Na Bliskim Wschodzie wybuchła nowa wojna, której celem jest radykalne przeformatowanie układu sił w regionie. Głównym „beneficjentem” ma być Izrael, dla którego po ataku terrorystów z 7 października 2023 roku kwestia stabilności, a nawet przetrwania, stała się wyjątkowo paląca. Kraj musiał zmienić swoją koncepcję bezpieczeństwa narodowego, której głównym zadaniem jest dziś pozbycie się fanatycznych reżimów w regionie.
Dziennikarz UA.News rozmawiał o nowej koncepcji bezpieczeństwa narodowego z ministrem ds. odbudowy w Ministerstwie Finansów Izraela Ze’ewem Elkinem kilka miesięcy przed rozpoczęciem operacji z 28 lutego 2026 roku przeciwko reżimowi irańskiemu.
— Do dziś trwają spory o to, co dokładnie wydarzyło się w noc poprzedzającą 7 października. Ponieważ miały miejsce pewne rotacje, które zostały wtedy zauważone. Odbywały się narady, co robić, ale ostatecznie nie podjęto odpowiednich decyzji operacyjnych, a jedynie niewielkie działania, które okazały się niewystarczające do ochrony granicy. Istnieją kwestie strategiczne, które są obecnie aktywnie omawiane. Chodzi o powołanie komisji śledczej, która powinna udzielić odpowiedzi na pytania, co dzieje się z naszą koncepcją bezpieczeństwa i gdzie znajdowały się luki.
— Jaka jest obecnie koncepcja bezpieczeństwa narodowego Izraela?
— Istnieją dwa podstawowe problemy. Pierwszy — nasza koncepcja bezpieczeństwa zakłada, że Izrael broni swoich granic: jeśli wróg nas atakuje, my odpowiednio go atakujemy. Wydarzenia z 7 października pokazały jednak, że jeśli na twojej granicy znajdują się religijni fanatycy, którzy gromadzą potencjał do ataku, to nie robią tego po to, by jedynie demonstrować siłę, lecz po to, by któregoś dnia cię zaatakować — nawet jeśli z punktu widzenia naszego rozumienia ich interesów wydaje się to nielogiczne.
Ponieważ mówimy o religijnych fanatykach, nawet jeśli wydaje się, że taki atak postawi ich w trudniejszej sytuacji, w ich przypadku czynniki logiki i nielogiczności nie działają. Kierują się własną logiką, odmienną na przykład od zachodniej. Dlatego jednym z wniosków, jakie wyciągnęliśmy dla naszej koncepcji bezpieczeństwa, jest to, że nie można dopuścić do obecności fanatycznych organizacji — półpaństwowych, półterrorystycznych — na własnych granicach.
Obecnie realizujemy tę koncepcję na południu. Zastosowaliśmy ją również na północy, gdzie w ramach porozumień z rządem Libanu domagamy się utworzenia strefy zdemilitaryzowanej w północnym Libanie. Każda próba odbudowy przez Hezbollah swojej obecności wojskowej w północnym Libanie jest przez nas atakowana, ponieważ stanowi naruszenie zawartych ustaleń.
— Jaka strategia w ramach koncepcji bezpieczeństwa narodowego została wybrana wobec Syrii?
— Kiedy w Syrii doszło do przewrotu i Ahmad asz-Szaraa przejął władzę, biorąc pod uwagę, że opiera się on na oddziałach dżihadystów, które swego czasu były częścią syryjskiej odnogi Al-Kaidy, my również nie byliśmy gotowi zaakceptować ich obecności na naszej granicy na Wzgórzach Golan. Dlatego wkroczyliśmy na przygraniczne terytorium Syrii i utworzyliśmy strefę buforową, aby nie dopuścić do sytuacji, w której bojownicy Al-Kaidy znajdują się kilometr od naszych osiedli.
To jedne z podstawowych zmian w naszej koncepcji bezpieczeństwa. Podejście do fanatyków musi różnić się od podejścia do państwa prawa. Wobec fanatyków lepiej sprawdza się koncepcja: jeśli zwiększają swój potencjał, należy ich zaatakować. Tą koncepcją kierowaliśmy się przez całe dwa lata wojny, aby całkowicie zmienić sytuację geopolityczną wokół naszych granic.
— Jak w koncepcji bezpieczeństwa narodowego Izraela postrzegany jest Iran?
— Dwa lata temu Izrael był otoczony przez różne wrogie siły, finansowane i w dużej mierze koordynowane z Iranu, które tworzono jako pas ochronny dla Teheranu na wypadek ewentualnej konfrontacji między nami a nim w związku z irańskim programem nuklearnym. W Teheranie opracowywano plan mający na celu próbę zniszczenia państwa Izrael poprzez jednoczesny atak ze wszystkich tych przyczółków utworzonych wokół nas. Do tego miały dojść ataki bezpośrednio z terytorium Iranu. Zamierzano zrealizować ten plan po zgromadzeniu odpowiedniego potencjału rakietowego oraz przy jednoczesnym postępie irańskiego programu nuklearnego, który miał przynieść pierwsze rezultaty w ciągu 1,5–2 lat.
Od tego wszystko się zaczęło. Na nasze szczęście atak z 7 października 2023 roku okazał się przedwczesnym startem. Hamas podjął decyzję samodzielnie, bez uzgodnienia jej ani z Iranem, ani z Hezbollahem, licząc na to, że włączą się do działań natychmiast po ich ataku. Dzięki temu mogliśmy rozprawiać się z nimi oddzielnie na każdym froncie, zanim Iran zdążył zgromadzić odpowiedni potencjał.

Dziś znajdujemy się w innej sytuacji — Hezbollah w Libanie został rozgromiony. Nadal tam istnieje, ale jego kierownictwo wojskowe zostało zlikwidowane. Przed rozpoczęciem wojny było tam około 20 członków sztabu wojskowego. Obecnie pozostał tylko jeden, wszyscy pozostali zostali wyeliminowani. Nie wspominam już o niższym szczeblu dowodzenia — poniósł on bardzo ciężkie straty. Na tyle poważne, że gdy rozpoczął się przewrót w Syrii, Hezbollah nie był już w stanie wziąć w nim udziału.
Gdyby nie izraelskie uderzenie w Hezbollah, Baszar al-Asad nadal byłby prezydentem. Ponieważ w 2014 roku Hezbollah go uratował i mógł uratować również tym razem, lecz w tamtym momencie nie miał już sił, by ingerować w sytuację w Syrii.
Drugi moment — gdy wybuchła 12-dniowa wojna izraelsko-irańska, Teheran oczywiście zwrócił się do Hezbollahu z prośbą o zaatakowanie Izraela. Zainwestował w niego miliardy dolarów właśnie na taki wypadek. W odpowiedzi otrzymał jedynie oświadczenie, że Hezbollah jest przekonany o sile narodu i przywództwa Iranu oraz że bez wątpienia sami odniosą zwycięstwo nad Izraelem.
— Teheranowi pozostają w sojuszu jemeńscy Huti…
— Syria Asada zniknęła, a więc Iran utracił ciągłe połączenie z Libanem i Morzem Śródziemnym. Stracił sojusznika, na którego bardzo liczył. Hamas dziś nie jest już tym samym Hamasem, co przed 7 października 2023 roku. Problem jemeński z Huti, który również stworzył Iran, został rozwiązany w wyniku izraelskich ataków odwetowych. Zniszczono znaczną część rządu Huti, a nawet szefa ich sztabu generalnego. Musieli ponownie powoływać cały skład rządu. Nie wspominając o tym, że obecnie Huti praktycznie nie mają już połączenia morskiego. Najpierw odcięli nam Ejlat, więc my odpowiednio zaatakowaliśmy i zatrzymaliśmy żeglugę do portów Huti.
Oczywiście głównym problemem pozostaje Iran. Nadal dysponuje on znacznym potencjałem rakietowym, jednak tempo produkcji, które miało w krótkim czasie doprowadzić nie do kilku tysięcy, lecz do 10–20 tysięcy rakiet balistycznych, jest dziś niemożliwe, ponieważ Izrael zniszczył odpowiednią infrastrukturę. Nadal produkują rakiety balistyczne, ale w znacznie mniejszych ilościach.
Oczywiście pozostaje też irański program nuklearny, który został cofnięty o kilka lat — nie tylko z powodu częściowego zniszczenia obiektów wzbogacania uranu. Część z nich została poważnie zniszczona, inne w mniejszym stopniu, a są też obiekty położone bardzo głęboko pod ziemią, które nie ucierpiały. Obecnie Iran nie wzbogaca uranu, ale może powrócić do tego programu w bardzo krótkim czasie. Nie ma jednak już grupy roboczej, która była na zaawansowanym etapie prac nad stworzeniem ładunku wybuchowego. To jeden z niezbędnych elementów broni jądrowej. Ta grupa była około 1,5 roku od osiągnięcia rezultatu, lecz już nie istnieje.
Cała sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie w ciągu ostatnich dwóch lat zmieniła się całkowicie. Rozpoczęliśmy tę wojnę z bardzo trudnego punktu — 7 października 2023 roku. To prawdopodobnie najcięższy dzień w historii Izraela, nigdy wcześniej nie wydarzyło się nic podobnego: tak duża liczba ofiar w jednym dniu i ogólne poczucie przełamania naszej granicy. Jednak w rezultacie wokół nas upadają fanatyczne reżimy religijne.
W pierwszej części wywiadu z ministrem ds. odbudowy przy Ministerstwie Finansów Izraela Ze’ewem Elkinem przeczytają Państwo, dlaczego Ukraina nie otrzymała systemów obrony powietrznej „Żelazna Kopuła”, jak w Izraelu odnaleźli się ukraińscy uchodźcy oraz jaką pomoc otrzyma nasz kraj.
O sytuacji w Iranie przed niedawnymi protestami opowiedział czołowy ekspert Instytutu Badań nad Bezpieczeństwem Narodowym Izraela, były szef badań nad Iranem w Mossadzie, Beni Sabti.
Iryna Kowalczuk, UA.News
Materiał powstał dzięki wsparciu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Izraela oraz Ambasady Izraela w Ukrainie.