$ 44.54 € 50.95 zł 11.88
+20° Kijów +20° Warszawa +39° Waszyngton
Od „podziału” i zapomnienia po drony morskie: paradoksalna historia Marynarki Wojennej Ukrainy

Od „podziału” i zapomnienia po drony morskie: paradoksalna historia Marynarki Wojennej Ukrainy

03 lipca 2026 17:22

Już w niedzielę, 5 lipca 2026 roku, Ukraina będzie obchodzić święto zawodowe swojej floty – Dzień Marynarki Wojennej. Jest to jednak data, która sama w sobie wydaje się niemal paradoksalna. Ukraina to państwo, które faktycznie utraciło większość swojej floty wojennej jeszcze „u progu” niepodległości, a następnie doświadczyło jej niemal całkowitego zniszczenia i/lub przejęcia. 

W niedzielę w kalendarzu pojawi się święto zawodowe tych, których tradycyjnie kojarzy się z wielkimi statkami, krążownikami, niszczycielami i lotniskowcami. Jednak dzisiejsza marynarka wojenna Ukrainy to nie historia o tonażu, masie i działach dużego kalibru. To historia o tym, jak de facto brak floty jako takiej zrodził zupełnie nową strategię wojny morskiej, strategii, która zmusiła jedno z największych mocarstw morskich świata po raz pierwszy od ponad dwóch stuleci do wycofania swoich okrętów z głównej bazy w okupowanym Sewastopolu. To opowieść o tym, jak skok technologiczny, desperacja i asymetryczne myślenie przekształciły niemal — powiedzmy to szczerze! — najsłabsze ogniwo ukraińskiej obrony w wzór dla doktryn marynarki wojennej przyszłości.

Aby zrozumieć skalę tej transformacji, warto cofnąć się w przeszłość. Jak wyglądała niegdyś ukraińska marynarka wojenna, co się z nią stało i czym się teraz stała? Serwis UA.News zgłębił tę kwestię. 

„Rozdrobnione” dziedzictwo: narodziny i upadek ukraińskiej marynarki wojennej 

 

Kiedy w 1991 roku Związek Radziecki przestał istnieć, na terytorium Ukrainy pozostało ogromne dziedzictwo wojskowe. W zatokach Sewastopola, Donuzłowa oraz w stoczniach w Mykołajowie znajdowały się jednostki, które wówczas nazywano „Czerwono-Sztandarową („Krasnoznamienną”) Flotą Czarnomorską”. Ponad 350 (!) okrętów i statków różnych klas, w tym potężnych krążowników rakietowych, dużych okrętów desantowych i łodzi podwodnych, znalazło się w centrum politycznych targów między już niepodległą Ukrainą a nowo powstałą Federacją Rosyjską. 

Był to moment historycznej szansy, której – jak pokazał czas – nie udało się w pełni wykorzystać. Polityczne kierownictwo młodego państwa, skupione na rozbrojeniu jądrowym oraz ekonomicznym przetrwaniu w chaosie i nędzy lat 90., postrzegało ogromną flotę raczej jako straszliwe obciążenie finansowe, a nie jako narzędzie przyszłej obrony i suwerenności.

ВМС ЗС України: від радянської спадщини до сучасних стандартів | АрміяInform


Przez długie lata trwały negocjacje w sprawie podziału. Trudno w to teraz uwierzyć, ale wówczas Flota Czarnomorska faktycznie funkcjonowała pod podwójnym dowództwem, co tylko przyspieszało degradację sprzętu i demoralizację personelu. W 1997 roku Kijów i Moskwa w końcu podpisały porozumienie, na mocy którego Ukraina otrzymała około 18% okrętów Floty Czarnomorskiej. 

Formalnie była to wciąż potężna siła: ukraińskie siły morskie otrzymały okręt flagowy – krążownik rakietowy „Ukraina” (dawniej „Admirał Lobow”), duży okręt desantowy „Kostyantyn Olszanski”, korwetę „Łuck” oraz szereg innych jednostek. Jednak rzeczywisty stan tej techniki był katastrofalny. Lata bez odpowiedniego finansowania i konserwacji sprawiły, że jednostki bojowe stały się w dosłownym sensie złomem (właśnie po cenie złomu były one cięte na kawałki i sprzedawane), przykute do nabrzeży. 

Państwo, które ledwo było w stanie wypłacać groszowe pensje swoim oficerom, nie miało i nie mogło mieć środków na utrzymanie dużej floty. Większość okrętów nigdy nie wypływała w morze, by wykonywać pełnoprawne zadania bojowe, a rzadkie ćwiczenia tylko podkreślały moralną przestarzałość radzieckich systemów.

ВМС ЗС України: від радянської спадщини до сучасних стандартів | АрміяInform


W pierwszej dekadzie XXI wieku sytuacja stała się jeszcze bardziej wymowna. Rosja, która po załamaniu gospodarczym pod koniec lat 90. zaczęła się odbudowywać i gwałtownie zwiększać budżet wojskowy, zmodernizowała swoją część Floty Czarnomorskiej, stacjonującą w Sewastopolu na mocy umowy dzierżawy. Na tym tle ukraińska marynarka wojenna nie tylko wyglądała na ubogą — była wręcz katastrofalnym symbolem upadku. 

Kulminacją tego smutnego dramatu była historia krążownika „Ukraina”. Prawie ukończony, przez lata stał w stoczni w Mikołajowie, stając się metaforą straconych możliwości. Ogromny okręt, zdolny do przenoszenia potężnego uzbrojenia rakietowego, po prostu rdzewiał przy ścianie zakładu. Jego stan był równie beznadziejny, jak stan ówczesnej armii w Kijowie, gdzie marynarze pozostawali całkowicie zapomnianą gałęzią sił zbrojnych. Istnieje jednak uzasadnienie tej sytuacji: wówczas absolutnie nikt nie spodziewał się, że Rosja odważy się na bezpośrednią agresję, więc obrona wybrzeża praktycznie nie miała sensu. 

Україна (ракетний крейсер) — Вікіпедія


Rok 2014: całkowita klęska floty konwencjonalnej

 

Wydarzenia z marca 2014 roku stały się momentem prawdy, który potwierdził całkowitą porażkę dotychczasowej polityki morskiej. Kiedy rosyjskie siły bez oznaczeń identyfikacyjnych zablokowały budynki administracyjne na Krymie, ukraińska marynarka wojenna okazała się całkowicie nieprzygotowana do stawienia oporu. I nie chodzi tu tylko o zdradę czy niezdecydowanie dowództwa: nawet pod względem technicznym te „trzy i pół” okręty, które pozostawały w służbie, były pozbawione pełnej zdolności bojowej. Nie dysponowały nowoczesnymi środkami łączności, nie były w stanie skutecznie manewrować, a ich uzbrojenie od lat nie było odpowiednio konserwowane.

Rosyjska taktyka na Krymie 12 lat temu opierała się na błyskawicznej blokadzie, na blitzkriegu. Ukraińscy marynarze znaleźli się w pułapce: byli zakładnikami zarówno położenia geograficznego, jak i braku woli politycznej. Wynik, jak wiadomo, okazał się katastrofalny: część okrętów została przejęta przez Rosjan, reszta podniosła ukraińskie flagi, ale wkrótce została albo zniszczona podczas wycofywania się, albo i tak trafiła w ręce wroga. Niektóre statki, takie jak trałowiec „Czerkasy”, stawiały symboliczny opór, manewrując na jeziorze Donuzław, ale był to raczej gest politycznej rozpaczy, a nie jakaś systematyczna obrona. Flagowy okręt w tamtym momencie – fregata „Hetman Sagaidaczny” – w ogóle przebywał na Morzu Śródziemnym i później powrócił do Odessy, pozostając faktycznie jedyną platformą, którą udało się zachować. 

ВМС ЗС України: від радянської спадщини до сучасних стандартів | АрміяInform


Utrata Krymu oznaczała utratę nie tylko floty, ale także głównej infrastruktury bazowej, magazynów, zaplecza remontowego i bazy szkoleniowej. Ukraina pozostała nie tylko ze słabą flotą — de facto pozostała bez floty w ogóle.

Po 2014 roku rozpoczęło się powolne, bolesne odrodzenie, ale strategiczna nierównowaga i tak była kolosalna. Rosja w międzyczasie zwiększała swoją obecność wojskową na Krymie, przekształcając półwysep w zmilitaryzowaną fortecę. Flota Czarnomorska RF wzbogaciła się o nowe okręty podwodne, które mogły wystrzeliwać znane (niestety) wszystkim Ukraińcom pociski skrzydłowe „Kalibr”, a także o fregaty i okręty patrolowe. Na tle tej eskadry ukraińskie siły morskie mogły liczyć co najwyżej na przebudowane cywilne łodzie. 

Nawet w najśmielszych prognozach nikt nie mógł sobie wyobrazić, że Kijów będzie w stanie prowadzić wojnę morską z Rosją niemal na równych warunkach już za kilka lat. W lutym 2022 roku, w przededniu inwazji na pełną skalę, wydawało się, że Morze Czarne jest całkowicie kontrolowane przez rosyjską armadę, a los ukraińskiego wybrzeża w przypadku konfliktu jest z góry przesądzony. Jednak nie stało się tak, jak się spodziewano. 


Klasyczna flota kontra drony morskie: rewolucja asymetryczna

 

Kiedy rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę inwazja Rosji, wszyscy spodziewali się klasycznej morskiej operacji desantowej. Rosyjskie okręty blokowały wówczas porty w Odessie i Mikołajowie, pojawiały się doniesienia o przygotowaniach do desantu piechoty morskiej itp. Flota ukraińska praktycznie nie miała czym odpowiedzieć w bezpośredniej konfrontacji. 

Jednak stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Ukraina zastosowała czysto asymetryczną taktykę, która znacznie zniwelowała przewagę Rosjan. Tak więc 13 kwietnia 2022 r. nadbrzeżny kompleks rakietowy „Neptun” wystrzelił zaledwie dwie (!) rakiety przeciwokrętowe w kierunku okrętu flagowego Floty Czarnomorskiej — krążownika rakietowego „Moskwa” — niszcząc go.

Суд РФ визнав знищення крейсера


Ten okręt — nawiasem mówiąc, to właśnie on 24 lutego 2022 r. został wysłany w pieszą „erotyczną podróż” przez jednego z obrońców wyspy Zmiinyj — był dumą rosyjskiej marynarki wojennej, symbolem jej siły w regionie. Jego zatopienie stało się absolutnym szokiem dla Kremla. Okazało się, że potężny krążownik z „parasolem” przeciwlotniczej obrony powietrznej może paść ofiarą zaledwie dwóch stosunkowo niewielkich rakiet, pod warunkiem skutecznej koordynacji i rozpoznania. Ten cios zmusił rosyjską marynarkę wojenną do wycofania się dalej od ukraińskiego wybrzeża, co pokrzyżowało plany blokady morskiej.

Jednak prawdziwy przełom miał dopiero nadejść. Zdając sobie sprawę, że odbudowa klasycznej floty będzie kosztować dziesiątki miliardów dolarów i potrwa dziesięciolecia, Ukraina postawiła na skok technologiczny. Postawiono na bezzałogowe pojazdy nadwodne. Mówiąc prościej, chodzi o legendarne ukraińskie drony morskie. 

Україна створить флот морських дронів: чому це революція цілого виміру |  Defense Express


Pierwsze egzemplarze były wykonane amatorsko, z dostępnych materiałów i silników dostępnych na rynku, ale mimo to wykazywały zdolność do pokonywania setek kilometrów i przenoszenia znacznego ładunku bojowego. W październiku 2022 roku drony morskie zaatakowały okręty w samej zatoce Sewastopola. Był to bezprecedensowy przypadek w historii wojen: małe, mało widoczne łodzie, wypełnione materiałami wybuchowymi, przedarły się przez linię obrony głównej bazy marynarki wojennej. 

Efekt psychologiczny był oszałamiający. Rosja, tradycyjne mocarstwo morskie, przyzwyczajone do logiki wielkich eskadr, po raz pierwszy zmierzyła się z wrogiem, którego w tamtym momencie nie dało się wykryć za pomocą zwykłych radarów.

Z czasem konstrukcja dronów ewoluowała. Nastąpiło przejście od prymitywnych pontonów do szybkich, trudnych do wykrycia platform, zdolnych do przewożenia setek kilogramów materiałów wybuchowych na odległość do 800 kilometrów. Ukraińscy konstruktorzy, wykorzystując zachodnie technologie i komponenty, stworzyli flotę bezzałogowych łodzi, które faktycznie zastąpiły klasyczną flotę. Jednostki te atakowały okręty rozpoznawcze, łodzie desantowe, a później także poważniejsze cele — fregaty i okręty podwodne w dokach. 

Збір на морські дрони – в Україні у перші хвилини зібрали понад 6 млн на  безпілотники Sea Baby | головний сайт про політиків Слово і Діло


Punktem kulminacyjnym kampanii były systematyczne ataki na zatokę w Sewastopolu oraz obiekty w Noworosyjsku. Rosyjskie dowództwo stanęło przed wyborem: utrzymywać okręty pod stałym zagrożeniem w historycznym miejscu stacjonowania – Sewastopolu – czy przenieść je do lepiej zabezpieczonych baz. W końcu już w 2023 roku Rosja rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę przenoszenie głównych sił uderzeniowych Floty Czarnomorskiej z Krymu do Noworosyjska i innych portów w Kraju Krasnodarskim. Jeszcze raz, dla lepszego zrozumienia: po raz pierwszy od 1783 (!) roku, kiedy to Katarzyna II przyłączyła Krym do imperium, główna baza rosyjskiej floty na półwyspie straciła swoje strategiczne znaczenie jako bezpieczne zaplecze. 

Росія призупинила експорт нафти у порту Новоросійськ після атаки дронів -  Економічна правда


Ukraińskie drony morskie i rakiety dokonały tego, czego nie były w stanie dokonać ciężkie eskadry: wyparły wroga z jego tradycyjnej przystani. Według różnych szacunków, uderzenia bezzałogowych łodzi i uzbrojenia rakietowego unieruchomiły ponad 30% sił bojowych Floty Czarnomorskiej RF. Jest to absolutnie wyjątkowa historia, która ma ogromny wpływ na zdolności i dominację RF na morzu. Obecnie Kijów kontynuuje prace nad rozwojem i modernizacją dronów morskich. 

Podsumowując, dzisiejsze ukraińskie siły morskie stanowią wyjątkowe połączenie, które nie ma niemal żadnych odpowiedników na świecie. Głównym elementem uderzeniowym floty nie są korwety ani krążowniki, lecz właśnie rój dronów morskich różnych typów: rozpoznawczych, uderzeniowych, minujących, platform logistycznych itp. To zupełnie nowa kultura marynarki wojennej, w której na miejsce dowódcy okrętu z załogą liczącą setki osób wkracza operator, który steruje kilkoma aparatami z bezpiecznej kryjówki gdzieś na brzegu. Taki model jest nie tylko tańszy, ale także pozwala prowadzić działania wojenne bez ofiar śmiertelnych na morzu, co jest bezprecedensowe w historii marynarki wojennej. 

Ukraińska flota bezzałogowa stała się nie tylko substytutem brakujących okrętów. Stworzyła ona nową rzeczywistość z nowymi formami kontroli nad morzem. Właśnie dlatego 5 lipca Ukraina z całkowicie zasłużoną dumą będzie obchodzić Dzień Marynarki Wojennej – sił zbrojnych, które jeszcze niedawno istniały jedynie na papierze, ale z czasem całkowicie zmieniły wszystkie współczesne zasady gry w wojnie morskiej.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację