Ciąża to okres, w którym kobieta po raz pierwszy musi zapoznać się z wieloma zasadami medycznymi: gdzie poddawać się opiece położniczej, jakie badania należy wykonać, jak wybrać szpital położniczy, jakie usługi są refundowane przez państwo oraz co zrobić, jeśli w placówce medycznej proszą o uiszczenie opłaty.
W czasie wojny na pełną skalę do tego doszły nowe problemy. Kobiety w ciąży stawały się osobami wewnętrznie przesiedlonymi, przenosiły się do nieznanych miast, traciły pracę lub wsparcie partnera. Placówki medyczne w niektórych regionach musiały sprostać dodatkowemu obciążeniu, a na terenach przyfrontowych do zwykłych problemów doszło jeszcze zniszczenie szpitali i infrastruktury transportowej.
Właśnie w tych warunkach Fundacja „280 dni” oraz organizacja społeczna „Strażnicy systemu opieki zdrowotnej”, znana wcześniej pod nazwą „Leki Kontrol”, stworzyły chatbota „Będę mamą”. Jego zadaniem jest wyjaśnianie kobietom w ciąży prostym językiem, z jakich usług mogą korzystać bezpłatnie, jakie badania są przewidziane w standardach, jak znaleźć placówkę medyczną oraz jak postępować w przypadku naruszenia swoich praw.
UA.News rozmawiało z przewodniczącą organizacji społecznej „Strażnicy systemu medycznego” Natalią Guran oraz dyrektorką ds. rozwoju fundacji „280 dni” Julią Ridchenko o tym, jak powstał chatbot, z jakimi problemami borykają się ciężarne Ukrainki oraz czego obecnie najbardziej brakuje w systemie wsparcia macierzyństwa.
Jak wojna zmieniła działalność fundacji „280 dni”
Fundacja „280 dni” powstała w 2020 roku. Początkowo jej działalność miała głównie charakter informacyjny. Zespół fundacji udzielał informacji na temat przygotowań do ciąży, niepokojących objawów oraz zdrowego przebiegu ciąży.
„Założyliśmy fundację w 2020 roku. Początkowo naszym celem była działalność informacyjno-edukacyjna, mająca na celu wspieranie zdrowego i prawidłowego przebiegu ciąży, zakończonej narodzinami zdrowego dziecka. Skąd taka nazwa – „280 dni”? Tyle właśnie trwa zdrowa ciąża” – opowiedziała dyrektor ds. rozwoju fundacji „280 dni” Julia Ridchenko.

Po rozpoczęciu pełnej inwazji konieczna była zmiana formatu działania fundacji. Według Ridchenko partnerskie szpitale położnicze zgłaszały wzrost liczby przedwczesnych porodów. Jednocześnie rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę migracja wewnętrzna, a część placówek medycznych stanęła w obliczu dodatkowego obciążenia.
Fundacja zaczęła zbierać środki na wyposażenie szpitali położniczych, a także przekazywać kobietom w ciąży paczki z pomocą humanitarną.
„Bardzo szybko zrozumieliśmy, że kobiety w ciąży stanowią szczególnie wrażliwą grupę docelową w obliczu wojny. Z partnerskich szpitali położniczych zaczęliśmy otrzymywać informacje, że liczba przedwczesnych porodów bardzo mocno wzrosła. Do tego doszła aktywna migracja wewnętrzna” – powiedziała Julia Ridchenko.
W trakcie udzielania bezpośredniej pomocy fundacja często rozmawiała z kobietami i starała się zrozumieć przyczyny ich trudnej sytuacji. Wśród nich były utrata pracy, przymusowa przeprowadzka, służba partnera w wojsku lub jego strata.
Właśnie podczas tych rozmów zespół fundacji zaczął regularnie słyszeć, że wysokie wydatki kobiet w ciąży wiążą się nie tylko z zakupem rzeczy dla przyszłego dziecka, ale także z opieką prenatalną i porodem.
„Coraz częściej słyszeliśmy stwierdzenia w stylu: »Muszę kupić wiele rzeczy dla dziecka, ale zarówno opieka prenatalna, jak i poród wymagają bardzo dużych nakładów finansowych«. I pomyśleliśmy: chwileczkę, skąd te wysokie koszty, skoro mamy reformę służby zdrowia, a opieka nad kobietami w ciąży od 2021 roku jest bezpłatna, podobnie jak poród?” – opowiedziała Julia Ridchenko.
Dlaczego kobietom w ciąży trudno jest zorientować się w systemie opieki zdrowotnej
Z podobnym problemem zmagali się również członkowie organizacji „Strażnicy systemu opieki zdrowotnej”.
Głównym zadaniem organizacji jest pomaganie ludziom w zrozumieniu, jak działa system opieki zdrowotnej i jakie usługi mogą otrzymać bezpłatnie.
Według Natalii Guran po rozpoczęciu reformy służby zdrowia stało się jasne, że ludzie wiedzą o istnieniu bezpłatnych usług, ale nie zawsze rozumieją zasady nowego systemu.
„Naszym głównym celem jest pomaganie Ukraińcom w uzyskaniu wysokiej jakości opieki medycznej, która jest rzeczywiście bezpłatna. Gdy tylko rozpoczęła się reforma służby zdrowia, zauważyliśmy, że ludzie z jednej strony rozumieją, że coś powinno być bezpłatne, a z drugiej — nie rozumieją zasad działania tego nowego systemu” — wyjaśniła Natalia Guran, przewodnicząca organizacji „Strażnicy systemu opieki zdrowotnej”.

Dlatego organizacja zaczęła tłumaczyć skomplikowane dokumenty normatywne na prosty język i tworzyć na ich podstawie serwisy elektroniczne.
Jednym z pierwszych takich projektów był „Leki Control” – przewodnik po lekach zarejestrowanych na Ukrainie. Później pojawił się chatbot „Zapytaj Hrycia”, który pomaga użytkownikom zorientować się w programie „Dostępne leki”.
W czasie pełnej inwazji postanowiono stworzyć osobny serwis dla kobiet w ciąży.
„Połączyliśmy nasze doświadczenie z kolegami z fundacji charytatywnej. Oni pomagają kobietom w ciąży, a my dysponujemy kompetencjami pozwalającymi zrozumieć Program gwarancji medycznych, algorytmy i ścieżki opieki nad pacjentem. Zaangażowaliśmy również lekarzy i opracowaliśmy chatbota, z którego korzystają kobiety w ciąży i który do dziś obsługujemy oraz aktualizujemy” — opowiedziała Natalia Guran.
Jak powstał chatbot „Będę mamą”
Według Julii Ridchenko pomysł na chatbota zrodził się właśnie po tym, jak w fundacji zauważono, że znaczna część kobiet nie rozumie, jak działa reforma służby zdrowia.
Nie wiedziały, że mogą bezpłatnie korzystać z opieki prenatalnej i rodzić w placówce medycznej, która ma odpowiednią umowę z Narodową Służbą Zdrowia Ukrainy (NSZU). Wówczas fundacja nawiązała współpracę z organizacją pozarządową, która w tamtym czasie nosiła jeszcze nazwę „Liky Kontrol” i miała już doświadczenie w tworzeniu podobnych narzędzi cyfrowych.
„Tak właśnie narodził się pomysł na chatbota „Będę mamą” we współpracy z organizacją pozarządową, wówczas jeszcze „Liki Kontrol”. Mieli już doświadczenie w tworzeniu takich chatbotów zajmujących się ochroną praw w obszarze medycznym, a my nawiązaliśmy z nimi współpracę właśnie po to, aby dotrzeć do naszej grupy docelowej” – opowiedziała Julia Ridchenko.
Jednocześnie zespół postanowił nie ograniczać serwisu wyłącznie do informacji o bezpłatnych usługach.

Pojawiły się w nim poradniki dotyczące wyboru szpitala położniczego, informacje o niepokojących objawach, wyjaśnienia dotyczące reformy służby zdrowia oraz możliwość znalezienia najbliższej placówki medycznej.
Co można znaleźć w chatbocie „Będę mamą”
Podstawą działania chatbota są otwarte dane państwowe, informacje Narodowej Służby Zdrowia Ukrainy (NSZU), standardy opieki medycznej oraz dokumenty Programu Gwarancji Medycznych. Zespół serwisu przekształca te informacje w zrozumiałe dla użytkowniczek instrukcje i poradniki.
„Krajowa Służba Zdrowia Ukrainy aktualizuje listy placówek, które zawarły umowy – domów położniczych i poradni położniczych. Wzięliśmy standard opieki medycznej w zakresie prowadzenia ciąży, dokumenty dotyczące Programu Gwarancji Medycznych, zebraliśmy to wszystko, przełożyliśmy na prosty język i stworzyliśmy przejrzyste pamiątki” – wyjaśniła Natalia Guran.
Jedną z funkcji serwisu jest kalendarz badań dla kobiet w ciąży. Dzięki niemu kobieta może sprawdzić, jakie badania są przewidziane w danym terminie i które z nich powinny być bezpłatne.
„Zebraliśmy informacje dotyczące każdego etapu ciąży: jeśli jesteś w takim a takim etapie — oznacza to, że czeka cię USG, takie a takie badania i będą one bezpłatne. To swego rodzaju lista kontrolna dla kobiety w ciąży” — opowiedziała Natalia Guran.
Jak dodała, dzięki temu kobieta może przyjść do lekarza już przygotowana i wiedzieć, jakie badania są przewidziane w standardach opieki.
W czacie-bocie można również sprawdzić, czy wybrana placówka medyczna świadczy potrzebne usługi bezpłatnie.
Dlaczego kobiety nadal płacą za bezpłatne usługi
Przed uruchomieniem chatbota fundacja „280 dni” przeprowadziła badanie wśród kobiet. Julia Ridchenko zauważa, że zdecydowana większość ankietowanych nie wiedziała o możliwości bezpłatnego porodu.
Ponadto wiele kobiet płaciło za badania i analizy, które były objęte Programem gwarancji medycznych.
Kolejnym problemem jest brak zaufania.
„Wiele osób wiedziało o reformie medycznej, ale nie wierzyło, że ona działa” – powiedziała Julia Ridchenko.
Fundacja zetknęła się również z obawami kobiet przed dochodzeniem swoich praw wobec lekarzy.
„Kobieta w ciąży przychodzi do placówki medycznej, a tam słyszy: »Musi Pani wykonać USG, USG kosztuje 500 hrywien«. Wie, że badanie USG jest pokrywane przez Program gwarancji medycznych, ale myśli: »Jeśli zacznę teraz mówić o swoich prawach, lekarz celowo zrobi coś nie tak«. Nie zmyślam tego — zwracały się do nas kobiety z podobnymi obawami” — opowiedziała Julia Ridchenko.
Według niej fundacja stara się wyjaśniać kobietom, że swoich praw można bronić w spokojny sposób.

Natalia Guran zwraca uwagę na jeszcze jedną przyczynę — doświadczenia poprzednich pokoleń.
Młode kobiety często proszą o radę starsze krewne, które rodziły dziesięć lub więcej lat temu. Jednak w tym czasie system uległ zmianie.
„Obecnie nie trzeba dogadywać się z lekarzem, dyżurują wykwalifikowane zespoły medyczne. Nie trzeba wręczać lekarzowi „podziękowania” w kopercie. Ale pojawia się problem: „no cóż, pewnie trzeba tak robić, bo wszyscy tak robią”. Takie nawyki bardzo trudno jest wykorzenić” — powiedziała Natalia Guran.
Jak media społecznościowe wpływają na wydatki w czasie ciąży
Kolejnym czynnikiem, na który zwraca uwagę Natalia Gurowa, są media społecznościowe.
Według niej blogerki mogą opowiadać o bardzo wysokich wydatkach związanych z ciążą, co sprawia, że inne kobiety mają wrażenie, iż podobne wydatki są konieczne również w ich przypadku.
„Są takie blogerki w mediach społecznościowych, które opowiadają, że wydały na ciążę kilkaset tysięcy hrywien. W zasadzie można wydać nawet milion, jeśli się go ma, ale to one wyznaczają trendy. A ludzie to oglądają i myślą: »Może ja też tak powinnam«” – wyjaśniła Natalia Guran.
Jednocześnie zauważa też inną tendencję: pod takimi filmami coraz częściej pojawiają się komentarze kobiet, które opowiadają, że rodziły bezpłatnie.
Chatbot i walka z nieformalnymi opłatami
W projekcie „Będę mamą” obecny jest również element antykorupcyjny. Według Julii Ridchenko zespół chciał wyjaśnić kobietom, że korzystanie z bezpłatnych usług nie tylko pozwala zaoszczędzić pieniądze, ale także ogranicza praktykę nieformalnych opłat.
„Kiedy kobieta korzysta z bezpłatnej opieki prenatalnej lub rodzi bezpłatnie, nie tylko oszczędza własne pieniądze, ale także przyczynia się do zmniejszenia skali korupcji na Ukrainie. Ponieważ wie, że nie musi płacić, a jeśli żąda się od niej pieniędzy za usługi, które są objęte ubezpieczeniem – jest to niezgodne z prawem” – wyjaśniła Julia Ridchenko.
Podczas tworzenia chatbota dodano do niego również informacje o tym, ile środków otrzymały poszczególne placówki medyczne za opiekę nad kobietami w ciąży i porody.
„Nasza logika była następująca: kobieta przychodzi do szpitala, żądają od niej, powiedzmy, 200 hrywien za USG, ona sprawdza w czacie, że w zeszłym roku ta placówka otrzymała miliony za opiekę nad kobietami w ciąży i zdaje sobie sprawę, że finansowanie istnieje” – opowiedziała Julia Ridchenko.
Jednocześnie „Strażnicy systemu opieki zdrowotnej” starają się wyjaśniać użytkowniczkom, jak rozwiązywać takie sytuacje bez konfliktów.
„Uczymy, jak złożyć skargę, aby nie wywoływać konfliktów, a konstruktywnie rozwiązać tę czy inną kwestię. Kiedy do szpitala przychodzi kobieta znająca swoje prawa, zazwyczaj nie ma już wymogów, by komuś coś dopłacać” – powiedziała Natalia Guran.

Z chatbota skorzystało już 47 tysięcy osób
Według Julii Ridczenko w momencie przeprowadzania wywiadu z chatbota korzystało około 47 tysięcy użytkowników.
Jego grupa odbiorców nieustannie się zmienia: po urodzeniu dziecka część informacji przestaje być potrzebna kobiecie, za to do serwisu dołączają nowe kobiety w ciąży.
„Obecnie jest to 47 tysięcy. Grono użytkowników stale się odnawia, ponieważ kobiety rodzą dzieci, a informacje te przestają być im już tak potrzebne, ale pojawiają się kolejne kobiety w ciąży” – opowiedziała Julia Ridchenko.
Jak twierdzi, nowe użytkowniczki dołączają do serwisu przede wszystkim poprzez grupy dla mam na Instagramie, Telegramie i TikToku oraz dzięki rekomendacjom innych kobiet.
Ile kosztuje utrzymanie serwisu „Będę mamą”
Na stworzenie i dalszy rozwój chatbota zespół dwukrotnie otrzymał dofinansowanie w formie dotacji.
Jak twierdzi Ridchenko, druga dotacja w 2023 roku wyniosła około miliona hrywien. Mniej więcej na taką samą kwotę sfinansowano uruchomienie serwisu.
W drugim etapie zespół dodawał nowe funkcje, bloki pytań i odpowiedzi oraz aktualizował dokumentację.

Obecnie znaczna część prac nad chatbotem jest wykonywana na zasadach wolontariatu.
„Gdybyśmy mieli około tysiąca dolarów miesięcznie, bardzo aktywnie promowalibyśmy go i pozyskiwali nowych użytkowników. Niestety nie dysponujemy takimi kwotami” – powiedziała Julia Ridchenko.
Duże miasto a mała społeczność: jak bardzo różni się dostęp do pomocy
Możliwości kobiety w ciąży zależą również od miejsca zamieszkania. Według Julii Ridchenko w dużym mieście kobieta ma więcej alternatyw. Jeśli jedna placówka jej nie odpowiada, może zwrócić się do innej.
W małych miastach wybór jest znacznie mniejszy.
„Istnieje bardzo duża różnica między małymi miasteczkami a ośrodkami regionalnymi, a tym bardziej Kijowem, jeśli chodzi o dostęp do informacji i opcji medycznych” – powiedziała Julia Ridchenko.
Jednocześnie Natalia Guran zaznacza, że mała społeczność niekoniecznie oznacza gorszą opiekę medyczną.
„Są takie małe gminy, które tak aktywnie zaangażowały się w reformę służby zdrowia, że wszystko tam działa po prostu idealnie. Nawet duże miasta mogą się od nich wiele nauczyć” – powiedziała Natalia Gurowa.
Osobnym problemem są tereny przyfrontowe. Tutaj sytuacja może ulegać zmianom z powodu zniszczenia placówek medycznych i infrastruktury transportowej.
„Jeśli jakieś miasto zostanie zniszczone, na przykład most nad rzeką, trzeba natychmiast zmienić trasę transportu pacjentki: dokąd ją przewieźć, jaką drogą i ile czasu zajmie podróż” – wyjaśniła Natalia Guran.
Według niej w takich regionach brakuje również lekarzy i personelu medycznego, a ci, którzy nadal pracują, są wyczerpani ciągłym obciążeniem.
Pomoc prawna, humanitarna i psychologiczna dla kobiet w ciąży
Obecnie fundacja „280 dni” stopniowo przechodzi od szeroko zakrojonej, ukierunkowanej pomocy humanitarnej do działalności doradczej.
Fundacja uruchomiła centrum doradcze, w którym kobiety w ciąży mogą uzyskać pomoc w kwestiach pozamedycznych.
Jednym z najpopularniejszych obszarów stało się wsparcie prawne.
„Otrzymujemy bardzo wiele wniosków o wsparcie prawne. Udzielamy bezpłatnych konsultacji z zakresu prawa rodzinnego, prawa spadkowego oraz świadczeń” – powiedziała Julia Ridchenko.

Do fundacji zwracają się również osoby w związku z naruszeniami praw pacjentów — na przykład gdy w szpitalu położniczym żąda się opłaty za usługę. W miarę możliwości fundacja nadal przekazuje paczki humanitarne kobietom w ciąży.
Podczas wywiadu Julia Ridchenko poinformowała również, że fundacja przygotowuje się do uruchomienia indywidualnych konsultacji psychologicznych dla kobiet w ciąży borykających się z trudnościami psychoemocjonalnymi.
„Ciepła pomoc” i „Światło dla mamy”: wsparcie dla kobiet w ciąży podczas przerw w dostawie prądu
Niektóre programy fundacji charytatywnej „280 dni” były związane z przerwami w dostawach prądu oraz sytuacją w regionach przyfrontowych i przygranicznych.
Podczas pierwszych zim po rozpoczęciu pełnej inwazji fundacja realizowała program „Ciepła pomoc”. Do oddziałów położniczych dostarczano środki do ogrzewania, a kobietom – powerbanki, ciepłą odzież i inną pomoc w zależności od konkretnego programu.
Obecnie fundacja przygotowuje projekt „Światło dla mamy”.
„Zbieramy fundusze, aby zapewnić kobietom na terenach przyfrontowych i przygranicznych powerbanki. W miarę możliwości będziemy rozglądać się za środkami do ogrzewania – w zależności od sytuacji” – powiedziała Julia Ridchenko.
Czego najbardziej brakuje reformie służby zdrowia
Jednym z głównych problemów, o którym wspomina Julia Ridchenko, jest niewystarczająca komunikacja.
Według niej w ramach reformy służby zdrowia pojawiają się nowe możliwości, ale ludzie mogą po prostu o nich nie wiedzieć.
„Tego, czego brakuje reformie służby zdrowia, to komunikacja. Zdarza się, że usługa istnieje, jest świadczona bezpłatnie, a ludzie po prostu o niej nie wiedzą” — powiedziała Julia Ridchenko.
Właśnie dlatego, jak twierdzi Natalia Guran, usługi cyfrowe pozostają niezbędne.
Jednocześnie format ten niekoniecznie musi przybierać formę chatbota.
„Nie ma większego znaczenia, czy będą to chatboty, czy inne usługi elektroniczne. Kluczowe słowo to »usługi«. Ważne jest, aby usługa ta była przyjazna dla użytkownika, zrozumiała dla człowieka i łatwa do znalezienia” – wyjaśniła Natalia Guran.

W medycynie brakuje współpracy ze służbami społecznymi i społecznościami
Natalia Guran uważa również, że jednym z problemów systemowych jest niewystarczająca współpraca między różnymi strukturami państwowymi. Opieka medyczna nie zawsze rozwiązuje wszystkie problemy człowieka.
Na przykład kobieta będąca wewnętrznie przesiedloną osobą po urodzeniu dziecka może wrócić do mieszkania, które nie jest przystosowane do nowych warunków.
„Bardzo brakuje współpracy między Ministerstwem Zdrowia, Ministerstwem Polityki Społecznej a społecznością lokalną. A także z Ministerstwem Infrastruktury” – powiedziała Natalia Guran.
Podała też inny przykład: pacjent może zostać skutecznie wyleczony w szpitalu, ale po wypisaniu do domu nie będzie nikogo, kto mógłby się nim opiekować.
„Z jednej strony państwo zainwestowało pieniądze w leczenie, a z drugiej – z powodu braku opieki społecznej osoba ta może ponownie popaść w chorobę lub jej stan może się jeszcze pogorszyć. Bardzo brakuje tej międzysektorowej współpracy” – wyjaśniła Natalia Guran.
Fundacjom brakuje długoterminowych programów wsparcia macierzyństwa
Dla organizacji charytatywnych pracujących z kobietami w ciąży jednym z głównych problemów pozostaje finansowanie. Według Julii Ridchenko krótkie programy pozwalają pomóc pewnej liczbie osób, ale nie dają możliwości zbudowania zakrojonego na szeroką skalę i długotrwałego systemu wsparcia.
„Brakuje wsparcia dla dużych, kompleksowych i stałych programów. Jeśli mają one znaczny zasięg i skalę, nie może to być program trwający dwa miesiące ani pół roku” – powiedziała Julia Ridchenko.
Obecnie fundacja pracuje nad dalszym rozwojem centrum doradczego. Ridchenko opisuje jego główną ideę jako próbę zapewnienia kobietom w ciąży większej pewności siebie w okresie niestabilności: pewności co do swoich praw, możliwości finansowych oraz tego, że w razie potrzeby będą mogły uzyskać wsparcie psychologiczne lub prawne.
„W obecnych, niestabilnych warunkach chcemy zapewnić kobietom większą pewność siebie. Pewność co do swoich praw, co do tego, że nie zostaną z dzieckiem bez środków do życia, co do tego, że poradzą sobie i że wystarczy im sił” – powiedziała Julia Ridchenko.
Chatbot „Będę mamą” pozostaje jednym z narzędzi tego wsparcia. Dzięki niemu kobieta w ciąży może dowiedzieć się, do jakich usług ma prawo bezpłatnie, znaleźć placówkę medyczną, sprawdzić badania niezbędne w danym terminie oraz zrozumieć, jak postępować, jeśli jej prawa są naruszane.
Głównym problemem, o którym mówią obie rozmówczynie UA.News, pozostaje kwestia informacji: nawet jeśli dana pomoc już istnieje, kobieta musi najpierw dowiedzieć się, że ma do niej prawo.
Czytaj nas na Telegram i Sends