”. Na kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi Służba Wywiadu Zagranicznego federacji rosyjskiej zaniepokoiła się gwałtownym spadkiem notowań Orbána. Uznano, że potrzebna jest bardziej radykalna strategia, którą nazwano „Punktem przełomowym”.

Aby zwiększyć szanse na zwycięstwo, rosjanie postanowili upozorować zamach na Orbána. Poinformował o tym amerykański dziennik „Washington Post”, powołując się na informacje europejskich służb wywiadowczych.

„Incydent przesunie postrzeganie kampanii z racjonalnej sfery kwestii społeczno-ekonomicznych do emocjonalnej, w której kluczowymi tematami staną się bezpieczeństwo państwa, stabilność oraz ochrona systemu politycznego” — wynikało z raportu rosyjskich agentów.

Jak dotąd o żadnych zamachach na Orbána publicznie nie informowano. Oznacza to, że europejskie służby specjalne zadziałały wyprzedzająco i udaremniły tę operację. To z ich inicjatywy informacje o planach Kremla trafiły do mediów — uważa generał major rezerwy SBU Wiktor Jahun. Wyjaśnia on, że udział rosyjskich służb specjalnych w węgierskiej kampanii wyborczej pokazuje realną logikę hybrydowej wojny rosji przeciwko Europie. Gdy ich kandydat nie może uczciwie wygrać walki politycznej — tworzą kryzys, który zmienia agendę.

„To technologia sterowanej eskalacji: najpierw tworzy się lub symuluje zagrożenie, następnie uruchamia się falę informacyjną, potem buduje atmosferę strachu, a na tym tle podejmowane są potrzebne decyzje polityczne. W istocie jest to inżynieria polityczna poprzez incydenty bezpieczeństwa.

Od dziesięcioleci rosja stosuje to samo podejście: nie trzeba bezpośrednio kontrolować polityka — wystarczy, by działał on obiektywnie w środowisku politycznym korzystnym dla Kremla. W takich przypadkach nie mówimy o agenturze w klasycznym rozumieniu, lecz o politycznych aktywach wpływu.

I tu ważne jest zrozumienie jednego: rosja niemal nigdy nie „tworzy” swoich polityków od zera. Szuka tych, którzy mają konflikt z Brukselą, grają kartą suwerenności, wykorzystują antyukraińską retorykę, krytykują sankcje lub sprzeciwiają się jedności UE. Następnie tacy politycy stają się obiektami inwestycji politycznych — informacyjnych, dyplomatycznych, ekonomicznych, a czasem znacznie bardziej nieczystych” wyjaśnia Jahun.

Jego zdaniem w tej sytuacji znacznie ważniejszy jest sam fakt pojawienia się takich scenariuszy. Oznacza to, że rosja już otwarcie traktuje procesy wyborcze w UE jako pole operacji specjalnych.

„Nie tylko jako przestrzeń wpływu informacyjnego, lecz jako pełnoprawne środowisko operacyjne — przestrzeń prowadzenia kompleksowych operacji wpływu. Oznacza to, że Europa wchodzi w tę fazę wojny hybrydowej, w której Ukraina żyje już od ponad dziesięciu lat — podkreśla generał major rezerwy SBU. — Widzieliśmy już pseudozamachy, inscenizowane prowokacje, operacje informacyjne, sterowane protesty, grupy dywersyjne, werbowanie osób podatnych społecznie, próby kreowania obrazu niestabilności dla międzynarodowej opinii publicznej. To standardowy zestaw narzędzi federacji rosyjskiej, który jest skalowany w zależności od kraju i kontekstu politycznego”.

Czytaj także: Węgry blokują kredyt UE: czynnik Orbána i nowe ryzyka dla Ukrainy

Czytaj nas na Telegram i Sends