$ 44.27 € 51.46 zł 12.16
+19° Kijów +26° Warszawa +23° Waszyngton
Gość z przyszłości: co oznacza wizyta Tichanowskiej w Kijowie

Gość z przyszłości: co oznacza wizyta Tichanowskiej w Kijowie

26 maja 2026 17:33

W obliczu zaostrzenia stosunków z Białorusią (choć wydawałoby się, że gorzej już być nie może) oraz uporczywych doniesień o możliwej inwazji z jej terytorium, 25 maja 2026 roku do Kijowa przybyła Swiatłana Tichanowska

Jej status trudno opisać jednym słowem. Dla Zachodu, a przynajmniej dla Europy, jest ona liderką białoruskiej opozycji demokratycznej. Szereg krajów, takich jak Litwa, Niemcy czy Polska, faktycznie uznaje ją za prezydentkę na uchodźstwie. Inne natomiast, nie uznając legitymacji Aleksandra Łukaszenki, uważają Tichanowską po prostu za oficjalną przedstawicielkę Republiki Białorusi (ale nie za prezydentkę). Ten dość dziwny i niepewny status prawny przypomina nieco sytuację z Juanem Guaidó w Wenezueli, kiedy to społeczność międzynarodowa była podzielona w kwestii tego, kto jest prawdziwym przywódcą: on czy Maduro

Skąd w ogóle wzięła się ta kobieta, która rzuca wyzwanie białoruskiemu dyktatorowi? Dlaczego Ukraina zdecydowała się zaprosić ją właśnie teraz, faktycznie ignorując ostatnie „inicjatywy pokojowe” z Mińska? I co ta wizyta oznacza dla realnej polityki, a nie dla symbolicznych gestów? Obserwator polityczny UA.News Mykyta Trachuk wraz z ekspertami zgłębiał tę kwestię. 

Od gospodyni domowej do liderki protestów: kim jest Swiatłana Tichanowska 

 

Do 2020 roku Swiatłana Tichanowska była znana tylko wąskiemu gronu osób – jako żona blogera i opozycjonisty Siergieja Tichanowskiego. Urodziła się w 1982 roku, ukończyła filologię na uniwersytecie pedagogicznym, pracowała jako tłumaczka języka angielskiego i prowadziła życie zwykłej białoruskiej gospodyni domowej, zajmując się domem i wychowując dwoje dzieci.

Как выглядела 16-летняя Светлана Тихановская. Фотофакт — REFORM.news (ранее  REFORM.by)


Wszystko zmieniło się w maju 2020 roku. Wtedy jej mąż Siergiej, który planował startować w wyborach prezydenckich, został zatrzymany podczas pikiety zbierającej podpisy, a później skazany na długi wyrok. Po tym, jak białoruska Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji jego grupy inicjatywnej, Swiatłana podjęła decyzję, która na zawsze zmieniła jej los: sama złożyła dokumenty w celu rejestracji swojej kandydatury na prezydenta.

Następnie, jak to często bywa w historii, „opinie się podzieliły”. Oficjalne wyniki wyborów z sierpnia 2020 roku wykazały, oczywiście, zdecydowane zwycięstwo Aleksandra Łukaszenki. Jednak opozycjoniści, niezależni obserwatorzy i sama Tichanowska ogłosili totalne sfałszowanie wyborów, uważając, że to właśnie ona uzyskała większość głosów. Spory o dokładne liczby trwają do dziś, ale fakt pozostaje faktem: podczas tych wyborów rzeczywiście doszło do zakrojonych na szeroką skalę fałszerstw, a to właśnie Swiatłana Tichanowska stała się później główną twarzą protestów, które wstrząsnęły Białorusią.

Te wydarzenia niestety nie przyniosły żadnych rezultatów. Protest, który zjednoczył miliony Białorusinów, został brutalnie stłumiony. Rozpoczęły się masowe aresztowania i represje, tysiące ludzi otrzymało wyroki i było torturowanych w więzieniach. Pod presją okoliczności Tichanowska wyjechała na Litwę, gdzie kontynuowała swoją walkę, stając się liderką białoruskich sił demokratycznych za granicą i przewodniczącą Rady Koordynacyjnej. W 2023 roku reżim Łukaszenki skazał ją zaocznie na 15 lat pozbawienia wolności, co tylko utwierdziło ją w statusie poważnego zagrożenia dla dyktatury w Mińsku. W ten sposób była gospodyni domowa stała się symbolem oporu dla milionów ludzi.

Тихановська найближчим часом відвідає Україну — Сибіга | UA.NEWS


Dlaczego Tichanowska przyjechała do Kijowa

 

Wizyta Swiatłany Tichanowskiej w Kijowie nie była spontaniczna. Została zapowiedziana już pod koniec stycznia 2026 roku, kiedy w Wilnie odbyło się pierwsze oficjalne spotkanie Wołodymyra Zełenskiego z liderką białoruskiej opozycji. Właśnie wtedy prezydent Ukrainy zaprosił ją do odwiedzenia stolicy Ukrainy.

Program wizyty miał głęboko symboliczny charakter. Zaraz po przyjeździe pociągiem, nawet nie zatrzymując się w hotelu, Tychanowska udała się na cmentarz wojskowy na Łukianówce, aby oddać hołd pamięci Marii Zajcewej – 24-letniej białoruskiej aktywistki i ochotniczki Sił Zbrojnych Ukrainy, która zginęła na Donbasie, broniąc Ukrainy. 

„Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po przybyciu do Kijowa, była wizyta na grobie Marii Zajcewej. Symbolizuje ona nie tylko nasz opór wobec dyktatury, ale także ukraińsko-białoruską solidarność” – oświadczyła Tichanowska.

Ponadto białoruskiej gości pokazano miejsca niedawnych rosyjskich nalotów w Kijowie. Przypomnijmy, że wizyta miała miejsce zaledwie dobę po masowanym ataku rakietowo-dronowym RF w nocy z 24 na 25 maja. Po obejrzeniu zniszczeń Tichanowska ostro wypowiedziała się na swoich profilach w mediach społecznościowych.

„Każdy taki atak ujawnia prawdziwą naturę Putina. Reżim Łukaszenki ponosi za to część odpowiedzialności, ponieważ zezwolił na wykorzystanie terytorium Białorusi do agresji, do wystrzeliwania rakiet” – zaznaczyła opozycjonistka. 

W części politycznej wizyty odbyły się rozmowy z prezydentem Zełenskim, ministrem spraw zagranicznych Sybigą, kierownictwem Rady Najwyższej oraz dyplomatami UE. 

Warto zauważyć, że ogólna sytuacja, w której odbywa się ta wizyta, jest niezwykle napięta. W ostatnich tygodniach władze Ukrainy wielokrotnie ostrzegały przed ryzykiem wykorzystania terytorium Białorusi przez Rosję do ewentualnych operacji wojskowych, w szczególności do ataku na północne regiony Ukrainy. Prezydent Zełenski regularnie oświadcza, że Rosja próbuje aktywniej wciągnąć Mińsk w wojnę i że być może należy spodziewać się ataku ze strony Białorusi.

Na tym tle szczególnie wymowny wydaje się następujący aspekt. Zupełnie niedawno Aleksander Łukaszenko oświadczył, że jest otwarty na rozmowy z Zełenskim i gotów nawet przyjechać w tym celu do Kijowa. Jednak reakcja tego ostatniego była demonstracyjnie negatywna: szef MSZ Sybiga, komentując propozycję Łukaszenki, ogłosił wizytę Tichanowskiej, podkreślając, że Kijów „ma z kim rozmawiać we wszystkich kwestiach dotyczących Białorusi”.

Było to oczywiście celowe polityczne upokorzenie. Propozycja Łukaszenki nie została po prostu zignorowana – została demonstracyjnie zdeptana poprzez zaproszenie w zamian jego wroga. Aby zrozumieć skalę tego upokorzenia dla białoruskiego dyktatora, warto wyobrazić sobie hipotetyczną sytuację: załóżmy, że sam Zełenski zaproponował negocjacje, a nawet wyraził gotowość przyjazdu na Białoruś. A w odpowiedzi Łukaszenko sprowadziłby do Mińska Wiktora Janukowycza, oświadczając, że to właśnie z nim, jako z „prawowitym przywódcą Ukrainy”, będzie prowadził dialog. To mniej więcej to samo. 

W ten sposób ogólny kontekst spotkania stanowi wyraźny dowód na to, że Ukraina stawia strategicznie nie na Łukaszenkę, ale na jego bezpośrednich wrogów politycznych, licząc na demokratyczne przemiany w sąsiednim kraju i nowe pokolenie białoruskich polityków.

Світлана Тихановська прибула в Україну 25 травня - це її перший візит


Wizyta Tychanowskiej w kontekście realpolitik: symbolika kontra rzeczywistość

 

Zamiar Ukrainy jest całkowicie zrozumiały, podobnie jak przesłanie, które wysłała Łukaszence. Ogólnie rzecz biorąc, z moralnego punktu widzenia jest to słuszne: warto stawiać na demokratycznych przywódców, którzy podzielają wartości europejskie i ogólnoludzkie, a nie na autokratów, którzy są ponadto współsprawcami agresji.

Jest jednak jedno „ale”, które zamienia ten piękny gest w potencjalny problem: ciągle słyszymy o istnieniu całkiem realnej możliwości inwazji z terytorium Białorusi, o ryzyku ataku na Kijów i inne regiony, o tym, że Kreml przygotowuje kilka scenariuszy z wykorzystaniem białoruskiego przyczółka itp. Ukraina wzmacnia północne granice, przygotowuje się do obrony itp. I na tym tle prowadzi negocjacje z… Swiatłaną Tichanowską.

Ona bez wątpienia może być wspaniałą osobą, charyzmatyczną przywódczynią i ogólnie kimkolwiek, z wyjątkiem jednego: nie jest faktyczną przywódczynią Białorusi i nie podejmuje decyzji. Nie podlegają jej białoruska armia, KGB, służby specjalne, policja, straż graniczna itp. Może ona tysiąc razy zapewniać Ukrainę o przyjaźni, miłości, wsparciu i obiecywać ścisłą współpracę kiedyś w przyszłości – ale niestety Tichanowska po prostu nie ma żadnego wpływu na sytuację tu i teraz.

Decyzję o tym, czy z terytorium Białorusi będą wystrzeliwane rakiety i drony, czy wycofają się stamtąd wojska okupacyjne, czy otworzy się nowy front, podejmie osobiście Aleksander Łukaszenko. Ponieważ to on jest de facto prezydentem, który kontroluje aparat siłowy. I choć Ukraina wraz z wieloma krajami zachodnimi tego nie uznaje, rzeczywistość się przez to nie zmienia. Legitymizacja Łukaszenki może być zerowa w oczach Ukrainy i świata zachodniego, ale jego monopol na użycie siły w kraju pozostaje absolutny. W końcu jest on w pełni uznawany przez USA, Chiny, Rosję i większość krajów Globalnego Południa.

W obecnej sytuacji należy utrzymywać kontakty z Tichanowską i jej zespołem „na zapas”. Na pewno nie będzie to zbędne – bo kto wie, jak sytuacja się rozwinie w przyszłości? Kiedy reżim Łukaszenki dobiegnie końca – a stanie się to prędzej czy później – Ukraina będzie miała nawiązane relacje z tymi, którzy być może go zastąpią. W tym kontekście Tichanowską można uznać za swego rodzaju „gościa z przyszłości”, z przyszłej Białorusi – otwartej, nieagresywnej, demokratycznej i przyjaznej Ukrainie oraz Europie. 

Ale w perspektywie krótkoterminowej, a tym bardziej jeśli zagrożenie inwazją rzeczywiście istnieje, czy nie warto byłoby porozmawiać również z tym, kto faktycznie kieruje państwem potencjalnie zagrażającym nam? W realnej polityce czasami trzeba prowadzić dialog nawet z tymi, których się pogardza i nienawidzi – po prostu dlatego, że to właśnie oni trzymają klucze do wojny i pokoju. Historia, niestety, zna mnóstwo takich przykładów.

Перемога України відкриє Білорусі шлях до свободи, заявила Тихановська у  Києві | UA.NEWS


Opinie ekspertów 

 

Politolog, dyrektor Instytutu Polityki Światowej Jewgienij Magda przypomina: wizyta Swiatłany Tichanowskiej na Ukrainie była omawiana od dłuższego czasu. Jeszcze pod koniec stycznia Wołodymyr Zełenski spotkał się z nią w Wilnie i już wtedy zaprosił ją do Kijowa. I oto po czterech miesiącach Tichanowska w końcu przyjechała. 

„To, że ta wizyta jest z pewnością elementem irytacji dla Łukaszenki, wynika w rzeczywistości z jego własnych cech psychologicznych. Ponieważ w ogóle nie akceptuje on kobiet w polityce i nie akceptuje Tichanowskiej, to znany fakt. Ale on tak samo nie akceptuje, powiedzmy, i Łatuszki, który przyjechał razem ze Swiatłaną Tichanowską do Kijowa. To znaczy, nikt nie będzie się w tych kwestiach kierował ani oglądał na Łukaszenkę, uwierzcie mi, to absolutnie jednoznaczna i jasna sprawa… Polityka to zawsze sztuka możliwego. I niezależnie od tego, jakie cele przyświecały nam w dążeniu do przyjęcia w Kijowie Swiatłany Tichanowskiej, musimy zrozumieć, że dla niej ta wizyta jest bardzo ważna. A dla Ukrainy – cóż, trzeba pokazać, jeśli tak to można nazwać, rozmach gry politycznej. Że mamy o czym rozmawiać z białoruskimi siłami demokratycznymi i szukać wśród nich dla siebie wiarygodnych sojuszników. Wydaje mi się to dość oczywiste” – zauważył Jewhen Magda.  

Politolog, dyrektor centrum „Trzeci Sektor” Andrij Zolotariow jest przekonany: sytuacja z wizytą Tichanowskiej to rzeczywiście trollowanie Łukaszenki. Jednak rozsądność takiej polityki pozostaje pod znakiem zapytania. 

„Rozumiemy przecież, że lata spędzone w klubie wesołych i pomysłowych nie poszły na marne. Widzimy więc swego rodzaju „konkurs kapitanów” z docinkami i trollowaniem w stosunku do Łukaszenki. Tichanowska – samozwańcza liderka opozycji, bo początkowo za głównego konkurenta Łukaszenki w 2020 roku uważano Babariko, szefa białoruskiego oddziału „Gazprombanku”, na którego stawiał Kreml. Ale Łukaszenko szybko wsadził go do więzienia. Potem przyszła kolej na męża Tichanowskiej. W czasie, gdy jej mąż przebywał w więzieniu, ona objęła rolę liderki opozycji. Ponieważ jest ona raczej przeznaczona do tej roli, trudno mówić o jakichkolwiek perspektywach wyborczych w kontekście rywalizacji – jeśli kiedykolwiek w Białorusi odbędą się naprawdę konkurencyjne wybory – Tichanowska najprawdopodobniej przegra. 

Trzeba stawiać na pewniaków. A Tichanowska to zupełnie inna para kaloszy. I jeśli chcemy mieć normalne stosunki, to jednak trzeba usiąść i się dogadać. Choćby z tego powodu, że mamy tysiąc kilometrów wspólnej granicy z Białorusią, a rezerwy są bardzo potrzebne na Donbasie, w Zaporoszu i tak dalej. Napięcie na granicy z Białorusią doprowadzi do tego, że 3-4 brygady pojadą tam na wsparcie. Ten racjonalny czynnik uważam za główny… Niezależnie od tego, jaki jest Łukaszenko, utrzymywanie normalnych stosunków (na tyle, na ile to możliwe) to polityka zdrowego rozsądku. A Tichanowska przyjechała na jeden dzień, wygłosiła przemówienie i pojechała dalej. Pamiętacie, w Wenezueli był taki Juan Guaidó, którego również ogłoszono zwycięzcą wyborów i liderem opozycji, ale teraz gdzieś zniknął. I nawet po tym, jak Amerykanie porwali Maduro, nie pojawił się na arenie politycznej, tam są zupełnie inne postacie. Właśnie taka przyszłość najprawdopodobniej czeka również Tichanowską” — stwierdził Andrij Zolotariow. 

 Тихановська у Києві прокоментувала інформацію про зростання загроз із  боку Білорусі «Ми повинні розуміти, що поки Лукашенко залишається у  Білорусі, він служить в інтересах Путіна, і в будь-який момент, коли це


Podsumowując, wizyta Swiatłany Tichanowskiej w Kijowie to bezprecedensowy krok, który przenosi stosunki między Ukrainą a białoruskimi siłami demokratycznymi na zupełnie nowy poziom. To odważny gest polityczny, który jasno określa wybór wartości Ukrainy. Inspiruje on Białorusinów walczących o wolność i pokazuje, że Kijów widzi przyszłość tego kraju bez dyktatora u władzy, który rządzi nieprzerwanie już czwartą dekadę (!) z rzędu. 

Jednak między pięknymi symbolicznymi gestami a realną polityką często leży przepaść. A główne pytanie, które wisi w powietrzu po tej wizycie, brzmi: co konkretnie pożytecznego może zrobić dla Ukrainy Tichanowska tu i teraz, w jaki sposób może pomóc w obliczu potencjalnej wojny z jej ojczyzną? Odpowiedź pozostaje otwarta. 

Czytaj nas na Telegram i Sends

Завантажуй наш додаток