W Stanach Zjednoczonych ujawniono kolejny, jak dotąd największy, zbiór dokumentów związanych z głośną sprawą finansisty Jeffreya Epsteina. Departament Sprawiedliwości opublikował tysiące stron różnego rodzaju materiałów, zawierających dziesiątki tysięcy wzmianek o znanych osobach z całego świata.
Na listach figurantów znajdują się m.in. prezydent USA Donald Trump, były prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton, miliarderzy Elon Musk, Bill Gates i Howard Lutnick, brytyjski książę Andrzej, norweska rodzina królewska, a także wielu innych polityków, głów państw, ministrów, gwiazd i celebrytów.
W dokumentach pojawiają się również wątki dobrze znane z naszej perspektywy. W szczególności znajdują się tam wzmianki o rosji, FSB, putinie, o ukraińskich agencjach modelek, o byłym prezydencie Ukrainy Leonidzie Kuczmie, a nawet o rosyjskim polityku Władimirze Żyrinowskim oraz obecnym merze Krzywego Rogu Ołeksandrze Wiłkule.
Dla zachodnich mediów publikacja tych danych stała się sensacją numer jeden. Ponieważ dokumentów jest bardzo dużo, dziennikarze wciąż je analizują, regularnie publikując nowe i interesujące informacje. Wywołało to nową falę burzliwych debat społecznych, śledztw oraz teorii spiskowych. Te ostatnie sprowadzają się do prostej, lecz przerażającej tezy: że niemal cała światowa elita, a zwłaszcza polityczna czołówka Stanów Zjednoczonych, miała być zamieszana w siatkę pedofilską, a Epstein pełnił rolę głównego organizatora i dostawcy „towaru”. Tajemnicza śmierć samego Epsteina w więzieniu w sierpniu 2019 roku tylko wzmocniła podejrzenia o tuszowanie prawdy przez najwyższe kręgi władzy.
W Ukrainie natomiast ta głośna sprawa historyczna przyciąga stosunkowo niewiele uwagi, mimo że zawiera bezpośrednie odniesienia do naszego kraju oraz całego regionu. Kim więc był Jeffrey Epstein, czym są jego „pliki” i jaki związek mają z tym FSB, światowa elita oraz Ukraina? Tę kwestię analizował komentator polityczny UA.News Mykyta Traczuk.
„Geniusz, milioner, playboy, filantrop”: kim był Jeffrey Epstein
Jeffrey Epstein był odnoszącym sukcesy amerykańskim finansistą, który dorobił się setek milionów dolarów na Wall Street. Jednak prawdziwe źródło jego majątku od zawsze budziło wnikliwe zainteresowanie — także ze strony organów ścigania. Ostatecznie zasłynął bowiem nie swoimi osiągnięciami finansowymi czy zawodowymi, lecz niezwykle szerokim kręgiem znajomości w świecie polityki, wielkiego biznesu, nauki oraz show-biznesu.
Jego przyjęcia i imprezy odwiedzały najbardziej wpływowe osoby na świecie. Jednak za błyszczącą fasadą amerykańskiego snu, jak to często bywa, kryła się mroczna tajemnica.

Pierwsze poważne zarzuty wobec Epsteina pojawiły się już w 2005 roku, kiedy rodzice jednej z dziewcząt zgłosili policji na Florydzie, że ich nieletnia córka została uwiedziona i nakłoniona do prostytucji w domu Epsteina. Śledztwo, prowadzone wówczas zaskakująco opieszale, ujawniło cały proceder, którego istota była dość prosta.

Epstein zatrudniał nastoletnie dziewczęta (najczęściej za pośrednictwem swojej asystentki Ghislaine Maxwell, która obecnie odbywa karę więzienia), często pochodzące z rodzin patologicznych, obiecując im pieniądze za masaż, a następnie zmuszając je do czynności seksualnych z nim samym oraz jego znajomymi. Jak się wydaje, bezpośrednia przemoc fizyczna wobec ofiar nie była stosowana. W zamian wykorzystywano perswazję, pieniądze i manipulacje psychologiczne, a niekiedy także groźby i szantaż, które również stanowią formę przemocy.
W 2008 roku prokuratorom udało się doprowadzić do uznania winy Epsteina przez sąd. Finansista został oficjalnie zarejestrowany jako przestępca seksualny. Jednak dzięki zespołowi najdroższych w USA prawników oraz, jak się uważa, naciskom politycznym wywieranym poprzez sieć jego znajomości w najwyższych kręgach władzy, Jeffrey uniknął surowej kary. Zamiast kilkudziesięciu lat więzienia otrzymał zaledwie 13 miesięcy w lokalnym areszcie, przy czym odbywał karę w takich warunkach, że trudno mówić o rzeczywistym pozbawieniu wolności. Epstein w praktyce jedynie nocował w miejscu odbywania kary, mając jednocześnie możliwość niemal codziennej, swobodnej pracy w swoim biurze.
Na pewien czas sprawa przycichła, a skandaliczny finansista kontynuował życie i rozrywki w znanym sobie stylu. Prace nad jego sprawą jednak trwały dalej. Prawdziwy skandal wybuchł w 2019 roku, gdy dziennikarze opublikowali nowe materiały, a prokuratorzy federalni postawili Jeffreyowi znacznie poważniejsze zarzuty — dotyczące stworzenia ogromnej sieci wykorzystywania seksualnego nieletnich dziewcząt, które najczęściej „obsługiwały” jego oraz jego przyjaciół na prywatnej „wyspie grzechu”.
Finansista został aresztowany. Groziło mu dożywotnie więzienie w zakładzie federalnym. Sytuacji pikanterii dodawał fakt, że podczas procesu Epstein mógł ujawnić bardzo wiele informacji na temat swoich wpływowych znajomych z amerykańskiej i światowej elity.
Jednak 10 sierpnia 2019 roku 66-letni Jeffrey Edward Epstein został znaleziony martwy w swojej celi więziennej. Oficjalna wersja mówiła o samobójstwie przez powieszenie. Szereg dziwnych nieścisłości w dowodach (obrażenia kręgosłupa, strażnicy, którzy dosłownie „przespali” jego śmierć, czasowe wyłączenie kamer monitoringu i inne) dał jednak początek licznym teoriom spiskowym, sugerującym zabójstwo w celu uciszenia sprawy. Ostatecznej jasności w tej historii nie ma do dziś.

Kto pojawia się w nowych plikach: od Trumpa i putina po Kuczmę
Opublikowane dokumenty, znane pod wspólną nazwą „pliki Epsteina”, to w większości zeznania, wnioski, protokoły oraz inne materiały z cywilnego pozwu jednej z ofiar — Virginii Giuffre — przeciwko wspólniczce finansisty, Ghislaine Maxwell. Nie są to klasyczne akty oskarżenia, jednak zawierają ogromną liczbę nazwisk osób, które — według świadków — odwiedzały prywatne wyspy Epsteina (najbardziej znana to Little St. James), jego ranczo w Nowym Meksyku lub nowojorską rezydencję.
Wśród tych nazwisk znajduje się niemal cała amerykańska elita polityczna ostatnich dekad: od Billa Clintona (wymienianego często, lecz bez szczegółów dotyczących przestępstw) po Donalda Trumpa (wiadomo, że się przyjaźnili, choć prezydent USA temu zaprzecza, oraz że bywali na swoich przyjęciach). Elon Musk i Bill Gates pojawiają się w kontekście prób Epsteina pozyskania inwestycji dla swoich projektów po wyjściu z więzienia. Istnieją nawet niezweryfikowane zeznania, według których na jednym z przyjęć u Jeffreya Gates miał zdradzić żonę i zarazić się chorobą weneryczną, którą później długo leczył. Szczególna uwaga skupiona jest na księciu Andrzeju, księciu Yorku, wobec którego Virginia Giuffre wysunęła bezpośrednie oskarżenia o przemoc seksualną, co ostatecznie doprowadziło do odebrania mu tytułów królewskich oraz do postępowań sądowych.

Co ciekawe, w dokumentach pojawiają się wzmianki o dostarczaniu dziewcząt (co istotne — nie tylko dzieci czy nastolatek, lecz także w pełni dorosłych modelek) nie tylko ze Stanów Zjednoczonych, ale również z krajów Europy Wschodniej. W szczególności w zeznaniach pojawiają się nazwiska byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy oraz rosyjskiego polityka Władimira Żyrinowskiego.
Nie chodzi jednak o jakiekolwiek haniebne czy nielegalne działania wobec dzieci. Mowa raczej o tym, że Epstein miał rzekomo omawiać ze swoimi znajomymi i przyjaciółmi możliwość „pozyskiwania” dziewcząt z Ukrainy lub rosji, wykorzystując swoje kontakty. Ponadto wiadomo, że niektóre ukraińskie agencje modelek wysyłały „modelki” dla Epsteina i jego klientów.
Pojawia się także informacja, że Epstein rzekomo chciał uzyskać dostęp do wielkiego biznesu w Ukrainie — być może nawet w celu stworzenia tam jednego ze swoich „centrów przyjemności”. W nowych plikach miasto Lwów pojawia się aż 105 razy. Amerykański finansista miał rzekomo planować zakup tam nieruchomości.
Nazwisko putina pojawia się w dokumentach ponad 1000 razy. Nie ma jednak żadnych dowodów na to, że Epstein kiedykolwiek spotkał się z rosyjskim dyktatorem. Wiadomo natomiast, że wielokrotnie chciał i próbował do takiego spotkania doprowadzić. Jeden z dokumentów FBI zawiera również twierdzenie anonimowego źródła, według którego Epstein miał rzekomo zarządzać majątkiem putina.
Warto jednak podkreślić, że większość takich zeznań ma bardzo pośredni i fragmentaryczny charakter i sama w sobie nie stanowi dowodów. Mimo to wskazują one na globalną skalę sieci Epsteina oraz jego zainteresowanie regionem Europy Wschodniej — zarówno Ukrainą, jak i federacją rosyjską.
Teorie o powiązaniach ze służbami specjalnymi: od FSB po Mossad
Jednym z najczęściej omawianych, a jednocześnie najbardziej konspiracyjnych wątków tej sprawy są możliwe powiązania Jeffreya Epsteina z różnymi służbami wywiadowczymi i specjalnymi na świecie. W nowych plikach oraz w wypowiedziach ekspertów pojawiają się sugestie wskazujące na takie związki.
Najczęściej mówi się o potencjalnych kontaktach z FSB. Przypuszczenia te opierają się na kilku faktach: zdumiewającej bezkarności Epsteina przez dziesięciolecia, jego rozległych międzynarodowych kontaktach, w tym z rosją, a także podejrzeniach, że poprzez jego sieć, w której gromadziły się wpływowe osoby, mogły być prowadzone operacje werbunkowe oraz szantażowe.
Teoria zakłada, że Epstein, dysponując kompromitującymi materiałami o zachodnich elitach, mógł stanowić cenny zasób dla zagranicznych służb specjalnych, w tym również rosyjskich. Pojawiają się wzmianki o jego kontaktach z byłymi agentami KGB oraz o jego zainteresowaniu sprawami ukraińskimi, co wpisuje się w szerszy kontekst geopolityczny. Należy jednak raz jeszcze podkreślić: są to wyłącznie teorie oraz relacje pojedynczych, niekiedy anonimowych osób. Do tej pory nie istnieją bezpośrednie i niepodważalne dowody na to, że Epstein był agentem FSB lub innej służby specjalnej.
Podobne podejrzenia dotyczą rzekomych powiązań z Mossadem (m.in. poprzez edukacyjne i filantropijne projekty Epsteina w Izraelu), a także, rzecz jasna, z amerykańskimi służbami specjalnymi. Niektórzy zwolennicy teorii spiskowych uważają, że to właśnie CIA lub FBI miały chronić Epsteina, wykorzystując jego sieć do własnych celów. W końcu nielegalne preferencje seksualne Epsteina przez dziesięciolecia były „tajemnicą poliszynela”. Tajemnicza śmierć w więzieniu tylko podsyca te spekulacje.

Sprawa Epsteina: czego się spodziewać dalej
Najbardziej palące pytanie, które staje przed amerykańskim (i nie tylko) społeczeństwem po kolejnej, a zarazem największej jak dotąd publikacji dokumentów, brzmi: co dalej? Czy zostaną wszczęte nowe postępowania karne, czy winni z grona elit poniosą odpowiedzialność, jeśli ich wina zostanie udowodniona? W ostatecznym rozrachunku bowiem za nielegalną działalność Epsteina bezpośrednio ukarano tylko dwie osoby: samego Epsteina, który rzekomo popełnił samobójstwo w celi, oraz jego wspólniczkę Ghislaine Maxwell, która obecnie odbywa karę pozbawienia wolności.
Jak paradoksalnie by to nie brzmiało, najprawdopodobniej po nowych przeciekach nie wydarzy się nic o globalnym znaczeniu.
Sprawa Epsteina ciągnie się już od ponad dwóch dekad. W tym czasie było wiele śledztw, skandali i publikacji. Fakt, że Epstein był przestępcą i stworzył sieć seksualnego wykorzystywania nieletnich, jest udowodniony i nie budzi wątpliwości. Faktem jest również to, że znał się i utrzymywał relacje — nierzadko bardzo bliskie — z ogromną liczbą przedstawicieli elit z całego świata. Faktem jest też, że wielu z tych ludzi odwiedzało jego „wyspę grzechu”. I faktem jest, że w opublikowanych plikach pojawiają się setki powszechnie znanych nazwisk.
Problem polega jednak na czymś innym: de facto nie ma dowodów na udział wszystkich tych osób w przestępstwach Epsteina. Zeznania ofiar są często sprzeczne, nierzadko anonimowe, a czasami, z uwagi na upływ czasu, nie da się nawet jednoznacznie zidentyfikować konkretnych osób. Wielu z wymienianych w dokumentach pojawia się jedynie w kontekście kontaktów towarzyskich lub jako potencjalni świadkowie — i nic ponadto. Nawet jeśli ktoś był świadkiem działań niezgodnych z prawem, nie oznacza to automatycznie jego winy: przynajmniej w Stanach Zjednoczonych tak to nie funkcjonuje.
Dlatego nawet jeśli pojawią się jakieś dowody, potężne zespoły prawników, wpływy polityczne oraz chęć samej elity do zachowania status quo sprawią, że jakiekolwiek poważne procesy sądowe będą niemal niemożliwe. Sprawa księcia Andrzeja pokazała, że najłatwiejszą drogą jest pozasądowe ugodowe rozwiązanie bez przyznania się do winy. Główny sprawca, czyli sam Jeffrey Epstein, nie żyje. Jego główna wspólniczka, Ghislaine Maxwell, została skazana i odbywa karę, nie ujawniając wszystkich tajemnic, o ile w ogóle jeszcze jakieś istnieją.
Wszystko to prowadzi do wniosku, że sprawa Epsteina najprawdopodobniej nie ma realnych perspektyw sądowych. Przekształciła się ona w gigantyczny mit konspiracyjny, w którym trudno odróżnić rzeczywistość od fikcji — w symbol skorumpowania i bezkarności elit politycznych. Każda kolejna publikacja dokumentów będzie wywoływać falę oburzenia w mediach i sieciach społecznościowych, podsycając teorie spiskowe, ale raczej nie doprowadzi do poważnych postępowań ani wyroków wobec urzędujących polityków czy miliarderów.

Historia Epsteina to opowieść o lustrze, w którym społeczeństwo dostrzega mroczną stronę wielkiej władzy i wielkich pieniędzy, lecz rozproszenie tej ciemności jest niezwykle trudne nawet przy wyraźnym zapotrzebowaniu społecznym. Dla Ukrainy zaś wszystko to pozostaje jedynie osobliwym epizodem wielkiego dramatu, rozgrywającego się gdzieś na peryferiach uwagi, ponieważ ludzi, którzy cierpią z powodu ostrzałów i marzną w swoich domach, nie interesuje szczególnie to, z kim i w jaki sposób amerykańscy politycy oraz biznesmeni uprawiali seks 20–30 lat temu.