$ 44.64 € 51.56 zł 11.88
+19° Kijów +16° Warszawa +17° Waszyngton

8 lat bez odpowiedzi: jak zamknięto sprawę śmiertelnego wypadku drogowego z udziałem detektywa z NABU

Ломенко Кристина 15 września 2026 18:30
8 lat bez odpowiedzi: jak zamknięto sprawę śmiertelnego wypadku drogowego z udziałem detektywa z NABU

Adwokat Ołeksandr Szczerbina, reprezentujący interesy rodziny zmarłej Maryny Arustamowej, zwrócił się do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w związku z zamknięciem postępowania karnego dotyczącego śmiertelnego wypadku drogowego, w którym zginęła 23-letnia dziewczyna.

Co poprzedziło to zwrócenie się

Wypadek miał miejsce 2 kwietnia 2018 roku na ulicy Wasylkowskiej w Kijowie. Samochód prowadzony przez detektywa NABU Andrieja Rusajewa potrącił 23-letnią Marinę Arustamową. Dziewczyna została hospitalizowana z ciężkimi obrażeniami, jednak 11 kwietnia zmarła w szpitalu.

Postępowanie karne wszczęto jeszcze w 2018 roku. Początkowo sprawę prowadziła Policja Narodowa, jednak w lipcu 2019 roku prokuratura w Kijowie uznała dochodzenie za nieskuteczne i przekazała sprawę do Państwowego Biura Śledczego.

Minęło jeszcze kilka lat – i w 2025 roku Państwowe Biuro Śledcze (DBR) umorzyło postępowanie, dochodząc do wniosku, że w działaniach Rusajewa nie doszło do popełnienia przestępstwa. Jednocześnie, jak twierdzi adwokat, przez wszystkie lata śledztwa detektyw z NABU nigdy nie uzyskał statusu podejrzanego i pozostawał świadkiem w sprawie śmiertelnego wypadku drogowego.

Gdzie zniknęły orzeczenia sądowe

Strona poszkodowana zaskarżyła postanowienie o umorzeniu postępowania w sądzie. Jednak w jawnych rejestrach sądowych dziennikarzom nie udało się znaleźć samych orzeczeń sądowych, o których mowa w tej historii. W szczególności nie ma możliwości zapoznania się z pełnym tekstem orzeczenia sądu pierwszej instancji, którym – według adwokata – nie uwzględniono skargi rodziny. Sam Szczerbina twierdzi, że wcześniej odpowiednie orzeczenia były dostępne, ale później zniknęły.

„Nie zobaczycie ich. Nie będę twierdził, że to sprawka detektywów z NABU, ale te orzeczenia, które były, zostały usunięte, tak to rozumiem” – powiedział adwokat. Jak twierdzi, strona poszkodowanej zaskarża obecnie orzeczenie sądu pierwszej instancji w postępowaniu apelacyjnym.

Nie jest to jedyna okoliczność, która budzi u adwokata wątpliwości co do sposobu prowadzenia i zakończenia tej sprawy. Jednym z argumentów przemawiających za umorzeniem postępowania była opinia z ekspertyzy psychologicznej z wykorzystaniem poligrafu. Przeprowadził ją ekspert, który wcześniej pracował przy sprawie zabójstwa dziennikarza Pawła Szeremeta i, jak twierdzi adwokat, został później pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

W aktach postępowania znajduje się również inna opinia biegłego sądowego – psychologa-poligrafisty – zlecona przez śledczego DBR. W opinii tej stwierdzono, że podczas odpowiednich czynności procesowych Rusajew podawał nieprawdziwe informacje, a zatem istnieją dwie sprzeczne ze sobą opinie. Którą z nich i dlaczego śledztwo przyjęło za podstawę decyzji o umorzeniu sprawy, nie da się na razie ustalić. Oleksandr Szczerbina przypuszcza, że wpływ mógł być wywierany również na sąd.

„Myślę, że wywierany jest wpływ również na sąd. To moje przypuszczenie, powiedzmy tak” – oświadczył adwokat.

Właśnie dlatego adwokat zwrócił się do prezydenta. Podkreśla jednak, że nie prosi Zełenskiego o wskazanie winnego ani o ingerowanie w przebieg postępowania. Jego żądanie polega na zwróceniu uwagi na tę sprawę i zapewnieniu, by jej okoliczności zostały należycie zbadane przez właściwe organy.

Jeden telefon z NABU

Rodzina Maryny Arustamowej przez osiem lat z pewnością chciałaby zrozumieć, dlaczego śmiertelny wypadek drogowy zakończył się nie procesem sądowym, a umorzeniem postępowania karnego oraz dlaczego osoba, która siedziała za kierownicą samochodu, który potrącił dziewczynę, przez cały ten czas pozostawała świadkiem?

Jak poinformował adwokat, Rusajew nie utrzymuje kontaktu z rodziną Maryny. Po wypadku zadzwonił tylko raz, ale nawet ten telefon był dość wymowny: kierowca nie przedstawił się rodzinie, a jedynie powiedział: „Dzwonię w imieniu NABU”.

Po takim początku trudno mówić o dalszym kontakcie jako o ludzkiej próbie utrzymania więzi z rodziną dziewczyny, która zginęła w wypadku drogowym. Według Szczerbyny w kolejnych latach nie doszło do żadnej normalnej wymiany zdań między Rusajewem a rodziną Arustamowej.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację