$ 44.53 € 51.64 zł 11.94
+13° Kijów +11° Warszawa +20° Waszyngton

Manipulacje, fałszywe informacje i „szkodliwe” wnioski: dlaczego sąd w Pechersku zmusił służby bezpieczeństwa do zbadania działalności fałszywej dziennikarki Liubowi Velichko

Ломенко Кристина 07 września 2026 13:06
Manipulacje, fałszywe informacje i „szkodliwe” wnioski: dlaczego sąd w Pechersku zmusił służby bezpieczeństwa do zbadania działalności fałszywej dziennikarki Liubowi Velichko

Sądy rejonowe Pecherski i Solomianski w Kijowie zobowiązały organy ścigania do wpisania informacji do Jednolitego Rejestru Postępowań Przedprocesowych (JRP) oraz do wszczęcia czynności śledczych w sprawie działań dziennikarki serwisu „Teksty” Liubow Wieliczko.

Świadczą o tym odpowiednie postanowienia sądowe wydane w wyniku rozpatrzenia skarg dotyczących bezczynności organów ścigania:

  • Postanowienie Sądu Rejonowego w Pechersku z dnia 26.02.2026 r. (sprawa nr 757/9968/26-k) – dotyczące Biura Prokuratora Generalnego.
  • Postanowienie Sądu Rejonowego w Pechersku z dnia 02.03.2026 r. (sprawa nr 757/9967/26-k) – w sprawie prokuratury miejskiej w Kijowie.
  • Postanowienie Sądu Rejonowego w Pechersku z dnia 2 marca 2026 r. (sprawa nr 757/9966/26-k) – w sprawie Terytorialnego Zarządu Państwowej Służby Śledczej w Kijowie.

Kontekst: „śledztwo dziennikarskie” czy nacisk na obywateli

Powodem procesów sądowych i sporów stało się prawdopodobnie publiczne oświadczenie przedsiębiorcy, publicysty i działacza społecznego Władysława Smirnowa. Oskarżył on Liubow Wieliczko o przekształcenie działalności medialnej w narzędzie nieformalnego nadzoru policyjnego i presji ideologicznej.

W swoim poście na Facebooku Smirnow podzielił się spostrzeżeniem, że Wieliczko zwróciła się do niego w prywatnych wiadomościach z pytaniem o jego publiczne wpisy, od razu formułując oskarżenie:

„Witam. Natknęłam się na pański profil, przejrzałam pańskie treści i mam pytanie jako dziennikarka. Co motywuje pana do tak regularnego rozpowszechniania treści antymobilizacyjnych?”.

Władysław Smirnow podkreślił, że takie pytanie, jeszcze przed uzyskaniem jakichkolwiek odpowiedzi, stanowi gotowy „wyrok” i odwraca standardową logikę dziennikarstwa z „fakt – pytanie – wniosek” na „wniosek — dobór słów do artykułu”. Jego zdaniem takie pytania mają na celu zmuszenie osoby do usprawiedliwiania się za krytykę władz i faktyczne poddanie jej wypowiedzi pod artykuły karne 114-1 lub 109 Kodeksu Karnego Ukrainy.

Osobno ekspert zwrócił uwagę na współpracę Wieliczko z Instytutem Badań nad Wojną Cybernetyczną (ICWR), w którym pracuje ona pod kierownictwem generała policji, stawiając pytanie o granicę między analizą a gromadzeniem danych o obywatelach w interesie służb specjalnych. Publicysta zwrócił również uwagę na formalne podejście do wniosków: w przesłanym mu dokumencie Wieliczko prosiła o udzielenie odpowiedzi w terminie niemożliwym do dotrzymania — „do 31 września włącznie”.

Zamiast odpowiedzi na zarzuty Smirnow zaproponował Wieliczko zbadanie rzeczywistych problemów sektora obronnego – malwersacji środków w kompleksie wojskowo-przemysłowym i Ministerstwie Obrony, funkcjonowania instytucji państwowych oraz działalności urzędników.

Publiczna obrona Wieliczko

W odpowiedzi na upublicznienie korespondencji Liubow Wieliczko oraz organizacja pozarządowa „Kobiety w mediach” natychmiast zgłosiły nękanie i presję ze strony blogerów Władysława Smirnowa i Antona Gury. W organizacji społecznej działania te zakwalifikowano jako przemoc internetową o podłożu płciowym, polegającą na stosowaniu seksistowskich obelg i próbach dyskredytacji. Według danych organizacji społecznej z podobną presją w swojej pracy boryka się aż 81% ukraińskich dziennikarek.

Jednak przeciwnicy dziennikarki podkreślają, że za tymi oświadczeniami o „wojnach medialnych” kryje się próba odwrócenia uwagi od tuszowania informacji o zakrojonych na szeroką skalę schematach korupcyjnych.

 

image
image
image
image
image

Reakcja Smirnowa na zarzuty: „Tarcza płciowa służąca do ukrycia nieprofesjonalizmu”

Komentując raport organizacji pozarządowej „Kobiety w mediach”, w którym jego artykuły analityczne zostały zakwalifikowane jako przemoc internetowa o podłożu płciowym, seksizm i mizoginia, Władysław Smirnow stwierdził, że mamy do czynienia z kolejną manipulacją ze strony dziennikarki i jej obrońców.

Według Smirnowa, nie mając możliwości udzielenia zgodnej z prawem odpowiedzi na pytania dotyczące zleceniodawców gromadzenia danych oraz celu wykorzystania jego danych osobowych, Wieliczko postanowiła „schronić się za tarczą płciową”:

„Nie mając żadnych argumentów w ramach prawa i zdając sobie sprawę ze swojej porażki merytorycznej, Liubow Wieliczko postanowiła schronić się za »tarczą płciową«. Wykorzystała profilową platformę organizacji społecznej „Kobiety w mediach” i opublikowała tam cały raport, w którym mój artykuł analityczny został wykorzystany do oskarżeń o seksizm, mizoginię i prześladowanie ze względu na płeć. To wszystko jest niezwykle cyniczne. Kiedy „niezależni śledczy” nie są w stanie odpowiedzieć na uzasadnione pytania obywatela, natychmiast przybierają wygodny status ofiary. Ta organizacja i autorka wzięły obraźliwe komentarze osób zupełnie postronnych spod mojego wpisu i sztucznie przypisały je mnie” — zaznaczył Smirnow.

image

Publicysta podkreślił, że celem takich publikacji jest „dewaluacja rzeczywistego problemu praw kobiet” oraz przekształcenie uzasadnionej krytyki politycznej w fikcyjną przemoc na tle płciowym, aby sprowokować zablokowanie jego strony na podstawie skarg.

Smirnow podkreślił również sprzeczność wniosków zawartych w samym raporcie organizacji pozarządowej „Kobiety w mediach”:

„Najbardziej komiczne w tej historii jest to, że w ostatnim akapicie redaktorzy wydawnictwa oficjalnie przyznają: krytyka podejścia dziennikarskiego pozbawionego komponentu płciowego jest dyskusją zawodową i polityczną. Oznacza to, że sami eksperci potwierdzili, iż w moich słowach nie było ani śladu seksizmu. To nie jest dziennikarstwo, to intelektualna degradacja, oszustwo informacyjne i haniebne wykorzystywanie tematyki praw człowieka w celu ukrycia własnych manipulacji wobec prawa” – podsumował działacz społeczny, dodając, że działania Wieliczki mogą stanowić realizację zleconego materiału mającego na celu podważenie reputacji.

Kontekst dochodzeń: machinacje „Spetstekhnoeksportu”

Przeciwnicy Wieliczko wskazują, że wysuwając zarzuty wobec blogerów za krytykę mobilizacji, pomija ona na szeroką skalę nadużycia w sektorze obronnym. W szczególności chodzi o działalność byłego dyrektora przedsiębiorstwa państwowego „Spetstekhnoeksport” Pawła Barbuła:

  • Wyprowadzanie środków do fikcyjnych firm: w latach 2015–2016 ponad 80 mln hrywien środków państwowych zostało przekazanych spółce „SPEC PROM MECHANIZACJA” za dostawę sprzętu, którego istnienie nie zostało potwierdzone. W sumie w schemacie figuruje około dwudziestu firm-przykrywek.
  • Pośredniczące „firmy-przykrywki”: w ramach umowy z czeską spółką „Vakur s.r.o.” z przedsiębiorstw państwowych („Artem”, „Aviakon”, „Spetstekhnoeksport”) wyprowadzono 3,78 mln euro (ponad 107 mln hrywien) za rzekomo świadczone usługi związane z obsługą kontraktów.
  • Zakłócenia w dostawach dla Sił Zbrojnych Ukrainy: kontrole podatkowe wykazały niewykonanie szeregu umów handlu zagranicznego o wartości setek milionów hrywien, co doprowadziło do nałożenia kar na państwo oraz opóźnień w zaopatrzeniu armii.

Z czego znana jest Liubow Wieliczko

Zarzuty dotyczące metod pracy i wiarygodności publikacji Liubow Wieliczko pojawiają się nie po raz pierwszy. Dziennikarka wielokrotnie znajdowała się w centrum skandali, które wynikały głównie z jej nadmiernego przywiązania do fałszywych informacji, które prawdopodobnie pojawiały się w ten sposób: „sama wymyśliła – pierwsza napisała”.

  • Rok 2020: korespondentka była krytykowana za rozpowszechnianie kontrowersyjnych materiałów dotyczących tak zwanej „operacji specjalnej Wagnera”.
  • Oświadczenia o „40 mln dolarów dla Jermaka”: Weličko opublikowała artykuł o rzekomym otrzymaniu przez szefa Biura Prezydenta Andrieja Jermaka 40 mln dolarów od Federacji Rosyjskiej za pomoc w przekazaniu Władimira Cemacha. W Biurze Prezydenta informację tę oficjalnie uznano za fałszywą.
  • Pozwy sądowe związane z rynkiem gier hazardowych: jej artykuł o ukraińskich kasynach internetowych wywołał falę pozwów o ochronę reputacji biznesowej ze strony firm i instytucji finansowych wymienionych w artykule, w szczególności IBOX Bank i „Alta Capital”.

Obecnie status procesowy oraz ocenę prawną działań wszystkich stron konfliktu ustalą organy śledcze w ramach postępowań karnych wszczętych na podstawie postanowień sądowych.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację