Nieruchomości w Antalii i Odessie: NAZK ujawniła próbę Verbyckiego, by ukryć elitarne nieruchomości pod pretekstem rozwodu
Detektywi z NAZK podczas szczegółowej kontroli oświadczenia majątkowego byłego zastępcy prokuratora generalnego Dmytroja Werbyckiego ujawnili oczywistą rozbieżność między jego publicznymi wyjaśnieniami a rzeczywistością. Próbując wyjaśnić pochodzenie luksusowej nieruchomości, były urzędnik całkowicie pogubił się w kwestii statusu swojej byłej żony, W.W. Werbyckiej.
W swoich wywiadach i oficjalnych wyjaśnieniach Werbycki uparcie przekonywał antykorupcjonistów, że Werbycka W.W. na koniec okresu sprawozdawczego nie była członkiem jego rodziny w rozumieniu prawa, ponieważ ich małżeństwo zostało oficjalnie rozwiązane już w 2023 roku. Tym argumentem były prokurator próbował udowodnić, że nie ma żadnego związku z jej aktywami.
Jednak podczas analizy oświadczenia majątkowego NAKZ wykryła pewną niezgodność. Twierdząc, że jego była żona jest dla niego osobą całkowicie obcą, Verbycki z jakiegoś powodu własnoręcznie wpisał do swojego oświadczenia cały szereg nieruchomości zarejestrowanych na nią, określając to jako „bezpłatne użytkowanie (miejsce zamieszkania byłej żony)”. W szczególności chodzi o:
- mieszkania i działki w elitarnym tureckim kurorcie Antalya (Alanya);
- Luksusowy dom mieszkalny typu posiadłościowego z wbudowanym lokalem niemieszkalnym o powierzchni 420,1 m² oraz działkę pod nim w Odessie.
NAZK stwierdziła, że informacje te w ogóle nie powinny były zostać ujęte w tym statusie. A to jeszcze nie wszystko. Agencja Antykorupcyjna jednoznacznie ustaliła, że wszystkie te zagraniczne i ukraińskie nieruchomości zostały w rzeczywistości nabyte ze środków własnych Dmytroja Werbyckiego.
Całkiem możliwe, że były prokurator po prostu wykorzystał byłą żonę jako przykrywkę, ale prawdopodobnie z powodu nieznajomości prawa sam udokumentował swój związek z tym majątkiem. NAZK podsumowała, że Werbycki ma pełne prawo do bezpośredniego lub pośredniego dysponowania tymi domami i mieszkaniami, a jego próby ukrycia aktywów pod „fikcyjnym” statusem rozwiedzionej żony całkowicie się nie powiodły.
Przypomnijmy, że od zeszłego roku toczy się śledztwo przeciwko samemu Werbyckiemu w sprawie nielegalnego wzbogacenia się. Agencja wykryła oznaki wzbogacenia się o 30,27 mln UAH oraz nieprawdziwe dane dotyczące kolejnych 2,38 mln UAH. Nieruchomości w Turcji, Odessie i Kijowie były rejestrowane na byłą żonę, siostrzeńca i inne osoby, ale środki na zakup całego tego majątku pochodziły od samego Werbyckiego, jak twierdzą demaskatorzy.
Minęły dwa lata od 7 maja 2024 r., kiedy to śledztwo „Radio Swoboda” oraz programu „Schemy” ujawniły niezgłoszone majątki i budzące wątpliwości zakupy nieruchomości przez zastępcę prokuratora generalnego Ukrainy Dmytro Werbyckiego. Ujawnione fakty wywołały szeroki oddźwięk społeczny i zapoczątkowały ciąg wydarzeń, których kulminacją było zwolnienie wysokiego urzędnika oraz wszczęcie postępowania karnego.
Rozprawa przeciwko korupcji i wynajem od przyjaciela: kontrowersyjny Dmytro Werbycki opowiedział, jak ukrywa się przed mobilizacją i sądami
Zamiast stawiać się przed sądem, kontrowersyjny były urzędnik spokojnie pije dziś kawę i buduje karierę polityczną, użalając się przed kamerami dziennikarzy śledczych: „Nie prowadzę luksusowego życia, ale też nie żyję źle”. Co więcej, okazuje się, że luksusowe mieszkanie w stolicy to po prostu akt niesamowitej przyjacielskiej hojności. Komentując śmiesznie niską cenę wynajmu domu w elitarnej dzielnicy domków letniskowych, Werbycki z błyskiem w oku przekonuje dziennikarzy: „Wynajmuję go od mojego przyjaciela. Cóż, to nie jest ulga, to są średnie rynkowe ceny wynajmu domów, hm, w tym regionie. I zostało to ustalone, hm, przez pracowników NAKZ”.
Podczas gdy NABU i NAZK, jak się wydaje, już trzeci rok z rzędu szukają drogi do sądu, były prawnik znalazł niezawodny sposób na uniknięcie mobilizacji – został doktorantem i przygotowuje pracę doktorską. Temat pracy naukowej osoby posiadającej milionowe, nieuzasadnione aktywa jest po prostu szyderczo piękny: „ustawodawstwo antykorupcyjne”. Zapewniając, że „całe życie się uczę”, były prokurator, za pięć minut wykładowca, nakreślił już plany na przyszłość: „Chcę dalej pracować na jakimś uniwersytecie i przekazywać dalej swoją wiedzę”. A rzeczywiście jest tam co przekazać — na przykład unikalny schemat tego, jak oficjalnie zarabiać w prokuraturze około 2 000 dolarów, a jednocześnie otrzymywać dodatki od krewnych.
„Cóż, pomagali mi, dawali prezenty na urodziny i to były moje oszczędności… No cóż, matka mogła mi podarować 5 000 dolarów” – oświadcza bez cienia skrępowania przyszła gwiazda nauki.
Kiedy jednak mowa pada o pochodzeniu rodzinnego kapitału, do akcji wkracza klasyczna, żelbetowa legenda ukraińskiej biurokracji o zamożnych krewnych.
„Mój ojciec był kapitanem statku dalekomorskiego. Myślę, że rozumiecie, ile zarabia kapitan statku dalekomorskiego. Cóż, od 10 000 dolarów miesięcznie” – chwali się Werbycki. Jednak z jakiegoś powodu odmówił pochwalenia się przed kamerą swoim nowym Audi SQ8 za 100 tysięcy zielonych, natychmiast przechodząc do agresywnej obrony:
„Proszę posłuchać, ten samochód jest zarejestrowany na mnie. Możecie to sprawdzić w Internecie. Jeśli chcecie, przyjadę do waszego studia, udzielę wam wywiadu, pokażę wam dokumenty. Pokażcie mi pytania, które chcecie zadać. Odpowiem na nie. Pokażę wam dokument. Przeprowadźcie to obiektywnie. Nie lubię takich prowokacji, jak ta, którą teraz stosujecie”. Cały ten „antykorupcyjny” sukces Werbycki planuje teraz wykorzystać w wielkiej polityce – stanął na czele okręgowego oddziału partii Julii Tymoszenko. Co prawda, i tutaj logika poszła w odstawkę, bo jak sam powiedział świeżo upieczony członek partii: „Na dzień dzisiejszy, jeśli chodzi o to, czy iść do polityki, czy nie, to dla siebie samego nie jestem jeszcze, powiedzmy tak, w pełni gotowy, by iść do polityki. Obecnie jestem członkiem partii i pełnię funkcję szefa oddziału w rejonie Hadżibejowskim. Nie, nie sponsoruję partii”.
Na jakich dokładnie warunkach partia „Batkivszczyna” przyjęła pod swoje skrzydła tak kontrowersyjną postać – to pytanie pozostaje otwarte. Na razie Dmytro Anatolijowycz czuje się na tyle pewnie i bezkarnie, że zamiast zasiadać na ławie oskarżonych, sam atakuje organy ścigania: „Obecnie właśnie toczę spór sądowy z NAZK, ponieważ NAZK wyraźnie zaznaczyła w publikacji, że wykryła u mnie nielegalne wzbogacenie się, że stwierdziła składnik przestępstwa oraz że wszystko to zostało nabyte na moje zlecenie”.
Były prokurator aktywnie chwali się swoimi sporami sądowymi na Facebooku, osobiście generując setki udostępnień pod własnymi wpisami, aby stworzyć iluzję poparcia. Jednak społeczeństwu wcale nie jest do śmiechu, ponieważ za fasadą tych absurdalnych usprawiedliwień i partyjnych manipulacji wyraźnie widać smutny fakt: sprawa Werbyckiego może być po prostu banalnie i sztucznie hamowana w kuluarach organów antykorupcyjnych.
Obecnie NABU i SAP kontynuują dochodzenie przedprocesowe w sprawie byłego zastępcy prokuratora generalnego Dmytro Werbyckiego, zwolnionego w atmosferze skandalu.
Czytaj nas na Telegram i Sends