Hiszpania zakazała amerykańskim samolotom wojskowym uczestniczącym w uderzeniach na Iran korzystania ze swojej przestrzeni powietrznej. Decyzja dotyczy również dostępu do wspólnych baz — podaje Al Jazeera.
Minister obrony Hiszpanii Margarita Robles oświadczyła, że kraj nie pozwala na wykorzystywanie swoich baz ani przestrzeni powietrznej do działań związanych z wojną w Iranie. Wyjątek przewidziano jedynie dla lotów awaryjnych.
„Nie pozwalamy ani na wykorzystanie baz wojskowych, ani przestrzeni powietrznej do działań związanych z wojną w Iranie” – powiedziała dziennikarzom w Madrycie.
Minister gospodarki Carlos Cuerpo dodał, że decyzja ta odzwierciedla odmowę Hiszpanii wspierania wojny rozpoczętej jednostronnie i „bezprawnie”. Premier Pedro Sánchez wielokrotnie krytykował działania militarne Stany Zjednoczone i Izrael, podczas gdy Donald Trump groził sankcjami handlowymi.
Decyzja Hiszpanii zmusza amerykańskie samoloty do szukania innych tras, co komplikuje logistykę operacji i może wpłynąć na tempo dostaw oraz przebieg uderzeń na Iran.
Na północy Izrael doszło do kolejnego ostrzału ze strony Iranu i Hezbollah. Dwie osoby zostały ranne, jedna z nich jest w stanie ciężkim. Kilka miejscowości na północy kraju zostało trafionych.
W Izraelu odnotowano wzrost ataków i presji wobec chrześcijan oraz obiektów kościelnych. W ciągu roku doszło do co najmniej 155 incydentów — od zniewag po fizyczne ataki. Badacze wskazują, że problem staje się systemowy i wpływa na życie całych społeczności.
W Hajfa po ataku rakietowym Iranu i ugrupowania Hezbollah wybuchł pożar w rafinerii ropy naftowej. Ogień zarejestrowano na nagraniach pokazanych w izraelskiej telewizji. Na razie nie wiadomo, czy doszło do bezpośredniego trafienia rakiety.
Niewielka wyspa Chark jest kluczowa dla gospodarki Iranu. To przez nią przechodzi około 90% całego eksportu irańskiej ropy. Każdy atak na to miejsce może gwałtownie zaostrzyć sytuację i wpłynąć nie tylko na Iran, ale także na światowy rynek.
Obecnie liczba amerykańskich wojsk na Bliskim Wschodzie przekracza już 50 tysięcy osób, czyli o 10 tysięcy więcej niż zwykle. Zazwyczaj w regionie — w tym w Arabia Saudyjska, Bahrajn, Irak, Syria, Jordania, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Kuwejt — stacjonowało około 40 tysięcy żołnierzy USA na bazach i okrętach.
Stany Zjednoczone zwiększają presję na Teheran, zmuszając irańskie kierownictwo do poszukiwania dróg negocjacji na warunkach Waszyngtonu.
Przypomnijmy, że Trump stwierdził, iż Iran proponował mu objęcie funkcji najwyższego przywódcy.
Ponadto Trump wspomniał o możliwości przejęcia irańskiej ropy oraz wyspy Chark.