Autor Dawn wspomniał o skutkach ataków z 11 września dla muzułmanów w USA
W USA, 25 lat po atakach z 11 września 2001 roku, autor felietonu Dawn opisał, jak wydarzenia te zmieniły poczucie bezpieczeństwa i stosunek do muzułmanów w kraju. Tego dnia zniszczono World Trade Center w Nowym Jorku, zaatakowano Pentagon, a zginęło prawie 3 tysiące osób.
Autor przebywał w Waszyngtonie, gdy redaktor amerykańskiej agencji informacyjnej, w której pracował, poinformował go o atakach. Jak wspomina, w mieście na skrzyżowaniach i przy strategicznych obiektach stały pojazdy opancerzone, a ludzie w mundurach byli wszędzie.
Podejrzenia z powodu ubioru
W pobliżu Białego Domu mężczyzna na rowerze wskazał na żonę autora, ubraną w szalwar kameez, i krzyknął, że jest terrorystką. Felietonista uważa ten epizod za wczesny przejaw nastrojów, które nasiliły się po atakach: zwykły ubiór związany z kulturą i tożsamością niektórzy zaczęli postrzegać jako oznakę czegoś groźnego.
Później autor dotarł tak blisko Pentagonu, jak było to możliwe. Nad budynkiem wciąż unosił się dym, a on rozmawiał z ludźmi, którzy widzieli uderzenie samolotu. Według niego, mimo strachu Waszyngton nie pogrążył się w chaosie: instytucje państwowe nadal działały, a mieszkańcy próbowali zrozumieć, co się stało i czego oczekiwać dalej.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Strach w codziennym życiu
Zdaniem autora po 11 września władze USA utworzyły nowe instytucje bezpieczeństwa, zaostrzyły kontrole na lotniskach i granicach, rozszerzyły zbieranie danych wywiadowczych oraz rozpoczęły wojny, które trwały dekadami. Jednocześnie prywatność coraz częściej przeciwstawiano bezpieczeństwu, a imigrację łączono z kwestiami bezpieczeństwa narodowego.
Jak zauważa felietonista, zmiany szczególnie boleśnie odczuli amerykańscy muzułmanie. Nie byli oni związani ze zbrodniami zamachowców, jednak u niektórych osób budzili podejrzenia z powodu imienia, brody, hidżabu, języka lub pochodzenia.
Autor wspomniał także podróż pociągiem z Queens do Manhattanu niedługo po atakach. Próbował ukryć się za gazetą w języku urdu, lecz uświadomił sobie, że arabski alfabet mógł wyróżnić go jako jednego z „innych”. Jego zdaniem po 11 września nawet anonimowość wielkiego miasta przestała wydawać się niezawodną ochroną, a kraj szukał granicy między wolnością a bezpieczeństwem.
Czytaj nas na Telegram i Sends