$ 44.52 € 51.78 zł 11.97
+27° Kijów +16° Warszawa +30° Waszyngton
Samsung wypuścił model Fold siedem lat temu: dlaczego to właśnie Apple może teraz sprawić, że smartfony składane staną się powszechne

Samsung wypuścił model Fold siedem lat temu: dlaczego to właśnie Apple może teraz sprawić, że smartfony składane staną się powszechne

10 września 2026 17:32

Apple ponownie wkroczyła na rynek, który istniał na długo przed nią. 9 września firma zaprezentowała iPhone Duo — swój pierwszy składany smartfon. Do tego momentu Samsung sprzedawał model Fold już od siedmiu lat, Huawei produkowało nie tylko zwykłe urządzenia składane, ale także smartfony z podwójnym zagięciem, a Xiaomi, Honor, Motorola i inni producenci zdążyli stworzyć własne wersje tego formatu.

Apple nie ukrywa, że wkracza do już ugruntowanej kategorii. Nowy iPhone Duo kosztuje 1 999 dolarów, ma 7,6-calowy wyświetlacz wewnętrzny i 5,4-calowy ekran zewnętrzny. Firma nazywa go największą zmianą w historii iPhone'a od czasów pierwszego modelu. 

Sama historia nie jest jednak dla Apple niczym nowym. Odtwarzacze MP3 istniały przed iPodem, smartfony – przed iPhonem, tablety – przed iPadem, inteligentne zegarki – przed Apple Watch, a całkowicie bezprzewodowe słuchawki – przed AirPods. W wielu z tych kategorii to nie Apple stworzyło samą koncepcję technologiczną. Zamiast tego czekała, aż technologie osiągną odpowiedni stopień dojrzałości, identyfikowała przeszkody utrudniające zwykłym użytkownikom korzystanie z produktu, upraszczała tę obsługę i wbudowywała urządzenie w swój własny ekosystem.

UA.News wyjaśnia, dlaczego Apple tak często wkracza na ugruntowany rynek później niż konkurenci, w jaki sposób firmie udawało się przekształcać istniejące już technologie w produkty masowe oraz czy to samo może się teraz wydarzyć w przypadku składanych smartfonów.

Apple nie wynalazło odtwarzacza MP3, ale iPod pokazał główną zasadę, według której firma będzie działać przez kolejne dziesięciolecia

Kiedy Steve Jobs zaprezentował pierwszego iPoda jesienią 2001 roku, muzyka cyfrowa już dawno przestała być nową technologią. Odtwarzacze MP3 były w sprzedaży od kilku lat. Na rynku dostępne były już Rio PMP300, Creative Nomad i inne urządzenia. Ludzie już pobierali muzykę z komputerów, przechowywali ją w formacie cyfrowym i słuchali bez płyt CD.

Oznacza to, że firma Apple nie wynalazła ani formatu MP3, ani odtwarzacza cyfrowego. Jej głównym osiągnięciem było coś innego — firma połączyła już dostępne technologie w produkt, z którego korzystanie było znacznie prostsze.

Pierwszy iPod miał 5 GB pamięci i mieścił około tysiąca utworów. Jednak Apple nie sprzedawało gigabajtów. Podczas prezentacji sformułowano to znacznie jaśniej: „1 000 utworów w Twojej kieszeni”. Odtwarzacz automatycznie synchronizował się z iTunes, miał prostą nawigację i spełniał jedno konkretne zadanie bez konieczności zagłębiania się w system plików urządzenia. Nawet pierwsza generacja nie była bynajmniej produktem masowym. Kosztowała 399 dolarów i początkowo działała wyłącznie z komputerami Mac.

image

Jednak dalej wyraźnie widać jeszcze jeden element strategii Apple. Firma nie tylko wypuściła urządzenie i czekała na klientów — zaczęła stopniowo znosić ograniczenia. W 2002 roku iPod uzyskał obsługę systemu Windows. Oferta się poszerzyła, pojawiły się tańsze modele, iTunes stał się centralnym miejscem do zarządzania biblioteką muzyczną, a w 2003 roku uruchomiono iTunes Music Store.

Model ten stał się jednym z najważniejszych dla firmy na kolejne dziesięciolecia. Apple rzadko będzie próbowało pokonać konkurenta wyłącznie parametrami technicznymi urządzenia. Znacznie ważniejsze będzie sprawienie, by produkt działał lepiej właśnie w ramach ekosystemu Apple.

Zanim w 2022 roku zaprzestano produkcji iPoda, sam odtwarzacz stał się już zbędny – jego funkcje przejął iPhone. Pozostał jednak model, który stworzył. Właśnie na przykładzie iPoda dobrze widać różnicę między wynalezieniem technologii a przekształceniem jej w produkt.

Apple częściej specjalizowało się w tym drugim.

Smartfony i ekrany dotykowe istniały już przed pojawieniem się iPhone’a, ale to właśnie Apple zmieniło wyobrażenie o tym, jak powinien wyglądać telefon

Najbardziej znanym przykładem tej strategii jest iPhone. Do 2007 roku smartfonami korzystały już miliony ludzi. BlackBerry było jednym z symboli świata korporacyjnego. Nokia sprzedawała smartfony z systemem Symbian. Istniały urządzenia Palm, Windows Mobile oraz komunikatory z ekranami dotykowymi.

image

Nawet ekran dotykowy nie był wynalazkiem Apple. Jednak większość takich urządzeń opierała się na małych klawiaturach, rysiku, skomplikowanych menu lub interfejsach, które w praktyce przenosiły logikę komputera stacjonarnego na mały wyświetlacz.

Apple postanowiła pozbyć się niemal wszystkiego. 9 stycznia 2007 roku Steve Jobs zaprezentował iPhone’a jako połączenie trzech urządzeń: telefonu, iPoda z szerokim ekranem oraz urządzenia do korzystania z internetu. Zamiast fizycznej klawiatury większość przedniego panelu zajmował ekran, którym można było sterować palcami. 

Pierwszy iPhone miał przy tym wiele oczywistych wad. Nie obsługiwał sieci 3G, nie pozwalał na instalowanie aplikacji innych producentów za pośrednictwem ówczesnego sklepu z aplikacjami, miał tylko jeden aparat i był drogi. Pod wieloma względami technicznymi konkurenci mogli zaoferować więcej.

Jednak iPhone zmienił kryteria, według których konsumenci zaczęli oceniać smartfony. Przed jego pojawieniem się pytania mogły brzmieć: „która klawiatura jest wygodniejsza” lub „ile przycisków ma telefon”. Po jego wprowadzeniu na pierwszy plan wysunęły się ekran, interfejs dotykowy i aplikacje.

W następnym roku Apple uruchomiło App Store, a telefon faktycznie przekształcił się w platformę. To kolejny element modelu biznesowego Apple: firma często wkracza na rynek nie wtedy, gdy technologia została właśnie wynaleziona, ale wtedy, gdy dostrzega możliwość zbudowania wokół niej całego ekosystemu.

Programista tworzy aplikację na iOS. Użytkownik kupuje ją lub subskrypcję za pośrednictwem App Store. Apple kontroluje sprzęt, system operacyjny, sklep oraz infrastrukturę płatniczą.

Właśnie dlatego udany produkt Apple często przynosi firmie znacznie więcej niż jednorazowa sprzedaż urządzenia. W tym sensie iPhone nie był po prostu smartfonem, który odniósł większy sukces. Stworzył on model, który następnie praktycznie skopiowała cała branża.

Apple Watch i AirPods ponownie wkroczyły na istniejące już rynki — jednak Apple za główną zaletę uznała nie samo urządzenie, lecz ekosystem

To samo powtórzyło się po premierze iPhone’a. W 2014 roku Apple zaprezentowało Apple Watch. Z pewnością nie był to jednak pierwszy smartwatch.

Samsung Galaxy Gear pojawił się rok wcześniej. Pebble stał się jednym z pierwszych wielkich sukcesów crowdfundingu już w 2012 roku. Sony wypuszczało własne SmartWatch, a idea zegarka wyświetlającego powiadomienia ze smartfona istniała od wielu lat.

Apple nawet nie próbowała ukrywać, że wkracza w już ukształtowaną branżę. Zamiast tego firma postawiła na integrację z iPhonem, design i zdrowie. Już podczas pierwszej prezentacji Apple Watch firma pozycjonowała go jednocześnie jako narzędzie komunikacji, urządzenie fitness i osobisty dodatek. 

Z biegiem lat równowaga przesuwała się jeszcze bardziej w stronę zdrowia: pomiar tętna, EKG, wykrywanie upadków, monitorowanie snu i inne funkcje stopniowo przekształciły Apple Watch z „ekranu do wyświetlania powiadomień na nadgarstku” w jedno z głównych urządzeń ekosystemu.

Jeszcze wyraźniej strategia ta sprawdziła się w przypadku AirPods. Słuchawki Bluetooth istniały na długo przed rokiem 2016. Na rynku dostępne były już nawet modele całkowicie bezprzewodowe, bez kabla łączącego obie słuchawki. Jednak wczesne urządzenia borykały się z tymi samymi problemami: niestabilnym połączeniem Bluetooth, skomplikowanym parowaniem, niewielką autonomią oraz niewygodnym przełączaniem się między urządzeniami.

image

Apple zajęło się właśnie tymi słabymi punktami. Użytkownikowi wystarczyło otworzyć etui AirPods w pobliżu iPhone’a i nacisnąć jeden przycisk. Następnie słuchawki automatycznie łączyły się z kontem Apple ID i mogły współpracować z innymi urządzeniami Apple. Czujniki rozpoznawały, kiedy słuchawka znajduje się w uchu, a etui ładujące rozwiązywało problem czasu pracy na baterii. 

Początkowo projekt AirPods był przedmiotem żartów, a rezygnacja z gniazda 3,5 mm w iPhone'ie 7 wywołała falę krytyki. W ciągu kilku lat całkowicie bezprzewodowe słuchawki stały się standardem niemal na całym rynku.

Samsung, Google, Sony, Xiaomi i dziesiątki innych producentów stworzyły własne modele TWS, a słuchawki przewodowe stopniowo przeszły z kategorii podstawowego akcesorium do znacznie węższej grupy produktów.

Oznacza to, że Apple po raz kolejny nie wynalazło tej technologii. Firma rozpoznała moment, w którym technologię tę można było już przekształcić w wystarczająco prosty produkt dla setek milionów użytkowników.

Apple może sobie pozwolić na czekanie latami, ponieważ jej główną zaletą nie jest bycie pierwszą, ale dostrzeganie błędów tych, którzy pojawili się wcześniej

Dla większości firm technologicznych siedmioletnie opóźnienie byłoby katastrofą. Dla Apple czasami staje się to zaletą. Pierwszy masowo produkowany model Galaxy Fold firma Samsung zaprezentowała już w 2019 roku. I właśnie jego historia pokazuje, dlaczego Apple mogła nie spieszyć się.

Pierwsi recenzenci otrzymali urządzenia z problemami z wyświetlaczami. Część ekranów ulegała awarii, a premierę trzeba było odłożyć. Reuters przypomina, że po trudnym początku Samsung potrzebował kilku generacji, aby uczynić mechanizm składania cieńszym, lżejszym i niezawodniejszym. 

Równolegle całą pracę za Apple faktycznie wykonywała branża. Samsung testował różne zawiasy i formaty wyświetlaczy. Motorola powróciła do pionowego „składania”. Huawei eksperymentowało ze zgięciem na zewnątrz i ostatecznie wypuściło urządzenia, które składają się dwukrotnie. 

Producenci wyświetlaczy udoskonalali materiały ochronne. Dostawcy zmniejszali grubość komponentów. System Android zyskiwał coraz lepszą obsługę dużych i zmiennych ekranów. Apple mogło obserwować, które rozwiązania się sprawdzają, a które są odrzucane przez użytkowników.

Nawet Samsung Display, czyli oddział głównego konkurenta Apple, wchodzi teraz w łańcuch dostaw wyświetlaczy do nowego składanego iPhone'a. Reuters wprost nazywa to przewagą drugiego gracza: Apple korzysta z infrastruktury i technologii, które branża tworzyła przez lata. 

Istnieje również druga zaleta wynikająca z oczekiwania. Apple nie musi przekonywać setek milionów ludzi, że powinni wypróbować nieznaną markę. Firma ma już ogromną bazę użytkowników iPhone'ów, sklepy na całym świecie, umowy z operatorami, App Store, iCloud, Apple Watch, AirPods, komputery Mac i inne urządzenia.

Kiedy Apple wprowadza nową kategorię produktów, automatycznie zyskuje dostęp do tego systemu. To właśnie pozwala firmie wejść na rynek później, a jednocześnie bardzo szybko osiągnąć skalę.

Przekonująca prognoza IDC. W 2026 roku cały światowy rynek smartfonów może skurczyć się o 16,7% — byłby to najgorszy roczny spadek w całej historii branży. Natomiast sprzedaż smartfonów składanych ma wzrosnąć o około 12,6%.

IDC wprost wiąże to z wejściem Apple na rynek. Analitycy spodziewają się, że już w 2027 roku firma może sprzedać ponad 17 mln składanych iPhone'ów, zdobyć około 40% światowego rynku urządzeń składanych i generować ponad połowę jego całkowitej wartości. 

Oznacza to, że firma nie musi od razu stać się największym producentem pod względem liczby urządzeń. Wystarczy, że przejmie najdroższą część rynku. Jest to również strategia bardzo charakterystyczna dla Apple.

Składany iPhone stanie się nowym sprawdzianem starej strategii Apple 

iPhone Duo dobrze pokazuje, jak daleko Apple jest gotowa się posunąć w ramach swojego tradycyjnego modelu działania. Firma wkracza na rynek urządzeń składanych około siedem lat po Samsungu. W tym czasie Samsung wypuścił osiem generacji składanych smartfonów, Huawei stało się jednym z największych producentów takich urządzeń w Chinach, a sam format zyskał dziesiątki różnych wariantów.

Jednak forma ta nigdy nie zyskała masowej popularności. Składane smartfony nadal stanowią niewielką część światowego rynku. Są drogie, grubsze od zwykłych telefonów, mają bardziej skomplikowany mechanizm, a wyświetlacz wciąż może wykazywać widoczną linię zgięcia. Dla nabywcy nie zawsze jest też oczywiste, po co płacić znacznie więcej tylko za możliwość rozłożenia smartfona w mały tablet.

Właśnie to Apple musi teraz zmienić. Firma wybrała konstrukcję przypominającą paszport: w stanie zamkniętym Duo działa jak kompaktowy smartfon z 5,4-calowym wyświetlaczem, a po rozłożeniu użytkownik otrzymuje ekran o przekątnej 7,6 cala.

Apple specjalnie dostosowało system iOS 27 do obsługi dwóch wyświetlaczy, wielozadaniowości oraz przenoszenia treści między ekranami. Firma postawiła również na własny procesor A20 Pro, system z dwoma bateriami oraz ulepszony system chłodzenia. Cena początkowa to 1 999 dolarów. 

Sama cena jest wymowna. Apple nie próbuje od razu uczynić składanego smartfona dostępnym dla wszystkich. Zaczyna od górnego segmentu rynku, gdzie nabywcy są gotowi zapłacić za nowy format, a wysoka cena pozwala zrekompensować droższą produkcję.

Mniej więcej w ten sam sposób firma od dziesięcioleci działa w przypadku innych nowych kategorii: najpierw powstaje drogi, pożądany produkt, a następnie technologia stopniowo rozprzestrzenia się na szerszą gamę produktów.

Samsung zareagował już na pojawienie się konkurenta kampanią reklamową „Welcome to Foldables” i przypomniał, że zajmuje się takimi telefonami od 2019 roku. Według szacunków Counterpoint, Samsung może w tym roku kontrolować około 38% światowego rynku urządzeń składanych, ale Apple jest w stanie dość szybko zdobyć około 25%. 

image

Powoduje to nieco paradoksalną sytuację. Firmy, które przez lata podejmowały ryzyko, inwestowały w rozwój zawiasów, borykały się z awariami pierwszych modeli i faktycznie stworzyły ten rynek, mogą teraz zmierzyć się z największym konkurentem właśnie w momencie, gdy technologia w końcu osiągnęła dojrzałość.

Jednak sukces Apple’a tym razem nie jest gwarantowany. iPod rozwiązywał oczywisty problem – pozwalał nosić ze sobą całą muzykę. iPhone połączył telefon, internet i odtwarzacz multimedialny w jednym urządzeniu. AirPods wyeliminowały kabel i uprościły korzystanie ze słuchawek Bluetooth.

W przypadku składanego smartfona główne pytanie jest na razie trudniejsze: jaki problem zwykłego iPhone’a rozwiązuje on na tyle dobrze, by użytkownik zgodził się zapłacić prawie 2 tysiące dolarów? Właśnie odpowiedź na to pytanie zadecyduje, czy stara strategia Apple’a sprawdzi się po raz kolejny.

Firma prawie nigdy nie musiała być pierwsza. Wystarczyło jej poczekać, aż inni udowodnią, że nowa kategoria w ogóle może istnieć, dostrzec jej słabe punkty i zaproponować własną wersję w momencie, gdy technologia jest już gotowa dla znacznie szerszej grupy odbiorców.

W przypadku iPoda zajęło to kilka lat. W przypadku smartfonów — prawie dekadę rozwoju poprzedników. W przypadku inteligentnych zegarków i bezprzewodowych słuchawek historia powtórzyła się po raz kolejny.

Teraz Apple stawia na składany smartfon. I jeśli dziesiątki milionów właścicieli iPhone’ów zdecydują, że ich następny telefon powinien dać się złożyć na pół, największym osiągnięciem Apple ponownie nie będzie wynalezienie nowej technologii.

Lecz moment, w którym technologia ta przestała wydawać się niszowa.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację