Politechnika w Odessie potwierdziła status doktoranta byłego zastępcy prokuratora generalnego Werbyckiego, ale nie ujawnia jego wyników w nauce
Były zastępca prokuratora generalnego Ukrainy Dmytro Werbycki, który jest jedną z postaci głośnego skandalu korupcyjnego, rzeczywiście studiuje w trybie stacjonarnym na studiach podyplomowych Narodowego Uniwersytetu „Politechnika Odeska”, co uprawnia go do odroczenia mobilizacji.
Informację tę oficjalnie potwierdził rektor uczelni, Giennadij Oborski, w odpowiedzi na zapytanie dziennikarskie serwisu internetowego UA.NEWS. Kopia odpowiedniego dokumentu została przekazana redakcji.
Według rektora uniwersytetu Werbycki został przyjęty na pierwszy rok studiów stacjonarnych już w 2022 roku na zasadach ogólnych, zgodnie z regulaminem rekrutacji uniwersytetu narodowego. Jednocześnie informacje ze źródeł, jakoby były prokurator zajmował miejsce finansowane z budżetu, nie znalazły potwierdzenia: studiuje on na trzecim stopniu naukowym – doktorze filozofii – na podstawie umowy, „za środki osób fizycznych”. Studia odbywają się na kierunku 281 „Zarządzanie publiczne i administracja”, a „na chwilę obecną kontynuuje on naukę”.

Pomimo potwierdzenia samego faktu studiowania przez Werbyckiego, kierownictwo „Politechniki Odeskiej” faktycznie zdołało ukryć informacje dotyczące rzeczywistych wyników w nauce i frekwencji byłego urzędnika. Rektor Oborski zignorował bezpośrednie pytania dziennikarzy dotyczące tego, czy Werbycki realizuje swój indywidualny plan studiów, kto jest jego promotorem oraz na jakim etapie znajduje się pisanie pracy doktorskiej. „Wszystkie pozostałe pytania nie wymagają dodatkowych odpowiedzi” – stwierdzono lakonicznie w oficjalnym piśmie podpisanym przez rektora, co jest sprzeczne z przepisami ustawy Ukrainy „O dostępie do informacji publicznej”. Ponadto rektor uniknął odpowiedzi na temat wydawania zaświadczeń dla TCC, zaznaczając, że w stosunkach z komisjami wojskowymi uniwersytet „działa zgodnie z obowiązującymi przepisami”.
Przypomnijmy, że Dmytro Werbycki stał się przedmiotem szeroko zakrojonego śledztwa prowadzonego przez program „Schemy” oraz Narodową Agencję ds. Zapobiegania Korupcji (NAZK), które ujawniło oznaki nielegalnego wzbogacenia się urzędnika na kwotę 29 milionów hrywien. W szczególności u jego rodziny i bliskiego otoczenia znaleziono luksusowe mienie i nieruchomości w osadzie domków letniskowych „Konik”, których wartość znacznie przewyższała oficjalne dochody prokuratora. W związku z szerokim oddźwiękiem społecznym w czerwcu 2024 roku Werbycki został zwolniony ze stanowiska zastępcy prokuratora generalnego. Obecnie NABU i SAP kontynuują dochodzenie przedprocesowe w tej sprawie karnej.
Później, według informacji źródeł w służbach specjalnych, okazało się, że w listopadzie 2024 r. były wysoki urzędnik uzyskał odroczenie od poboru w jednym z rejonowych ośrodków rekrutacyjnych w Odessie (Rejonowym Centrum Rekrutacyjnym w Hadżibeju oraz SP), korzystając ze swojego statusu doktoranta studiów stacjonarnych. Sam Werbycki oświadczył wcześniej, że rozpoczął studia doktoranckie jeszcze przed rozpoczęciem pełnej inwazji Rosji, jednak nie przedstawił żadnych szczegółowych wyjaśnień dotyczących czasu trwania swoich studiów.
Brak przejrzystości i niechęć kierownictwa uczelni do odpowiadania na obiektywne pytania prasy dotyczące potencjalnych zagrożeń korupcyjnych związanych z byłym prokuratorem wydają się co najmniej dziwne, skoro sam rektor „Politechniki Odeskiej” Giennadij Oborski prowadzi całkowicie przejrzyste i zrozumiałe sprawy finansowe. Zgodnie z analizą jego rocznego oświadczenia majątkowego za rok 2025 urzędnik państwowy nie posiada ogromnego majątku, elitarnych flot samochodowych ani zagranicznych kont, które mogłyby świadczyć o jego osobistym zaangażowaniu w wątpliwe machinacje. Jednak stojąc na czele instytucji, która oficjalnie zaliczana jest do stanowisk o wysokim ryzyku korupcyjnym, rektor z jakiegoś powodu przedkłada urzędnicze oświadczenia nad publiczne oczyszczenie reputacji uczelni.
Stałe dochody i nieruchomości z przeszłości: co zawiera oświadczenie majątkowe rektora
Jak wynika z danych oficjalnego rejestru oświadczeń majątkowych, Giennadij Oborski mieszka w Odessie wraz z żoną Larisą i nadal pełni funkcje państwowe. Rektor uniwersytetu jest właścicielem trzech mieszkań, nabytych na długo przed pełną inwazją: pierwsze, o powierzchni 91,2 m², należy w całości do niego i zostało zakupione jeszcze w czerwcu 2006 roku za 252 500 hrywien. Drugie mieszkanie (42 m²) zostało zarejestrowane na Oborskiego w grudniu 2016 roku. Trzecie, o powierzchni 29,1 m², stanowi wspólną własność małżonków od grudnia 1995 roku. Ponadto od 2008 roku rektor jest właścicielem działki o powierzchni 800 m².
Jeśli chodzi o majątek ruchomy, szef „Politechniki Odeskiej” również wykazuje umiar — korzysta z samochodu marki Toyota RAV4 z 2012 roku, zakupionego w grudniu 2016 roku za 194 tysiące hrywien.

Głównym źródłem dochodów Oborskiego w 2025 roku było jego wynagrodzenie na uniwersytecie, które wyniosło 639 716 hrywien. Dodatkowo otrzymał 283 320 hrywien emerytury od Głównego Zarządu Funduszu Emerytalnego Ukrainy w obwodzie odeskim, a świadczenia emerytalne jego żony wyniosły 35 830 hrywien. Sprawozdanie finansowe rektora nie zawiera żadnych danych dotyczących rachunków bankowych, udziałów w spółkach ani innych aktywów finansowych, co potwierdza, że jego majątek skupia się wyłącznie na nieruchomościach i oficjalnym wynagrodzeniu. Wiadomo również, że Oborski jest członkiem walnego zgromadzenia klubu rugby „Politechnik Odessa”.
Chociaż stanowisko rektora należy do kategorii stanowisk kierowniczych w osobach prawnych prawa publicznego i zalicza się do stanowisk o wysokim poziomie ryzyka korupcyjnego, Giennadij Oborski nie zalicza się do grona krajowych osób publicznych i nie posiada aktywów za granicą.
Tymczasem NABU i SAP kontynuują dochodzenie przedprocesowe w sprawie byłego zastępcy prokuratora generalnego Dmytro Werbyckiego, zwolnionego w atmosferze skandalu.
Rozprawa doktorska przeciwko korupcji i wynajem mieszkania od przyjaciela: kontrowersyjny Dmytro Werbycki opowiedział, jak ukrywa się przed mobilizacją i sądami
Zamiast stawiać się w sądzie, kontrowersyjny były urzędnik spokojnie pije dziś kawę i buduje karierę polityczną, użalając się przed kamerami dziennikarzy śledczych: „Nie prowadzę luksusowego życia, ale też nie żyję źle”. Co więcej, okazuje się, że luksusowe mieszkanie w stolicy to po prostu akt niesamowitej przyjacielskiej hojności. Komentując śmiesznie niską cenę wynajmu domu w elitarnej dzielnicy domków letniskowych, Werbycki z błyskiem w oku przekonuje dziennikarzy: „Wynajmuję go od mojego przyjaciela. Cóż, to nie jest ulga, to są średnie rynkowe ceny wynajmu domów, hm, w tym regionie. I zostało to ustalone, hm, przez pracowników NAKZ”.
Podczas gdy NABU i NAZK, jak się wydaje, już trzeci rok z rzędu szukają drogi do sądu, były prawnik znalazł niezawodny sposób na uniknięcie mobilizacji – został doktorantem i przygotowuje pracę doktorską. Temat pracy naukowej osoby posiadającej milionowe, nieuzasadnione aktywa jest po prostu kpiąco piękny: „ustawodawstwo antykorupcyjne”. Zapewniając, że „całe życie się uczę”, były prokurator, za pięć minut wykładowca, nakreślił już plany na przyszłość: „Chcę dalej pracować na jakimś uniwersytecie i przekazywać dalej swoją wiedzę”. A rzeczywiście jest tam co przekazać — na przykład unikalny schemat tego, jak oficjalnie zarabiać w prokuraturze około 2 000 dolarów, a jednocześnie otrzymywać dodatki od krewnych.
„Cóż, pomagali mi, dawali prezenty na urodziny i to były moje oszczędności… No cóż, mama mogła mi podarować 5 000 dolarów” – oświadcza bez cienia zakłopotania przyszła gwiazda nauki.
Kiedy jednak mowa pada o pochodzeniu rodzinnego kapitału, do akcji wkracza klasyczna, żelbetowa legenda ukraińskiej biurokracji o zamożnych krewnych.
„Mój ojciec był kapitanem statku dalekomorskiego. Myślę, że rozumiecie, ile zarabia kapitan statku dalekomorskiego. Cóż, od 10 000 dolarów miesięcznie” – chwali się Werbycki. Jednak z jakiegoś powodu odmówił pochwalenia się przed kamerą swoim nowym Audi SQ8 za 100 tysięcy zielonych, natychmiast przechodząc do agresywnej obrony:
„Proszę posłuchać, ten samochód jest zarejestrowany na mnie. Możecie to sprawdzić w Internecie. Jeśli chcecie, przyjadę do waszego studia, udzielę wam wywiadu, pokażę wam dokumenty. Pokażcie mi pytania, które chcecie zadać. Odpowiem na nie. Pokażę wam dokument. Przeprowadźcie to obiektywnie. Nie lubię takich prowokacji, jak ta, którą teraz robicie”. Cały ten „antykorupcyjny” sukces Werbycki planuje teraz wykorzystać w wielkiej polityce – stanął na czele okręgowego oddziału partii Julii Tymoszenko. Co prawda, i tutaj logika gdzieś się zgubiła, bo jak sam powiedział ten świeżo upieczony członek partii: „Na dzień dzisiejszy, jeśli chodzi o to, czy iść do polityki, czy nie, to nie jestem jeszcze, powiedzmy tak, w pełni gotowy, by to zrobić. Obecnie jestem członkiem partii i pełnię funkcję szefa oddziału w rejonie Chadżibejowskim. Nie, nie sponsoruję partii”.
Na jakich dokładnie warunkach partia „Batkivszczyna” przyjęła pod swoje skrzydła tak kontrowersyjną postać – to pytanie pozostaje otwarte. Na razie Dmytro Anatolijowycz czuje się na tyle pewnie i bezkarnie, że zamiast zasiadać na ławie oskarżonych, sam atakuje organy ścigania: „Obecnie właśnie toczę spór sądowy z NAZK, ponieważ NAZK wyraźnie zaznaczyła w publikacji, że wykryła u mnie nielegalne wzbogacenie się, że stwierdziła składnik przestępstwa oraz że wszystko to zostało nabyte na moje zlecenie”.
Były prokurator aktywnie chwali się swoimi sporami sądowymi na Facebooku, osobiście generując setki udostępnień pod własnymi wpisami, aby stworzyć iluzję poparcia. Jednak społeczeństwu wcale nie jest do śmiechu, ponieważ za fasadą tych absurdalnych usprawiedliwień i partyjnych manipulacji wyraźnie widać smutny fakt: sprawa Werbyckiego może być po prostu banalnie i sztucznie hamowana w kuluarach organów antykorupcyjnych.
Czytaj także: Serial „Zlecono mi zabójstwo”: Dmytro Werbycki opublikował nowy wpis na blogu o swoim milionowym majątku
Czytaj nas na Telegram i Sends