Próba ukrycia majątku: dziennikarz UA.NEWS wnosi do sądu apelacyjnego o wszczęcie postępowania przeciwko sędziom Żownirowi i Marmaszowi
Przewodniczący Sądu Rejonowego Lychakiv we Lwowie, Grigorij Żownir, oraz sędzia Wołodymyr Marmasz znaleźli się w poważnych tarapatach z powodu próby wrobienia dziennikarza, który zainteresował się ich majątkiem. Na sędziów złożono oficjalną skargę do Państwowego Biura Śledczego. Zarzuca się im, że sfabrykowali sprawę karną przeciwko śledczemu UA.NEWS, aby zablokować publikację materiału na temat ich zagranicznych i ukraińskich aktywów. Teraz za tę fikcję sędziom grozi całkiem realny artykuł za świadome podanie nieprawdziwych informacji o przestępstwie.
Kontekst: śledztwo dziennikarskie i nocne groźby
Konflikt rozpoczął się podczas oficjalnej podróży służbowej dziennikarza UA.NEWS do Lwowa. W trakcie otwartej działalności zawodowej dziennikarzowi udało się udokumentować fakty wskazujące na możliwe ukrywanie przez sędziów dochodów i nieruchomości przed obowiązkowym zgłoszeniem. W szczególności u sędziego Włodzimierza Marmasza wykryto niezgłoszone prawo do korzystania z miejsca parkingowego we Lwowie, z którego regularnie korzysta jego żona, również pełniąca funkcję sędzi.

W przypadku przewodniczącego sądu Grigorija Zhovnira odnotowano wynajem mieszkania żony za 700 dolarów miesięcznie bez uwzględnienia tych kwot w rocznej deklaracji.

Zaraz po zebraniu tych danych i powrocie śledczego do Kijowa, na jego adres zaczęły napływać nocne groźby fizycznej przemocy i zniszczenia mienia za pośrednictwem Telegrama. W tej sprawie Policja Narodowa wszczęła już postępowanie na podstawie części pierwszej artykułu 345-1 Kodeksu Karnego Ukrainy dotyczącego gróźb wobec dziennikarza, w którym pracownik prasy został oficjalnie uznany za pokrzywdzonego.
Absurdalne oskarżenia: próba powiązania pracy prasy z zlikwidowanym bankiem
Z kolei sędziowie Żownir i Marmasz zwrócili się do Najwyższej Rady Wymiaru Sprawiedliwości, Biura Prokuratora Generalnego oraz policji z oświadczeniami o rzekomym wywieraniu na nich presji. Oskarżyli śledczego o próbę wpłynięcia na przebieg postępowania karnego, które w tym momencie toczyło się w sądzie i z którym przedstawiciel prasy nie miał żadnego związku. W związku z tym zgłoszeniem policja we Lwowie szybko wszczęła postępowanie w sprawie naruszenia działalności organów sądowych oraz oszustwa na szczególnie dużą skalę. Śledczy próbowali stworzyć wersję, jakoby przedstawiciele zlikwidowanego AB „Aibox Bank” próbowali poprzez dziennikarza w sposób oszukańczy wpłynąć na Sąd Lychakowski.
Jednak obrona przedstawiciela UA.NEWS całkowicie obaliła te zarzuty za pomocą oficjalnych dokumentów, które dołączono do oświadczenia skierowanego do DBR. Dziennikarz nigdy w życiu nie prowadził śledztwa w sprawie wspomnianego przez sędziów postępowania karnego, nie znał Żownira ani Marmasza i nie komunikował się z nimi. Ponadto w odpowiedzi na zapytanie adwokackie Fundusz Gwarancji Depozytów oficjalnie potwierdził, że przez cały okres likwidacji „Aybox Banku” nie wpłynęły żadne skargi od deponentów dotyczące rzekomego przywłaszczenia ich środków przy udziale dziennikarza, a sam Fundusz nigdy nie zwracał się do policji z podobnymi zgłoszeniami. Ponadto analiza rejestru sądowego wykazała, że w okresie rzekomego „ataku informacyjnego” w postępowaniu prowadzonym przez przewodniczącego sądu Żownira nie znajdowały się żadne wnioski ani żadne inne materiały dotyczące wspomnianej sprawy karnej, dlatego wywieranie presji na sędziego było niemożliwe.
Sędziowie wykorzystali bliskich krewnych jako świadków przeciwko dziennikarzowi
W oświadczeniu skierowanym do DBR podkreślono, że składając świadomie fałszywe doniesienie o popełnieniu przestępstwa, przewodniczący sądu Żownir i sędzia Marmasz próbowali stworzyć sztuczne podstawy do prześladowania dziennikarza oraz sformułować własne alibi, aby uniknąć odpowiedzialności przed NAKZ i Najwyższą Radą Wymiaru Sprawiedliwości. Aby maksymalnie uwiarygodnić swoje oświadczenie, sędziowie powołali jako świadków swoje żony i teściową, które złożyły policji zeznania na temat rzekomo agresywnego zachowania dziennikarza podczas zbierania informacji. Jednak obrona dziennikarza dysponuje już pełnymi nagraniami wideo z tych spotkań, które wyraźnie pokazują wyłącznie prawidłową pracę prasy w ciągu dnia z okazaniem legitymacji prasowej. Nagrania te są przygotowywane do przekazania do DBR jako dowód złożenia przez świadków świadomie fałszywych zeznań.
Podkreśla się, że działania sędziów z Lwowa bezpośrednio naruszają podstawowe gwarancje konstytucyjne Ukrainy, w szczególności część trzecią artykułu 15 Konstytucji Ukrainy, która zakazuje cenzury, oraz artykuł 24 ustawy Ukrainy „O informacji”, który gwarantuje zakaz ingerencji w działalność zawodową dziennikarzy ze strony urzędników. Wspomniano również o art. 365 Kodeksu karnego Ukrainy, ponieważ sędziowie umyślnie podjęli działania, które wyraźnie wykraczają poza przyznane im uprawnienia, co wyrządziło szkodę uzasadnionym interesom obywatela.
Opierając się na przepisach Kodeksu postępowania karnego Ukrainy, przedstawiciel agencji informacyjnej UA.NEWS oficjalnie zwraca się do Państwowego Biura Śledczego o niezwłoczne wpisanie do Rejestru Zgłoszeń o Przestępstwach (ЄРДР) informacji dotyczących świadomie fałszywego zgłoszenia popełnienia przestępstwa przez przewodniczącego Sądu Lychakowskiego Grigorija Żownira oraz sędziego Włodimira Marmasza.
Kijowski Sąd Apelacyjny uznał bezczynność Państwowego Biura Śledczego oraz orzeczenie sądu pierwszej instancji za niezgodne z prawem
Obrona przedstawiciela prasy osiągnęła już pierwsze wyniki procesowe w sądach regionu kijowskiego. W szczególności kolegium sędziów izby karnej Kijowskiego Sądu Apelacyjnego uchyliło poprzednie postanowienie sędziego śledczego Sądu Rejonowego Szewczenkowskiego w Kijowie. Wcześniej sąd pierwszej instancji bezpodstawnie odmówił uwzględnienia skargi na bezczynność śledczych Państwowego Biura Śledczego, którzy nie znaleźli podstaw do wszczęcia postępowania w sprawie sędziów Marmasza i Żownira.
Sąd Apelacyjny w Kijowie uznał takie wnioski za przedwczesne i stwierdził, że sąd pierwszej instancji dopuścił się istotnych naruszeń prawa karnego procesowego oraz niekompletności rozpatrzenia sprawy. Skład sędziowski pod przewodnictwem sędziego I. Mosondza podkreślił, że przedmiotem odwołania jest wyłącznie bezczynność upoważnionych osób z Państwowego Biura Śledczego, które zignorowały oficjalne oświadczenie dziennikarza i nie przekazały żadnych informacji na temat wyników jego rozpatrzenia. Obecnie sąd apelacyjny w pełni uwzględnił żądania obrony dziennikarza, przywrócił terminy na wniesienie odwołania i wyznaczył nowe rozpatrzenie skargi w Sądzie Rejonowym im. Szewczenki w Kijowie, zobowiązując do dokładnego zbadania wszystkich argumentów przedstawionych przez dziennikarzy.
Czytaj nas na Telegram i Sends