$ 44.28 € 51.67 zł 12.22
+12° Kijów +21° Warszawa +24° Waszyngton
Upadłość to europejski instrument wolnego rynku: syndyk Natalia Tyschenko o dojrzałości biznesowej i trudnych przypadkach

Upadłość to europejski instrument wolnego rynku: syndyk Natalia Tyschenko o dojrzałości biznesowej i trudnych przypadkach

29 maja 2026 14:45

Wojna, niestabilność gospodarcza oraz ewolucja kultury biznesowej zmuszają ukraińskie firmy do spojrzenia na upadłość z nowej perspektywy. Procedura upadłościowa na Ukrainie stopniowo staje się cywilizowanym mechanizmem ratowania przedsiębiorstw. Zarządca upadłościowy to dziś menedżer kryzysowy, a nie tylko „likwidator” w starym rozumieniu.

O tym wszystkim zapytaliśmy partnerkę zarządzającą kancelarii prawnej NOBILI, Natalię Tyschenko. W ciągu 23 lat praktyki przeprowadziła ponad 150 spraw upadłościowych o wartości setek milionów dolarów i stała się jedną z najbardziej znanych ekspertów w tej dziedzinie. Doradzała w ponad 2 tysiącach spraw, w tym dla zagranicznych inwestorów i wierzycieli (UniCredit Group, Olympic Casino, Ceragem). Jest związana z projektami, które regularnie trafiają do rankingu „50 największych spraw sądowych i arbitrażowych na Ukrainie”.

W wywiadzie dla UA.News Natalia Tyschenko opowiedziała, jak wojna zmieniła ukraiński rynek upadłościowy, dlaczego osoby fizyczne coraz częściej umarzają długi i dlaczego wśród syndyków jest tak mało kobiet.

 

Firmy coraz częściej ogłaszają upadłość
 

Tendencja ta jest dość naturalna i odzwierciedla reakcję na procesy gospodarcze na Ukrainie. Długotrwała wojna prowadzi jednak do zamknięcia wielu firm.

Wcześniej firma, która chciała zakończyć działalność, po prostu się zamykała. Długi przenoszono na nieznaną osobę, której wierzyciel nie mógł znaleźć. Dlatego trzeba było umarzać te zobowiązania. Nie ponoszono żadnej odpowiedzialności. Obecnie podejście to ulega zmianie — obserwujemy tendencję do likwidacji w drodze postępowania upadłościowego. Świadczy to o dojrzewaniu rynku.

Jeśli wcześniej przedsiębiorcy po prostu „porzucali” firmy z długami, to obecnie panuje świadomość, że zgromadzone kredyty lub utracone w wyniku działań wojennych aktywa nie znikną. Upadłość staje się legalnym sposobem na czyste, eleganckie i nie szkodzące reputacji wyjście z rynku, tak jak ma to miejsce w Europie.

Jeszcze przed wejściem w życie Kodeksu postępowania upadłościowego z 2019 roku podkreślałam, że na Ukrainie panuje powszechne przekonanie, że „długi spłacają tylko tchórze”. Dzisiaj nie mogę już tak powiedzieć. Mamy tu odpowiedzialność pomocniczą i solidarną dla właścicieli i kierownictwa przedsiębiorstw. To ważne. Mamy narzędzia, by „dogonić” dłużników. Jeśli przedsiębiorstwo ma aktywa i są one wyprowadzane – ktoś musi za to ponieść odpowiedzialność.

Oprócz wojny istnieje jeszcze jeden powód zamykania firm – błędne decyzje zarządcze. Za błędy również trzeba ponosić odpowiedzialność, ponieważ cierpi na tym cały łańcuch dostawców. Mechanizm ten zaczął działać po uchwaleniu Kodeksu postępowania upadłościowego. Pojawiła się skuteczna praktyka sądowa dotycząca odpowiedzialności pomocniczej i solidarnej.

Zarządcy upadłościowi otrzymali jeszcze jedno narzędzie – uznanie transakcji za oszukańcze, czyli nieważne. Kiedy przedsiębiorstwo, pomimo zobowiązań wobec wierzyciela, zawiera umowę sprzedaży lub wyprowadzenia aktywów i majątku po niższej cenie dla „swoich”, aby nie spłacać długów, możemy przeciwdziałać takim umowom poprzez uznanie ich za oszukańcze. Narzędzie to ma dość szeroki wachlarz możliwości przywrócenia wyprowadzonych aktywów do masy upadłościowej.

Wzrost liczby upadłości wśród osób fizycznych jest również bardzo typowy. W tym przypadku zadziałały dwa czynniki. 

Po pierwsze — opóźniony efekt utraty majątku, pracy i źródeł dochodu. Jest to związane z wojną.

Po drugie — przełamanie bariery psychologicznej i wzrost kultury prawnej. Dzisiaj ludzie nie boją się już tematu upadłości. Wielu interesariuszy aktywnie wyjaśnia wszystkie szczegóły tego procesu. Ja również popularyzuję te kwestie. Nasz zespół organizuje wiele wydarzeń i wyjaśnia, po co to jest i jak to zrealizować.

Człowiek żyje w długach i rozumie: trzeba coś z tym zrobić. Nie ma już zaufania, gdy zwraca się do banku lub dużych instytucji. A upadłość to przede wszystkim legalny sposób na pozbycie się długów.

Mam przykład, jak niedawno jedna z moich klientek stała się milionerką. Po zakończeniu procedury upadłościowej nie tylko nie straciła, ale odzyskała swoje środki – około 3 mln UAH.

Wyjaśnię, jak do tego doszło. Zdarzyła się sytuacja, w której dłużnik nie mógł spłacać kredytu z powodu niewłaściwego planowania dochodów lub nieprzewidzianych okoliczności, takich jak wojna. Ponadto w trudnych czasach banki zaczęły masowo tracić stabilność. W rezultacie inne firmy, agencje windykacyjne, zaczęły wykupywać kredyty.  

Moja klientka w ogóle nie mogła znaleźć, komu ma płacić. Jej dług był kilkakrotnie odsprzedawany. Podjęliśmy wiele działań procesowych i połączyliśmy wszystkie pozwy w jedną sprawę. Zorientowaliśmy się w całym zakresie jej zadłużenia, oceniliśmy możliwości i sprzedaliśmy przedmiot, który był w zastawie. Środków wystarczyło nam, aby rozliczyć się z wierzycielami i jeszcze coś zostawić dłużniczce. Do tego momentu moja klientka przez wiele lat żyła w stresie.

image


Skuteczność procedur upadłościowych
 

Procedury upadłościowe działają tak skutecznie, jak to tylko możliwe w czasie wojny: ciągłe zdarzenia siły wyższej, przerywanie i przenoszenie posiedzeń z powodu zagrożeń bezpieczeństwa, przerwy w dostawach prądu. Część aktywów pozostaje na terytoriach okupowanych lub przyfrontowych. Są obiekty, w których nie da się nawet przeprowadzić inwentaryzacji. Poza tym organizowanie aukcji sprzedaży aktywów znacznie utrudnia spadek popytu inwestycyjnego. Duże obiekty nie zawsze udaje się sprzedać za odpowiednią cenę. Jednak sądy działają tak efektywnie, jak to tylko możliwe.

Zarządcy sądowi pracują nawet w tak trudnych warunkach i w razie potrzeby udają się na tereny przyfrontowe w celu przeprowadzenia inwentaryzacji. Nie można się zatrzymywać: firmy muszą działać. W końcu upadłość to tylko jedno z ogniw ekosystemu biznesu i gospodarki.

Naszą pracę znacznie ułatwia sąd elektroniczny. Nie ma potrzeby za każdym razem jeździć na posiedzenia do innych miast — można dołączyć online poprzez wideokonferencję i otrzymywać wszystkie dokumenty. Ponadto Rada Najwyższa zdążyła wprowadzić zmiany do Kodeksu dotyczące przeprowadzania zgromadzeń wierzycieli oraz innych narzędzi potrzebnych zarządcy upadłościowemu. Prawie wszystkie procedury możemy przeprowadzać online. Jedynym wyjątkiem jest inwentaryzacja, która odbywa się faktycznie na miejscu.

Jeśli chodzi o terminy. Należy wziąć pod uwagę, że ogólna procedura upadłości składa się z kilku elementów: zarządzenia majątkiem, sanacji i likwidacji. Kodeks ustanawia terminy, ale każda procedura jest indywidualna i zależy od wielkości przedsiębiorstwa oraz liczby wierzycieli. Decydujące znaczenie dla terminów ma właśnie ich zaangażowanie oraz działania związane z odwołaniami.

Na przykład na rozporządzenie majątkiem ustalono jasny termin 170 dni. Mam jednak przykłady, kiedy duże przedsiębiorstwo przez cztery lata pozostaje w procedurze rozporządzenia majątkiem. Zależy to od liczby pracowników i wielkości majątku. W szczególności w jednym przedsiębiorstwie inwentaryzację przeprowadzano przez cały rok, ponieważ majątek był „rozproszony” po całej Ukrainie. Jeśli przedsiębiorstwo jest małe i nie ma dużej liczby wierzycieli, wówczas istnieje możliwość dotrzymania terminów. Firmy, które wchodzą w takie długotrwałe procedury, rozumieją, że nie jest to sprawa jednego czy dwóch lat.

W przypadku osób fizycznych czas trwania postępowania upadłościowego zależy przede wszystkim od ich zachowania. Często osoby fizyczne postrzegają nas jako urzędników państwowych, którzy są zobowiązani do znalezienia czegoś w ich kieszeniach, dlatego podają nieprawdziwe informacje. A to stanowi podstawę do zamknięcia sprawy. Jeśli osoba fizyczna współpracuje z syndykiem, wszystko przebiega bez komplikacji.” position=""][/blockquote_with_author]

Na przebieg procesu wpływa również zachowanie wierzycieli. Zazwyczaj, gdy dowiaduję się nazwy banku, wiem już, jak będzie on postępował. Nie każdy wierzyciel jest gotowy umorzyć długi i rozpoczyna postępowanie odwoławcze. Oznacza to, że w idealnym przypadku można mówić o czasie trwania postępowania wynoszącym półtora do dwóch lat dla osoby fizycznej.
 

Modele upadłości i restrukturyzacja prewencyjna
 

W Ukrainie nadal dominuje likwidacyjny model upadłości. Nie mamy kultury zapobiegania niewypłacalności finansowej. Zazwyczaj przedsiębiorstwa zwracają się o pomoc zbyt późno, gdy pojawia się syndyk, czyli w istocie menedżer kryzysowy, który może pomóc.

Widać jednak wyraźne zmiany związane ze zbliżaniem się Ukrainy do Europy. Aktywnie wdrażana jest restrukturyzacja prewencyjna. Kolejnym etapem jest wyrobienie nawyku zwracania się do syndyka jako do eksperta, który może pomóc uratować firmę.

W Ukrainie dla kadry kierowniczej obowiązują kryteria, które sygnalizują pierwsze problemy przedsiębiorstwa. Jednak w większości przypadków takie „sygnały ostrzegawcze” są ignorowane, bo mówi się: „Czyżbym nie dał rady tego naprawić?”. W rezultacie sytuacja się pogarsza. Przedsiębiorstwo trafia do postępowania upadłościowego z inicjatywy wierzycieli.” position="

Na tym etapie syndykowi trudno jest doprowadzić takie przedsiębiorstwo do restrukturyzacji. Jest to możliwe, jeśli istnieje atrakcyjny obiekt i zainteresowany restrukturyzator. Wówczas przedsiębiorstwo może zostać przywrócone do płynności finansowej. Nawiasem mówiąc, w Ukrainie odsetek przypadków restrukturyzacji jest bardzo niski w porównaniu z krajami zachodnimi, ponieważ tam panuje inna filozofia.

Zgodnie z dyrektywą UE 2019/1023 w Ukrainie wprowadzono restrukturyzację prewencyjną. Może ją zainicjować osoba powiązana z dłużnikiem, na przykład firma audytorska lub kancelaria prawna obsługująca przedsiębiorstwo. Jej bezpośrednim obowiązkiem, zapisanym w Kodeksie, jest zgłaszanie „sygnałów ostrzegawczych” dotyczących problemów w przedsiębiorstwie. Kierownik jest zobowiązany do zareagowania na to. Jeśli nie zareaguje, jest to już moment, który następnie zostanie wykorzystany przez sąd do pociągnięcia go do odpowiedzialności subsidiarną i solidarną.

Takie małe kroki są podejmowane po to, aby wierzyciele mogli uzyskać informacje o kredytobiorcach. Dotyczy to również Rejestru dłużników, w którym można sprawdzić, czy przedsiębiorstwo ma problemy.
 

Wsparcie dla biznesu w czasie wojny
 

Kraje europejskie zmierzają w kierunku wspierania biznesu. Niestety, nasze państwo nie pomaga upadającym firmom. Widzę swoją misję w pracy w tym kierunku. Państwo powinno wspierać, tworzyć fundusze inwestycyjne — tak jak to się robi na przykład we Francji. Trzeba pomagać uczciwym przedsiębiorstwom, które ucierpiały w wyniku ataków rakietowych, ale pozostają ważne dla gospodarki Ukrainy. Bo to podatki i miejsca pracy. Często o tym mówię podczas wydarzeń publicznych. I zmierzamy w tym kierunku.

[blockquote_with_author name="Obecnie mamy już około 12 spraw dotyczących restrukturyzacji prewencyjnej. To za mało. Większość nadal się boi. Chociaż jest to przydatna procedura, która pozwala przedsiębiorstwom, które dopiero co upadły i wciąż mogą się podnieść, przy pomocy profesjonalnego menedżera kryzysowego przywrócić swoją wypłacalność.


 

image


Słowo-wyzwalacz „bankructwo”
 

Historia ta wywodzi się od byłego prezydenta Leonida Kuczmy, który negatywnie wypowiedział się na temat upadłości huty. Komentując tę sprawę, powiedział, że „ktoś otworzył dziurę, przez którą kradną”.

Jest jeszcze jeden problem z postrzeganiem procedury upadłościowej. Zazwyczaj właściciele dużych firm mają własny dział prawny. Ci prawnicy są bardzo kompetentni, ale upadłość to dość specyficzny proces. Potrzebna jest specjalizacja. Samą procedurę trzeba znać nie z Kodeksu, ale z praktyki. System tego prawa jest inaczej skonstruowany. Na przykład adwokat specjalizujący się w prawie karnym w ciągu roku już mniej więcej orientuje się w sprawach – zazwyczaj ma ich 10–20 rocznie. A u mnie jedna sprawa dotycząca osoby prawnej trwa co najmniej sześć lat.

Dlatego adwokat, który przedstawia się jako „specjalista od upadłości”, nie zawsze się na tym zna. Tutaj właśnie przydadzą się syndycy. Ponieważ to właśnie oni znają tę „wewnętrzną stronę”.
 

Upadłość nowy etap dla biznesu
 

To jak operacja chirurgiczna: nieprzyjemna, bolesna, ale bez niej organizm zginie. Upadłość rozwiązuje trzy główne problemy: powstrzymuje chaos finansowy, wstrzymuje naliczanie kar, odsetek i opłat, znosi zajęcia, agresywne egzekucje ze strony wierzycieli lub komorników oraz blokuje chaotyczne umarzanie długów poprzez moratorium.

Od momentu wszczęcia postępowania upadłościowego zaczyna obowiązywać moratorium. Jest to specjalna procedura, która zabrania wierzycielom prowadzenia egzekucji. Czasami dłużnik ma kilka postępowań egzekucyjnych. Komornicy składają wnioski o egzekucję, a następnie kolejno otrzymują wypłaty. Kiedy dłużnik zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie spłacić pożyczek, a wszyscy wierzyciele wywierają presję jednocześnie, to właśnie moratorium zatrzymuje ten napór. Daje to możliwość zrobienia przerwy i zastanowienia się, zaangażowania specjalistów, którzy będą w stanie „wyciągnąć” z tej sytuacji i udzielić porady.

Ponadto w przypadku upadłości wszystko działa proporcjonalnie: wierzyciele są wpisywani do rejestru i otrzymują swoje środki proporcjonalnie zgodnie z kolejnością. Nad tym czuwają sąd i syndyk. Uwzględniane są również interesy pracowników przedsiębiorstwa będącego dłużnikiem, w przeciwieństwie do postępowania egzekucyjnego, podczas którego ignorowane są prawa załogi i pojawiają się problemy.
 

Rola syndyka
 

Kiedy rozpoczyna się procedura upadłościowa, wyznacza się syndyka. Pierwszą rzeczą, jaką robi, jest wysłanie około 30 zapytań do różnych organów. Aby poinformowały one o zadłużeniu i majątku dłużnika. Następnie kieruje zapytanie do przedsiębiorstwa dotyczące zaległości w wypłacie wynagrodzeń. Jest to również bardzo istotne. Dłużnik nie zawsze bowiem może podać prawdziwe informacje. Syndyk musi zweryfikować otrzymane dane.

Zbiera całą dokumentację finansową, analizuje ją, sprawdza ewentualne przypadki wyprowadzania środków, sprzedaży majątku lub aktywów po zawyżonej lub zaniżonej cenie, a także bada, co zostało wyprowadzone, aby uniknąć spłaty długów.

Syndyk może ustalić, w którym dokładnie momencie nastąpiła niewypłacalność. Na przykład przedsiębiorstwo działało normalnie, a potem przyszedł nowy dyrektor, a stary zabrał majątek i wyprowadził go. Widzimy to. Jeśli w przedsiębiorstwo uderzyła rakieta, rozumiemy, że jest to siła wyższa.” position=""][/blockquote_with_author]

Jeśli doszło do wyprowadzenia środków, syndyk zaczyna je odzyskiwać. Może to trwać latami. Obecnie pojawia się u nas nowy obszar – upadłości transgraniczne. Dotyczy to głównie osób fizycznych. Ludzie wyjechali, zostawiając w Ukrainie długi, a za granicą zapewnili sobie dostatnie życie: posiadają nieruchomości, jachty. Mieszkają tam, a tutaj nie są w stanie spłacić długów. Dlatego mamy nowe wyzwanie — badanie upadłości transgranicznych, poszukiwanie majątku dłużników za granicą.
 

Stresujące sprawy
 

Upadłość to dość zamknięta sprawa. Żaden dłużnik nie chce o sobie opowiadać. Ale czasami zdarzają się głośne i pokazowe przypadki. W mojej praktyce była taka problematyczna sprawa „Bazis-Auto”. Przedsiębiorstwo, wiedząc o długu, otrzymało orzeczenie sądu i tego samego dnia wycofało aktywa. Była to nieruchomość w Kijowie na Troieszynie, warta 3 mln dolarów, ale sprzedana za 100 tys. hrywien. Mając w ręku orzeczenie sądu, zaczęłam odzyskiwać tę nieruchomość, aby wystawić ją na sprzedaż. A żeby ją sprzedać, trzeba było ją fizycznie przejąć.

W takich przypadkach syndyk musi wkroczyć do przedsiębiorstwa z fizyczną ochroną. Z gotowością przyjmuję takie ekstremalne sytuacje, ale „fajnie” jest, gdy wszystko przebiega pomyślnie. A kiedy przeżywa się krytyczne momenty, to jest to wyczerpujące i wytrąca z równowagi. Zawsze po takiej „akcji” na obiekcie w weekendy trzeba wracać do życia i regenerować się. To trudne psychicznie.

Zarządca sądowy z wyprzedzeniem planuje proces odzyskania obiektu wraz ze swoją ochroną. Przede wszystkim trzeba ustalić, kiedy jest tam mniej ludzi. Należy unikać incydentów, aby nie doszło do bójki lub rozlewu krwi — to moja strefa odpowiedzialności. Nauczyło mnie tego doświadczenie i wszyscy moi ochroniarze wchodzą na teren obiektu z kamerami wideo.

Towarzyszy nam również zawsze kamerzysta, który wchodzi za chłopakami i wszystko filmuje, aby nie było kłopotów. Niestety, organy ścigania w ogóle nie biorą udziału w tym procesie, ponieważ nie rozumieją naszego statusu. Policja przyjeżdża już po tym, jak wszystko się wydarzyło, i sporządza protokół, że zarządca sądowy nie wyrządził nikomu krzywdy fizycznej.

[blockquote_with_author name="Sytuacje, które nie są typowe dla biznesu i normalnego rynku prawnego, są trudne do zniesienia psychicznie. Trzeba mieć bardzo wysoką odporność na stres. Dlatego w naszym zawodzie jest mało kobiet. To raczej zawód dla mężczyzn.

Obecnie piszę książkę, którą zatytułowałam „Likwidator”. Ten tytuł również wywołuje emocje. Nazywamy się „likwidatorami” na ostatnim etapie upadłości. Mamy taki żart zawodowy: kiedy policja patrolowa zatrzymuje zarządcę sądowego, ten może powiedzieć, że jest „likwidatorem” – i od razu wszyscy się rozbiegają.

Miałam jeden taki zabawny przypadek na ulicy Oleny Teligi w Kijowie. Stał tam niedokończony obiekt pod ochroną dłużnika, który nie chciał go oddać. Zgodnie z Kodeksem, zgodnie z procedurą w pełni pełnię funkcję dyrektora i jestem zobowiązana do przejęcia tego mienia. Dlatego jestem zmuszona wejść na teren obiektu, jeśli dłużnik nie oddaje go dobrowolnie. Weszliśmy na teren niedokończonej budowy i ustawiliśmy naszych ochroniarzy.

Potem dzwonią do mnie z sąsiedniego zarządu mieszkaniowego i pytają: „Czy to pani, Natalia?”. Odpowiadam: „Tak”. A oni mówią: „Uzgodniliście z nami, że będziecie pobierać prąd z sąsiedniego budynku do tego obiektu. Teraz zapłać nam 80 tys. UAH”. Okazało się, że od dłużnika przyjechała kobieta, podała moje imię i nazwisko oraz obiecała im łapówkę.

Wyobrażacie sobie, ile energii elektrycznej ukradli mieszkańcom wieżowca? Poprowadzili kabel do tej niedobudowanej konstrukcji i korzystali z niego zapewne dość długo. Oczywiście nie mieli żadnych dokumentów. Po prostu podali moje imię i nazwisko.

image


O reputacji zarządcy sądowego
 

Reputacja to najważniejszy element naszego zawodu. Niestety, zdarzają się różne rzeczy. A jeśli jesteś znany jako osoba porządna, przestrzegająca prawa i uczciwa, ryzyko utraty reputacji jest mniejsze.

Miałem kiedyś sytuację związaną z reputacją, kiedy „tabloidy” zaczęły pisać, że rzekomo jestem reiderem. Rozpowszechniali fałszywe informacje w stowarzyszeniach i grupach w mediach społecznościowych. Zaczęły komentować boty. Potem jeden z prawników przesłał mi korespondencję z botem, mówiąc: „Zobacz, co się dzieje w grupie”. Uczestnicy zaczęli mnie bronić i zaprzeczać oszczerstwom botów. To znaczy, ludzie mnie znali i zaczęli mnie bronić. A mnie w ogóle nie było w tej grupie. Tak właśnie działa reputacja.

Bardzo ważne jest bycie osobą publiczną. Publiczność to moja ochrona. W pewnym momencie zrozumiałam, że dzięki publiczności mogę wpływać na opinię społeczności. Mam możliwość opowiedzenia prawdy. Poza tym mam misję, by pomóc Stowarzyszeniu Zarządców Arbitrażowych przejść odpowiednią drogę rozwoju, bo nasze Stowarzyszenie jest jeszcze młode – powstało w 2019 roku.

Poza tym mamy świetny zawód, który trzeba popularyzować. Obecnie jestem zaangażowana w wiele projektów, w szczególności współpracuję z partnerami europejskimi. A rozgłos mi w tym pomaga.
 

Przejrzystość i udoskonalenie procedury upadłościowej
 

Upadłość stała się bardziej skomplikowana, ale też bardziej przejrzysta. Zabezpieczyliśmy się przed fikcyjnymi postępowaniami, jak w latach 2000., kiedy ogłaszano je i zamykano w zaledwie trzy miesiące. Obecnie mamy projekt ustawy o uproszczeniu procedury upadłościowej, który ma zostać wkrótce przedłożony do rozpatrzenia przez Radę Najwyższą. Kodeks bowiem nadal pozostaje nieprzystosowany do potrzeb małych przedsiębiorstw. Procedura stała się niestety dość kosztowna i nadal drożeje.

Ogólnie rzecz biorąc, przedłożenie Radzie Najwyższej jakiegokolwiek projektu ustawy dotyczącej upadłości wymaga ogromnego wysiłku. Już wcześniej mówiłem, że w parlamencie trzeba przeprowadzić wykład i wyjaśnić posłom, czym jest upadłość i dlaczego jest to ważne.

Od początku pełnej inwazji w parlamencie co najmniej dwukrotnie próbowano wprowadzić moratorium na upadłość. W istocie oznaczałoby to zakaz upadłości przedsiębiorstw będących dłużnikami. Dla przeciętnego obywatela może to wyglądać na coś pozytywnego, bo przecież upadłość to coś złego i lepiej jej unikać. Ale co wtedy mają robić ludzie i firmy? Siedzieć z długami i dalej je gromadzić?

Ostatecznie tak się nie stało. Częściowo przypisuję to osiągnięcie sobie. Zaczęliśmy aktywnie organizować różne okrągłe stoły i publicznie omawiać ten problem. Posłowie wysłuchali stanowiska naszego Stowarzyszenia oraz mojego osobistego.

Moim zdaniem problem leży w mentalności większości Ukraińców, którzy negatywnie postrzegają upadłość. W rzeczywistości procedura ta jest europejskim instrumentem wolnego rynku.

Nasza firma NOBILI specjalizuje się wyłącznie w upadłościach i działa na tym rynku już od 18 lat. Podczas ostatniego rebrandingu postawiłam sobie za zadanie zmianę postrzegania tego pojęcia – tak przeprogramować naszą stronę internetową, aby ludzie wchodzili na nią i widzieli w upadłości możliwości, a nie tylko problemy. Właśnie wtedy wymyśliliśmy ten slogan: upadłość – europejski instrument wolnego rynku. I to naprawdę tak jest.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Завантажуй наш додаток