$ 44.86 € 51.08 zł 11.91
+23° Kijów +20° Warszawa +28° Waszyngton
Skandal w „G.Bar”: zwolnienie pracownicy z powodu flagi LGBTIQ+ zwróciło uwagę na prawdopodobnie nieuczciwy kapitał początkowy marki

Skandal w „G.Bar”: zwolnienie pracownicy z powodu flagi LGBTIQ+ zwróciło uwagę na prawdopodobnie nieuczciwy kapitał początkowy marki

29 czerwca 2026 16:10

Pracownica sieci salonów kosmetycznych G Bar, Juliana Kaznodij, która podczas marszu „KijówPride” wycierała buty flagą LGBTIQ+, została zwolniona, mimo że publicznie przeprosiła za swoje zachowanie. 

Przypomnijmy, że do incydentu doszło 21 czerwca, kiedy to w pobliżu Uniwersytetu im. Szewczenki odbywał się marsz „KijówPride”. Juliana, która w tym czasie spieszyła się na uniwersytet, była oburzona liczbą przeszkód na drodze: „Nie mogłam przejść przez ten kłęb ludzi. Wszędzie policja, wszędzie policja, musiałam zatrzymywać się w wielu miejscach, sprawdzano mi dokumenty. Nie mam pojęcia, po co organizować takie akcje w czasie wojny, zbierać tłumy, prowokować ostrzał”. 

image

Dziewczyna potwierdziła również w dość cyniczny sposób, że demonstracyjnie wycierała nogi o tęczową flagę, ponieważ zabrudziła sobie buty: „Zabrudziłam trampki, pod stopami leżała szmatka. Bardzo dobrze zbiera na siebie brud. Polecam”. 

image

 

I zgodnie z tradycją wszystkich podobnych incydentów publicznych, trzy dni później Juliana przeprosiła w poście na Threads, pisząc, że rozumie, iż swoim zachowaniem uraziła wiele osób, ale ma inne spojrzenie na instytucję rodziny.

image

„Tak, moje postrzeganie instytucji rodziny różni się diametralnie… Jednocześnie rozumiem, że mój gest z flagą LGBTQI+ uraził wiele osób. Wiem o tym i przepraszam, jeśli tym zachowaniem dotknęłam czyichś uczuć. Nie miałam zamiaru nikogo poniżać” – oświadczyła dziewczyna. 

Jednak organizacje LGBTIQ+ i inni użytkownicy mediów społecznościowych nie przestali wzywać salonu kosmetycznego G × KYIV do zareagowania na sytuację, która powstała wokół ich pracownicy. 

„Tęczowa flaga to symbol wolności i godności dla ludzi, którzy walczą o swoje prawo do istnienia. Wytieranie nóg o naszą symbolikę jest niedopuszczalne i sygnalizuje całej grupie Ukraińców, że wszyscy są tu w niebezpieczeństwie” — zaznaczyła organizacja UKRAINEPRIDE.

W końcu G Bar zareagował. Oświadczono tam, że nie podzielają stanowiska Juliany i zakończyli współpracę z dziewczyną, czyli została zwolniona. 

„Zdecydowanie nie zgadzamy się z tym, co powiedziała Juliana, ani z tym, co zrobiono z flagą. Nas to również oburzyło. Oczywiście zareagowaliśmy natychmiast, wyrażając nasze stanowisko. Ponadto – nie współpracujemy już z nią” – oświadczyli w G.Bar.

image

W firmie dodano, że robią sobie przerwę w komunikacji, aby później powrócić z obszernym przypomnieniem o wartościach, na których opiera się marka.

Wszystko się zgadza, z pozoru G.Bar to historia odnoszącej sukcesy ukraińskiej marki, która opowiada o wartościach, działalności charytatywnej i odpowiedzialnym biznesie. Jeśli jednak przyjrzeć się historii sieci salonów kosmetycznych, pojawia się wiele pytań. A pochodzenie kapitału początkowego to pytanie pierwsze, ale nie ostatnie. 

Za jakie pieniądze powstał G.Bar 

Znana sieć salonów kosmetycznych G.Bar, według twierdzeń kryptotradera, współwłaściciela mediów Main Cream i byłego właściciela platformy Vklybe.tv Andrieja Truszkovskiego, powstała dzięki środkom pochodzącym z zakrojonego na szeroką skalę procederu korupcyjnego w sektorze obronnym. Chodzi o pieniądze, które — jak twierdzi — nielegalnie przywłaszczył sobie były mąż współzałożycielki sieci Sabiny Musinowej — Konstantin Czerednichenko, pełniąc funkcję zastępcy dyrektora generalnego przedsiębiorstwa państwowego „Ukrinmash”.

Z takimi oświadczeniami Truszkovski wystąpił na początku września na swoim kanale na YouTube. Przez kilka lat pozostawał w związku z Musiną i twierdzi, że zna historię powstania tej firmy od środka. 

Jak powstał G.Bar

Historia G.Bar rozpoczęła się w 2015 roku. Właśnie wtedy Sabina Musina wraz z przyjaciółką Lerią Borodiną otworzyły pierwszy salon kosmetyczny, który z czasem przekształcił się w międzynarodową sieć franczyzową.

Początkowo nie był to nawet oddzielny salon kosmetyczny. Pierwszy G.Bar funkcjonował jako strefa kosmetycznaw ramach salonu wystawowego Oh My Look — serwisu wypożyczania sukien wieczorowych i koktajlowych, który Borodina uruchomiła już w 2013 roku w centrum biznesowym „Lybid” w Kijowie. Dopiero z czasem ten format przekształcił się w samodzielny salon.

Projekt okazał się zaskakująco udany. Już rok po uruchomieniu założycielki zaczęły sprzedawać franczyzę na Ukrainie, a wkrótce marka wyszła również za granicę. W latach 2017–2018 sieć G.Bar otworzyła swoje salony w Polsce, Czechach, Gruzji i Kazachstanie. Do 2019 roku sieć liczyła już ponad 35 salonów w dziesięciu krajach, w tym również w Rosji i na Białorusi.

Według informacji podawanych przez ukraińskie media, w 2021 roku działalność Musinowej i Borodinowej przyniosła około 4,2 mln dolarów przychodów, podczas gdy łączny obrót całej sieci franczyzowej wyniósł prawie 8,8 mln dolarów. Już w 2025 roku G.Bar znalazł się na liście pięćdziesięciu najbardziej wpływowych ukraińskich marek.

image

Obecnie sieć liczy ponad 65 salonów kosmetycznych w różnych krajach świata. Każdy z nich działa w modelu franczyzowym i ma odrębnego właściciela, jednak wszystkie korzystają z jednej marki, standardów pracy i koncepcji, które określa centralny zespół firmy.

Skąd wzięły się pieniądze na rozpoczęcie działalności

Kluczowe pytanie, które zadał Andrij Truszkovski, brzmi: z czyich środków powstał G.Bar? Według jego wersji kapitał początkowy zapewnił Konstantin Czerednichenko – ówczesny mąż Sabiny Musiny, z którym wiąże się sprzeniewierzenie środków państwowych przeznaczonych na obronę Ukrainy.

A co, jeśli Sabina Musina i Lera Borodina samodzielnie sfinansowały uruchomienie takiego projektu?

Według przybliżonych obliczeń śledczych otwarcie pierwszego G.Bar w 2015 roku mogło kosztować około 3,5 miliona hrywien, czyli około 160 tysięcy dolarów według ówczesnego kursu. Kwota ta obejmowała wynajem lokalu, remont, aranżację wnętrz, meble, profesjonalny sprzęt, kosmetyki, narzędzia, materiały eksploatacyjne, marketing, reklamę, załatwienie dokumentów zezwalających oraz fundusz wynagrodzeń dla personelu.

W tamtym czasie Lera Borodina prowadziła już własną działalność – serwis wypożyczania sukienek Oh My Look, wokół którego zrodził się pomysł stworzenia G.Bar. Już w 2012 roku zarejestrowała spółkę „Good Good Service” jako agencję reklamową. Z czasem to właśnie ta firma stała się właścicielem znaku towarowego Oh My Look. Od maja 2024 roku dyrektorką spółki jest oficjalnie Sabina Musina.

Jednak publicznie dostępne dane finansowe nie wskazują, aby firma ta była w stanie zgromadzić setki tysięcy dolarów na uruchomienie nowego projektu. Od momentu powstania spółka praktycznie nie składała sprawozdań finansowych, a za rok 2014 zadeklarowała wyniki zerowe. 

image
image

Z raportu złożonego w 2018 roku wynika również, że na koniec 2017 roku przedsiębiorstwo nie osiągnęło zysku netto. Oznacza to, że oficjalnie firma nie wykazała wyników finansowych, które mogłyby wyjaśnić pojawienie się znacznych inwestycji.

image
image

Zgodnie z doniesieniami mediów to właśnie Sabina Musina była inicjatorką nowego przedsięwzięcia. Początkowo rzekomo rozważała pomysł stworzenia centrum rozrywki dla dzieci, jednak ostatecznie wraz z Lerią Borodiną postanowiła postawić na branżę kosmetyczną.

Przed uruchomieniem G.Bar kariera Musiny była daleka od wielkiego biznesu. Urodziła się w Baku, ale jeszcze jako dziecko wraz z matką przeniosła się do Zaporoża. Po ukończeniu studiów przez kilka miesięcy pracowała jako asystentka prokuratora obwodu zaporożskiego, a następnie całkowicie poświęciła się rozwijaniu osobistego bloga na Instagramie i YouTube.

Sądząc po archiwalnych publikacjach i ich popularności w 2015 roku, trudno stwierdzić, że blog przynosił dochody wystarczające do sfinansowania przedsięwzięcia, które wymagało inwestycji rzędu około 160 tysięcy dolarów. Nie było również informacji o innych aktywach – drogich nieruchomościach, samochodach czy dobrze prosperujących firmach, których sprzedaż mogłaby zapewnić kapitał początkowy.

Sabina Musina była żoną Konstantina Czerednichenko. Para oficjalnie wzięła ślub w kwietniu 2008 roku, w 2010 roku urodziła się ich córka Kira, a już w 2016 roku, rok po otwarciu G.Bar, małżonkowie rozwiedli się.

Mąż Sabiny i miliony z budżetu obronnego

W momencie otwarcia pierwszego G.Bar w 2015 roku mąż Sabiny Musiny, Konstantin Czerednichenko, pełnił funkcję zastępcy dyrektora generalnego przedsiębiorstwa państwowego „Ukrinmash”, które wchodziło w skład „Ukroboronpromu” i zajmowało się eksportem oraz importem uzbrojenia.

Костянтин Чередніченко

Właśnie w tym okresie, według wersji śledztwa, Czerednichenko stał się jednym z kluczowych uczestników schematu wyprowadzania środków z przedsiębiorstwa państwowego poprzez fikcyjne umowy agencyjne.

W marcu 2016 roku detektywi z NABU wszczęli postępowanie karne w sprawie sprzeniewierzenia środków „Ukrinmashu”. Zgodnie z materiałami sprawy, w maju 2015 r. przedsiębiorstwo zawarło umowę agencyjną z brytyjską firmą Fuerteventura Inter LP, która rzekomo miała pomóc w sprzedaży amunicji do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Za swoje „usługi” firma otrzymała prawie 1,95 mln dolarów. Jednak śledztwo wykazało, że firma została założona na krótko przed zawarciem umowy, miała kapitał zakładowy wynoszący zaledwie dwa funty szterlingów, nie miała doświadczenia na rynku zbrojeniowym i w rzeczywistości nie świadczyła żadnych usług na rzecz „Ukrinmashu”. Po otrzymaniu środków zostały one przelane za pośrednictwem szeregu zagranicznych firm, a część pieniędzy ostatecznie powróciła na Ukrainę.

Zgodnie z ustaleniami śledztwa wszystkie dokumenty, które stanowiły podstawę do wypłaty prawie dwóch milionów dolarów, podpisał właśnie Konstantin Czerednichenko, który w tamtym czasie pełnił obowiązki dyrektora generalnego przedsiębiorstwa.

Nie był to jednak jedyny taki przypadek. Już w 2018 roku NABU wszczęło kolejne postępowanie karne w sprawie podobnego schematu. Śledczy ustalili, że poprzez fikcyjne umowy agencyjne z firmą Triangle Group Incorporated, której dyrektorem był znajomy Czerednichenko, z przedsiębiorstwa państwowego nielegalnie wyprowadzono ponad 3,5 miliona hrywien.

Właśnie ta sprawa trafiła do sądu. W listopadzie 2024 roku Najwyższy Sąd Antykorupcyjny uznał Kostianta Czerednichenko za winnego fałszerstwa służbowego oraz sprzeniewierzenia mienia na szczególnie dużą skalę. Sąd skazał go na osiem lat pozbawienia wolności, trzyletni zakaz sprawowania funkcji kierowniczych oraz konfiskatę dwóch trzecich należącego do niego mienia.

Wyrok ten nie stał się jednak dla niego początkiem odbywania kary. Do momentu jego prawomocnego wejścia w życie Czerednichenko przebywał na zwolnieniu za kaucją, a już w 2025 roku okazało się, że opuścił terytorium Ukrainy, pomimo ograniczeń nałożonych przez sąd.

Jeszcze przed wydaniem wyroku Czerednichenko zaczął pozbywać się aktywów. Część nieruchomości sprzedał, a pozostałą część przepisał na bliskich krewnych. Wśród tych nieruchomości znajdowało się również mieszkanie w kompleksie mieszkaniowym „Tvorets” w Kijowie o powierzchni 117 metrów kwadratowych, które nabył w 2016 roku, a następnie podarował Sabinie Musinie. Zgodnie z dostępnymi informacjami współzałożycielka G.Bar mieszka tam do dziś.

Nie da się obecnie ustalić, czy to właśnie środki uzyskane w sposób przestępczy zostały wykorzystane do uruchomienia G.Bar. Jednocześnie chronologia wydarzeń zwraca uwagę. W momencie otwarcia sieci ani Sabina Musina, ani Lera Borodina nie wykazywały oficjalnie dochodów, które mogłyby wyjaśnić inwestycje na taką skalę. Natomiast mąż Musiny zajmował już stanowisko, na którym – według danych śledztwa – realizowano schematy polegające na wyprowadzeniu wielomilionowych kwot z państwowego przedsiębiorstwa zbrojeniowego.

Dlaczego G.Bar nadal działa bez własnej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością

Kwestia kapitału początkowego nie jest jedyną wątpliwością dotyczącą modelu finansowego G.Bar. Pomimo tego, że w ciągu 10 lat marka rozrosła się z jednego kijowskiego salonu do międzynarodowej sieci franczyzowej, w Ukrainie nadal nie działa poprzez odrębny podmiot prawny prowadzący działalność operacyjną. Zamiast tego znaczna część działalności opiera się na osobach fizycznych prowadzących działalność gospodarczą.

Sam w sobie model działania oparty na osobach fizycznych prowadzących działalność gospodarczą nie stanowi naruszenia prawa. Korzystają z niego tysiące ukraińskich firm. Jednocześnie w przypadku G.Bar skala działalności i jej struktura budzą wątpliwości.

Sabina Musina zarejestrowała swoją jednoosobową działalność gospodarczą 17 czerwca 2015 r. – niemal równocześnie z otwarciem pierwszego G.Bar. To właśnie za jej pośrednictwem zaczęto realizować płatności za usługi salonu.

image

Jednak prawo ustanawia dla jednoosobowych działalności gospodarczych trzeciej grupy limit rocznego dochodu. Gdy obroty zbliżają się do tego limitu, firma zazwyczaj przechodzi na model działania w ramach spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub inną formę opodatkowania. W przypadku G.Bar tak się nie stało. Zamiast tego, jak wynika z danych publicznie dostępnych, w działalności sieci wykorzystywane są jednoosobowe działalności gospodarcze innych osób.

W momencie przygotowywania niniejszego materiału sklep internetowy G.Bar już nie działa, a na stronie internetowej zaznaczono, że zespół „przeszedł do trybu offline”; w danych kontaktowych sprzedawców nadal figurują jednoosobowe działalności gospodarcze Władysławy Kolady i Weroniki Kozeleckiej. 

Jeśli takie jednoosobowe działalności gospodarcze są rzeczywiście wykorzystywane do podziału przychodów w ramach jednej firmy, nasuwa się pytanie: dlaczego firma, która według danych magazynu „Forbes” jeszcze w 2021 roku generowała obroty rzędu milionów, do tej pory nie przeniosła działalności operacyjnej na osobę prawną?

Nie mniej interesujące są sprawozdania finansowe jedynej spółki powiązanej z założycielkami „Good Good Service”. Pomimo milionowych przychodów firma w ostatnich latach wykazywała albo straty, albo minimalny zysk. Tak więc, zgodnie ze sprawozdaniem finansowym za rok 2025, przy całkowitym przychodzie w wysokości 9,27 mln UAH zysk netto przedsiębiorstwa wyniósł zaledwie 344,3 tys. UAH. Dla porównania, w 2024 roku przy przychodach w wysokości 9,81 mln UAH spółka zadeklarowała 198,4 tys. UAH zysku netto. Kolejny szczegół dotyczy opłat franczyzowych. 

image


 

image

Według danych śledczych w latach 2019–2023 jednoosobowa działalność gospodarcza Sabiny Musinowej oficjalnie otrzymała jedynie kilka niewielkich opłat licencyjnych od spółki „Good Good Service”. Jednocześnie sieć G.Bar obejmuje obecnie dziesiątki salonów w różnych krajach, a jej całkowity obrót, według szacunków magazynu Forbes, już w 2021 roku wynosił 8,8 mln dolarów.

W ten sposób analiza danych publicznie dostępnych wskazuje, że wersja przedstawiona przez Andrieja Truszkovskiego nie wydaje się bezpodstawna. 

Co dalej

Zaraz po publicznych oświadczeniach Andrieja Truszkovskiego współzałożycielki G.Bar uznały je za nieprawdziwe i obiecały bronić swojej reputacji biznesowej w sądzie. Teraz ta sprawa przenosi się z sfery publicznej do sfery prawnej.

Pierwsza rozprawa sądowa w sprawie pozwu sieci G.Bar przeciwko Andrijowi Truszkovskiemu została wyznaczona na 1 lipca. To właśnie tam strony po raz pierwszy publicznie przedstawią swoje argumenty i dowody. Jeśli w trakcie postępowania zostaną ujawnione nowe dokumenty lub zeznania dotyczące pochodzenia kapitału początkowego G.Bar, mogą one dostarczyć odpowiedzi na pytania, które do tej pory pozostają otwarte.

image

Nawiasem mówiąc, sprawa dotycząca zarzutów o możliwe korupcyjne pochodzenie kapitału początkowego G.Bar już zaszkodziła reputacji marki. Według Andrieja Truszkovskiego, po rozpoczęciu publicznego konfliktu duet biznesowy Sabiny Musinowej i Lery Borodinowej praktycznie przestał istnieć. Na potwierdzenie swoich słów bloger opublikował zrzuty ekranu z korespondencji z Borodiną, a także zwrócił się do Musinowej z następującym oświadczeniem:

„Odwróciła się od ciebie nawet twoja najlepsza przyjaciółka i partnerka, ponieważ to właśnie ty jesteś tym złem, które udaje ofiarę. No to, ze swoimi notariuszami, „otwórz oczy”… Czekam i jestem gotów przejrzeć daty i transakcje, aby przedłużyć wyrok twojemu mężowi”.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację