13 hrywien narzutu: co ukrywają ukraińskie stacje benzynowe i dlaczego trafiły pod lupę komisji śledczej
09 lipca 2026 09:09„Wszystko zrealizowaliśmy i obniżyliśmy ceny” – zapewniają właściciele stacji benzynowych. „Po prostu odzyskaliście swoje gigantyczne zyski i ukryliście je w aplikacjach mobilnych” – odpowiadają władze.
Tymczasowa Komisja Śledcza pod przewodnictwem deputowanego ludowego Ołeksija Honczarenki zaprosiła wielkich traderów naftowych na szczerą rozmowę. Posiedzenie, podczas którego analizowano ceny na stacjach paliw, momentami przypominało rozmowę ślepego z głuchym. Podczas gdy światowe ceny ropy Brent gwałtownie spadały do lutowego poziomu 71 USD za baryłkę, ceny na ukraińskich stacjach paliw należących do wielkich sieci zamarły w miejscu, odzwierciedlając wcześniejszy gigantyczny wzrost aż o 13 hrywien na litrze od początku wiosny.
Tłumacząc się ostrzałami stacji oraz starymi zapasami, firmy po cichu przywróciły swoje zyski netto do poziomu sprzed kryzysu. Antymonopolowy Komitet Ukrainy twierdzi, że stacje benzynowe mają wszelkie możliwości finansowe, aby obniżyć ceny już dziś. Z kolei w Parlamencie padają jednoznaczne sugestie: jeśli biznes nie rozumie dobrych słów, do akcji wkroczą ogromne kary finansowe.
Formuła cenowa od UPG: ropa, kurs walut i trochę magii
Słuchanie wyjaśnień traderów naftowych było fascynujące. Na papierze ich model kształtowania cen wygląda jak matematyka wyższa, w której uwzględniono wszystko – od nastrojów na Bliskim Wschodzie po kursy walut w kantorach.
„Jeśli mówimy o ustalaniu cen w ujęciu ogólnym, prowadzona jest szczegółowa analiza światowych cen ropy, analizowane są wahania kursów walut (euro i dolara), a także brane są pod uwagę zapasy produktów naftowych, którymi firma aktualnie dysponuje. Dodatkowo kalkuluje się koszty logistyki oraz koszt własny produktu. Na podstawie tego kompleksu danych podejmowana jest decyzja dotycząca ceny na stacji” – wyjaśnił Wołodymyr Moroz, dyrektor wykonawczy PP „Ukropalet System”, sieci stacji paliw UPG.
Jednak gdy tylko Przewodniczący Komisji Śledczej przytoczył realne liczby, piękna logika handlu detalicznego legła w gruzach w zderzeniu z suchą statystyką: w lutym benzyna A-95 na stacjach UPG kosztowała 61,90 UAH, a w lipcu już 73,90 UAH. W tym samym czasie kursy walut prawie się nie zmieniły, a światowa ropa nawet potaniała. Przedstawiciel sieci nie potrafił z marszu wyjaśnić, gdzie podziało się „nadmiarowe” 12 hrywien z każdego tankowania, natychmiast zasłaniając się bliżej nieokreślonymi starymi zakupami hurtowymi.
„Ponieważ nie znaliśmy wcześniejszego porządku obrad z tymi konkretnymi danymi, trudno mi operować nimi szczegółowo bez przygotowania. Zaznaczę jednak: przedstawione przez Państwa dane nie uwzględniają wolumenu i kosztu własnego tych pozostałości paliwa... Partia mogła być kupiona umownie zarówno po 50 UAH, jak i po 100 UAH. Te zapasy odgrywają istotną rolę w kształtowaniu ceny na pylonie”.
W Komisji taką odpowiedź uznano za jawną próbę ucieczki od tematu. Deputowani przypomnieli dyrektorowi wykonawczemu o zadziwiającej prawidłowości ukraińskiego rynku paliw: na początku marca, kiedy na tle kryzysu na Bliskim Wschodzie ceny ropy ruszyły w górę, ceny na stacjach skoczyły momentalnie – w ciągu 3–4 dni. Wtedy firma jakoś nie czekała, aż wyprzedadzą się tanie zapasy, i przeszacowała paliwo, które fizycznie nie dotarło jeszcze nawet do granicy. Kiedy jednak rynek światowy się uspokoił i zaczął spadać – system nagle zawiódł.
„Pojęcia »szybko« czy »wolno« są dość subiektywne. Kiedy światowa cena spada, nadal potrzebujemy czasu na sprzedaż tych zapasów produktów naftowych, które zakupiliśmy po starej, wysokiej cenie. Szacujemy wolumen tych pozostałości i dopiero na tej podstawie korygujemy cenę na pylonie”.
Próba ustalenia przez deputowanych, ile firma realnie zarabia „na czysto” na jednym litrze paliwa (nawet bez odniesienia do przedwojennego limitu marży wynoszącego 5–7 hrywien), przewidywalnie uderzyła w mur. Dyrektor wykonawczy sieci zabarykadował się za sformułowaniem o „tajemnicy handlowej” i poradził złożenie oficjalnego zapytania pisemnego, twierdząc, że bez głównego księgowego ujawnianie wewnętrznych narzutów opinii publicznej byłoby nieprofesjonalne.
Kiedy finansowe wymówki ostatecznie się wyczerpały, traderzy naftowi wyciągnęli swój główny, żelazny argument – rosyjskie ostrzały i straty wynikające ze zniszczenia infrastruktury, które biznes zmuszony jest pokrywać na własną rękę.
11 hrywien na litrze: deputowani policzyli marżę prosto z sali
Mimo to, nie udało się zrzucić winy za drogie paliwo wyłącznie na zbombardowane stacje: deputowana Julija Jaczyk przedstawiła realne statystyki. Spośród 444 stacji tej sieci uszkodzeniu uległo zaledwie 8 obiektów. Wtedy szef UPG znalazł inne usprawiedliwienie.
„Jeśli nie brać pod uwagę nakładów kapitałowych na likwidację skutków wrogich ataków i odbudowę zniszczonych kompleksów paliwowych, to innych na wielką skalę sił wyższych jako takich nie ma. Z obiektywnych czynników w ogólnej strukturze kosztów nastąpił jedynie pewien planowany wzrost funduszu płac pracowników. Więcej istotnych czynników nie potrafię wymienić”.
Następnie przewodniczący Komisji Śledczej zmusił Moroza do podania cen w małym hurcie – czyli kwoty, za jaką UPG sprzedaje olej napędowy w dużych partiach bezpośrednio z cystern, mając już w tym zawarty swój pierwszy zysk. Dyrektor długo się opierał, ale w końcu podał liczbę – około 64 hrywien za litr. Porównując ją z ceną na pylonie stacji, deputowani sami obliczyli realny zarobek sieci.
„Jednocześnie maksymalna cena detaliczna oleju napędowego na pylonach waszych stacji wynosi 74,90 UAH za litr. W ten sposób naocznie wyliczyliśmy bieżącą marżę. Biorąc pod uwagę, że w cenie hurtowej firma UPG uwzględniła już swój pierwotny zysk komercyjny i na pewno nie handluje ze stratą, czysta różnica między małym hurtem a sprzedażą detaliczną na stacji wynosi prawie 11 hrywien na jednym litrze. Ta liczba rażąco przewyższa limity 5 i 7 hrywien, które swego czasu były ustalane przez państwo” – wyjaśnił przewodniczący Komisji Honczarenko.
Po tym top menedżer przeszedł w tryb całkowitej amnezji: nie potrafił podać ani procentu zysku netto, ani dynamiki marży od początku wiosny, ani nawet wolumenu przychodów firmy za ostatnie półrocze. Osobnym tematem sporów stał się raport z działalności tradera przed rokiem 2022. Przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji marka UPG aktywnie promowała w Ukrainie interesy „Białoruskiej Kompanii Naftowej” i zapewniała swój import z mińskich rafinerii w ponad połowie.
Według Moroza, 24 lutego 2022 roku wszystkie kontrakty z Białorusinami zostały natychmiast zerwane. Deputowani odnotowali jednak ważny fakt: zapasy białoruskiego paliwa, które znajdowały się w zbiornikach UPG w momencie inwazji, były później jeszcze przez długi czas sprzedawane ukraińskim kierowcom w samym szczycie kryzysu paliwowego. Odcięcie tego kanału dostaw swego czasu sparaliżowało sieć, a obecnie firma najwyraźniej próbuje nadrobić straty kosztem klientów. Komisja przygotowuje oficjalne zapytanie do Urzędu Antymonopolowego, aby szczegółowo sprawdzić, gdzie trafia te 11 hrywien marży z każdego litra paliwa.
Prawnik UPG i gubernator: przypadkowa zbieżność rodzinna czy po prostu przypadek?
Gdy tylko deputowani skończyli liczyć 11 hrywien czystej marży z każdego litra, wezwali na świadków prawników firmy UPG. Adwokat Wiaczesław Buneczko, który przybył bronić marki, od progu próbował uwikłać parlamentarzystów w skomplikowane schematy prawne. Przekonywał, że spółki „UPG” oraz „Nemyriw Oil” nie handlują paliwem, a jedynie posiadają majątek i dzierżawią go jednemu operatorowi – „Ukropalet System”. Przewodniczący Komisji przypomniał jednak, że Antymonopolowy Komitet od dawna traktuje ich jako jedną wielką rodzinę.
Największa niespodzianka czekała jednak wszystkich, gdy rozmowa zeszła na nazwisko prawnika. W trakcie posiedzenia deputowani dowiedzieli się, że obrońca koncernu naftowego jest rodzonym bratem Witalija Buneczki – urzędującego szefa Żytomierskiej Obwodowej Administracji Wojskowej (OWA).
Zbieżność okazała się nazbyt uderzająca, ponieważ sam adwokat natychmiast potwierdził, że to właśnie w obwodzie żytomierskim grupa paliwowa UPG ma zarejestrowane swoje centralne biuro, prowadzi ogromną bazę paliwową oraz rozwija potężną sieć stacji. Członkowie komisji próbowali załagodzić sytuację – przypomnieli, że firma powstała w Korosteniu na długo przed nominacją gubernatora, a sam prawnik Buneczko wcześniej przez 20 lat pracował w „Ukrnafcie”, gdzie kierował departamentem prawno-procesowym, a do zespołu UPG dołączył zaledwie około roku temu. Niemniej jednak niesmak na sali pozostał.
Pod koniec pierwszej części posiedzenia „baronów paliwowych” z UPG poproszono o nieopuszczanie budynku i poczekanie na konfrontację z Komitetem Antymonopolowym. Przy tym Komisja ujawniła zadziwiającą wybiórczość rynku: z czterech wezwanych na dywanik gigantów paliwowych w Radzie Najwyższej stawiło się tylko UPG. Pozostali traderzy po prostu zignorowali posiedzenie. Zostali natychmiast ostrzeżeni, że w przypadku ponownego niestawiennictwa Komisja zadziała ściśle według Kodeksu Postępowania Karnego – włącznie z procedurą przymusowego doprowadzenia przez organy ścigania.
Sekretariat Komisji Śledczej już pakuje „listy polecone” dla całego rynku paliwowego. Deputowani obiecują: po rozmowie z AMKU krąg podejrzanych o sztuczne zawyżanie cen znacznie się rozszerzy, a oligarchowie z branży paliwowej będą musieli albo wykazać uczciwą marżę, albo przyjechać na kolejne posiedzenie pod eskortą.
AMKU przyznaje: nie może nakazać obniżenia cen
Antymonopolowy Komitet Ukrainy (AMKU) zapewnia, że pracuje bez wytchnienia. Co prawda efekty tej pracy przypominają raczej papierowy labirynt. Wystąpienie Przewodniczącego AMKU Pawła Kyrylenki na posiedzeniu Komisji zaczęło się od optymistycznego raportu: okazało się, że jeszcze przed marcowym wybuchem cen w urzędzie toczyło się 39 spraw przeciwko traderom naftowym. Społeczeństwu jednak z powodu tych postępowań nie jest ani cieplej, ani zimniej.
Szef urzędu natychmiast pośpieszył ze zrzuceniem z siebie odpowiedzialności i wprost wyjaśnił, dlaczego AMKU nie zamierza siłą obniżać cen na pylonach.
„Społeczeństwo często wykazuje brak zrozumienia naszych funkcji: bezpośrednia kontrola nad ustalaniem, regulowaniem czy ograniczaniem maksymalnego pułapu cen detalicznych paliw nie należy do kompetencji AMKU. Obecnie detaliczny rynek paliw w Ukrainie jest rynkiem wolnym, regulacja cen przez państwo nie istnieje. Ceny kształtują się w oparciu o mechanizmy rynkowe”.
Mówiąc prościej: rynek decydował i nadal decyduje. Od początku kryzysu komitet zasypał stacje pismami – wysłał aż 42 obszerne wezwania analityczne. Z kolei 9 oznaczono jako oficjalne wszczęcie dochodzenia przez AMKU w sprawie możliwej zmowy kartelowej. Przy tym Kyrylenko oświadczył oficjalnie: klasycznych monopolistów, którzy przejęli ponad 35% rynku i dyktują wszystkim swoje warunki, w Ukrainie nie ma. Rynek jest rozdrobniony, a co za tym idzie – nie ma kogo karać za „nadużywanie pozycji monopolisty”.
Kiedy deputowani zaczęli żądać konkretnych nazwisk i udziałów w rynku, kierownictwo AMKU wraz z komisarz państwową Olhą Nechytajlo wyłożyło karty na stół. Raporty podatkowe jasno potwierdziły, kto naprawdę kontroluje ukraińskie stacje benzynowe i dzieli między sobą miliardowe zyski.
Kto kontroluje ukraińskie stacje paliw: dane przedstawione przez AMKU
| Nazwa sieci stacji | Szacowany udział w rynku | Specyfika i pozycjonowanie |
|---|---|---|
| OKKO | około 20% | Historyczny lider pod względem wolumenu sprzedaży, który obecnie odzyskał pierwsze miejsce. |
| WOG | około 17% | Stabilnie utrzymuje pozycję w segmencie premium dla zamożnych kierowców. |
| Ukrnafta | 10% + (rośnie) | Państwowa spółka, która dynamicznie prze do przodu dzięki nowym aktywom. |
| UPG | dynamicznie rośnie | Ze skromnych 80 stacji agresywnie weszła do TOP-4 rynku Ukrainy. |
| BRSM-Nafta | poniżej 10% | Duży gracz, który buduje swoją pozycję w segmencie ekonomicznym. |
| AMIC (Amic Energy) | poniżej 5% | Operator systemowy z niższej ligi dużych sieci handlowych. |
Jak wykazała analiza AMKU, w szczytowym momencie kryzysu kierowcy zaczęli masowo uciekać na stacje państwowej „Ukrnafty”, gdzie ceny były choć trochę skromniejsze. Jednak natura nie znosi próżni: według najnowszych danych prywatny gigant „OKKO” ponownie odzyskał absolutne przywództwo w wolumenie sprzedaży, a firma UPG stara się nie pozostawać w tyle.
Przewodniczący Komisji nakazał rozszerzenie listy „podejrzanych”. Sekretariat otrzymał surowe wytyczne: włączyć do kontroli finansowych sieci „BRSM-Nafta” oraz „AMIC”. Deputowani podchodzą do sprawy poważnie i zamierzają przetrzepać raporty każdego dużego gracza, aby ustalić, czy ich synchroniczne narzuty marżowe nie są zwykłą zmową za plecami Ukraińców.
AMKU sprawdza, czy Cieśnina Ormuz nie stała się uniwersalną wymówką
Śledztwo w sprawie zmowy kartelowej gigantów paliwowych, które AMKU rozpoczął 9 marca, obrasta w detektywistyczne szczegóły. Przewodniczący Komitetu Pawło Kyrylenko otwarcie opowiedział o zamkniętych spotkaniach dyscyplinujących z top menedżerami sieci na początku wiosennego kryzysu. Główne pytanie, jakie szef urzędu stawiał traderom naftowym, brzmi zaskakująco prosto: dlaczego w okresie od 5 do 10 marca, na tle zaostrzenia sytuacji w Cieśninie Ormuz, ceny na pylonach podskoczyły synchronicznie i błyskawicznie, mimo że bazy paliwowe były pełne starego, taniego paliwa?
Według Kyrylenki biznesmeni, zamiast wyprzedać stare zapasy po uczciwej cenie, wliczyli nowe ryzyka do bieżących cenników. Tłumaczyli to tym, że europejskie rafinerie (w tym polski koncern ORLEN) natychmiast ograniczyły wysyłki. Sieci pilnie potrzebowały miliardów środków obrotowych, aby zakontraktować kolejne, drogie partie.
Jednak najciekawsze fakty AMKU odkrył, gdy szczegółowo przeanalizował realną strukturę sprzedaży.
Pylon dla jednych, prawdziwa cena dla drugich
Zgodnie ze zweryfikowanymi danymi trzech największych prywatnych sieci w kraju („OKKO”, „WOG”, „Ukrnafta”), oficjalny cennik na stacjach benzynowych jest stworzony dla każdego, tylko nie dla klientów systemowych.
Przypadkowi kierowcy (bezpośredni detal): stanowią zaledwie 1,8% w przypadku oleju napędowego i 3,6% w przypadku benzyny. To ludzie bez aplikacji i kart lojalnościowych, którzy po prostu zjechali z drogi i przepłacili pełną wartość.
Aplikacje mobilne i programy lojalnościowe: stanowią 26,2% sprzedaży oleju napędowego i rekordowe 60,6% w przypadku benzyny. Dzięki systemowi indywidualnych rabatów realna cena benzyny dla stałych klientów jest zazwyczaj o 3–5 hrywien niższa od oficjalnej.
Duży biznes i państwo (B2B / B2G): zabierają lwią część rynku – 72% całego oleju napędowego i 35,8% benzyny.
„Pytałem menedżerów wprost na naradach: »Wychodzi na to, że sztucznie zawyżacie cenę na pylonie dla zwykłych obywateli, aby kosztem ultrawysokiej marży detalicznej rekompensować sobie straty na kontraktach korporacyjnych i państwowych, których nie potrafiliście dobrze skalkulować?«” – ubolewał Pawło Kyrylenko.
Jak się okazało, przed kryzysem sieci podpisały długoterminowe kontrakty z rolnikami, przewoźnikami i strukturami państwowymi po stałej cenie (63–65 UAH/litr). Kiedy rynek światowy wystrzelił w górę, właściciele stacji znaleźli się w pułapce: prawo zabrania podnoszenia cen w zamówieniach publicznych o więcej niż 15%. Aby nie zbankrutować na dostawach hurtowych, traderzy po prostu przerzucili ciężar finansowy na barki zwykłych Ukraińców, windując ceny detaliczne na pylonach. Oficjalnie właściciele stacji temu zaprzeczają, zapewniając, że jedynie „równoważą średnią marżę”. A na niewygodne pytanie szefa AMKU, czy biznes jest gotów w czasie wojny popracować „na zero”, aby zdusić panikę, baronowie naftowi oczekiwanie przemilczeli.
Kiedy w czerwcu światowa cena ropy w końcu zaczęła spadać, traderzy naftowi ponownie „zapomnieli” zaktualizować cenniki. 19 czerwca Kyrylenko zebrał szefów sieci na męską rozmowę. Analizy pokazywały: ceny na stacjach powinny natychmiast spaść o co najmniej 3,50–4,00 hrywien. Tymczasem spadek postępował po kopiejce na tydzień. Wyjaśnienie biznesu było standardowe: „Najpierw musimy wyprzedać to, co kupiliśmy na szczycie majowych cen”.
W AMKU rozkładają ręce: nie mogą zmusić prywatnych firm do odgórnego obniżania cen na wolnym rynku – nawet w UE podczas kryzysu organy antymonopolowe nie ingerują w regulację cenową. Jednak Kyrylenko zapewnił deputowanych Komisji Śledczej, że sprawa zmowy kartelowej z 9 marca zostanie doprowadzona do końca. Jeśli celowe przeciąganie cen w czerwcu lub ich synchroniczny skok w marcu zostaną potwierdzone dokumentami, firmy czekają maksymalne sankcje finansowe.
AMKU: paliwo można było już stanić o 3–4 hrywnie
Deputowani próbowali dowiedzieć się, czy paliwiarze zgodnie z prawem usprawiedliwiają drożyznę atakami na infrastrukturę. Kyrylenko potwierdził: odbudowa jednego nowoczesnego kompleksu od zera kosztuje kolosalne pieniądze, a wróg uderza w nie celowo. Swoją rolę odgrywa też logistyka – im dalej obwód znajduje się od zachodniej granicy, tym droższa jest dostawa. Jednak nie udało się zwalić wszystkiego na wojnę. Szef AMKU oświadczył: nawet uwzględniając zniszczenia, duże sieci mają solidny margines bezpieczeństwa i są zobowiązane obniżać ceny już teraz.
W czerwcu AMKU na liczbach udowodnił królom paliwowym, że mogą bezboleśnie opuścić z każdego litra 5–6 hrywien, a według stanu na lipiec ta czysta przestrzeń do obniżki wynosi co najmniej 3–4 hrywnie. Biznesmeni odmówili zamrożenia gier marketingowych i urealnienia cen na pylonach. Traderzy znowu zaczęli mówić o tym, że najpierw muszą sprzedać drogie zapasy zakupione w szczycie majowego kryzysu.
Jednocześnie AMKU przyznaje, że wolumeny paliwa w kraju balansują obecnie na granicy. O ile do 2022 roku bazy paliwowe utrzymywały nienaruszalny zapas na 30 dni, o tyle z powodu ciągłych ataków rakietowych przechowywanie dużych ilości w jednym miejscu stało się niebezpieczne. Obecnie zapasy operacyjne sieci skurczyły się do krytycznych 10 dni pracy. Ryzyko po stronie biznesu więc istnieje, ale Komisja Śledcza jasno zadeklarowała: Ukraińcy nie powinni już przepłacać za zagmatwane bonusy i sztucznie napompowaną marżę. Następny krok należy do wniosków z dochodzenia w sprawie zmowy kartelowej.
Kopiejka w kopiejkę: jak OKKO i WOG synchronicznie zmieniały cenniki
Blok paliwowy posiedzenia Komisji Śledczej zakończył się całkowitym rozgromieniem oficjalnych wersji traderów naftowych. Kiedy przewodniczący wyświetlił na ekranie realne liczby z ukraińskich stacji, cała „ekonomiczna zasadność” wysokich cen wyparowała. Deputowani odnotowali jawną rynkową niedorzeczność: sieci „OKKO” oraz „WOG” podniosły ceny absolutnie synchronicznie, kopiejka w kopiejkę.
Magia jednakowych cenników: luty kontra lipiec 2026 roku
| Sieć stacji | Cennik na dzień 27 lutego | Cennik na dzień 6 lipca | Czysty skok na litrze |
|---|---|---|---|
| OKKO | Pb95: 65,99 UAH
ON: 65,99 UAH | Pb95: 78,90 UAH
ON: 79,90 UAH | + 13,00 UAH |
| WOG | Pb95: 65,99 UAH
ON: 65,99 UAH | Pb95: 78,90 UAH
ON: 79,90 UAH | + 13,00 UAH |
Najbardziej Komisję oburzył fakt, że ten skok o 13 hrywien utrzymuje się przy stabilnym euro, podczas gdy światowa cena ropy Brent spadła poniżej poziomów z końca lutego. Kiedy rynek światowy leci w dół, ukraińskie stacje premium po prostu „zapomniały” zaktualizować pylony.
Główny sekret traderów naftowych: marża powyżej 10 hrywien
Kyrylenko próbował usprawiedliwiać stacje, twierdząc, że w marcu-kwietniu z powodu kryzysu w Cieśninie Ormuz ich zyski „spadły o połowę” w porównaniu z lutym.
Jednak przewodniczący Komisji natychmiast przeliczył procenty i nazwał rzeczy po imieniu. Okazało się, że nawet po tym mitycznym „spadku o połowę” czysta marża operatorów wynosi znacznie więcej niż 10,00 hrywien na każdym litrze! To kilkukrotnie wyższy poziom niż przedkryzysowy limit państwowy wynoszący 5–7 hrywien, który obowiązywał do maja 2022 roku.
Co więcej, szef AMKU przyznał, że w maju i czerwcu ich marża w pełni się odbudowała i powróciła do ultrawysokiego poziomu sprzed kryzysu.
Dobrym słowem i karą: Komisja przechodzi do tajemnic obronnych
Finał paliwowej bitwy na posiedzeniu Komisji Śledczej był ostry. Przewodniczący wprost zasugerował, że traderzy naftowi zbyt długo żyli w cieplarnianych warunkach bez poważnych sankcji, przez co całkowicie zanikło u nich „sumienie społeczne”. Zamiast bezdyskusyjnie realizować prewencyjne rekomendacje AMKU i obniżać ceny, biznesmeni zaraportowali: „Wszystko wykonaliśmy”, choć liczby na pylonach krzyczały coś zupełnie przeciwnego.
„Wiecie Państwo, przepraszam za taką alegorię, ale dobrym słowem i pistoletem można czasem osiągnąć znacznie więcej niż tylko dobrym słowem... 10 lat bez poważnych sankcji i głośnych spraw to zbyt długi czas. Rynek po prostu się rozluźnił” – podsumował Honczarenko.
Natychmiast po tym Komisja przeszła do rozpatrywania głośnej sprawy „Midas”, w której na jaw wyszły nieoczekiwane szczegóły dotyczące handlu strategicznymi technologiami w czasie wojny.
Sprawa FirePoint: dlaczego AMKU wstrzymał inwestycje ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich
Podczas jednego z poprzednich posiedzeń Komisji Śledczej główny konstruktor firmy obronnej FirePoint, Denys Sztilerman, wywołał skandal. Zarzucił AMKU sztuczne blokowanie strategicznej umowy inwestycyjnej ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (ZEA). Twierdził, że urząd celowo goni firmę po urzędniczym kole. Szef AMKU Pawło Kyrylenko zaprzeczył tym oskarżeniom, ujawniając realną chronologię niejawnej sprawy z sektora obronnego.
Okazało się, że na przełomie lat 2025–2026 do AMKU wpłynął potężny pakiet dokumentów. Firma FirePoint postanowiła wykupić inne krajowe przedsiębiorstwo, które produkuje unikalne silniki do ukraińskiego sprzętu wojskowego. Ponieważ mowa o broni na front, sprawa była rozpatrywana w trybie ściśle tajnym. Komitet zagłębił się w raporty Ministerstwa Obrony, przeszedł wszystkie zaawansowane fazy weryfikacji i dokładnie dwa tygodnie temu oficjalnie wydał Ukraińcom zgodę na zakup zakładu.
AMKU zablokował wejście kapitału ze ZEA do ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego
Kyrylenko wyjaśnił, że równolegle z ukraińską umową do AMKU wpłynął zupełnie inny wniosek – od podmiotu zagranicznego. I tu sytuacja stała się niebezpieczna. Z jednej strony ukraińska firma kupuje strategiczną fabrykę silników, a z drugiej – zagraniczny nierezydent próbuje natychmiast wykupić tę nową, skonsolidowaną strukturę obronną.
Regulator poważnie zaniepokoił się, że unikalne technologie dla Sił Zbrojnych Ukrainy (ZSU) mogą jutro zostać sprzedane za granicę:
„Zapytałem wprost moich podwładnych: jeśli unikalna ukraińska firma i technologie, które teraz produkujemy na front, zostaną jutro w całości wykupione przez zagraniczną strukturę – gdzie są gwarancje, że ta produkcja nie zacznie być sprzedawana do innych krajów zamiast zabezpieczać potrzeby ZSU? Nie mieliśmy prawa kontynuować rozpatrywania tej połączonej sprawy po omacku” – skomentował Pawło Kyrylenko.
W rezultacie AMKU rozdzielił te procesy. Ukraińcom pozwolono kupić fabrykę, natomiast zagranicznemu inwestorowi dokumenty oficjalnie zwrócono z surową listą pytań dotyczących bezpieczeństwa narodowego Ukrainy. Zamiast udzielić odpowiedzi, firma-nierezydent po prostu zniknęła i nie złożyła nowego wniosku. Opowieści o „chodzeniu po urzędach w kółko” to zatem jedynie próba ukrycia przez biznes własnej niezdolności do odpowiedzenia na pytania kluczowe dla bezpieczeństwa państwa.
Czytaj nas na Telegram i Sends