$ 44.09 € 51.52 zł 12.13
+11° Kijów +11° Warszawa +13° Waszyngton
Dlaczego znikają bilety kolejowe: Leszczenko ujawnił tajne limity „Ukrzaliznyci”

Dlaczego znikają bilety kolejowe: Leszczenko ujawnił tajne limity „Ukrzaliznyci”

28 kwietnia 2026 14:47

Wiceprzewodniczący rady nadzorczej „Ukrzaliznyci” Serhij Leszczenko został wczoraj wezwany na przesłuchanie przed Tymczasową Komisją Śledczą Rady Najwyższej. Byłemu posłowi, a obecnie również doradcy w Biurze Prezydenta, zadano szereg niewygodnych pytań dotyczących „czarnej księgowości” i korupcji w UZ oraz jego własnego wynagrodzenia.

Posiedzenie rozpoczęło się od ostrzeżeń o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Leszczenko, zachowując się pewnie, od razu określił swoją rolę: nie jest on tylko „kontrolerem”, ale „motorem zmian” i inicjatorem zaangażowania detektywów NABU w zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego kolei.

O nowych zasadach zwrotu środków

Całkowity brak biletów na popularne trasy kolejowe – to problem, który od lat nie traci na aktualności. Na pytanie członka TSK Walentyna Nalywajczenki o „korupcję związaną z biletami pasażerskimi” Leszczenko odpowiedział, że jest to raczej oszustwo ze strony odsprzedawców, z którym będą walczyć finansowo.

„To nie jest korupcja na szczeblu państwowym. Nadużycia istniały tu zawsze. Teraz będzie nowy system” – wyjaśnił Leszczenko, zapowiadając zmiany w zasadach zwrotu pieniędzy za zakupione bilety.

Według wiceprzewodniczącego rady nadzorczej, „Ukrzaliznycia” wprowadziła już bariery cyfrowe, w szczególności weryfikację za pośrednictwem aplikacji „Dii” w przypadku najbardziej deficytowych połączeń, aby wyeliminować zautomatyzowane skrypty spekulantów. Jednak główne zmiany w warunkach zwrotu biletów spodziewane są już w przyszłym miesiącu. 

„Obecnie zarząd kolei zatwierdził nowe zasady, które zaczną obowiązywać w maju. Teraz będzie obowiązywała progresywna skala zwrotu kosztów: jeśli zwrócisz bilet na 5 dni przed odjazdem, otrzymasz zwrot tylko połowy kwoty. To pozbawi spekulantów i manipulatorów pola manewru. Również od maja wprowadzane jest dynamiczne ustalanie cen w pierwszej klasie i klasie SV. Pozwoli to ograniczyć pole do nadużyć. Jeśli przeprowadzić profesjonalną dyskusję, zjawiska te nazwie się oszustwem, a nie korupcją – przynajmniej NABU się tym nie zajmuje”.

Kiedy Oleksij Honczarenko zauważył, że obywatele skarżą się na zniknięcie biletów w pierwszej minucie otwarcia sprzedaży, Leszczenko przystąpił do szczegółowego wyjaśnienia logistyki przewozów pasażerskich. Okazało się, że „puste” kasy są często konsekwencją priorytetowego traktowania długich tras:

„Istnieje priorytet dla pełnej trasy. Jeśli pociąg jedzie na trasie „Charków – Kijów – Lwów”, priorytet w sprzedaży mają bilety „Charków – Lwów”. Kontyngent na stację pośrednią „Kijów – Lwów” jest zawsze mniejszy. To logiczne, aby pociąg był zapełniony na całej trasie. Dopiero na 5 dni przed odjazdem wszystkie niesprzedane bilety z pełnej trasy są udostępniane do sprzedaży na stacjach pośrednich. Dlatego jeśli pierwszego dnia nie ma biletów, mogą one pojawić się bliżej daty wyjazdu”.

Na koniec Leszczenko przypomniał, że problem ma również wymiar fizyczny — kolejom po prostu brakuje wagonów do przewozu wszystkich chętnych, co stanowi naturalną przyczynę niedoboru:

„Mamy niedobór taboru. To obiektywny problem: wróg regularnie niszczy wagony, a inne kończą okres eksploatacji. Jednak „Ukrzaliznyca” podejmuje wszelkie środki: w tym tygodniu zostanie przekazanych sześć nowych wagonów. Dziękuję posłom, którzy zatwierdzili budżet na produkcję 100 wagonów w tym roku”.

O przywództwie politycznym w walce z korupcją 

Jaka jest rola Rady Nadzorczej w wykrywaniu schematów korupcyjnych w UZ? To pytanie wywołało naprawdę ożywioną dyskusję. Przewodniczący TSK podkreślił, że NABU i SAP regularnie informują o nowych przypadkach malwersacji w „Ukrzaliznicy” na dziesiątki i setki milionów hrywien, w szczególności w sprawach dotyczących zakupu gazu oraz produktów kablowo-przewodowych. W odpowiedzi Serhij Leszczenko stwierdził, że właśnie za jego kadencji firma przestała ukrywać nadużycia, a zaczęła je systematycznie ujawniać, angażując w kontrolę wewnętrzną specjalistów z organów antykorupcyjnych.

„Rada nadzorcza ma formalną odpowiedzialność: uchwalanie planu finansowego, nominacje kadrowe, zatwierdzanie dużych umów oraz reorganizacja oddziałów. Uważam jednak, że należy wykazać się większą inicjatywą. Zapewniamy przywództwo polityczne w kwestii walki z korupcją. W szczególności poparliśmy decyzję, aby na czele Departamentu Bezpieczeństwa Korporacyjnego stanęli byli detektywi NABU. Teraz pracują oni wewnątrz firmy, mają uprawnienia do zatwierdzania zamówień i widzą sytuację na samym początku. Postępowanie w sprawie kabli, o którym pan wspomniał, zostało wszczęte przez samą „Ukrzaliznycę” właśnie rękami tych detektywów”.

W odpowiedzi na zarzuty dotyczące tego, dlaczego Rada Nadzorcza nie zatrzymała konkretnych wątpliwych przetargów, Leszczenko wyjaśnił istniejące ograniczenia i biurokratyczne zabezpieczenia:

„Zakup kabli nie przechodził przez nas, ponieważ jego kwota była niższa od progu wymagającego zatwierdzenia przez Radę Nadzorczą. Jednak stworzyliśmy odruch nietolerancji. Wcześniej wszyscy wiedzieli o korupcji, ale nie było żadnego ruchu. Na przykład pan Dubniewicz przez lata dostarczał kolejom elementy mocujące bez przetargów. Teraz postawiono mu zarzuty, a przetargi wygrywają szwajcarskie firmy. Korupcja istnieje nawet w Skandynawii, ale wskaźnikiem oczyszczenia jest obecność dochodzeń. Jeśli są one prowadzone, oznacza to, że się oczyszczamy”.

Leszczenko dodał, że proces oczyszczania trwa nieprzerwanie, choć nie wszystkie szczegóły można ujawniać publicznie przed postawieniem zarzutów:

„W naszej firmie toczą się aktywne debaty, nie chciałbym teraz ujawniać ich na forum publicznym. Nie jesteśmy stronami postępowania, dlatego nie jesteśmy informowani o wszystkich sprawach. Na przykład była sytuacja z zakupem cystern dla polskiego operatora „UZ Cargo Polska” – tam trwa dochodzenie. Zapewniliśmy politykę zerowej tolerancji: już na pierwszym posiedzeniu w 2020 roku ujawniliśmy machinacje z gazem bez Prozorro, a w tej sprawie zapadły już realne wyroki i odszkodowania w wysokości dziesiątek milionów”.

O zbiorowej odpowiedzialności za podpis

TSK zwróciła szczególną uwagę na straty finansowe „Ukrzaliznyci”. Julia Yatsyk podała dane, że firma znalazła się w pierwszej trójce przedsiębiorstw państwowych, które najwięcej straciły na różnicach kursowych — straty sięgnęły 350 mln UAH. Posłanka wspomniała również o postępowaniach karnych dotyczących sprzeniewierzenia 4,4 mln UAH na części do wagonów. Serhij Leszczenko wyjaśnił w odpowiedzi, że Rada Nadzorcza widzi jedynie „wierzchołek góry lodowej” – transakcje na miliardy, podczas gdy mniejsze kontrakty omijają ich uwagę.

„Rada Nadzorcza zatwierdza jedynie te transakcje, których wartość przekracza 2 mld UAH. Próg ten jest określony w statucie spółki i zatwierdzony przez Radę Ministrów. Wcześniej wynosił on 1 mld, ale ze względu na zmianę kursu kwota ta została zrewidowana. Dlatego wiele umów, o których Państwo mówią, po prostu nie przechodzi przez nas ze względu na kwotę. Na przykład zakup kabli nie trafił do rady ze względu na kwotę. Nie należy mylić działalności zarządu z działalnością rady nadzorczej – tam istnieje cała struktura zakupowa, a my nie możemy znać szczegółów każdej umowy magazynu lub konkretnego zakładu bez kontekstu”.

Na pytanie, czy kierownictwo nie stosuje „dzielenia” umów, aby uniknąć kontroli Rady Nadzorczej, Leszczenko zapewnił, że kierunki strategiczne i tak pozostają pod nadzorem dzięki mechanizmowi umów ramowych:

„Uzgadniamy ramy. Na przykład w przypadku oleju napędowego lub wagonów pasażerskich – jeśli kwota przekracza 2 mld, rada to widzi i zatwierdza. Nie uzgadniamy jednak zakupu importowanej energii elektrycznej na rynku. Jeśli chodzi o różnice kursowe, to są one zapisane w umowach i trzeba zrozumieć, w jaki sposób były one zagwarantowane w konkretnych kontraktach oddziałów. Radziłbym TSK zaangażować pracowników NABU do wewnętrznego bezpieczeństwa wszystkich przedsiębiorstw państwowych – aby widzieli procesy na początku, a nie działali już po popełnieniu przestępstwa”.

Największy oddźwięk wywołało oświadczenie Leszczenki dotyczące osobistej odpowiedzialności członków rady za decyzje, które ostatecznie podpisują. Podkreślił on, że status „organu zbiorowego” nikogo nie ochroni w przypadku udowodnienia strat poniesionych przez państwo:

„Ponosi się pełną odpowiedzialność. Nie tylko doradzamy, ale zatwierdzamy decyzje podpisem. Jeśli organy ścigania udowodnią bezprawne działania, nikt nie będzie miał immunitetu. Zbiorowy charakter organu nie chroni konkretnych osób przed odpowiedzialnością. Przypomnijcie sobie Radę Miejską w Odessie – tam decyzje również były zbiorowe, a odpowiedzialność ponosili osobiście. Jeśli zostanie udowodnione zatwierdzanie umów ze świadomie zawyżonymi cenami, odpowiedzialność poniosą ci, którzy złożyli podpis”.

O obniżonych wynagrodzeniach i wolontariacie w Biurze Prezydenta

Oleksij Honczarenko nie pominął kwestii dochodów członka rady nadzorczej. W kontekście skandali kolejowych kwota ponad 180 tysięcy hrywien wydawała się dla wielu drażniąca. Jednak Leszczenko podkreślił, że jego dochody tylko spadają.

„Moje wynagrodzenie wynosi 186 tysięcy hrywien „na rękę”, po opłaceniu wszystkich podatków. Dane te znajdują się w jawnym oświadczeniu majątkowym. Chcę podkreślić, że kwota ta w ostatnim czasie tylko się zmniejszała. W 2021 roku została ona skorygowana w dół, a później na faktyczną wypłatę wpłynęło podwyższenie opłaty wojskowej oraz różnica kursowa. Ponieważ w naszej radzie jest czterech obcokrajowców, którzy otrzymują wynagrodzenie w hrywnach, sytuacja dla nich znacznie się zmieniła. Chociaż wiem, że sytuacja posłów właśnie się poprawiła – wasze wynagrodzenia wzrosły do 200 tysięcy” – zauważył Leszczenko.

Nie mniej interesująca okazała się dyskusja na temat statusu politycznego Leszczenki. Po zwolnieniu Andrieja Jermaka ze stanowiska szefa Biura Prezydenta status jego doradców znalazł się w zawieszeniu. Leszczenko wyjaśnił jednak, że pozostał w systemie, ale już w nieco innym formacie – teraz jest doradcą nie osoby, a instytucji.

„Zostałem ponownie mianowany doradcą zewnętrznym Urzędu Prezydenta jako instytucji. Co to oznacza? To regularna komunikacja na zasadach wolontariatu – bez wynagrodzenia, miejsca pracy czy książeczki pracy. Komunikuję się z niemal wszystkimi zastępcami szefa Urzędu Prezydenta i innymi doradcami: albo zwracają się do mnie po ekspertyzę, albo sam proponuję pewne inicjatywy. Mój numer telefonu jest w internecie już od 20 lat, więc każdy może do mnie zadzwonić, nie mam nic przeciwko” – podsumował.

O „taśmach Mindicha”

Pod koniec posiedzenia wspomniano o „taśmach Mindicha” i sprawie „Midas”. Leszczenko, który niegdyś sam był symbolem dziennikarstwa antykorupcyjnego, teraz komentował to jako „osoba fizyczna”, podkreślając znaczenie wyroków, a nie tylko głośnych oskarżeń.

„Obrońca stanowiska, że organy antykorupcyjne powinny być niezależne. Ale jednocześnie nie powinny być zakładnikami sytuacji, w której postępowania toczą się przez 10 lat bez wyroków. Jestem założycielem organów antykorupcyjnych, mam prawo do oceny. Jeśli chodzi o nagrania: wszelkie zapisy powinny zostać dołączone do akt postępowania, a ich ocenę powinien dokonać sąd”.

Zakończenie: „Złóż wniosek o wniosek”

Oleksij Honczarenko, podsumowując zeznania, zaproponował Serhiowi Leszczenko, aby wykorzystał swoje doświadczenie jako dziennikarza i członka rady nadzorczej, aby pomóc TSK w opracowaniu realnych zmian w ustawodawstwie antykorupcyjnym. Jednak rozmowa przeszła w format „wniosek o wniosek”.

„Prosimy każdą osobę posiadającą odpowiednią wiedzę specjalistyczną o przedstawienie swoich propozycji. Sam pan powiedział, że widzi, gdzie mogą one być przydatne. Dlatego zwracamy się do pana – proszę je przedstawić” – zauważył przewodniczący TSK Oleksij Gonczarenko.

Leszczenko, który przez całe posiedzenie podkreślał swoją otwartość, natychmiast przeniósł dialog na płaszczyznę formalną, dając do zrozumienia, że bez oficjalnego dokumentu nie będzie żadnych „porad wolontariuszy”:

„W takim razie czekam na wasze zapytanie” – odpowiedział krótko Leszczenko.

Na co Goncharenko zareagował ironicznie:

„Zastanowimy się. To nie ja osobiście decyduję – mamy komisję, która rozstrzyga to w drodze głosowania. Ale jest pan przecież posłem poprzednich kadencji, sam pan wszystko wie”.

Na tej nutce – półironicznej, półformalnej – Leszczenko opuścił salę, zachowując status quo: pozostaje w systemie, ale gotów jest odpowiadać jedynie za to, co potwierdzone jest „statutem, pieczęcią lub oficjalnym pismem”.

Przypomnijmy, że NABU i SAP skierowały do sądu akt oskarżenia przeciwko posłowi Wiktorowi Bondarowi, byłemu urzędnikowi SBU Artemowi Shylu, byłemu urzędnikowi Ukrzaliznytsi oraz jeszcze trzem osobom w sprawie przywłaszczenia środków spółki „Ukrzaliznytsia” podczas zakupu produktów kablowo-przewodowych.

Chodzi o zakrojoną na szeroką skalę machinę korupcyjną w spółce „Ukrzaliznytsia”. Ogólnie śledztwo wyróżnia trzy kluczowe epizody:

  • Machinacje z kablami: Według wersji śledczych, w 2021 roku Wiktor Bondar wraz z przedsiębiorcą Włodzimierzem Kotlarem zorganizowali dostawy produktów po zawyżonych cenach. Artem Szyło rzekomo pomógł w zawarciu umów o wartości ponad 100 mln UAH, a część zysków (około 12 mln UAH) została wypłacona na konta spółek kontrolowanych. Łączne straty „Ukrzaliznyci” w tym zakresie szacuje się na 140 mln UAH.

  • Transformatory i „białoruski ślad”: Drugi epizod dotyczy zamówień publicznych z 2022 roku. Śledztwo twierdzi, że Artem Shilo stworzył grupę, która wywalczyła zwycięstwo firmy „Uzelektro”. Pomimo tego, że jej kontrolerem był obywatel Białorusi posiadający powiązania w Rosji, Szyło zainicjował wysłanie pisma do UZ „W sprawie zagrożeń dla bezpieczeństwa państwowego”, co stało się podstawą do odrzucenia korzystniejszych ofert.W rezultacie transformatory zostały zakupione za pośrednictwem bułgarskiej „firmki-przykrywki” w Uzbekistanie i odsprzedane UZ za dwukrotnie wyższą cenę, co spowodowało straty w wysokości 94,8 mln UAH.

  • Legalizacja i elitarne nieruchomości: Trzeci epizod dotyczy „prania” ponad 159 mln UAH. Pieniądze wyprowadzano przez konta osób figurantów oraz sieć salonów kosmetycznych 365 STUDIO pod pozorem opłacania usług. Należą one do żony Shylo. Iryna Shylo rozpoczęła swoją działalność od małego salonu manicure. Po ślubie z Artemem jej firma znacznie się rozrosła. Nowe salony z nowoczesnym wyposażeniem otwierano w czasie pandemii, kiedy przedsiębiorcom trudno było prowadzić działalność. Na tę przedsiębiorczynię zarejestrowano różne samochody oraz nieruchomości warte kilka milionów dolarów amerykańskich. Później wyszło na jaw, że Iryna Shylo kupiła luksusowe metry kwadratowe w Dubaju za 4 mln dolarów. 

Czytaj nas na Telegram i Sends