$ 44.67 € 51.31 zł 11.76
+12° Kijów +15° Warszawa +23° Waszyngton
Dlaczego boimy się wystąpień publicznych i jak to zmienić: Svitlana Nakoneczna o komunikacji

Dlaczego boimy się wystąpień publicznych i jak to zmienić: Svitlana Nakoneczna o komunikacji

18 sierpnia 2026 16:32

Umiejętność przemawiania już dawno przestała być domeną wyłącznie prezenterów telewizyjnych, polityków czy osób regularnie występujących na scenie. Dzisiaj lekarze prowadzą konta w mediach społecznościowych, menedżerowie nagrywają filmy dla swoich zespołów, przedsiębiorcy prezentują swoje projekty, a nawet specjaliści, którzy wcześniej prawie nie mieli kontaktu z publicznością, coraz częściej stają się publicznymi przedstawicielami firm. 

Jednocześnie krótkie filmy uczą ludzi szybkiego przełączania uwagi, komunikatory wypierają rozmowy na żywo, a sztuczna inteligencja potrafi już w ciągu kilku sekund napisać przemówienie lub odpowiedź na skomplikowaną wiadomość.

Według trenerki komunikacji biznesowej i sztuki oratorskiej Svitlany Nakonechnej w tych warunkach szczególnie ważne jest nie tylko to, by dużo mówić, ale umieć słuchać, zadawać właściwe pytania, rozumieć rozmówcę i kontrolować własne zachowanie podczas trudnych rozmów.

UA.News rozmawiało z właścicielką szkoły sztuki oratorskiej „Krasnomowiec” Svitlaną Nakonechną na temat strachu przed wystąpieniami publicznymi, negocjacji biznesowych, manipulacji, mowy ciała, wpływu TikToka i sztucznej inteligencji na naszą komunikację, a także o tym, dlaczego jej zdaniem warto zaczynać rozwijać umiejętności komunikacyjne już w szkole.

Od telewizji do szkoleń z komunikacji

image

Kariera zawodowa Nakonechnej nie rozpoczęła się od szkoleń. Ukończyła studia aktorskie związane z teatrem, dramatem i kinem, choć rodzice początkowo byli przeciwni temu wyborowi. Po studiach przyszły zdjęcia filmowe, teatr i telewizja.

Do nauczania sztuki oratorskiej doszła dopiero później — i, jak sama mówi, w ogóle tego nie planowała.

„Nigdy nie planowałam nauczania. W tamtym czasie pracowałam w telewizji jako dziennikarka i prezenterka. Zwróciła się do mnie właścicielka lokalnej kliniki kosmetycznej, która widziała mnie w telewizji. Organizowała brunch dla swojej społeczności i zaprosiła mnie. To był mój pierwszy tego typu występ” — opowiada Svitlana Nakoneczna.

Dzisiaj wspomina, że przed pierwszym wystąpieniem nie czuła się tak pewnie, jak można by się spodziewać po przyszłej trenerce.

„Nie wiedziałam, co powiedzieć, czułam się niezręcznie. Bardzo mnie zaskoczyło, że ludziom się to spodobało. Potem zaczęto mnie zapraszać na kolejne wystąpienia, a następnie zaproponowano mi prowadzenie kursu w szkole” — powiedziała Nakoneczna.

Nie rodzi się z umiejętnościami komunikacyjnymi

Jedną z najczęstszych przyczyn, dla których ludzie nawet nie próbują rozwijać umiejętności wystąpień publicznych, jest przekonanie, że po prostu „nie są do tego stworzeni”. Nakoneczna kategorycznie nie zgadza się z takim podejściem.

Jej zdaniem sztuki oratorskiej nie można stawiać na równi z talentem twórczym, który ludzie przyzwyczaili się uważać za wrodzony.

„To bardzo błędne przekonanie. Sztuka oratorska nie jest wrodzonym talentem, takim jak na przykład malowanie obrazów, komponowanie muzyki czy pisanie wierszy. To umiejętności komunikacyjne. Trzeba rozumieć psychologię komunikacji, znać techniki, które pomagają utrzymać uwagę, przekonywać i inspirować. A tych narzędzi może opanować każdy” – wyjaśniła Svitlana Nakoneczna.

Przez lata pracy zmienił się również jej własny sposób interakcji z ludźmi. Mówi, że dziś znacznie łatwiej nawiązuje kontakt z nieznajomymi, a rozwinięta komunikacja stała się dla niej nie tylko narzędziem zawodowym.

„Bardzo łatwo nawiązuję kontakt, a ludzie sami do mnie podchodzą. Jeśli pojawiają się trudne sytuacje życiowe, często przychodzą po wsparcie. To tworzy bardzo silną sieć relacji. Pomaga to również w biznesie: przychodzisz na jakieś wydarzenie, komuś trudno jest nawiązać kontakt, a u ciebie ten kontakt powstaje praktycznie sam. Takie relacje są czasem cenniejsze niż pieniądze” — powiedziała trenerka.

Umiejętności komunikacyjne, jak twierdzi, dają również poczucie wewnętrznego oparcia w sytuacjach, które wcześniej mogłyby wywołać silny stres.

„Nieoczekiwana sytuacja konfliktowa już cię nie wytrąca z równowagi. Trzeba coś uzgodnić w sprawie dziecka w przedszkolu lub szkole — wiesz, jak postąpić. Trzeba porozmawiać z bliskimi lub wygłosić toast — masz w sobie tę pewność” — zauważyła Nakoneczna.

Profesjonalni mówcy też się denerwują

Posiadanie doświadczenia nie oznacza całkowitego braku strachu przed wystąpieniem. Wręcz przeciwnie, Nakoneczna uważa zdenerwowanie za normalną ludzką reakcję.

Różnica między doświadczonym a niedoświadczonym mówcą polega przede wszystkim na tym, że ten pierwszy rozumie swój stan i wie, jak nim kierować.

„Tak, profesjonalni mówcy się denerwują i to jest całkowicie normalne. Nienormalne jest nie denerwować się w ogóle. Po prostu u osób, które często występują, ten niepokój ma już inny charakter. Strach to podstawowa reakcja na coś nieznanego. Przed wystąpieniem publicznym nie da się przewidzieć, jak zareaguje publiczność, dlatego strach jest czymś normalnym” – wyjaśniła Svitlana Nakoneczna.

Jak sama twierdzi, dobrze wie, jak objawia się jej zdenerwowanie, i nie próbuje się go całkowicie pozbyć.

image

„Rozpoznaję swoje reakcje, kiedy bardzo się denerwuję. Ale one nie wytrącają mnie z równowagi. Wiem, jak z tym sobie radzić, jak przekształcić ten stan w większą aktywność, a nie w apatię” – powiedziała trenerka.

Z psychologicznego punktu widzenia za jedno z głównych źródeł takiego strachu uznaje ona lęk przed osądem.

„Ludzie bardzo często boją się oceny: że zostaną źle zrozumiani, źle usłyszani, że będą wyglądać nie tak, jak powinni, że nie są wystarczająco kompetentni. To znaczy, wiele lęków w rzeczywistości wiąże się z wymaganiami, jakie człowiek stawia samemu sobie” – opowiedziała Nakoneczna.

Jednocześnie, jak twierdzi, niedoświadczonego mówcę często można rozpoznać dosłownie w ciągu pierwszych sekund.

„Pierwszym sygnałem są przeprosiny. »Nie wiem«, »nie przygotowałem się«, »przepraszam«, »denerwuję się«, »to dla mnie pierwszy raz«. To uspokaja samego mówcę, ale publiczności nie przynosi to żadnej korzyści. Profesjonalista może się denerwować, ale nie będzie marnował czasu publiczności na wyjaśnianie swojego zdenerwowania” – powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Wśród innych błędów wymienia zbyt szybką mowę, brak kontaktu wzrokowego, ciągłe przeskakiwanie między tematami oraz nadmiar informacji.

„Informacje należy podawać w odpowiednich dawkach. Przekazałeś pewną porcję, zobaczyłeś reakcję, publiczność ją przyjęła, „przetrawiła” — wtedy można podać kolejną. Osoba, która tego nie wyczuwa, będzie się powtarzać, przeciągać i mówić za dużo” — wyjaśniła trenerka.

W negocjacjach najważniejsze jest nie mówienie, a słuchanie

Jednym z największych błędów w komunikacji Nakoneczna uważa przekonanie, że duża liczba słów automatycznie oznacza dobrą komunikację.

W praktyce, jak twierdzi, wszystko działa niemal odwrotnie.

„Ludzie myślą: jeśli mówię, to znaczy, że mnie słyszą. Albo jeśli mówię dużo, to znaczy, że wnoszę dużą wartość. Ale komunikacja to sytuacja, w której więcej mówi druga osoba, a ty potrafisz słuchać” — powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Właśnie słuchanie stawia na pierwszym miejscu również w negocjacjach biznesowych.

„Tylko dzięki słuchaniu można właściwie zbudować komunikację. Jeśli nie rozumiesz, czego potrzebuje druga osoba, jeśli nie poczuje ona, że jest wysłuchana, zrozumiana i że jesteś gotów jej pomóc, żadne techniki nie pomogą” – wyjaśniła Nakoneczna.

Jednocześnie same techniki negocjacyjne — na przykład długa pauza lub celowe zaniżenie pierwszej oferty — mogą się sprawdzić. Nie zaleca jednak stosowania jednej taktyki przez całą rozmowę.

„W negocjacjach występują różne etapy. Na początku może być jedna strategia, w środkowej fazie inna, a na zakończenie – trzecia. Na przykład na początku można przyjąć bardziej otwartą, a nawet słabszą pozycję, aby nawiązać kontakt i zobaczyć, na ile druga osoba się przed nami otwiera. Błędem jest utrzymywanie jednej silnej pozycji od początku do końca” – powiedziała trenerka.

Jej zdaniem negocjacje powinny charakteryzować się zmianą tempa i dynamiki emocjonalnej.

„Zarówno negocjacje, jak i wystąpienia publiczne powinny być zróżnicowane. Właśnie wtedy będziecie bardziej interesujący, mniej przewidywalni i będziecie mogli uzyskać przewagę” – powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Gdzie kończy się stanowczość, a zaczyna manipulacja

Szorstka rozmowa sama w sobie nie jest jeszcze manipulacją. Dla Nakonechnej główna granica przebiega tam, gdzie człowiek przestaje mówić o konkretnym zachowaniu i przechodzi do ataków na osobowość rozmówcy.

Podaje przykład spóźnienia.

„Można powiedzieć: »Rozumiem, że są teraz korki, ale twoje spóźnienie wpływa na naszą rozmowę«. To asertywna wersja. Bardziej stanowczy — »Nie akceptuję, gdy ludzie się spóźniają, to wpływa na jakość naszej rozmowy«. Ale i tak nie przechodzi się na osobę« — wyjaśniła Svitlana Nakoneczna.

Manipulacja, jak twierdzi, zaczyna się od osobistych etykietek, uogólnień i prób zranienia rozmówcy.

„Jeśli już mówimy: »Jak zwykle się spóźniłeś« — to jest przejście do ataku osobistego. W tym momencie zaczyna się już zupełnie inna komunikacja” — powiedziała trenerka.

image

Osobnym sygnałem manipulacji jest sytuacja, w której rozmówca formułuje pewną myśl tak, jakbyś już automatycznie się z nią zgodził.

„Osoba mówi tak, jakby to była już twoja ukształtowana opinia: »wszyscy tak uważają«, »przecież rozumiemy«” – wyjaśniła Nakoneczna.

Umiejętności z zakresu psychologii i komunikacji mogą przy tym służyć nie tylko rozmówcy.

„To ogromna siła. Jeśli wiesz, jak wpływać na ludzi, ktoś wykorzystuje to w dobrych intencjach, a ktoś – dla własnych celów. Politycy często tak postępują. Niestety, tak się dzieje” – powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Jeśli natomiast rozmówca przechodzi już do otwartej presji lub agresji, Nakoneczna radzi najpierw spokojnie wyznaczyć granice.

„Najpierw w kulturalny sposób mówisz, że taki sposób komunikacji jest dla ciebie nie do przyjęcia. Jeśli to nie działa, możesz fizycznie zwiększyć dystans. A jeśli osoba nadal to robi, wtedy zaznaczasz granicę innym tonem głosu i spojrzeniem. Czasami potrzebna jest stanowcza komunikacja, ale bez ataków osobistych” – zauważyła trenerka.

Pierwsze wrażenie i mowa ciała: nie trzeba odgrywać cudzej roli

Pierwsze wrażenie jest według Nakonechnej niezwykle ważne, ale właśnie chęć wywarcia takiego wrażenia często staje się pułapką.

Ludzie zaczynają celowo ubierać się inaczej niż zwykle, naśladować nienaturalne maniery i tworzyć wizerunek, który potem trudno jest utrzymać.

„Ludzie wiedzą, że pierwsze wrażenie jest ważne i starają się być lepsi, niż są w rzeczywistości. Zakładają to, czego zazwyczaj nie noszą, posługują się manierami, których w życiu nie mają. Ale nie trzeba pokazywać niczego nadzwyczajnego. Trzeba znać i pokazywać swoje mocne strony” – powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Jej zdaniem w zrozumieniu własnych mocnych i słabych stron może pomóc praca nie tylko z trenerem retoryki, ale także z psychologiem. W szkole Svitlany Nakonechnej z uczniami pracuje również kandydatka nauk psychologicznych.

Za równie ważną uważa mowę ciała.

„Język ciała jest bardzo ważny zarówno podczas negocjacji, jak i wystąpień publicznych. To sygnały niewerbalne, które ludzie odczuwają i odczytują. Ponadto język ciała wpływa na nasz własny stan” – opowiedziała Nakoneczna.

Jak twierdzi, podczas przygotowań do trudnych rozmów pracuje nie tylko nad słowami klientów, ale także nad ich zachowaniem i postawą.

„Człowiek się denerwuje, ale kiedy przyjmuje właściwą postawę, jego stan ulega zmianie. Oznacza to, że wpływa to zarówno na twoje wewnętrzne odczucia, jak i na to, co widzi rozmówca” – powiedziała trenerka.

Jednocześnie nie radzi, aby traktować język ciała jako zestaw wyuczonych „tajnych” gestów. Nie zaleca również, by za wszelką cenę starać się być jak najbardziej miłym dla rozmówcy.

„Bardzo często chcemy sprawiać lepsze wrażenie, nawiązać kontakt i zacieramy granicę, przekraczając ją, co sprawia, że sami przyjmujemy niższą pozycję. Nie trzeba zawsze mówić wyjątkowo serdecznie. Pewność siebie to spokojny ton, brak zbędnych emocji. Nie musi to być koniecznie miłe” — powiedziała Nakoneczna.

Co przykuwa uwagę odbiorców

image

Nie ma jednej uniwersalnej metody, by zainteresować każdą publiczność. Fakty, liczby, historie, pytania, intryga czy prowokacja mogą działać różnie w zależności od osób znajdujących się przed prelegentem.

„Trzeba ocenić, kto przed nami stoi i co w danej chwili należy przekazać tej publiczności. Jeśli jest to temat biznesowy, często lepiej zacząć od faktów i liczb. Jeśli marketingowy — lepiej mogą sprawdzić się historie” — powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Jedną z najbardziej niedocenianych umiejętności wymienia ona w ogóle umiejętność zadawania pytań.

„Zadawanie pytań to ogromna zaleta, a ludzie nie potrafią tego robić. Zasadniczo istnieją pytania zamknięte i otwarte. Jeśli zapytasz: „Czy dasz radę to zrobić?”, osoba odpowie „tak” lub „nie” i to wszystko. Jeśli zapytasz: »Co o tym sądzisz?«, to już zupełnie inna rozmowa» — wyjaśniła Nakoneczna.

To samo dotyczy pracy z publicznością.

„Można wyjść i powiedzieć: »Dzień dobry, nazywam się Svitlana Nakoneczna, dzisiaj porozmawiamy o tym, czy da się pokonać strach przed publicznością«. Można też zapytać: „Czy choć raz w życiu denerwowaliście się przed wystąpieniem? Czy zdarzyło się wam, że mówicie, a myśl po prostu wyleciała wam z głowy?”. To już pytanie odwołujące się do doświadczeń słuchaczy” – powiedziała trenerka.

Właśnie dlatego przed negocjacjami lub wystąpieniem radzi, by nie polegać wyłącznie na improwizacji.

„Trzeba się przygotować, znać swojego klienta lub publiczność, mieć plan A i plan B. Wtedy można osiągnąć więcej” — zauważyła Svitlana Nakoneczna.

TikTok zmienia sposób wystąpień, a skomplikowanych rozmów nie należy prowadzić w komunikatorach

Popularność krótkich filmików już teraz wpływa na to, jak ludzie odbierają dłuższe wystąpienia. Nakoneczna twierdzi, że z powodu nawyku szybkiego przeskakiwania z tematu na temat trzeba zmieniać nawet strukturę przemówień.

„Ludzie bardzo szybko przyswajają teraz informacje i równie szybko przenoszą uwagę. Dlatego wszystkie kluczowe momenty przenosimy na początek. Jeśli zaczniemy po prostu od »Dzień dobry, nazywam się Svitlana«, może to oznaczać porażkę. Lepiej najpierw: „Jak nie bać się publiczności?”, a dopiero potem — „Dzień dobry, nazywam się Svitlana”» — wyjaśniła trenerka.

Odwrotnym problemem jest coraz większa ilość komunikacji w komunikatorach. Proste kwestie organizacyjne wygodnie jest tam załatwiać, ale skomplikowane konflikty lub tematy emocjonalne Nakoneczna radzi przenieść do rozmowy na żywo.

„Trudnych kwestii nie da się normalnie rozwiązać w korespondencji, ponieważ nie widać emocji rozmówcy, jego reakcji, nie słychać intonacji. Zwrot »wszystko w porządku« może brzmieć tak, jakby w rzeczywistości wcale nie wszystko było w porządku” – powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Jednocześnie nie odrzuca ona automatyzacji ani sztucznej inteligencji w zakresie pomocy technicznej związanej z wiadomościami.

„Jeśli jest to pierwsza automatyczna odpowiedź lub jesteś bardzo zmęczony, sformułowałeś już swoją opinię, ale chcesz, aby ktoś pomógł ci ją właściwie ująć – to w porządku. Jednak w przypadku skomplikowanych rozmów prowadzonych za pośrednictwem wiadomości lepiej tego unikać” – wyjaśniła trenerka.

Pandemia, wojna i nowa kultura komunikacji biznesowej

Jeszcze przed pandemią głównymi klientami Nakonechnej byli głównie właściciele firm i klinik. Potrzebowali oni umiejętności negocjacyjnych, przywódczych oraz wystąpień publicznych. Z czasem sytuacja uległa zmianie.

„Po kilku latach ci sami właściciele zaczęli kierować do mnie swoich liderów, menedżerów i lekarzy. Obecnie każdy lekarz ma konta w mediach społecznościowych, nawet jeśli pracuje w prywatnej klinice. Nawet księgowy, który wcześniej prawie z nikim nie miał kontaktu, może nagrywać filmy, komunikować się z klientami i stać się twarzą firmy” – opowiedziała Svitlana Nakoneczna.

W rezultacie umiejętność, która wcześniej była potrzebna przede wszystkim kadrze kierowniczej najwyższego szczebla, coraz częściej staje się podstawową kompetencją zawodową.

„Procesy, które wcześniej pozostawały w cieniu, teraz wyszły na światło dzienne. Dlatego umiejętność komunikacji powinna być rozwijana od czasów szkolnych aż do końca życia zawodowego” — powiedziała trenerka.

image

Pandemia dodała jeszcze jedno wyzwanie — Zoom i negocjacje zdalne.

„Przed pandemią sztuka oratorska dotyczyła głównie tego, jak komunikować się na żywo i występować. A potem pojawiły się pytania: co robić na Zoomie, jak prowadzić spotkania, co robić, gdy ludzie wyłączają kamery. Trzeba było przebudować program” – wyjaśniła Nakoneczna.

Według jej obserwacji, w czasie wojny na pełną skalę zmieniła się sama kultura ukraińskich negocjacji biznesowych.

„Moim zdaniem stała się bardziej partnerska i mniej sztywna. Wcześniej było więcej formalnych spotkań. A teraz traktuje się drugą osobę nie jako przeciwnika, ale jako partnera, z którym trzeba dojść do porozumienia” – powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Jak twierdzi, widać to nawet w drobnych szczegółach.

„Styl ubioru stał się swobodniejszy, mimika jest lżejsza, a komunikacja i intonacja łagodniejsze. Ogólnie rzecz biorąc, zmniejszyła się formalność” — opowiedziała trenerka.

To właśnie biznes i eksperci, zgodnie z jej obserwacjami, najaktywniej inwestują obecnie w takie umiejętności.

„Biznes przetrwa. Rozumie, że musi się rozwijać, wkraczać na nowe platformy, rynki, fora, zabierać głos. Nie zawsze wystarcza pieniędzy na reklamy, ale i tak trzeba się pokazać. Dlatego z pewnością przybyło przedsiębiorstw i ekspertów” – powiedziała Nakoneczna.

Sztuczna inteligencja może napisać przemówienie, ale nie sprawi, że będzie ono żywe

Nakoneczna nie uważa sztucznej inteligencji za narzędzie, z którego należy zrezygnować. Problem widzi w tym, w jaki sposób się z niej korzysta.

Szczególnie dało się to zauważyć podczas zajęć.

„Zlecam uczniom przygotowanie przemówienia, przychodzą — a ja widzę teksty wygenerowane przez sztuczną inteligencję. To porażka. Warto pracować ze sztuczną inteligencją, ale w celu rozwijania własnych myśli, aby naświetlić nowe pomysły lub tematy. Nie jest konieczne, aby to ona napisała dla ciebie przemówienie od A do Z” – powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Jej zdaniem przyczyna leży nie tyle w samej technologii, co w nadmiernej poprawności uzyskanego wyniku.

„Sztuczna inteligencja bez problemu napisze przemówienie. Ale nie będzie w nim duszy. To widać. Zdania są zbudowane bardzo poprawnie, ale brakuje im życia” — wyjaśniła trenerka.

Idealna przemowa, jak jest przekonana, wcale nie zawsze jest najlepszą przemową.

„Prelegent nie musi być idealny. Kiedy przygotowuję kogoś do dużego forum finansowego, czasami dostrzegamy miejsce, w którym prelegent ciągle popełnia błędy, i możemy to celowo pozostawić. Pozwalamy mu być żywym i nie do końca precyzyjnym. Ludzie kupują od ludzi. Chcą widzieć żywą, niedoskonałą osobę” – powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Właśnie dlatego sceptycznie podchodzi do w pełni wygenerowanych przemówień.

„Komunikacji należy uczyć już w szkole”

Nakoneczna jest przekonana, że nauka komunikacji nie powinna zaczynać się dopiero wtedy, gdy dana osoba zostanie już kierownikiem lub po raz pierwszy stanie przed koniecznością wystąpienia przed dużą publicznością.

Jej zdaniem podstawowe umiejętności są potrzebne niezależnie od zawodu.

„Myślę, że jest to potrzebne każdemu człowiekowi. Bardzo mi przykro, że w naszych szkołach nie kładzie się na to nacisku. Strach przed mówieniem, wystąpieniami publicznymi i pokazywaniem siebie kształtuje się już od najmłodszych lat” – powiedziała Svitlana Nakonechna.

Chciałaby, aby podstawowe zajęcia z komunikacji znalazły się bezpośrednio w programie nauczania.

image

„Byłabym bardzo zadowolona i być może kiedyś sama zdobędę się na odwagę, by zainicjować taką inicjatywę, aby na poziomie państwowym w szkołach prowadzono zajęcia z etyki komunikacji, podstaw wystąpień publicznych i sztuki oratorskiej” – opowiedziała trenerka.

Nie chodzi tu zresztą wyłącznie o przyszły zawód.

„Komunikacja to nie tylko praca. To rozmowa z bliskimi, między mamą a dziećmi, mężem a żoną, między krewnymi. Bardzo często ludzie ranią się nawzajem nie dlatego, że chcieli to zrobić, ale po prostu dlatego, że powiedzieli coś zbyt ostro” – wyjaśniła Nakoneczna.

Jeśli jednak ktoś postanowił już teraz zacząć pracować nad własną komunikacją, to pierwszy krok, według niej, niekoniecznie polega na walce ze wszystkimi niedociągnięciami.

„Wypiszcie swoje mocne i słabe strony. Słabych będzie najprawdopodobniej więcej. Ale skupcie się nie na nich, a na mocnych. Możecie napisać: mówię szybko, nie patrzę ludziom w oczy, źle się wyrażam. Ale obok mogą być takie: z zainteresowaniem słucham ludzi, mam przyjemny głos, umiem zadawać pytania. Właśnie od tego należy zacząć” – powiedziała Svitlana Nakoneczna.

Następnie radzi pracować nad dwoma głównymi elementami: treścią i jej przekazem.

„Najpierw trzeba nauczyć się logicznie i konsekwentnie budować myśl: jaka jest struktura, o czym mówić, co jest ważne. A potem — jak to przedstawić: intonacja, postawa, emocje, jak to wszystko odpowiednio zaprezentować” — podsumowała Svitlana Nakoneczna.

 

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację