Sprawa Artema Shyla w Sądzie Apelacyjnym ds. Karnych: sąd odmówił umorzenia postępowania, prokuratura żąda 12 lat więzienia dla OZG Shyla
W Najwyższym Sądzie Antykorupcyjnym odbyła się rozprawa w sprawie wielomilionowych malwersacji w „Ukrzaliznytsi”. Na ławie oskarżonych – co prawda wirtualnie – zasiadł były doradca Kancelarii Prezydenta i były urzędnik Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Artem Szilo wraz z innymi oskarżonymi. Była to rozprawa przygotowawcza, podczas której tym razem nie omawiano schematów korupcyjnych związanych z transformatorami i kablami, ale harmonogram postępowania i liczenie dni.
Adwokaci oskarżonych domagają się całkowitego umorzenia postępowania karnego na podstawie pkt 10 części 1 art. 284 Kodeksu postępowania karnego Ukrainy, z powodu rzekomego przekroczenia przez NABU i SAP terminów postępowania przygotowawczego.
Wszyscy się wzajemnie wspierają, ale każdy ma swoje własne terminy
Strona obrony uważa, że śledczy popełnili „rażący błąd”, a terminy dochodzenia w sprawie upłynęły nie raz, ale dwukrotnie. Adwokaci przekonywali sędziów, że z powodu procedur dotyczących wyodrębniania i łączenia materiałów część epizodów w ogóle „wisi w powietrzu”, a terminy dotyczące tych epizodów już dawno upłynęły — ktoś podaje marzec 2024 roku, ktoś w sierpniu 2026 roku. To zaskoczyło przewodniczącą składu sędziowskiego: „Rozumiem, że prawnicy nie są dobrzy w liczeniu i być może ktoś gdzieś popełnił błąd. Nie mogę jednak zrozumieć: czterech–pięciu obrońców, przedstawiając podobne argumenty, w różny sposób oblicza, kiedy dokładnie upłynął termin postępowania przygotowawczego? Popieracie wzajemnie swoje wnioski, ale podajecie inne daty” – zauważyła sędzia.
Odpowiedź SAP: „EDR — to baza danych, a nie dokument procesowy”
Prokurator Specjalistycznej Prokuratury Antykorupcyjnej wyszedł na mównicę z grubym stosem dokumentów — pisemnymi zastrzeżeniami oraz 60 arkuszami dokumentów procesowych ułożonych w porządku chronologicznym, aby metodycznie obalić zarzuty obrony.
W SAP podkreślają: żadne terminy procesowe nie zostały naruszone, a argumenty adwokatów opierają się na błędnej interpretacji prawa oraz technicznych specyfikach systemu ERDR. W szczególności powołanie się obrony na to, że wyodrębnienie spraw dotyczących innych osób objętych postępowaniem miało przesunąć terminy w sprawie Shila, jest podważane przez utrwaloną praktykę Sądu Najwyższego. Wyodrębnienie postępowania dotyczącego poszczególnych osób nie ma wpływu na terminy w sprawie głównej.
„Wszystkie przestępstwa, które są przedmiotem aktu oskarżenia, istniały w tym postępowaniu w momencie postawienia zarzutów. Związek z nimi nigdzie nie zniknął” – podsumował prokurator, wzywając sąd do całkowitego oddalenia wniosku obrony o umorzenie sprawy. I odniósł pierwsze zwycięstwo podczas posiedzenia. Sędzia WAKS Michajlenko, po rozpatrzeniu wniosków adwokatów o umorzenie postępowania karnego z powodu rzekomego przekroczenia terminów („poprawki Lozowego”), ogłosiła orzeczenie: wnioski obrony należy w całości odrzucić.
Zaraz po odmowie zamknięcia sprawy obrońcy przeszli do kolejnej kontrowersyjnej kwestii proceduralnej — wniosku o zwrot aktu oskarżenia prokuratorowi. Adwokaci twierdzą, że pozbawiono ich prawa do należytego zapoznania się z nową opinią biegłego, w związku z czym akt oskarżenia został sporządzony z naruszeniem przepisów i należy go zwrócić do Prokuratury Antykorupcyjnej.
Obrona domaga się zwrotu aktu oskarżenia prokuratorowi
Akt oskarżenia podlega zwrotowi ze względu na niekonkretność i nieścisłość przedstawionych zarzutów, — podkreślali adwokaci, przedkładając sądowi szereg pisemnych wniosków oraz opinii naukowo-prawnych, analizując akt oskarżenia w podziale na kilka kluczowych epizodów. Obrońca Krugowij zwrócił uwagę sądu na sprzeczności w dokumentach procesowych SAP. Na stronach aktu oskarżenia pojawia się kwota fikcyjnego dochodu salonów kosmetycznych żony Shila w wysokości około 50–52 mln hrywien, jednak z niejasnych powodów ostateczna kwota zarzucanego prania brudnych pieniędzy zmniejszyła się do 17,9 mln hrywien.
Obrona zauważyła również, że podczas obliczania strat „Ukrzaliznyci” wynikających z dwóch umów prokuratorzy bezpodstawnie włączyli do kwoty wyrządzonej szkody podatek od wartości dodanej (VAT). Adwokaci podkreślają, że VAT jest obowiązkową opłatą państwową, a nie własnością przedsiębiorstwa, a zatem nie może być uznany za środki bezpośrednio przywłaszczone ofierze.
W obliczeniach dotyczących legalizacji środków w odniesieniu do innego oskarżonego (Melnika) adwokaci wykryli rozbieżność między dwiema kwotami wynoszącymi 12,75 mln hrywien i 12,53 mln hrywien — „gdzieś zaginęło 211 tysięcy hrywien”. I wreszcie na stronie tytułowej aktu oskarżenia jednego z oskarżonych (Kowaluka) wskazano go jako współsprawcę (cz. 5 art. 27 Kodeksu Karnego), a w sekcji kwalifikacji prawnej nagle przekwalifikowano go na organizatora (cz. 3 art. 27 Kodeksu Karnego).
Obrona pośrednika w obrocie nieruchomościami: „On po prostu wykonywał swoją pracę”
Adwokat innego oskarżonego, Aleksandra Wiskoweckiego, oświadczył, że jego klient to zwykły pośrednik w obrocie nieruchomościami, który wykonywał swoją pracę w zakresie prawa cywilnego i doradzał klientom. Według wersji śledztwa Wiskowiecki pomagał w legalizacji środków poprzez zakup luksusowych nieruchomości.
„Mój klient szczerze nie rozumie istoty zarzutu. Pyta: co naruszył jako pośrednik w obrocie nieruchomościami, szukając nieruchomości? To, że wiedział, gdzie pracuje Szyło, czy to, że nieruchomości były rejestrowane na żonę i kierowcę? To abstrakcyjne wnioski prokuratora, które nie dowodzą bezpośredniego zamiaru ani świadomości co do źródła pochodzenia pieniędzy” – przekonywał adwokat.
Obrońca zwrócił również uwagę na istotną rozbieżność w kwotach: w pierwotnych zarzutach Wiskoвецkiemu zarzucano legalizację 95 mln hrywien, a w ostatecznym akcie oskarżenia kwota ta nagle wzrosła do 110 mln hrywien bez podania dodatkowych wyjaśnień.
Sędzia Mykhailenko przypomniała obronie, że zgodnie z kodeksem postępowania sądowego subiektywne „niezrozumienie” oskarżonego nie stanowi automatycznej podstawy do zwrotu aktu oskarżenia, a podczas rozprawy sądowej rozpatrywany jest wyłącznie akt oskarżenia, a nie wstępne zarzuty.
„Oto uporządkowany i ustrukturyzowany fragment. Zachowano wszystkie wasze fakty, liczby i nazwiska, ale tekst dostosowano do stylu dziennikarskiego: usunięto powtórzenia, poprawiono spójność chronologiczną i logiczną, a także nadano mu przejrzystą, wygodną do czytania strukturę.

Oskarżony Artem Szyło
Za co sądzony jest Szyło: schemat „back office” Ukrzaliznytsi
Były urzędnik Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Artem Shilo wraz ze swoimi współpracownikami jest oskarżony o sprzeniewierzenie 240 mln UAH przy zakupach kabli i transformatorów oraz o pranie ponad 175 mln UAH poprzez transakcje dotyczące elitarnych nieruchomości.
Jak ustaliło śledztwo NABU i SAP, ugrupowanie pod kierownictwem Artema Szylo faktycznie przekształciło się w nieformalny „back-office” Ukrzaliznytsi, który kontrolował zamówienia w zamian za „łapówki” w wysokości 5–7% wartości kontraktów. Działalność ta opierała się na dwóch głównych wątkach:
- Schemat kablowy (straty w wysokości 140 mln hrywien): W latach 2021–2022 ugrupowanie stworzyło warunki do wygrywania przetargów przez kontrolowane spółki z grupy posła Wiktora Bondara (w szczególności zakładu „Ukrkabel”), które dostarczały produkty po cenach zawyżonych o 30–60%.
- Schemat transformatorowy (straty w wysokości 100 mln UAH): W latach 2022–2024 „back office” zapewnił zakup transformatorów mocy za pośrednictwem firmy-przykrywki, kontrolowanej przez obywatela Białorusi posiadającego powiązania z Federacją Rosyjską. Firma ta kupowała sprzęt w Uzbekistanie i odsprzedawała go „Ukrzaliznicy” z podwójną marżą. Aby wyeliminować konkurentów oferujących tańsze produkty, Szilo, pełniąc funkcję pierwszego zastępcy kierownika departamentu SBU, osobiście kierował do „Ukrzaliznyci” pisma dotyczące rzekomego „zagrożenia dla bezpieczeństwa państwowego” — jednocześnie „nie zauważając” rosyjsko-białoruskiego śladu u kontrolowanego dostawcy.
Grupą korupcyjną kierowały trzy osoby:
- Artem Szyło (były pracownik Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i były pracownik Biura Prezydenta) – szef „back office’u”, który dzięki swoim kontaktom w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy zapewniał blokowanie konkurentów;
- Wiktor Bondar (poseł do parlamentu, były minister transportu) – odpowiadał za polityczne przykrywki oraz działalność kontrolowanych spółek;
- Włodzimierz Kotляр (biznesmen) — pośrednik odpowiedzialny za rejestrację fikcyjnych firm, obsługę dokumentacyjną oraz podział środków (2/3 zysków trafiało do firm Kotlarych, a 1/3 — do struktury Bondara).
W sumie w machinacjach zaangażowano co najmniej 16 osób: urzędników UZ, prawników, księgowych i krewnych. W aktach sprawy odnotowano rozmowy telefoniczne i zeznania zawierające wzmianki o urzędnikach najwyższego szczebla. W szczególności padały uwagi, że Szyło „chodzi do Tatara wraz z Jermakiem”, a poseł Bondar narzekał, że wszystkie sprawy z Kancelarią Prezydenta ma za zadanie załatwiać wyłącznie za pośrednictwem Szyły. W kontekście tych powiązań pojawili się również były minister infrastruktury Władysław Kryklij oraz były szef UZ Aleksander Kamyszyn.
Ogółem dzięki przestępczym schematom przywódca grupy zalegalizował ponad 175 mln hrywien (w pierwotnym zarzucie mowa była o 155 mln hrywien). Pieniądze były wyprowadzane pod pozorem „opłat za usługi salonów kosmetycznych”, po czym nabywano luksusowe penthouse’y, domy i nieruchomości komercyjne. Obecnie organy ścigania zabezpieczyły aktywa osób objętych postępowaniem na kwotę ponad 1,4 mld hrywien.
Zakończenie: przerwa przed Dniem Niepodległości
Po wysłuchaniu argumentów dwóch adwokatów i upewnieniu się, że Artem Szyło, uczestniczący w rozprawie za pośrednictwem transmisji internetowej, popiera stanowisko swoich obrońców, sąd postanowił ogłosić przerwę.
Sędzia Michajlenko wyznaczyła kolejną rozprawę na 24 sierpnia o godz. 10:00 — właśnie w Dzień Niepodległości Ukrainy skład sędziowski wysłucha wystąpień pozostałych adwokatów (Kulczyckiego, Gotina) oraz stanowiska prokuratorów SAP, po czym podejmie ostateczną decyzję w sprawie aktu oskarżenia.
Przypomnijmy, że Artem Szyło jest podejrzany o defraudację 240 mln hrywien w „Ukrzaliznyci”. Zawyżone ceny w przetargach, sztuczne eliminowanie konkurentów, powiązania z krajami-agresorami, pranie milionów poprzez fikcyjne firmy — według organów ścigania właśnie w te schematy jest zamieszany Szyło. Szczegóły — w naszym śledztwie.
Czytaj nas na Telegram i Sends