5 lat od rozstrzelania Szepira w Lesie Czarnieczym
22 września 2021 roku w obwodzie kijowskim ostrzelano samochód Siergieja Szewira, pierwszego zastępcy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. W kierunku pojazdu wystrzelono co najmniej 18 pocisków; kierowca odniósł rany, natomiast sam Szewir nie ucierpiał. Minęło pięć lat, ale sprawa zamachu nadal nie doczekała się publicznego zakończenia: sprawcy pozostają nieznani, nikomu nie postawiono zarzutów, a śledztwo praktycznie nie komentuje tej sprawy.
18 kul i napastnik w pasie leśnym
Rankiem 22 września Szewir wraz z kierowcą wyruszył z rejonu Iwankowiczów w kierunku Kijowa. Na drodze między Chodosówką a Lisnikami samochód Audi A8L znalazł się pod ostrzałem z broni automatycznej prowadzonym z pasa leśnego.
Według danych organów ścigania w samochód trafiło 18 kul. Większość z nich trafiła w stronę kierowcy. Sam Szewir wyszedł z tego bez szwanku, a kierowca odniósł kilka ran w nogę, ale zdołał wyprowadzić samochód spod ostrzału i dojechać na parking przy supermarkecie.
W miejscu strzelaniny znaleziono około dwudziestu łusek kalibru 7,62×39 mm. Według wstępnych danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych napastnik strzelał z pozycji, która pozwalała mu z wyprzedzeniem dostrzec samochód i przygotować się do ostrzału. Eksperci zbadali również połamane gałęzie, które mogły pozostać po przygotowaniu stanowiska strzeleckiego.

Praktycznie od samego początku organy ścigania odrzucały wersję o inscenizacji. Prokurator generalna Iryna Wenediktowa oświadczyła, że charakter uszkodzeń samochodu, trajektorie pocisków i rany kierowcy wskazują na prawdziwy atak.
Pierwsze wersje: od nacisków na władze po zagraniczne służby specjalne
W pierwszych godzinach po ataku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wskazało trzy główne kierunki, w których pracowali śledczy.
Chodziło o możliwy związek zamachu z działalnością publiczną Szewira, próbę wywarcia presji na najwyższe kierownictwo kraju oraz potencjalną destabilizację sytuacji politycznej, w szczególności z udziałem służb specjalnych innych państw.
Później prokurator generalna Iryna Wenediktowa wspomniała już o ponad dziesięciu wersjach, z których dwie śledztwo uznało za główne. Nie ujawniła wówczas publicznie ich konkretnej treści.
Biuro prezydenta niemal natychmiast powiązało ten atak z sytuacją polityczną oraz walką władz z oligarchami. Sam Szewir uważał, że atak mógł być sposobem na wysłanie sygnału do Zełenskiego i zastraszenie najwyższych władz państwa. Jednocześnie były to jedynie wersje i oceny, a nie motyw ustalony przez śledztwo.
Osobno organy ścigania rozważały ewentualny udział Rosji. Dwa lata po zamachu szef Krajowej Policji Iwan Wyhivskyi potwierdził, że rosyjski ślad pozostaje wśród hipotez, ale odmówił ujawnienia szczegółów ze względu na tajemnicę śledztwa.
Poszukiwania w lesie i broń, której nie znaleziono
Zaraz po ataku obwód kijowski został praktycznie przeczesany przez liczne siły. Policja, Gwardia Narodowa i Państwowa Służba Ratownicza przeszukały ponad 430 hektarów lasu, sprawdzały drogi, zbiorniki wodne i możliwe trasy ucieczki napastnika. Do poszukiwań zaangażowano nawet nurków.
Nie udało się jednak odnaleźć broni, z której ostrzeliwano samochód.
W dziesiątym dniu śledztwa Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że po przeszukaniu 430 hektarów lasu nie znaleziono karabinu automatycznego.
Następnie śledztwo skoncentrowało się na innym tropie – pochodzeniu amunicji.
Węgierskie naboje i setka przeszukań
Jednym z najbardziej konkretnych tropów okazały się łuski. Eksperci ustalili, że naboje użyte podczas zamachu zostały wyprodukowane w 1989 roku na Węgrzech.
W listopadzie 2021 roku Prokuratura Generalna poinformowała o około 100 przeszukaniach. Funkcjonariusze organów ścigania sprawdzali osoby, które wcześniej strzelały z broni myśliwskiej przy użyciu nabojów podobnych do tych, które zostały użyte podczas zamachu. Osobno przeprowadzono przeszukania w sklepach z bronią oraz u osób zajmujących się sprzedażą amunicji.

Ten kierunek śledztwa okazał się znacznie bardziej interesujący po tym, jak w materiałach orzeczeń sądowych pojawiły się informacje o pochodzeniu partii takich nabojów.
Według danych serwisu „Glavkom” ukraińskie organy ścigania, za pośrednictwem niemieckiego oddziału Europolu, ustalały, ile amunicji produkcji węgierskiej zostało sprowadzonych na Ukrainę. Chodziło w szczególności o partie z lat 2012 i 2013. Śledztwo dotyczyło również ich sprzedaży za pośrednictwem sieci sklepów „Safari”. W grudniu 2021 roku organy ścigania przeprowadziły przeszukanie u osoby zajmującej się dostawą i sprzedażą tej amunicji.
Jednak ta linia śledztwa nie przyniosła żadnych publicznie znanych wyników.
Najdziwniejsze odkrycie pojawiło się dwa lata później
Prawdopodobnie jeden z najciekawszych szczegółów sprawy wyszedł na jaw dopiero po odtajnieniu postanowień sądowych.
Na początku września 2023 roku, czyli prawie dwa lata po zamachu, około 3,3 kilometra od miejsca strzelaniny funkcjonariusze znaleźli torbę wędkarską.
W torbie znajdował się karabin Kalasznikow, dwa magazynki i amunicja.
W ujawnionych materiałach nie ustalono, czy broń ta ma związek z atakiem na Szewira. Co więcej, sam fakt, że karabin został znaleziony dwa lata po przestępstwie, nie pozwala automatycznie powiązać go z zamachem. W tym momencie Ukraina już od ponad półtora roku znajdowała się w stanie wojny na pełną skalę, więc pochodzenie broni mogło być zupełnie inne.
Oznacza to, że istotna jest tu nie sama obecność karabinu, ale fakt, że nawet po dwóch latach śledztwo nadal weryfikowało nowe dowody rzeczowe i tropy operacyjne.
Kolejna zagadka — Ford Transit
W aktach sądowych pojawił się jeszcze jeden dziwny epizod.
W dniu zamachu oraz dzień wcześniej funkcjonariusze organów ścigania odnotowali obecność samochodu marki Ford Transit, którego tablice rejestracyjne były zarejestrowane na motocykl KTM 790 Duke.
Dlaczego ten samochód wzbudził zainteresowanie śledczych i jaki dokładnie ma związek ze sprawą Szewira, nie wynika z jawnych materiałów.
Dziennikarze „Glavkomu” zwrócili się do Policji Narodowej i Biura Prokuratora Generalnego z pytaniem o ten samochód. W odpowiedzi organy ścigania poinformowały jedynie, że przestępstwo nie zostało wyjaśnione, a ujawnienie innych szczegółów może zaszkodzić śledztwu.
Śledztwo poszukiwało co najmniej dwóch sprawców
W sierpniu 2023 roku szef Policji Narodowej Iwan Wyhivskyi wygłosił jedno z najważniejszych oświadczeń w całej historii śledztwa.
Według niego organy ścigania ustaliły, że sprawców zamachu było co najmniej dwóch.
Nie oznaczało to jednak, że policja zidentyfikowała ich tożsamość. Wyhivski oświadczył, że nikomu nie postawiono zarzutów. Jak powiedział, śledczy sprawdzali nawet kilku potencjalnych sprawców, którzy już po zamachu trafili do zakładów karnych za inne przestępstwa.
W tym samym czasie szef Policji Narodowej podkreślił: śledztwo opiera się na założeniu, że nie była to próba zastraszenia Szewira, lecz zamach na jego życie.
W sprawę zaangażowano FBI, ale nie ma żadnych publicznie dostępnych wyników
Kolejny ważny szczegół — pomoc międzynarodowa.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że do śledztwa zaangażowano przedstawicieli Federalnego Biura Śledczego Stanów Zjednoczonych. W lutym 2024 roku zastępca szefa Policji Narodowej – szef Głównego Zarządu Śledczego Maksym Tsutsikiridze – oświadczył, że w sprawie poczyniono pewne postępy przy udziale partnerów międzynarodowych, w szczególności FBI. Nie ujawnił jednak, o jakie konkretnie wyniki chodzi.

To ważna kwestia: współpraca międzynarodowa potwierdza, że sprawa nie została po prostu pozostawiona w zawieszeniu. Jednocześnie jednak w przestrzeni publicznej nie pojawiło się wyjaśnienie, do jakich konkretnych rezultatów ta współpraca doprowadziła.
Co się zmieniło w ciągu pięciu lat
Publicznie przedstawiony obraz sytuacji wygląda paradoksalnie.
Śledztwo ustaliło wiele szczegółów samego ataku: liczbę strzałów, kaliber broni, pozycję strzelca, pochodzenie nabojów, możliwą liczbę sprawców. Przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę przeszukania, sprawdzono ogromny zbiór informacji, zaangażowano partnerów międzynarodowych.
Brakuje jednak kluczowych odpowiedzi.
Kto dokładnie strzelał?
Kto zorganizował zamach?
Jaki był ostateczny motyw?
Czy zamach miał związek z działalnością Szewira, Zełenskiego, walką władz z oligarchami czy Rosją?
Śledztwo nie udzieliło publicznie odpowiedzi na te pytania.
Ostatnie jasno sformułowane publiczne stanowisko Biura Prokuratora Generalnego, jakie udało się znaleźć, pochodzi z kwietnia 2024 roku. Wówczas Prokuratura Generalna w odpowiedzi na zapytanie stacji „Suspilne” oświadczyła, że nikomu nie postawiono zarzutów w tej sprawie, a śledztwo przedprocesowe trwa. Prowadziło je Główne Zarząd Śledczy Policji Narodowej pod kierownictwem procesowym prokuratorów Prokuratury Generalnej.
Jednocześnie dwa tygodnie przed udzieleniem tej odpowiedzi Zełenski zwolnił Szewira ze stanowiska pierwszego doradcy prezydenta. Nie oznacza to jednak samo w sobie zakończenia ani wstrzymania śledztwa.
Dlaczego sprawa praktycznie zniknęła
Po rozpoczęciu pełnej inwazji sprawa Szewira praktycznie zniknęła z agendy informacyjnej.
Jest to szczególnie widoczne na tle tego, jak głośny był atak we wrześniu 2021 roku. Wtedy mowa była o zamachu na jedną z najbliższych osób prezydenta, a sam Zełenski oświadczył, że odpowiedź będzie zdecydowana.
Jednak z czasem publiczne komunikaty sprowadzały się głównie do krótkich wzmianek o tym, że śledztwo trwa.
Nawet po zwolnieniu Szewira z Bankowej w marcu 2024 r. sprawa nie przybrała nowego obrotu w sferze publicznej.
W rezultacie po pięciu latach mamy do czynienia z niezwykłą sytuacją: zamach nie przerodził się w wyjaśnioną sprawę karną, ale też nie zniknął z punktu widzenia prawa. Śledztwo nadal trwało, a niektóre materiały z niego od czasu do czasu pojawiały się w rejestrze sądowym, jednak główna zagadka pozostała taka sama, jak rankiem 22 września 2021 roku.
Kto stał w pasie leśnym – i kto nakazał mu strzelać?
Przypomnijmy, że były doradca prezydenta Siergiej Szewir przeniósł większość aktywów na żonę po aferze z „kopertami”.
Ponadto Szewir, podobnie jak Mindicz, wycofał się z grona właścicieli spółki „Kvartal UA”.
Po zamachu w partii „Sługa Narodu” wyjaśniono, dlaczego Szewir nie korzystał z ochrony.
Czytaj nas na Telegram i Sends