$ 43.94 € 50.7 zł 11.9
+4° Kijów +8° Warszawa +5° Waszyngton
Groźby z Teheranu: czy Iran jest w stanie zaatakować Ukrainę?

Groźby z Teheranu: czy Iran jest w stanie zaatakować Ukrainę?

17 marca 2026 17:32

Nowa wojna na Bliskim Wschodzie trwa już prawie trzy tygodnie, a jej geografia stopniowo się rozszerza. Kilka dni temu padło oświadczenie, które skłoniło władze państwa, środowisko eksperckie oraz zwykłych Ukraińców do uważniejszego spojrzenia na mapę świata. Szef komisji ds. bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej parlamentu Iranu, Ebrahim Azizi, wprost oświadczył, że Ukraina „stała się legalnym celem” dla Teheranu. Powodem miała być rzekoma pomoc Kijowa dla Izraela w zakresie technologii bezzałogowych. Warto zaznaczyć, że nie ma oficjalnego potwierdzenia takiej pomocy ze strony żadnej ze stron poza Iranem.

Wypowiedź Aziziego jest jednoznaczna: nazwał Ukrainę „państwem upadłym” (failed state), oskarżył ją o wspieranie Izraela i podkreślił, że od teraz — zgodnie z artykułem 51 Karty Narodów Zjednoczonych — całe terytorium Ukrainy staje się „legalnym celem” dla Iranu. I nie jest to tylko kolejna emocjonalna wypowiedź z Bliskiego Wschodu, których było już wiele. To oficjalne stanowisko przedstawione na poziomie parlamentarzysty, czyli osoby współkształtującej politykę zagraniczną państwa.

Dla kraju, który już piąty rok odpiera pełnoskalową inwazję, pojawienie się kolejnego zagrożenia ze strony przeciwnika dysponującego balistycznymi rakietami średniego zasięgu stanowi wyzwanie wymagające maksymalnie poważnej i trzeźwej oceny. Z jednej strony nie należy wpadać w panikę, z drugiej — nie można ignorować obiektywnej rzeczywistości.

Czy Iran może zaatakować Ukrainę, w jaki sposób i czy Ukraińcy powinni obawiać się uderzeń ze strony Teheranu? Publicysta polityczny UA.News, Mykyta Traczuk, wspólnie z ekspertami analizował tę kwestię.

Iran jako wróg: od „Shahedów” dla putina po oficjalne groźby
 

Zanim ocenimy prawdopodobieństwo uderzeń oraz techniczne możliwości Teheranu do ich przeprowadzenia, warto powiedzieć jasno: Iran od dawna jest otwarcie wrogim państwem wobec Ukrainy. I nie chodzi tu wcale o hipotetyczne wsparcie Izraela z naszej strony, choć właśnie ten argument Teheran obecnie wykorzystuje jako casus belli.

Rzecz w tym, że Iran od lat jest kluczowym sojusznikiem rosji w wojnie przeciwko Ukrainie. To właśnie Teheran przekazał Moskwie słynne „Shahedy”: początkowo dostarczał drony bezpośrednio, a później pomógł uruchomić ich produkcję, przekazując odpowiednie technologie. Rosyjskie „Geranie” to w rzeczywistości irańskie „Shahedy”, tylko pod inną nazwą i składane już w rosji. Co więcej, na początku wojny rosjanie nie potrafili jeszcze ich obsługiwać, dlatego były one używane przeciwko Ukrainie przez irańskich operatorów.

Росія в обмін на
W ten sposób Iran stał się bardzo ważnym graczem w grupie państw, które od lat pomagają rosji niszczyć Ukrainę. Zarabiał na ukraińskiej krwi, a jednocześnie zdobywał bezcenne doświadczenie wojskowe i technologie, testując swoje drony w realnych warunkach bojowych. Dlatego do gróźb wypowiedzianych przez Aziziego należy podchodzić z pełną powagą. Teheran ma nie tylko polityczną wolę do przeprowadzenia uderzeń, ale także środki techniczne, by je zrealizować. Historia zna wiele przypadków, gdy irańskie kierownictwo przechodziło od słów do czynów, jeśli uznawało, że jego czerwone linie zostały przekroczone.

Czy Iran może „dosięgnąć” Ukrainy? Odpowiedź na to pytanie, niestety, jest twierdząca. I nie chodzi tu wcale o drony, które musiałyby pokonać przestrzeń powietrzną wielu państw jednocześnie, aby dotrzeć np. do Kijowa, co czyni ich użycie niezwykle skomplikowanym. Główne zagrożenie tkwi w irańskim arsenale rakietowym.

W ciągu ostatnich dekad Iran stworzył jeden z najpotężniejszych programów rakietowych na Bliskim Wschodzie, inwestując miliardy dolarów w rozwój technologii balistycznych. Reżim dysponuje rakietami zdolnymi do rażenia celów oddalonych o kilka tysięcy kilometrów. Chodzi o rakiety średniego zasięgu, które teoretycznie bez problemu mogą dosięgnąć terytorium Ukrainy.

Najpotężniejszą w irańskim arsenale uważa się rakietę „Chorramszahr”, zdolną przenosić głowicę o masie niemal dwóch ton na odległość do 2000 kilometrów. Jednak według ocen ekspertów wojskowych, przy zmniejszeniu masy ładunku bojowego jej maksymalny zasięg może sięgać nawet 3000 kilometrów. To wystarcza, by dosięgnąć nie tylko Ukrainy, ale także Polski czy nawet Niemiec.

Inne typy rakiet, takie jak „Sejil”, „Gadr” czy „Emad”, mają nieco mniejszy zasięg — do 2000–2500 kilometrów — jednak również stanowią zagrożenie dla Ukrainy, ponieważ obejmują swoim zasięgiem całe jej terytorium. Oczywiście, do przeprowadzenia takich uderzeń potrzebna jest wola polityczna oraz gotowość do ryzyka otwarcia nowego teatru działań wojennych — ale należy rozumieć, że z czysto technicznego punktu widzenia jest to jak najbardziej możliwe.

У США та Британії стурбовані передачею Росії Ірану ядерної таємниці – ЗМІ -  Букви


Trzeźwe kalkulacje zamiast strachu: dlaczego nie warto panikować
 

Pomimo posiadania rakiet i jednoznacznych gróźb, nie należy jednak przeceniać bezpośredniego zagrożenia irańskim uderzeniem na Ukrainę. Istnieje ku temu kilka istotnych powodów.

Po pierwsze, sytuacja Iranu jest obecnie bardzo trudna. Kraj dopiero co stracił najwyższe kierownictwo państwa i prowadzi jednocześnie wojnę z dwoma niezwykle potężnymi przeciwnikami. Z jednej strony — Siły Obronne Izraela (IDF), uznawane za najpotężniejszą armię na Bliskim Wschodzie. Z drugiej — Stany Zjednoczone, czyli najsilniejsza armia świata.

Teheran jest teraz zmuszony wykorzystywać swój arsenał rakietowy do uderzeń na całym Bliskim Wschodzie, realizując strategię chaosu. Odciąganie deficytowych i kosztownych rakiet balistycznych na odległy i, mówiąc wprost, zdecydowanie niepriorytetowy kierunek ukraiński to luksus, na który Iran raczej nie będzie mógł sobie pozwolić w najbliższej przyszłości. Obecnie potrzebuje wszystkich dostępnych środków do powstrzymywania znacznie poważniejszych przeciwników w swoim bezpośrednim otoczeniu.

Po drugie, groźby pod adresem Kijowa wyglądają raczej na próbę „ostudzenia zapału” ukraińskiego kierownictwa, które w oczach władz Iranu zbyt aktywnie demonstruje lojalność wobec USA i Izraela. To bardziej presja polityczna niż realny plan ataku. Prowadzenie masowych uderzeń na Ukrainę — podobnych do tych, które obecnie obserwujemy np. wobec Dubaju — nie ma dla Teheranu większego sensu.

Po trzecie — i to najważniejsze — Ukraina już piąty rok funkcjonuje w warunkach ciągłych ostrzałów rakietowych i dronowych. Krajowy system obrony przeciwlotniczej, mimo poważnych luk, należy do najbardziej doświadczonych na świecie, ponieważ od lat działa w realiach codziennej wojny. Dlatego zestrzelenie pojedynczych rakiet, jeśli Iran zdecydowałby się na demonstracyjny atak, jest jak najbardziej realnym zadaniem dla Sił Powietrznych — pod warunkiem podwyższonej czujności i gotowości bojowej.

Іран — це не Венесуела - Українська Служба
Opinie ekspertów
 

Ekspert wojskowy Ołeh Żdanow apeluje, aby poważnie traktować zagrożenia ze strony Iranu. Jego zdaniem nie należy panikować, ale też nie wolno lekceważyć sytuacji.

„Powód do niepokoju po wypowiedziach Iranu istnieje. Irańczycy mogą dosięgnąć Ukrainy. Podczas gdy my nie mamy rakiet zdolnych dosięgnąć Iranu. Problem polega jednak na tym, że patrzymy na to zbyt jednostronnie. Pojawia się pytanie: dlaczego już w 2022 roku nie ogłosiliśmy, że terytorium Iranu jest dla nas legalnym celem? Czyje ‘Shahedy’ spadają nam na głowy? To wszystko przekazał rosjanom Iran — zarówno gotowe systemy, jak i technologie produkcji. Doskonale wiemy, że w rosji i na Białorusi byli irańscy instruktorzy, którzy szkolili przeciwnika w obsłudze dronów. Kto więc pierwszy zaangażował się w tę wojnę? Odpowiedź — Iran, a nie Ukraina. Problem polega na tym, że nie mamy wystarczającej liczby systemów do zwalczania rakiet balistycznych. A międzykontynentalnych rakiet balistycznych w ogóle nie jesteśmy w stanie zestrzeliwać, ponieważ nie dysponujemy takimi systemami jak USA czy Izrael. Powiem więc tak: irańskie groźby to nie katastrofa, ale kolejny element zagrożenia. Uważam, że kierownictwo polityczne Ukrainy powinno wydać oficjalne oświadczenie i ostrzec Iran, że jego terytorium również jest dla nas legalnym celem. Co więcej — należało to zrobić już dawno. Zresztą ciekawostka: ambasada Iranu w Kijowie nadal działa, nie ma ani protestów, ani not dyplomatycznych. To dość dziwne w obecnej sytuacji” — uważa Ołeh Żdanow.

Żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy, dowódca kompanii rozpoznawczej Denys Jarosławski, odpowiedział na pytanie UA.News w sposób wojskowy — bezpośrednio i zwięźle:

„Iran stał się dla nas legalnym celem już wtedy, gdy zaczął dostarczać rosji rakiety, a zwłaszcza ‘Shahedy’. Od tamtej pory, od wielu lat, jest dla Ukrainy legalnym celem. I kropka. Przy tym wszystko, co oni mówią, nie ma dla nas żadnego znaczenia. Iran znajduje się bardzo daleko od Ukrainy i nawet w przypadku odpalenia jakichś rakiet będziemy w stanie je przechwycić, ponieważ czasu na reakcję będzie wystarczająco dużo. Reszta nie ma znaczenia — nie widzę w tej sytuacji żadnego zasadniczo nowego zagrożenia dla Ukraińców” — uważa Denys Jarosławski.

Іран завдав ракетного удару по центру Ізраїлю, зафіксовано три влучання |  UA.NEWS


Jak należy podchodzić do irańskiego wyzwania
 

Jak więc należy traktować wypowiedzi Ebrahima Aziziego? Najrozsądniej — jako oficjalne ostrzeżenie ze strony agresywnego i radykalnego reżimu, który technicznie jest zdolny do przeprowadzenia uderzenia na nasze terytorium. Nie należy ignorować takich sygnałów, ponieważ Iran już udowodnił, że potrafi atakować wszędzie tam, gdzie jest w stanie dosięgnąć. Jego rakiety mają wystarczający zasięg, a logika polityczna Teheranu bywa często nieprzewidywalna dla zewnętrznego obserwatora.

Jednak najbardziej prawdopodobny scenariusz na dziś to albo całkowity brak ataków, albo ograniczone, demonstracyjne uderzenie. Może to być odpalenie kilku rakiet balistycznych w dowolny cel, ponieważ po reżimie ajatollahów można spodziewać się wszystkiego. Istnieje też możliwość, że Irańczycy „zsynchronizują się” z kolejnym dużym atakiem Federacji Rosyjskiej i przeprowadzą uderzenie równolegle. Możliwe jest również nasilenie działań dywersyjnych lub wykorzystanie irańskich służb specjalnych do destabilizacji sytuacji.

Dla przeciętnych Ukraińców oznacza to jednak tylko jedno: kontynuować to, co robią codziennie od ponad czterech lat, czyli zachowywać czujność wobec sygnałów alarmów lotniczych i nie lekceważyć zasad bezpieczeństwa.

Przestraszyć Ukraińców uderzeniami rakietowymi w 2026 roku jest już szczerze mówiąc bardzo trudno: przez cały czas wojny widzieliśmy już najgorsze, co rosyjska armia mogła „zaoferować”, i przetrwaliśmy. Kilka rakiet z Bliskiego Wschodu — jeśli w ogóle zostaną wystrzelone — raczej nie zmieni niczego fundamentalnie.

Nie oznacza to jednak, że nie należy podejmować działań na poziomie międzynarodowym. Ukraina powinna ograniczyć swoją retoryczną aktywność w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie. Publicznie warto podkreślać, że nie jesteśmy stroną tego konfliktu — w duchu: „rozwiążcie to sami, to daleko od nas, jesteśmy za pokojem na świecie”. Dyplomatyczna deeskalacja w tym przypadku nie jest oznaką słabości, lecz pragmatycznym krokiem, który może pozbawić Teheran pretekstu do realizacji swoich gróźb. Bo Iran, jak każdy reżim autorytarny, potrzebuje jedynie formalnego powodu, aby uzasadnić swoją agresję.

Czytaj nas na Telegram i Sends