$ 44.22 € 51.28 zł 12.09
+30° Kijów +23° Warszawa +15° Waszyngton
„Zgubione” drony nad Bałtykiem: nowe wyzwanie dla NATO

„Zgubione” drony nad Bałtykiem: nowe wyzwanie dla NATO

22 maja 2026 16:20

Strategia przeniesienia wojny na terytorium wroga za pomocą ataków dronów zaczęła zmieniać układ sił w konflikcie z Rosją. Analitycy wojskowi mówią o nowej fazie wojny i porażce rosyjskiej obrony przeciwlotniczej.

Jednak nowa fala ataków powietrznych ujawniła również pewne słabe punkty tej strategii: ukraińskie drony coraz częściej zaczynają zbaczać z kursu i wlatują w przestrzeń powietrzną Estonii, Litwy i Łotwy. W krajach bałtyckich mówi się o rosyjskich prowokacjach i działaniach elektronicznych środków przeciwdziałania, ale jednocześnie wymaga się od Kijowa większej ostrożności, aby uniknąć ryzyka bezpośredniej eskalacji między NATO a Rosją. 

Niektórzy zachodni i ukraińscy eksperci podkreślają, że Rosjanie wykorzystują środki przeciwradiowe nie tylko po to, by sprowadzać drony z kursu, ale także kierować je na konkretne cele. Może to świadczyć o przygotowywaniu nowych prowokacji ze strony Rosji.

Dlaczego lotnictwo NATO zaczęło zestrzeliwać drony, które zboczyły z kursu, i jak nową taktykę Sojuszu wyjaśniają ukraińscy eksperci wojskowi — opowiada UA.News.

 

image


Incydenty z udziałem ukraińskich dronów
 

Od początku 2026 roku Ukraina zintensyfikowała ataki dalekiego zasięgu w głąb Rosji o 170%. Tylko w maju celem ataków stało się dziesięć największych rosyjskich rafinerii ropy naftowej. Celem Sił Obronnych stały się zakłady kompleksu wojskowo-przemysłowego, obiekty energetyczne i węzły transportowe nad Morzem Bałtyckim. Szczególną uwagę poświęca się portom Ust-Luga i Primorsk, które znajdują się w pobliżu granic z Estonią i Finlandią.

Ataki ukraińskich dronów znacząco zmieniły logistykę i sytuację bezpieczeństwa na tyłach Rosji. Jednocześnie pojawiły się doniesienia o incydentach z „zbłąkanymi” dronami na terytorium niektórych krajów NATO, w szczególności Łotwy, Litwy i Estonii. Drony wojskowe, które później zidentyfikowano jako ukraińskie, zbaczały z trasy i wlatywały w przestrzeń powietrzną tych państw.

Najgłośniejszy przypadek miał miejsce 19 maja 2026 r., kiedy to ukraiński dron wkroczył w przestrzeń powietrzną Estonii, po czym został zestrzelony przez myśliwiec NATO (rumuński F-16). Ukraińscy urzędnicy oficjalnie przeprosili, wyjaśniając, że drony były przeznaczone do ataku na rosyjską infrastrukturę wojskową i naftową w obwodzie leningradzkim, ale zostały sprowadzone z kursu.

Rano 20 maja w kilku wschodnich regionach Litwy oraz w Wilnie ogłoszono czerwony alarm powietrzny z powodu prawdopodobnego wtargnięcia wojskowego drona. To poważnie zakłóciło zwykły rytm życia mieszkańców. Do schronów skierowano również najwyższe kierownictwo kraju. Zwołano nadzwyczajne posiedzenie Komisji ds. Bezpieczeństwa Narodowego, po czym premier Litwy Inga Ruginienė oświadczyła, że od tej pory władze lokalne muszą zapewnić całodobowe funkcjonowanie schronów.

image


21 maja siły zbrojne Łotwy wysłały w powietrze samoloty NATO i wezwały mieszkańców regionów wschodnich do szukania schronienia w budynkach po kolejnym wtargnięciu drona z Białorusi. Jeden z poprzednich takich incydentów miał miejsce 7 maja i doprowadził do kryzysu politycznego. Wtedy na łotewskim niebie pojawiły się od razu trzy drony. Jeden z nich rozbił się o ziemię, drugi uderzył w pusty zbiornik na ropę w okolicy miasta Rezekne. Trzeci dron wleciał w przestrzeń powietrzną Łotwy i z niej wyleciał. Nie było ofiar ani rannych, ale wybuchł skandal dotyczący niewystarczającej reakcji resortu obrony. Ostatecznie, z powodu problemów z bezpieczeństwem, rząd Łotwy musiał podać się do dymisji.

Komentując te incydenty, oficjalny Kijów stwierdził, że przyczyną były rosyjskie środki walki radioelektronicznej: spoofing GPS (podszywanie się pod sygnał GPS); zakłócanie nawigacji, masowe pokrycie REB w pobliżu granic RF.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy oficjalnie przeprosiło kraje bałtyckie. Rzecznik MSZ Georgij Tichij zapewnił: „Ukraina nie wykorzystuje przestrzeni powietrznej NATO do ataków na Rosję, a drony zbaczają z kursu z powodu działań rosyjskiej walki radiowo-elektronicznej”.

image

 

Reakcja polityków
 

Przedstawiciele krajów bałtyckich oficjalnie przyznają: za incydentami stoi Moskwa. Domagają się jednak, aby Kijów był bardziej ostrożny w planowaniu tras swoich dronów. Minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna w wywiadzie dla zachodnich mediów potwierdził, że ukraińskie drony pojawiają się nad terytorium Estonii wyłącznie z powodu stosowania przez Rosję środków walki elektronicznej, które zbaczają je z kursu.

 „To konsekwencje agresywnej wojny Rosji przeciwko Ukrainie. To desperacki krok RF, mający na celu rozbicie zachodnich sojuszników i zwiększenie presji, aby zmusić nas do nakazania Ukraińcom zaprzestania ataków. Ponieważ Ukraina uderza w ich kluczowe kanały” – zauważył szef MSZ.

Według niego Estonia popiera prawo Ukrainy do atakowania celów w Rosji. Dodał, że oba kraje pozostają w stałym kontakcie w tych kwestiach, choć wezwał Kijów do większej ostrożności.

Ostre stanowisko w sprawie ukraińskich „zbłąkanych” dronów przedstawił minister obrony Polski Władysław Kosiniak-Kamysz. Podczas wizyty w Estonii stwierdził: „Ukraina musi być bardzo precyzyjna w użyciu dronów, aby uniknąć ingerencji Rosji w ich trasy lotu. Ukraina oczywiście powinna być tutaj bardziej ostrożna, aby nie dawać pretekstu do rosyjskich prowokacji”.

Szef polskiego Ministerstwa Obrony podkreślił również, że terytoria krajów bałtyckich „nie mogą być naruszane, nie mogą być narażone na zagrożenie”.

image


Oceny ekspertów
 

Te drony mogły zboczyć z kursu pod wpływem rosyjskiego systemu zakłóceń elektronicznych i w żadnym wypadku nie były skierowane przeciwko obiektom na terytorium krajów bałtyckich – podkreśla obserwator wojskowy Denys Popowicz. Komentując incydenty z ukraińskimi „zbłąkanymi” dronami, przypomina, że Rosja już wcześniej wykorzystywała drony zboczone z kursu jako element wojny hybrydowej.

„Jeśli mówimy o rosyjskich dronach, to jest to bez wątpienia element wojny hybrydowej. Nawet zboczone z kursu ukraińskie drony są już wykorzystywane przez Rosję, aby wbrew wszelkiej logice oskarżać kraje bałtyckie o to, że rzekomo udostępniły nam terytorium do wystrzeliwania dronów. Wszystko to tylko wzmacnia podejrzenia, że Rosja może przygotowywać operację hybrydową przeciwko krajom bałtyckim” – mówi Denys Popowicz.

Zestrzelenie dronów na terytorium Estonii 19 maja pokazało, że jeśli wcześniej systemy obrony przeciwlotniczej krajów bałtyckich i NATO nie reagowały na naruszenia przestrzeni powietrznej przez stronę ukraińską, to teraz obrona przeciwlotnicza NATO wykazała gotowość do neutralizowania środków rażenia niezależnie od kraju ich pochodzenia. To znaczy, czy są to drony ukraińskie, czy rosyjskie — nikogo to nie interesuje. Jeśli dochodzi do naruszenia przestrzeni powietrznej – dron jest natychmiast neutralizowany – zauważa analityk wojskowy Dmytro Sniegirow.

„Skąd ta zmiana stanowiska? Kraj NATO stanął przed problemem, że wykorzystanie przestrzeni powietrznej może stworzyć precedens, tzw. „casus belli”. To znaczy możliwość bezpośredniego ataku militarnego ze strony Federacji Rosyjskiej. Nie chodzi nawet o ograniczoną operację wojskową. Ale o atakach bronią konwencjonalną, aerodynamiczną i aerobalistyczną na terytorium krajów bałtyckich. I doskonale rozumieją te ryzyka.

W związku z tym doszło do zestrzelenia ukraińskiego drona. Kraje NATO dały jasno do zrozumienia, że nie zostaną wciągnięte jako strona trzecia w wojnę z Federacją Rosyjską. Był to sygnał skierowany zarówno do Kijowa, jak i do Moskwy.

To wyraźnie pokazuje zmianę taktyki i strategii krajów NATO. Co więcej, dzieje się to na tle wydarzeń rozgrywających się bezpośrednio w samej Federacji Rosyjskiej: uchwalenia przez Dumę Państwową ustawy o możliwości użycia sił zbrojnych kraju okupującego w celu ochrony tzw. rodaków lub obywateli Federacji Rosyjskiej, a także oświadczeń dotyczących krajów bałtyckich oraz aktywności wojskowej FR na granicach NATO.

Dotyczy to nie tyle Estonii i Łotwy, co raczej ćwiczeń wojskowych oraz przemieszczania sprzętu wojskowego i personelu w kierunku granic z Finlandią. W Moskwie ogłoszono również roszczenia terytorialne wobec Szwecji dotyczące wyspy Gotland.

Po przeanalizowaniu tego wszystkiego blok NATO podjął decyzję o uniemożliwieniu precedensu Casus Belli, aby nie pozwolić RF na realizację podobnych scenariuszy. Scenariusze te mogą zresztą zrealizować się w odniesieniu do korytarza suwalskiego. To największe zagrożenie dla bloku NATO, które oni przewidują.

Nawiasem mówiąc, retoryka Rosjan zmieniła się właśnie po spotkaniu szefów służb wywiadowczych Federacji Rosyjskiej i Republiki Białorusi. Rosja dała jasno do zrozumienia, że rozważa możliwości interwencji nie tylko przeciwko krajom bałtyckim, ale przede wszystkim przeciwko Polsce w momencie utworzenia korytarza suwalskiego.

Jeśli chodzi o stronę ukraińską. Był to wyraźny sygnał, że dalsze wykorzystywanie przestrzeni powietrznej do uderzeń na infrastrukturę portową na terytorium RF przez przestrzeń powietrzną krajów bałtyckich musi zostać znacznie skorygowane ze strony ukraińskiej podczas wytyczania tras.

W pewnym sensie może to wpłynąć na skuteczność uderzeń strony ukraińskiej na obiekty infrastrukturalne na terytorium obwodu leningradzkiego. Najbardziej interesuje nas tam rafineria w Kiriszach — jedna z największych w RF. Jest ona nie tylko największa pod względem wielkości, ale i najbardziej zmodernizowana. Odpowiednio, są to Primorsk i Ust-Luga jako miejsca transportu skroplonego gazu i produktów naftowych, co zapewnia finansowanie aktywnej fazy działań wojennych na Ukrainie.

To główne sygnały dotyczące „zgubionych” dronów. Możemy stwierdzić, że sygnały te były przeznaczone zarówno dla strony ukraińskiej, jak i rosyjskiej”.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Завантажуй наш додаток