Aparaty telefoniczne zamiast łączności komórkowej: jak Krym wraca do przeszłości
W okupowanym Krymie z powodu problemów z łącznością i prądem mieszkańcy coraz częściej zmuszeni są do powrotu do dawno zapomnianych sposobów życia. W Eupatorii i Dżankoju zaczęto instalować telefony przyciskowe do wzywania służb ratunkowych, a w niektórych miastach ludzie nie mogą płacić kartami ze względu na brak stabilnego działania bankomatów.
Problemy, których władze okupacyjne nie potrafią rozwiązać, coraz mocniej wpływają na codzienne życie mieszkańców Krymu. Ludzie skarżą się na brak łączności komórkowej, przerwy w dostawie prądu oraz powrót do rozliczeń wyłącznie gotówkowych. W Eupatorii i Dżankoju na ulicach zaczęły pojawiać się telefony przyciskowe, za pomocą których można wezwać pogotowie ratunkowe lub straż pożarną. W rzeczywistości jest to powrót do praktyki, która była powszechna dziesiątki lat temu.
Mieszkanka Eupatorii, Edie, opowiedziała, że jej mały wnuk nawet nie od razu zrozumiał, co to za urządzenie. „Spacerowaliśmy z nim wczoraj, zobaczył to i się zainteresował. Opowiedziałam mu, że w moim dzieciństwie były tylko takie telefony. A on na to: o, super, tylko nie rozumiem, jak wy na nich graliście? A jak wysyłaliście wiadomości? A potem: no to co, babciu, może zamówimy pizzę?” — opowiedziała kobieta.
Jednocześnie mieszkańcy Armiańska zderzyli się z innym problemem. Po 17 dniach bez prądu ludzie otrzymali rachunki za internet i telewizję kablową, ale kwoty na rachunkach pozostały takie same jak wcześniej. Mieszkaniec Armiańska, Mychajło, opowiedział, że próbował wywalczyć przeliczenie opłat, ale spotkał się z odmową. „Jestem bez pracy już od miesiąca, żona jest na urlopie macierzyńskim z córką, ledwo starcza nam na jedzenie, a tu okazuje się, że musimy jeszcze wyłożyć półtora tysiąca za internet i kablówkę. Wyśmiewacie się z nas, czy co?”, — oburzał się mężczyzna.
Według jego słów w firmie wyjaśniono, że dopóki obowiązuje stan wyjątkowy, żadnych przeliczeń nie będzie. Kolejnym problemem dla mieszkańców północnego Krymu stała się gotówka. Nawet jeśli pieniądze znajdują się na koncie bankowym, nie oznacza to, że można z nich skorzystać. Z powodu przerw w dostawie energii elektrycznej wiele sklepów i aptek przyjmuje wyłącznie gotówkę. W Krasnoperekopsku bankomatów, które mogą pracować bez stabilnego zasilania, zostało tylko kilka, dlatego szybko kończą się w nich pieniądze. „Wieczorem rozbolał mnie ząb, poszłam do apteki po środek przeciwbólowy — a tam tylko gotówka. Bankomat obok nie działa. Pojechałam szukać. Zanim znalazłam, zużyłam 7 litrów benzyny. A jak mają żyć ludzie na wsi, gdzie najbliższy bankomat jest oddalony o 40 kilometrów?” — opowiedziała mieszkanka Krasnoperekopska, Alisa.
Mieszkańcy Krymu mówią, że coraz częściej zmuszeni są wracać do papierowych pieniędzy. Jeszcze na początku roku władze okupacyjne deklarowały, że ponad 95% transakcji bankowych na półwyspie odbywa się bezgotówkowo. Teraz aktualne statystyki nie są publikowane. Mieszkanka Kerczu, Iryna, opowiedziała, że wcześniej prawie nie używała gotówki, ale teraz sytuacja się zmieniła. „Gotówki trzymałam w portfelu, no może, do tysiąca rubli. U nas na lokalnym targowisku — warzywa z ogródka, domowy ser i jajka — tylko tam płaciłam gotówką. Teraz prawie za wszystko trzeba płacić »drewnianymi«” — powiedziała kobieta.
Według jej słów część ludzi ma problemy nawet z wypłatą własnych pieniędzy, ponieważ bankomaty działają niestabilnie. Tym samym mieszkańcy okupowanego Krymu mierzą się jednocześnie z kilkoma problemami — od braku normalnej łączności po trudności z usługami bankowymi. Pomimo zapewnień władz okupacyjnych o „rozwoju” regionu, codzienne problemy coraz bardziej zmuszają ludzi do powrotu do realiów z przeszłości. Poinformował o tym serwis Ceemat.
W nocy na 20 lipca w tymczasowo okupowanym Krymie rozległa się seria wybuchów. Po ataku bezzałogowców w pobliżu Ałuszty wybuchł pożar na podstacji elektrycznej „Prywitne”.
Przypomnijmy, w podmoskiewskim Domodiedowie po nocnym ataku bezzałogowców 20 lipca doszło do pożaru na terenie kompleksu logistycznego „Jużnyje Worota”.
Minionej doby rosyjska armia straciła kolejne 1 600 wojskowych, dwa czołgi, osiem bojowych wozów opancerzonych, 82 systemy artyleryjskie, trzy wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe oraz sześć zestawów obrony powietrznej.
Czytaj nas na Telegram i Sends