W świecie, w którym agenda informacyjna zmienia się z godziny na godzinę, sztuka pozostaje jednym z nielicznych sposobów poruszania tematów, które nie tracą na aktualności wraz z upływem czasu.
Z każdym rokiem ukraińscy artyści coraz częściej pojawiają się na największych światowych scenach artystycznych, a ich prace trafiają do kolekcji czołowych muzeów świata.
Voloshyn Gallery jest obecnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych ukraińskich galerii sztuki współczesnej na arenie międzynarodowej. Założona w Kijowie w 2016 roku przez Maxa i Julię Voloshynych, galeria w ostatnich latach znacznie rozszerzyła swoją obecność na świecie, otwierając przestrzeń w Miami i stając się uczestnikiem wiodących światowych targów sztuki, w szczególności Art Basel, Frieze oraz ARCOmadrid.
O tym, jak zmienia się postrzeganie sztuki ukraińskiej za granicą, czy Ukraina stała się pełnoprawną częścią globalnego rynku sztuki, na których artystów zwracają dziś uwagę międzynarodowe muzea i kolekcjonerzy, a także o przyszłości Voloshyn Gallery rozmawialiśmy ze współzałożycielem galerii Maksymem Wołoszynym.
Proszę opowiedzieć o sobie
Maksym Wołoszyn: Według międzynarodowego rankingu ArtFacts, który analizuje rynek sztuki, jesteśmy galerią nr 1 na Ukrainie i nr 175 na świecie. Reprezentujemy artystów ukraińskich i międzynarodowych i jako jedyni w kraju uczestniczymy w wiodących międzynarodowych targach sztuki. W ciągu ostatnich 3 lat wzięliśmy udział w 25 targach, z których najważniejsze to Frieze New York 2025, Art Basel Paris 2025, Art Basel Miami Beach 2025 oraz ARCOmadrid. O projektach Voloshyn Gallery pisały takie tytuły jak The New York Times (USA), Forbes (USA), Financial Times (UK), Miami Herald (USA), The Art Newspaper (UK), ArtNet (USA), HyperAllergic (USA), Cultured Mag (USA), ArtNews (USA), Le Monde (FR) i inne.

Wraz z żoną Julią prezentujecie współczesną sztukę ukraińską na prestiżowych międzynarodowych wydarzeniach artystycznych. Jak obecnie postrzegani są na świecie ukraińscy artyści i przesłania, które przekazują?
Maksym Wołoszyn: Widzimy, że obecnie ukraińscy artyści budzą znaczne zainteresowanie na międzynarodowych targach, wystawach i biennale. Ważne jest jednak, aby zrozumieć, że profesjonalna publiczność – kuratorzy, specjaliści muzealni, kolekcjonerzy – ocenia przede wszystkim jakość wypowiedzi artystycznej, siłę projektu i jego aktualność. To właśnie projekt zawsze stoi na pierwszym miejscu.
Na przykład w zeszłym roku na Frieze New York prezentowaliśmy solowy projekt Nikity Kadana „Kyiv Siren”. W tej serii artysta rysuje paralele między starożytnym greckim wizerunkiem syren a współczesnym doświadczeniem życia w Kijowie podczas alarmów powietrznych. Projekt spotkał się z bardzo silnym międzynarodowym oddźwiękiem i został włączony do sekcji „Highlights” Frieze jako jeden z dziewięciu projektów artystycznych, które nadały ton targom w tamtym roku. Było to dla nas szczególnie ważne, ponieważ nie chodziło o oddzielną sekcję ukraińską czy program specjalny, ale o ocenę spośród wszystkich galerii i artystów, którzy brali udział w Frieze New York. Takie przykłady pokazują, że dziś ukraińscy artyści interesują świat przede wszystkim dzięki sile swoich prac.
[blockquote_with_author name="Moim zdaniem ukraińscy artyści są już dziś pełnoprawnymi uczestnikami globalnego procesu artystycznego, a Ukraina stopniowo zajmuje na światowej mapie kultury miejsce, na które od dawna zasługuje.
Czy Ukrainie udało się stać pełnoprawną częścią globalnego rynku sztuki? O ile wzrosła wartość dzieł naszych znanych artystów?
Maksym Wołoszyn: Jako galeria obecna zarówno w kontekście wschodnioeuropejskim, jak i północnoamerykańskim, dostrzegamy pewien postęp. Na podstawie naszej wieloletniej współpracy ze znanymi ukraińskimi artystami można dziś dostrzec wiele podobieństw do drogi, którą kiedyś przeszli artyści z Polski, Rumunii i krajów bałtyckich. Najpierw nastąpiło międzynarodowe odkrycie ich sztuki w wyniku politycznych i społecznych przemian w regionie, a następnie doprowadziło to do znacznego wzrostu zainteresowania ze strony instytucji, kolekcjonerów i rynku w ogóle.
Kiedy muzeum włącza artystę do swojej kolekcji, faktycznie uznaje go za część międzynarodowej historii sztuki. Właśnie ten proces uznania instytucjonalnego historycznie staje się fundamentem długoterminowego wzrostu zarówno reputacji artysty, jak i wartości rynkowej jego dzieł.
Jednocześnie na własnym przykładzie widzimy już konkretne wyniki rynkowe. Reprezentujemy ukraińskich artystów na międzynarodowych targach sztuki, takich jak Frieze, Liste, Art Basel, Arco Madrid, Independent, EXPO Chicago, Art Brussels, Art Dubai i inne. W ciągu ostatnich dwóch lat wzięliśmy udział w siedemnastu międzynarodowych targach. Obecnie jesteśmy jedyną ukraińską galerią, która wystawia się na wydarzeniach tej skali. Nasza galeria aktywnie działa na rzecz tego, aby ukraińscy artyści byli widoczni i doceniani na międzynarodowych wydarzeniach, które gromadzą specjalistów z całego świata.
Ważnym wydarzeniem dla ukraińskiej sztuki współczesnej była zeszłoroczna Art Basel Paris, ponieważ Voloshyn Gallery stała się pierwszą ukraińską galerią, która przeszła selekcję na wydarzenie artystyczne tej rangi. Art Basel to jedno z największych i najbardziej prestiżowych targów na świecie, które wybierają najlepsze galerie. Zaprezentowaliśmy indywidualną wystawę prac Nikity Kadana; szczególną uwagę przyciągnęła „Szczawica” – monumentalna kompozycja wykonana węglem, a nasze stoisko na Art Basel Paris było aktywnie omawiane i wyróżniane w prasie.
Zdjęcie: Art Basel Paris 2025 | Stoisko indywidualne Nikity Kadana
Jedną z głównych zasad naszej pracy jest staranny dobór artystów. Widzimy swoją rolę w odkrywaniu wyjątkowo utalentowanych artystów i ich dalszym rozwoju na arenie międzynarodowej oraz obserwujemy, jak ta strategia już przynosi efekty.
Moim zdaniem sztuka ukraińska nie tylko stała się dziś częścią globalnego rynku sztuki, ale jest jednym z najbardziej dynamicznych i najciekawszych kierunków jego rozwoju. Jesteśmy jeszcze na początku tego procesu, a potencjał dalszego wzrostu międzynarodowej obecności ukraińskich artystów pozostaje niezwykle wysoki.
Galeria Voloshyn działa jednocześnie w Kijowie i Miami. Czy planujecie wejść na rynki innych regionów świata?
Maksym Wołoszyn: Od samego początku budowaliśmy Galerię Voloshyn jako projekt międzynarodowy. Obecnie galeria działa jednocześnie w Kijowie i Miami, co pozwala nam łączyć różne konteksty kulturowe i pracować z odbiorcami po obu stronach Atlantyku. Ponadto stale uczestniczymy w międzynarodowych targach sztuki, wystawach i projektach współpracy. Zasięg geograficzny naszych projektów jest dość szeroki – od Warszawy po Meksyk i Guadalajarę, od Dubaju po Nowy Jork, Los Angeles i Miami, od Kopenhagi i Mediolanu po Wiedeń.
W najbliższych latach planujemy dalej rozszerzać międzynarodową obecność galerii poprzez udział w wiodących światowych targach, współpracę z muzeami i instytucjami, a także poprzez nowe partnerstwa w Europie, Ameryce Łacińskiej i innych regionach świata. Nie stawiamy sobie za cel jedynie otwierania nowych przestrzeni. Bardziej zależy nam na tworzeniu trwałych międzynarodowych powiązań między artystami, kuratorami, muzeami i kolekcjonerami. Jednocześnie Kijów pozostaje niezwykle ważną częścią naszej tożsamości. Jesteśmy przekonani, że sztuka ukraińska powinna być reprezentowana w kontekście światowym nie jako zjawisko regionalne, ale jako pełnoprawna część globalnej dyskusji kulturowej. Właśnie dlatego nadal rozwijamy galerię zarówno na Ukrainie, jak i poza jej granicami.
Podobnie jak wiele wiodących światowych galerii, oprócz ekspansji geograficznej stopniowo rozszerzamy naszą działalność, przechodząc od klasycznego modelu galerii do praktyki dealerskiej i doradczej. Po wielu latach budowania reputacji i zaufania wśród kolekcjonerów i kolegów mogę stwierdzić, że nasza galeria zapewnia dostęp do ważnych dzieł, kolekcji i prywatnych transakcji.
Jakie są, według Pana obserwacji, różnice w zapotrzebowaniu kolekcjonerów w USA, Europie czy na Wschodzie, jeśli chodzi o sztukę ukraińską?
Maksym Wołoszyn: Ogólnie widzę, że w ostatnich latach stosunek do sztuki ukraińskiej znacznie się zmienił. Jeśli wcześniej wielu postrzegało je jako mało znane zjawisko regionalne, to dziś ukraińscy artyści coraz częściej stają się częścią międzynarodowych kolekcji muzealnych, biennale i dużych projektów wystawienniczych.
Na przykład magazyn „Art Review” umieścił Nikitę Kadana na liście 100 najbardziej wpływowych postaci świata sztuki w 2025 roku. Ponadto jego prace niedawno nabyła londyńska Tate Modern. Lesia Chomenko ma obecnie wystawę indywidualną w galerii Arsenał w Białymstoku, a jej prace są prezentowane w Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie, a także w Muzeum Ludwiga w Budapeszcie.
Nazwiska naszych artystów stają się coraz bardziej rozpoznawalne wśród kuratorów, galerzystów i marszandów, a my z kolei aktywnie pracujemy nad tym, aby specjaliści ci odkrywali dla siebie nowe pokolenie ukraińskich twórców. Jestem dumny, że mamy w tym swój udział.
Zdjęcie: Wystawa Anety Grzeszykowskiej w Voloshyn Gallery Miami
W Stanach Zjednoczonych kolekcjonerzy zazwyczaj postrzegają ukraińskich artystów w szerszym kontekście międzynarodowym. Dla nich bardzo ważne jest, w jakich muzeach prezentowane są prace artysty, w jakich biennale i projektach wystawienniczych bierze udział, jakie instytucje go wspierają, a także na jakich międzynarodowych targach działa galeria, która go reprezentuje. Innymi słowy, dla większości poważnych kolekcjonerów znacznie ważniejsza jest jakość praktyki artystycznej i międzynarodowe uznanie artysty niż jego pochodzenie z tego czy innego kraju.
Na Bliskim Wschodzie i w Azji zainteresowanie to dopiero się kształtuje, ale już widzimy coraz większą otwartość na nowe głosy artystyczne i regiony, które wcześniej były niedostatecznie reprezentowane na scenie międzynarodowej.
Na jakich ukraińskich artystów „polują” obecnie międzynarodowe muzea, kuratorzy czy kolekcjonerzy? Czy może Pan wymienić kilka nazwisk, które Pana zdaniem będą definiować sztukę ukraińską w ciągu następnej dekady?
Maksym Wołoszyn: Jeśli chodzi o ukraińskich artystów, na których dziś zwracają szczególną uwagę międzynarodowe muzea, kuratorzy i kolekcjonerzy, to z własnego doświadczenia wymieniłbym przede wszystkim Nikitę Kadana, Żannę Kadyrową, Lesię Chomenko, Open Group, Mykołę Ridnego, Oleksija Saya, a także duet Jaremiego Malaszczuka i Romana Chimeja. Artyści ci mają już znaczącą międzynarodową obecność. Z częścią z nich aktywnie współpracujemy na stałe, reprezentujemy ich na targach sztuki i wystawach. Ich prace znajdują się w kolekcjach i programach wiodących instytucji, w szczególności w Centre Pompidou w Paryżu, Tate Modern w Londynie, Stedelijk Museum w Amsterdamie, Museo Nacional Thyssen-Bornemisza w Madrycie, ICA Miami oraz innych muzeach. Regularnie uczestniczą w międzynarodowych biennale, wystawach muzealnych i dużych projektach kuratorskich, a zainteresowanie ich twórczością ze strony muzeów, kuratorów i kolekcjonerów wciąż rośnie.
Jeśli chodzi o następną dekadę, to jestem przekonany, że to właśnie ci artyści w znacznym stopniu będą determinować międzynarodowe postrzeganie sztuki ukraińskiej. Jednocześnie widzimy już pojawienie się nowego pokolenia twórców. Wśród artystów, których rozwój warto dziś szczególnie obserwować, wyróżniłbym Sanę Szachmuradową-Tanską. Sztuka ukraińska przeżywa obecnie bardzo interesujący moment. Po raz pierwszy od wielu dziesięcioleci stało się częścią globalnej dyskusji kulturalnej i myślę, że najbliższe lata przyniosą jeszcze wiele nowych nazwisk i ważnych międzynarodowych projektów.


Zdjęcie: Arco Madrid 2024 | Solo Booth of Danylo Halkin
Czy można stwierdzić, że potencjał wielu współczesnych ukraińskich artystów ujawnił się głównie w tematyce wojny? I na ile trudno będzie podtrzymać zainteresowanie sztuką ukraińską poza kontekstem wojny?
Maksym Wołoszyn: Wraz z rozpoczęciem pełnej inwazji zainteresowanie współczesną sztuką ukraińską rzeczywiście znacznie wzrosło. Ukraina znalazła się w centrum uwagi społeczności międzynarodowej, a wraz z tym świat odkrył dla siebie wielu naszych artystów. Ale czy to wojna ujawniła ich potencjał? Nie. Ten potencjał istniał na długo przed rokiem 2022 – po prostu teraz stał się znacznie bardziej widoczny dla międzynarodowej publiczności.
Ukraińscy artyści już wcześniej tworzyli mocne, aktualne i głębokie koncepcyjnie prace. Stwierdzenie, że to właśnie wojna stworzyła ten talent, jest po prostu nieprawdziwe. Ale rzeczywiście stała się ona tragicznym wydarzeniem, które zwróciło na nas większą uwagę. Wielu artystów zyskało możliwość zaprezentowania się na platformach, do których wcześniej dostęp był znacznie bardziej ograniczony.
Na przykład podczas zeszłorocznego Art Basel Miami Beach Voloshyn Gallery zaprezentowała indywidualny projekt Janet Sobel — amerykańskiej artystki pochodzenia ukraińskiego, która urodziła się w Dnieprze i jest uważana za jedną z pionierów abstrakcyjnego ekspresjonizmu. Jej eksperymenty z techniką „drip painting” poprzedzały prace Jacksona Pollocka i stały się ważnym wkładem w rozwój amerykańskiej sztuki powojennej, choć przez długi czas jej rola pozostawała niedoceniona. W Los Angeles, podczas targów sztuki Felix Art Fair w 2025 roku, odwiedziliśmy LACMA, gdzie szczególnie miło było zobaczyć prace Sobel i Pollocka obok siebie na jednej ścianie. Dla nas podkreśliło to jej znaczenie i rosnące zainteresowanie jej spuścizną. W swoim czasie zarówno Pollock, jak i Sobel byli reprezentowani przez tę samą galerzystkę – Peggy Guggenheim.
Zainteresowanie tym projektem ze strony kuratorów, kolekcjonerów i międzynarodowej prasy pokazało, że dziś świat coraz bardziej interesuje się nie tylko współczesną Ukrainą, ale także wkładem Ukraińców w światową historię kultury. Moim zdaniem właśnie takie projekty dowodzą, że długoterminowe zainteresowanie sztuką ukraińską będzie opierać się nie na wojnie, ale na jej jakości artystycznej, znaczeniu historycznym i zdolności do bycia częścią globalnej dyskusji kulturowej.
Z jakimi międzynarodowymi artystami współpracuje Voloshyn Gallery? Które z ostatnich projektów uważa Pan za najbardziej wymowne i udane?
Maksym Wołoszyn: Przede wszystkim Voloshyn Gallery znana jest ze współpracy z ukraińskimi artystami. Obecnie współpracujemy z tak ważnymi twórcami, jak Nikita Kadan, Lesia Chomenko, Mykola Ridnyj, Oleksij Sai, Open Group, Jarema Malashchuk i Roman Khimej, Sana Szachmuradowa-Tanska, Daniil Galkin, Pawło Kerej i inni przedstawiciele współczesnej ukraińskiej sceny artystycznej. Jednocześnie aktywnie rozwijamy program międzynarodowy. W ostatnich latach galeria zrealizowała projekty z udziałem takich artystów jak Ugo Rondinone (Szwajcaria), Mario García Torres, José Dávila i José de Jesús Rodríguez (Meksyk), Manuel Chavajay (Gwatemala), Jonathan Sanchez Noa (Kuba), Ronny Quevedo (Ekwador), Harold Mendez (USA), Aneta Grzeszykowska i Karol Radziszewski (Polska), André Komatsu (Brazylia), Brilliant Milazimi (Kosowo), Bojan Stojčić (Bośnia i Hercegowina), Adam Albert (Węgry), Mehdi-Georges Lahlou (Maroko) oraz Abi Shehu (Albania).
Jak Pana zdaniem, które kierunki i formy sztuki współczesnej (zachodniej i ukraińskiej) są obecnie niedoceniane, ale mają potencjał, by zyskać uznanie i wartość w przyszłości? Jak ogólnie kształtuje się „optyka” trendów w niezwykle trudnej do analizy i prognozowania branży artystycznej?
Maksym Wołoszyn: Moim zdaniem największy potencjał mają artyści, którzy zyskują wsparcie czołowych muzeów, kuratorów i instytucji. To właśnie wystawy muzealne, biennale, międzynarodowe rezydencje artystyczne oraz udział w najważniejszych targach sztuki często stają się najlepszymi wskaźnikami długoterminowej wartości kulturowej i rynkowej. Jeśli chodzi o sztukę ukraińską, uważam, że jej międzynarodowy potencjał nie został jeszcze w pełni zrealizowany. Widzimy rosnące zainteresowanie ze strony muzeów, kuratorów i kolekcjonerów, ale ten proces, moim zdaniem, dopiero się zaczyna.
Czytaj nas na Telegram i Sends















