$ 43.28 € 50.96 zł 12.06
-2° Kijów +3° Warszawa +11° Waszyngton
Najtrudniejsza zima w historii Ukrainy: retrospektywa i lekcje na przyszłość

Najtrudniejsza zima w historii Ukrainy: retrospektywa i lekcje na przyszłość

26 lutego 2026 17:29

Już za dwa dni kalendarzowa zima oficjalnie się zakończy. Za nami trzy miesiące, które bez przesady przejdą do historii Ukrainy jako — jak dotąd — najcięższa próba w całym okresie pełnoskalowej wojny.

Kraj przetrwał i można powiedzieć, że ma już za sobą najtrudniejszy etap sezonu grzewczego 2025–2026. Przetrwał jednak dosłownie na granicy wytrzymałości, siłą woli, kosztem niewiarygodnych, nadludzkich wysiłków energetyków, brygad remontowych, ratowników i zwykłych ludzi. Przetrwać mroźną zimę w takich nieludzkich warunkach — tego nie życzy się nikomu.

Ta zima stała się bezprecedensowym testem wytrzymałości nie tylko dla systemu energetycznego, lecz także dla ludzkiej odporności. Niestety wielu nie wytrzymało: od elektrowni i elektrociepłowni po kaloryfery w mieszkaniach obywateli. Zdarzały się również przypadki, gdy ludzie zamarzali na śmierć we własnych domach — niestety, takie tragedie miały miejsce.

Teraz, patrząc wstecz, możemy zobaczyć pełny obraz tego, przez co przyszło nam przejść. Jak to wyglądało i jak rząd Ukrainy powinien przygotować się do nowej zimy 2026–2027? Publicysta polityczny UA.News Mykyta Traczuk wspólnie z ekspertami przeanalizował tę kwestię.

Lodowe uderzenie: mrozy niespotykane od lat
 

Warunki pogodowe zimy 2025–2026 okazały się anormalnie surowe jak na Ukrainę, która w ostatnich latach przyzwyczaiła się do stosunkowo łagodnych zim. Siarczyste mrozy przyszły wcześnie: już pod koniec ubiegłego roku słupki rtęci zaczęły systematycznie spadać, a w styczniu kraj znalazł się w prawdziwym lodowym uścisku, który trwał tygodniami bez typowych dla zimy odwilży. Szczególnie trudny był okres od połowy stycznia do końca lutego, kiedy w wielu regionach temperatury spadały do rekordowo niskich poziomów.

Na przykład w Kijowie mróz sięgał -25 stopni i taka temperatura utrzymywała się nie dzień czy dwa, ani nawet tydzień, lecz przez dłuższy czas, co powodowało ogromne obciążenie systemów podtrzymania życia. Oczywiście wróg pospieszył, by to wykorzystać.

Tak więc w nocy z 2 na 3 lutego, gdy rosja przeprowadziła jeden z najpotężniejszych ataków na stołeczną infrastrukturę energetyczną, w mieście panowała temperatura -25°C. rosja cynicznie wybrała moment ataku, rozumiejąc, że konsekwencje będą najbardziej tragiczne właśnie przy takiej pogodzie. Synoptycy później potwierdzili: była to jedna z najzimniejszych zim w ostatnich latach, a połączenie ekstremalnych mrozów z energetycznym terrorem uczyniło ją naprawdę śmiertelnie niebezpieczną.

Морози в Україні та Європі – причини арктичного холоду — Світ


Energetyczny terror: kronika systemowego niszczenia
 

Rosyjska strategia tej zimy była czytelna nawet dla osób niezwiązanych z poważnymi analizami wojskowo-politycznymi. Cel był prosty: zniszczyć lub uszkodzić jak najwięcej obiektów wytwarzania i przesyłu energii elektrycznej, aby Ukraińcy znaleźli się na mrozie bez światła, ciepła i wody. I tę strategię wróg realizował z niespotykaną wcześniej intensywnością — oraz, niestety, skutecznością.

Tylko w trakcie sezonu grzewczego rosja przeprowadziła ponad kilkanaście zmasowanych ataków rakietowo-dronowych na infrastrukturę energetyczną. Niekiedy potężne uderzenia następowały kilka razy w tygodniu, podczas gdy wcześniej między nimi mogły upłynąć 2–4 tygodnie względnego spokoju. Było to więcej niż w jakąkolwiek poprzednią zimę.

Росія відновила обстріли енергетики після нетривалої паузи (ОНОВЛЕНО)


Zmasowane uderzenia były wymierzone w cały kraj, lecz przede wszystkim w centrum, wschód i południe. Wróg nie atakował chaotycznie, lecz celowo, wykorzystując szczegółowe dane wywiadowcze do rażenia najważniejszych obiektów i węzłów. 7 lutego pod ostrzałem znalazły się stacje transformatorowe oraz linie napowietrzne 750 kV i 330 kV — czyli fundament ukraińskiej sieci energetycznej. Doprowadziło to m.in. do zatrzymania wszystkich elektrowni jądrowych. Tego samego dnia ucierpiały również elektrownia cieplna w Bursztynie w obwodzie iwanofrankiwskim oraz elektrownia w Dobrotworze w obwodzie lwowskim. Następnego dnia zaatakowano obiekty „Naftohazu” w obwodzie połtawskim — według danych spółki była to już 19. (!) od początku roku próba uderzenia w jej infrastrukturę.

9 lutego rosja wystrzeliła setki dronów oraz kilkanaście rakiet „Iskander”. Tego samego dnia uderzony został gazociąg w obwodzie odeskim, a stacja transformatorowa w Nowowołyńsku na Wołyniu — 80 kilometrów od granicy z Polską — w wyniku ataku pozostawiła bez prądu ponad 80 tysięcy mieszkańców. Podobny atak miał miejsce 12 lutego: wówczas przede wszystkim ucierpiał Kijów, ale uderzenia dotknęły także inne regiony.

Styczeń natomiast stał się miesiącem nieustannego terroru, przede wszystkim wobec stolicy. W nocy z 8 na 9 stycznia zmasowany atak na infrastrukturę energetyczną Kijowa i obwodu doprowadził do odcięcia ciepła i energii elektrycznej w wielu dzielnicach, uszkadzając elektrociepłownie, stacje transformatorowe i linie wysokiego napięcia. Ponad 6000 budynków mieszkalnych zostało wtedy bez ogrzewania. Już 13–15 stycznia nowa fala ataków spowodowała odłączenie prądu u ponad 70% odbiorców w Kijowie, co zmusiło prezydenta do ogłoszenia stanu nadzwyczajnego w sektorze energetycznym. Nie były to zwykłe uderzenia w infrastrukturę, lecz konkretna próba złamania kraju poprzez zimno i ciemność.

Podobna sytuacja rozwinęła się w Odessie. Obecnie sytuacja jest tam bardzo trudna: miejscami mieszkańcy siedzą bez światła i ogrzewania po kilka tygodni (!), a terminów przywrócenia podstawowych usług nie podaje się, ponieważ rosja zniszczyła wszystkie stacje transformatorowe, a ich szybka wymiana nie jest możliwa — brakuje materiałów.

Jednak ogólnie najtrudniejsza sytuacja (biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców i skalę zniszczeń) tej zimy panowała właśnie w stolicy. 9 lutego prezydent Zełenski otwarcie stwierdził: w Kijowie sytuacja jest najcięższa w kraju. Przyczyną były dwa katastrofalne uderzenia w kluczowe elektrociepłownie miasta.

Trojeszczyna — jeden z największych blokowisk w Europie — znalazła się w krytycznej sytuacji po tym, jak wróg niemal całkowicie zniszczył elektrociepłownię TEC-6. Setki tysięcy ludzi w najostrzejsze mrozy zostały bez ciepła i prądu w swoich domach. Jeszcze gorzej zrobiło się, gdy rosjanie doszczętnie zniszczyli elektrociepłownię Darnycka TEC-4. Stacja ta zapewniała ogrzewanie do 500 tysięcy mieszkańców Kijowa w dwóch dzielnicach; jej szybka naprawa nie jest możliwa.

Троєщина, зима і люди: фоторепортаж з Пунктів незламності - Вечірній Київ


Sytuacja w Kijowie stała się tak krytyczna, że po raz pierwszy w historii Ukrainy Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych masowo rozstawiła mobilne punkty ogrzewania z piecykami bezpośrednio na ulicach miasta. Wyglądało to jak scena z postapokaliptycznego filmu: pośród ośnieżonych podwórek, na tle ciemnych i zimnych radzieckich „panelaków”, pojawiły się namioty, w których ludzie mogli się ogrzać, napić gorącej herbaty, ogrzać dzieci i starszych rodziców.

Ogólnie rzecz biorąc, zarówno Kijów, jak i wiele innych miast Ukrainy tej zimy przypominały obóz wojskowy, gdzie codziennością stało się zwykłe przetrwanie. Energetycy z całego kraju pracowali całą dobę, próbując przywrócić choć część zniszczonej infrastruktury, i za tę tytaniczną pracę wdzięczny jest im cały kraj. Jednak o pełnej odbudowie i powrocie do normalnego życia na razie, niestety, nie ma nawet mowy — skala zniszczeń jest zbyt ogromna.

Обстріли енергетики: Без світла 6 областей України | Цензор.НЕТ


Jak Ukraina przygotowuje się do następnej zimy: opinie ekspertów
 

Ekspert ds. energetyki, przewodniczący Związku Konsumentów Usług Komunalnych Ołeh Popenko zauważa: na papierze przygotowania do kolejnej zimy w Ukrainie już trwają. Coś się robi, pojawiają się głośne oświadczenia — to wszystko ma miejsce. Ale jak wygląda to w rzeczywistości, bardzo trudno powiedzieć.

„Bo jak pokazuje praktyka — mam na myśli praktykę ostatnich lat — w rzeczywistości takiej prawdziwej przygotowawczej pracy nie ma. To w większości zwykłe mydlenie oczu. Przypomnijmy sobie ostatnie lata. Każdego roku mówiono nam o pełnej gotowości do sezonu grzewczego. Raz 99%, raz 80%. Ale to kompletna bzdura. Nie może być mowy o takiej gotowości, gdy rezerwowe źródła zasilania nie są zainstalowane w większości wodociągów i obiektów ciepłowniczych. Ponad połowa agregatów gazowo-tłokowych, które Amerykanie przekazali jeszcze w 2023 (!) roku, do dziś nie jest podłączona ani zainstalowana! O jakim przygotowaniu do sezonu grzewczego mówimy, skoro nie wymieniono tysięcy kilometrów sieci ciepłowniczych i nawet nie ma tego w planach. Moim zdaniem różnica między deklaracjami a realną pracą jest kolosalna” — uważa Ołeh Popenko.

Deputowany Rady Najwyższej, zastępca przewodniczącego parlamentarnej komisji ds. energetyki i usług komunalnych Ołeksij Kuczerenko podkreśla: w Ukrainie system zarządzania energetyką na poziomie państwowym jest zorganizowany całkowicie niewłaściwie. Sam poseł ma ogromne zastrzeżenia wobec rządu.

„Wszystkie te sztaby jedynie imitowały realną pracę. Nie zastąpiły budowy rzeczywistego systemu zarządzania. W czasie wojny to jeszcze większe wyzwanie. Wszystko sprowadzało się do pustych i mało efektywnych narad. Nie przyjęto zmian ustawowych, które przestawiłyby energetykę na tryb wojenny. Mamy cztery lata wojny, a energetyka wciąż funkcjonuje według przepisów czasu pokoju. Dlatego panuje taki bałagan i chaos. W sensie legislacyjnym i normatywnym nic się nie zmieniło.

Kilka tygodni temu rząd, na polecenie prezydenta, rozdał zadania wszystkim regionom: opracować swoje zapotrzebowania — jakie środki i zasoby są potrzebne, by maksymalnie wzmocnić system podtrzymania życia na przyszły rok. Miasta zaczęły coś przygotowywać według własnego uznania. Nie ma projektów systemowych. Teraz przesyłają do centrum wszystkie swoje oczekiwania i z niepokojem czekają, czy nie dostaną polecenia, by realizować to wszystko na własny koszt. Ale czy są na to pieniądze? Nie wiem. Czy istnieje jakaś strategia modernizacji systemu? Podobno dopiero zaczyna się ją opracowywać. Na razie wszystko, co dzieje się w kontekście przygotowań, to chaotyczne remonty. Proszę spojrzeć, jaka jest sytuacja choćby w Kijowie. Ani od Kliczki jako mera, ani od Szmyhala jako premiera nie słyszę nic konstruktywnego. To, co się robi, to odbudowa i naprawy. Dlatego sam mam wiele pytań o to, co właściwie robi się, aby następna zima nie była tak ciężka. Trzeba podejmować systemowe decyzje dotyczące zmian w zarządzaniu energetyką” — przekonuje Ołeksij Kuczerenko.

Podsumowując, ta zima na szczęście dobiega końca. Pochłonęła ogromne zasoby sił, pieniędzy i zdrowia ludzi, a niestety także ludzkie życia. Wielu nie doczekało wiosny. Jednak Ukraina przetrwała, mimo siarczystych mrozów i braku podstawowych dóbr cywilizacyjnych. Cena była jednak tak wysoka, że nie wiadomo, czy podobny wysiłek i „sukces” uda się powtórzyć następnej zimy.

Dlatego o przygotowaniach do kolejnego sezonu zimowego trzeba myśleć już teraz. A przede wszystkim należy myśleć o możliwościach zakończenia wojny, co natychmiast wielokrotnie ułatwiłoby przetrwanie nawet najcięższych mrozów i usunęło z porządku dziennego najbardziej niszczący czynnik: stałe, zmasowane ostrzały ze strony rosji.

Czytaj nas na Telegram i Sends