$ 44.21 € 52.02 zł 12.29
+10° Kijów +14° Warszawa +11° Waszyngton

Durov poinformował, że we Francji grozi mu do 10 lat więzienia

UA NEWS 20 kwietnia 2026 14:46
Durov poinformował, że we Francji grozi mu do 10 lat więzienia

Założyciel komunikatora Telegram, Paweł Durov, poinformował, że we Francji grozi mu kilkanaście zarzutów, z których każdy przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności. Jego zdaniem francuskie władze wykorzystują sprawy karne do wywierania presji na wolność słowa i prywatność użytkowników.

Durov napisał o tym na swojej stronie w Telegramie

 

Durov wygłosił tę deklarację w kontekście decyzji Departamentu Sprawiedliwości USA o odmowie udzielenia Francji pomocy w śledztwie dotyczącym serwisu społecznościowego X Elona Muska. 

„We Francji toczy się przeciwko mnie podobne śledztwo: ponad dziesięć zarzutów, z których każdy grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Jestem dumny, że stoję ramię w ramię z Elonem Maskiem i innymi celami kampanii Macrona przeciwko prawom cyfrowym” – napisał Durov.

Francuska prokuratura twierdzi, że działa niezależnie. Według Durova prokuratorzy podlegają rządowi w kwestiach zatrudnienia, zwolnień i awansów. Podobną zależność obserwuje się również w policji, która często przekazuje sędziom śledczym raporty wprowadzające w błąd. Dlatego uważa on, że rząd sztucznie fabrykuje sprawę. 

Czy możliwe jest zablokowanie Telegrama na Ukrainie

Utrata niezależności przez dowolny komunikator budzi wątpliwości co do bezpieczeństwa jego użytkowania. Właśnie dlatego w Ukrainie pojawiają się okresowo propozycje blokowania w szczególności Telegrama, a eksperci nie są zgodni co do tego, jak ważne jest jego zachowanie. 

Obecnie eksperci są zgodni co do tego, że zablokowanie Telegrama nie jest możliwe ze względów technicznych i politycznych. Zamiast tego głównym wyzwaniem jest to, aby państwo i społeczeństwo znalazły własny sposób walki z wrogimi pułapkami, nie kopiując metod Rosji.

„Nie sądzę, aby obecnie istniało bezpośrednie zagrożenie zamknięciem Telegramu. Władze mają ludzi, którzy korzystają z Telegrama i wykorzystują go w swoich interesach. Nie widzę powodu do dyskusji. Dyskusja jest, ale zamknięcia nie będzie. Społeczeństwo ukraińskie jest zróżnicowane. Nie jest jednolite. W społeczeństwie są zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy zakazu Telegrama” – powiedział w komentarzu dla UA.News politolog Włodzimierz Fesenko.

Jednocześnie, zdaniem Fesenki, prędzej czy później Telegram przestanie być popularnym komunikatorem: „Nie trzeba wymyślać, że Telegram jest jedynym lub najszybszym źródłem informacji. Kiedyś królował Viber, dziś odchodzi w przeszłość. Tak samo z czasem odejdzie i Telegram, bez żadnych przymusowych zakazów”.

Adwokat z kancelarii „Barristers” Mykhailo Bocevar zauważa, że w społeczeństwie przez długi czas panowało przekonanie, że Telegram jest „strefą bezpieczeństwa”. Jednak obecnie prawo pozwala nie tylko nakładać grzywny na właścicieli kanałów, ale także wydawać orzeczenia sądowe o całkowitym zablokowaniu ich zasobów.

„Naruszenia w zakresie treści kwalifikują się na podstawie kilku artykułów Kodeksu o wykroczeniach administracyjnych: rozpowszechnianie nieprawdziwych plotek (art. 1731), naruszenie przepisów dotyczących danych osobowych (art. 18839), naruszenie praw do obiektów własności intelektualnej (art. 512) oraz naruszenie przepisów dotyczących informacji, reklamy i mediów (art. 2123). Jedną z najczęstszych podstaw odpowiedzialności administracyjnej jest rozpowszechnianie fałszywych plotek. „Jeśli kanał publikuje fałszywe lub poniżające informacje o osobie, może to podlegać art. 1731 Kodeksu o wykroczeniach. W praktyce sądy traktują administratorów nawet anonimowych kanałów jako publicznych rozpowszechniających informacje i mogą nakładać grzywny” komentuje ekspert.

Według adwokata, pomimo braku biura Telegramu na Ukrainie, państwo nauczyło się już ograniczać dostęp do niebezpiecznych zasobów. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest sprawa przeciwko sieci kanałów, które były nadzorowane przez rosyjskie służby specjalne. Już w lutym 2023 roku sąd zakazał w Ukrainie popularnych kanałów o nazwach „Rezydent”, „Legitymny”, „Kartel” i „Plotkara”, zobowiązując dostawców usług internetowych do zablokowania do nich dostępu. SBU udowodniła, że zasoby te prowadziły działalność wywrotową na zlecenie Rosji. 

„Nie należy zapominać również o własnych mechanizmach Telegramu. Firma regularnie reaguje na zgłoszenia dotyczące kanałów, które naruszają prawo lub stanowią zagrożenie. Jeśli chodzi o szantaż, nękanie, pornografię, fałszywe informacje lub dezinformację wojenną – administrator kanału lub treść mogą zostać usunięte. I chociaż Telegram jest prywatną firmą, w warunkach wojny coraz częściej współpracuje z oficjalnymi organami” – dodaje Mykhailo Bocevar.

Specjalista w dziedzinie telekomunikacji Oleksandr Hluschenko twierdzi, że w obecnych warunkach całkowite i szybkie, niczym polityczne oświadczenia, zablokowanie globalnego serwisu jest niemożliwe.

„W światowej praktyce istnieje kilka scenariuszy kontroli nad internetem. Pierwszy – północnokoreański. W tym przypadku sieć jest faktycznie lokalna (intranet), a dostęp do świata zewnętrznego mają tylko wybrani. Drugi – chiński. Chiny poszły drogą stworzenia własnego, izolowanego ekosystemu. Dzięki potężnym zasobom lokalnym całkowicie przyciągnęli uwagę użytkowników, a ruch zewnętrzny jest rygorystycznie filtrowany przez „wielką chińską zaporę ogniową”. Większości mieszkańców to odpowiada. Przyzwyczaili się do usług wewnętrznych i po prostu nie wiedzą, co dzieje się poza granicami kraju” – zauważa Hluszenko

Istnieje jeszcze trzeci wariant – rosyjsko-irański. Tutaj branżę zaczęto regulować nie od samego początku, ale już w trakcie jej rozwoju. Rosja poszła swoją własną drogą po tym, jak osiem lat temu nie zdołała pokonać Telegrama. Dla operatorów komórkowych wprowadzono „białe listy”. Kiedy wyłącza się mobilny internet, dostępny jest tylko ograniczony zestaw zasobów, a pozostałe po prostu nie istnieją. Dla dostawców internetowych opracowano własny rejestr nazw domen.

„Zazwyczaj, gdy wpisujesz nazwę strony, serwer DNS podaje jej adres IP. W rosyjskim rejestrze po prostu brakuje setek popularnych domen. Jeśli w Rosji spróbujesz wejść na YouTube.com bez VPN, system odpowie, że taki zasób nie istnieje” – opowiada Hluszenko.

Ogólnie uważa on, że nacisk powinien być położony nie na zakazy, ale na higienę cyfrową. Każdy powinien być świadomy zagrożeń i korzystać z podstawowych narzędzi ochrony. Są to uwierzytelnianie dwuskładnikowe i hasło w chmurze. Jest to zrozumienie działania platform cyfrowych oraz tego, którym danym można ufać, a którym nie.

To podstawowa higiena i zerowe zaufanie do świata cyfrowego, co uniemożliwia przesyłanie przez ten sam Telegram wrażliwych informacji, dokumentów, danych osobowych, sprawdzanie wszystkich podejrzanych linków lub ofert, z których większość to phishing. Te elementarne rzeczy są w stanie powstrzymać większość zagrożeń” – komentuje Oleksandr.

 

Czytaj nas na Telegram i Sends