$ 44.83 € 51.31 zł 11.86
+26° Kijów +27° Warszawa +31° Waszyngton
Koalicja antybalistyczna i inne koalicje: jakie międzynarodowe ugrupowania tworzyła Ukraina w czasie wojny

Koalicja antybalistyczna i inne koalicje: jakie międzynarodowe ugrupowania tworzyła Ukraina w czasie wojny

14 lipca 2026 17:29

W poniedziałek, 13 lipca, w Paryżu podpisano kolejną umowę międzynarodową mającą na celu wzmocnienie zdolności obronnych Ukrainy. Dziesięć państw – Ukraina, Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Holandia, Norwegia, Dania i Szwecja – oficjalnie ogłosiło utworzenie Koalicji Antybalistycznej. 

Jej ambitnym celem jest stworzenie w krótkim czasie niedrogiego, masowo produkowanego odpowiednika amerykańskiego systemu rakietowego Patriot (a dokładniej i przede wszystkim — odpowiednich pocisków), co pozwoliłoby skutecznie zabezpieczyć przestrzeń powietrzną nad ukraińskimi miastami przed nieustannymi rosyjskimi ostrzałami balistycznymi. Trzonem przyszłego systemu ma stać się ukraiński system przeciwrakietowy oraz pocisk przechwytujący, a kluczowe elementy systemów sterowania i radarów przejmą wiodące europejskie koncerny zbrojeniowe. 

Co dokładnie kryje się za tym nowym sojuszem, jak ma on funkcjonować w praktyce i na ile skuteczne okazały się liczne podobne koalicje utworzone przez Kijów i jego partnerów w ciągu 4,5 roku wielkiej wojny? Analityk polityczny serwisu UA.News, Mykyta Trachuk, wraz z ekspertami zgłębił tę kwestię. 

Inicjatywa paryska: suwerenna obrona przeciwlotnicza w ciągu 12 miesięcy

 

Formalnym pretekstem do utworzenia Koalicji Antybalistycznej były ostatnie masowe ostrzały Kijowa, podczas których ukraińska obrona przeciwlotnicza okazała się, niestety, całkowicie bezsilna w obliczu rosyjskich rakiet balistycznych. Tragiczny bilans tych ataków ze strony Rosji był dla wielu szokiem: nie udało się zestrzelić żadnego lub prawie żadnego z dziesiątek wystrzelonych ostatnio pocisków balistycznych. Ta podatność na ataki, w połączeniu z ciągłym niedoborem amunicji do istniejących systemów obrony przeciwlotniczej, skłoniła europejskich przywódców do podjęcia działań, które zaowocowały kolejnym posiedzeniem „koalicji chętnych” w Paryżu, podczas którego ogłoszono utworzenie sojuszu. 

Це терор, — посолка ЄС в Україні Катаріна Матернова написала про нічний обстріл  Києва - Вечірній Київ


Centralnym elementem nowego systemu bezpieczeństwa ma stać się projekt o nazwie FREYJA. Jej podstawą jest ukraiński pocisk przechwytujący FP-7, opracowany przez firmę Fire Point – tę samą, która jest już znana z mniejszych pocisków z serii FP-1, FP-2 oraz „Flamingo”. Celem jest stworzenie znacznie tańszego i nadającego się do masowej produkcji odpowiednika amerykańskich rakiet PAC-3 MSE. Za „inteligentne” elementy – radary, punkty dowodzenia i system kierowania ogniem – odpowiadają europejscy giganci przemysłu obronnego. 

Lista uczestników jest dość imponująca: są to takie firmy jak Thales, Leonardo, MBDA, Diehl Defence, Safran, Hensoldt, Saab, Kongsberg i Eurosam. To bezprecedensowa koncentracja potencjału technicznego, której celem jest dostarczenie gotowego, zintegrowanego systemu przeciwrakietowego w ciągu zaledwie 12 miesięcy. Głównym celem jest całkowita niezależność od amerykańskich zawirowań politycznych i ograniczonych dostaw rakiet do systemu Patriot zza oceanu.

Rzecz w tym, że nadzieja na uzyskanie licencji na produkcję systemu Patriot PAC-3, którą rzekomo obiecał w zeszłym tygodniu w Ankarze Donald Trump, pozostaje raczej polityczną iluzją niż realnym narzędziem. Doświadczenie Niemiec w tej kwestii jest wymowne: Berlin otrzymał taką licencję już w 2024 roku, jednak do tej pory nie wyprodukował ani jednej rakiety. 

Problem nie leży tu w dokumentach czy zezwoleniach, ale w głębokich ograniczeniach technologicznych. Produkcja PAC-3 napotyka przeszkody w postaci złożoności i ogromnych kosztów komponentów wytwarzanych przez podwykonawców firmy Lockheed Martin. 

Największym wyzwaniem jest głowica samonaprowadzająca – element o kluczowym znaczeniu, zapewniający kinetyczne zniszczenie celu balistycznego metodą „hit-to-kill”. Produkowanych jest ich bardzo niewiele, a globalny popyt na nie sięga niebotycznych wysokości: rakiety są potrzebne Izraelowi, Tajwanowi, krajom arabskim oraz, oczywiście, samym Stanom Zjednoczonym. Wojna z Iranem pochłonęła już około jednej trzeciej światowych zapasów systemu Patriot, a zużycie będzie nadal rosło. Zakłady Lockheed Martin produkują około 55–60 rakiet miesięcznie, podczas gdy Rosja co miesiąc wystrzeliwuje co najmniej 100–120 pocisków balistycznych. Aby zagwarantować przechwycenie jednej takiej rakiety, zazwyczaj trzeba wystrzelić dwie–trzy rakiety PAC-3 — czyli sytuacja jest tutaj katastrofalna dla Ukrainy.

Oprócz inicjatywy antybalistycznej Paryż wykazał się również wyprzedzającym działaniem w dziedzinie lotnictwa. Prezydent Macron, nie czekając na ostateczne decyzje w sprawie systemu Patriot, obiecał Ukrainie licencje na produkcję pocisków przeciwlotniczych do kompleksów SAMP/T, kierowanych bomb lotniczych AASM Hammer, a także pocisków manewrujących SCALP-EG (znanych jako Storm Shadow). Osobno obiecano przekazanie setki myśliwców Rafale F4, a także nowych radarów i wyrzutni. 

Wszystko to tworzy zarys tarczy bezpieczeństwa, która ma zacząć funkcjonować za rok. Pozostaje jednak otwarte retoryczne pytanie: jak Ukraina, jej mieszkańcy, infrastruktura i przemysł zbrojeniowy mają przetrwać ten rok tu i teraz, gdy pociski balistyczne nadal bezkarnie niszczą miasta, a przede wszystkim – stolicę? 

Антибалістична коаліція 2026: дев'ять країн ЄС об'єдналися з Україною —  Forbes.ua


Efekt medialny czy prawdziwa broń: losy poprzednich inicjatyw

 

Utworzenie Koalicji Antybalistycznej to dalek nie pierwszy i, najwyraźniej, nie ostatni przykład instytucjonalizacji zachodniej pomocy. W ciągu ponad czterech lat wojny głośne nazwy kolejnych formatów pojawiały się z taką regularnością, że w społeczeństwie zaczęło się, jak się wydaje, kształtować pewne „zmęczenie koalicjami”. Każda z tych inicjatyw była przedstawiana przy potężnym wsparciu medialnym jako „punkt zwrotny” i „przełom”, jednak rzeczywista skuteczność większości z nich okazała się, delikatnie mówiąc, niezbyt znacząca.

Chyba jedyną inicjatywą, która od samego początku i do dziś sprawdziła się jako naprawdę skuteczny mechanizm, pozostaje „Ramstein”. Grupa kontaktowa ds. obrony Ukrainy, zrzeszająca ponad pięćdziesiąt państw, stała się tym kanałem, dzięki któremu na front regularnie trafiały amunicja, pojazdy opancerzone i systemy obrony przeciwlotniczej. Bez tych regularnych spotkań na bazie lotniczej o tej samej nazwie (na cześć której, nawiasem mówiąc, nazwano słynny zespół metalowy Rammstein) nie byłoby ani logistyki operacyjnej, ani synchronizacji potrzeb Sił Zbrojnych Ukrainy z arsenałami sojuszników. 

Nieco na uboczu pozostaje koalicja lotnicza. Chociaż obietnice szkolenia pilotów i przekazania nowoczesnych zachodnich samolotów pojawiały się od lat, wynik ilościowy na rok 2026 jest jednak odczuwalny: kilkadziesiąt samolotów F-16, Mirage i Gripen już lata, wykonując zadania bojowe.

Natomiast szereg innych sojuszy pozostawił po sobie głównie ślad informacyjny. Wystarczy wspomnieć choćby „Koalicję Odważnych” Macrona, która na początku 2024 roku pozycjonowała się jako awangarda krajów rzekomo gotowych do wprowadzenia swoich wojsk na terytorium Ukrainy – ale później wszystko rozpłynęło się w dyplomatycznych sformułowaniach. Albo nie mniej słynną czeską „inicjatywę amunicyjną”, która miała zapewnić milion sztuk amunicji dla Sił Zbrojnych Ukrainy. Pomimo głośnego startu i zebrania funduszy zderzyła się ona z realiami rynkowymi: brakiem surowców, zawyżonymi cenami, a nawet pośrednim sabotażem ze strony państw trzecich, w wyniku czego harmonogramy dostaw były nieustannie zakłócane, a o samej inicjatywie stopniowo zapomniano. 

Równie cicho, nawiasem mówiąc, zniknęły z agendy informacyjnej głośne plany ukraińskich władz („Plan zwycięstwa”, „Plan stabilności” itp.), które były prezentowane przy udziale partnerów zagranicznych, ale pozostały jedynie ogólnymi deklaracjami bez mechanizmów wdrożenia.

Szczególne miejsce na tej liście zajmują umowy dotyczące bezpieczeństwa. Stan na lipiec 2026 roku Ukraina podpisała ponad 30 (!) takich dwustronnych dokumentów z różnymi krajami świata. W swoim czasie każde podpisanie przedstawiano jako bezpośrednie „gwarancje bezpieczeństwa” i przełom dyplomatyczny. Jednak, jak pokazała praktyka, umowy te okazały się raczej politycznymi memorandum o zamiarach. Nie zobowiązują one sojuszników do przystąpienia do wojny po stronie Ukrainy, a jedynie potwierdzają już udzieloną lub przyszłą pomoc – i na tym właściwie wszystko się kończy. Dzisiaj o większości tych umów w przestrzeni publicznej z jakiegoś powodu w ogóle się nie wspomina, jakby ich w ogóle nie było.

Podobnych przykładów można w rzeczywistości przytoczyć jeszcze wiele. Ta dziwna prawidłowość wskazuje na problem systemowy: bardzo często kolejne „koalicje” tworzono przede wszystkim po to, by zaspokoić zapotrzebowanie mediów w zakresie polityki wewnętrznej i zagranicznej. Mówiąc prościej, aspekt wizerunkowy całkowicie dominował nad praktyczną realizacją. Społeczeństwo, które pragnęło choćby jakichś budzących nadzieję wiadomości, otrzymywało krzykliwe nagłówki, jednak po kilku miesiącach musiało się przekonać, że formalnie utworzone zjednoczenie kolejnych „kompetentnych” osób nie generuje prawie żadnych kompetencji i w żaden sposób nie zmienia sytuacji na linii frontu — niestety.

W piątym roku wojny takie podejście już nie działa. Poziom zaufania do głośnych prezentacji politycznych znacznie spadł. I o ile ten sam „Ramstein” nadal przynosi efekty dzięki regularności i pragmatycznemu podejściu, o tyle każda nowa koalicja jest teraz postrzegana z jawnym sceptycyzmem.

ЗРК Patriot для Украины характеристики ПВО и цена - 24 Канал


Opinie ekspertów

 

Ekspert wojskowy, kapitan marynarki wojennej USA w stanie spoczynku Harry Tabach, tak skomentował dla UA.News przypadek Koalicji Antybalistycznej i innych podobnych ugrupowań.

„Koalicja Antybalistyczna – brzmi to oczywiście ładnie. Ale jaki budżet przeznaczono na ten program i kto go przyznał? Piszą, że dokładny kosztorys nie został na razie podany. Na razie mowa jest o »politycznym rozpoczęciu inicjatywy«. Oto odpowiedź na pytanie o skuteczność. Jak to się mówi – powodzenia! Jeśli chodzi o USA, to sami potrzebujemy tych rakiet. A one nie są tanie. Trzeba było skorzystać z programu Lend-Lease – wtedy. Może teraz te rakiety w ogóle nie byłyby potrzebne. Tych, których nie ma i nie mogło być. Biden nie przeznaczył na nie środków, podczas gdy sprzęt pancerny i pociski były. Ale ich nie zabrano, a Biden je zutylizował. Teraz to wszystko nie jest potrzebne. Wyjściem z tej sytuacji są negocjacje. Jakiekolwiek, ale negocjacje. Bo rakiety jutro się nie pojawią” – zauważył Harry Tabach. 

Ekspert wojskowy Oleg Żdanow podziela tę opinię i również nie spodziewa się żadnych szczególnych ani szybkich rozwiązań. 

„Jeśli spojrzeć w perspektywie krótkoterminowej – to w zasadzie wszystko to jest tylko medialną historią. Bardzo rzadko chodzi o jakieś konkretne lub dostępne środki. Załóżmy, że ta sama koalicja ds. amunicji zadziałała niemal natychmiast. Najpierw partnerzy dostarczyli to, co mieli, a potem rozpoczęła się długoterminowa produkcja. Jednak w większości przypadków wszystkie te koalicje to rzeczywiście praca z myślą o przyszłości. Rozumiemy przecież, że przekazanie rakiet może rozpocząć się za miesiąc, o ile te rakiety są dostępne, natomiast produkcja to już co najmniej od sześciu miesięcy do roku. Wszystko to ma konsekwencje strategiczne i cel strategiczny, ale nie przynosi efektów tu i teraz. Może to zadziałać w pewnym minimalnym sensie. U nas, na przykład, mamy obecnie dramatyczną sytuację z rakietami do systemu Patriot – wszyscy doskonale o tym wiedzą i widzą. Partnerzy mogą się złożyć i dostarczyć nam pewną liczbę pocisków na początkowy okres, dopóki będą trwały główne działania związane z licencjonowaniem i produkcją. Ale na razie nie więcej” – jest przekonany Oleg Żdanow. 

Podsumowując, Koalicja Antybalistyczna wydaje się uzasadniona pod względem technologicznym i potencjalnie przełomowa, jednak jej ceną jest czas, którego Ukraina ma krytycznie mało. Niestety, w ciągu 12 miesięcy przeznaczonych na opracowanie systemu FREYJA dojdzie jeszcze do wielu tragedii spowodowanych atakami balistycznymi. Kraj potrzebuje konkretnych rozwiązań tu i teraz. 

Najważniejsze jednak, czego Ukraina potrzebuje na tym etapie nawet bardziej niż nowych sojuszy zbrojnych, to realne, konkretne próby wznowienia procesu negocjacyjnego, mającego na celu zawieszenie ognia i zakończenie wojny. Żadna koalicja, nawet najpotężniejsza, nie zastąpi politycznej woli powstrzymania codziennego rozlewu krwi, który nie ma końca ani granic. 

Społeczeństwo jest zmęczone pięknymi nazwami i głośnymi deklaracjami. Oczekuje albo prawdziwej, a nie tylko deklarowanej ochrony, albo rozwiązań pozwalających zakończyć wojnę na drodze dyplomatycznej.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację