$ 44.33 € 51.61 zł 12.19
+19° Kijów +22° Warszawa +21° Waszyngton
Terroryzm powietrzny i zastój na froncie: dyplomacja jako jedyna szansa na pokój

Terroryzm powietrzny i zastój na froncie: dyplomacja jako jedyna szansa na pokój

02 czerwca 2026 17:13

W maju 2026 roku armia rosyjska, na szczęście dla Ukrainy, odnotowała najgorszy przyrost terytorium okupowanego od października 2023 roku. Według danych portalu analitycznego DeepState, w ciągu miesiąca wrogowi udało się zdobyć zaledwie 14 km², a rzeczywisty przyrost terytoriów okupowanych po raz pierwszy od kontrofensywy w 2023 roku stał się ujemny. Aby zrozumieć skalę: 14 km² to obszar wielkości mniej więcej połowy Buczy lub jednej czwartej powierzchni zniszczonego przez Rosjan Bachmutu. I to przy tym, że liczba szturmów wzrosła o 37,5% i przekroczyła 7000 w ciągu miesiąca — absolutny rekord. 

Tak, w latach 2024 i 2025 Rosja co miesiąc zajmowała średnio 400–500 km² ukraińskiej ziemi. W tym roku w analogicznym okresie wskaźnik ten wynosi zaledwie 137 km². A majowe 14 km² to nawet nie stagnacja, to po prostu niemal zastój.

Jednocześnie jednak obserwujemy nieustanne nasilanie się terroru powietrznego. W nocy z 2 na 3 czerwca Rosja po raz kolejny przeprowadziła masowany atak na Ukrainę. Głównym celem ataku był Kijów: według stanu na wieczór wiadomo o 6 ofiarach śmiertelnych i prawie 80 rannych, a liczby te, niestety, najprawdopodobniej wzrosną. W Dnieprze — 15 zabitych, dziesiątki rannych, trwają poszukiwania osób zaginionych. Charków, Zaporoże i inne miasta również zostały zaatakowane, są tam również zabici i ranni. 

Takie ostrzały mają miejsce niemal co tydzień, a ich śmiertelne statystyki budzą przerażenie. Wystarczy przypomnieć sobie atak na Kijów 14 maja, kiedy to w wyniku bezpośredniego trafienia rakietą w budynek mieszkalny zginęły 24 osoby. Ogółem tylko w jednej stolicy od początku wielkiej wojny zginęło już ponad 400 cywilów, a kilka tysięcy zostało rannych. W Charkowie odnotowano prawie 1000 (!) ofiar śmiertelnych i ponad 6,7 tysiąca rannych. W Dnieprze i obwodzie dnieprzańskim na dzień 2025 roku wiadomo o co najmniej 515 zabitych cywilach i ponownie tysiącach rannych. Te przerażające statystyki można prowadzić niemal dla każdego dużego ukraińskiego miasta.

Na tym tle oświadczenia Putina o jakiejś „odpowiedzi za Starobelsk” wydają się szczególnie cyniczne. Są one jednak jedynie zasłoną dymną dla tego, co przekształciło się w dwie równoległe, niemal nie stykające się ze sobą rzeczywistości wojny. Więcej szczegółów — w materiale UA.News. 

Front, który stoi vs bezsensowny terror z powietrza 

 

Liczby opublikowane przez DeepState są tak wymowne, że wymagają jedynie minimalnego komentarza. 14 km² w ciągu miesiąca to nic z punktu widzenia skali wojny. W rzeczywistości jest to równoznaczne z postojem na Księżycu. Rekordowa liczba ponad 7000 ataków przeprowadzonych przez armię wroga w maju przyniosła zerowy wynik operacyjny, a nawet negatywną dynamikę, ponieważ przyrost stał się ujemny. Oznacza to, że pomimo poważnej presji wróg nie tylko nie posunął się naprzód, ale w niektórych miejscach stracił wcześniej zajęte tereny.

Tematy dotyczące postępów RF w 2026 r. nie wytrzymują żadnej krytyki w porównaniu z poprzednimi latami. Linia frontu de facto zamarła, jeśli spojrzeć globalnie. Ukraina, według oficjalnych źródeł, odnosi sukcesy, kontratakuje, aktywnie się wzmacnia, jednak na razie nie ma żadnego przełomu na dużą skalę ani odzyskania terytoriów, jak to miało miejsce w 2022 roku.

W rzeczywistości obie ogromne armie stoją naprzeciw siebie, prowadzą niekończące się szturmy, giną masowo w „strefie śmierci” dronów – i to wszystko. Wojna na froncie przeszła w niezwykle wyczerpującą fazę pozycjonową, w której żadna ze stron nie jest w stanie osiągnąć przewagi przy pomocy dostępnych środków wojskowych.

Podczas gdy linia frontu zamarła, potencjał uderzeniowy wroga coraz bardziej kieruje się przeciwko miastom tyłowym. Noc z 1 na 2 czerwca stała się kolejnym tego potwierdzeniem: Kijów, Dniepr, Charków, Zaporoże itp. — rakiety i drony lecą na dzielnice mieszkalne, sektory IT, szpitale, spółdzielnie garażowe itp. W ciągu nocy ponownie zginęły dziesiątki osób, a ponad 100 zostało rannych, a liczby te, niestety, nie są ostateczne. 

Takie ostrzały mają miejsce z tak uderzającą regularnością, że nie ma wątpliwości: jest to celowa strategia terroru. Przybiera ona coraz bardziej chaotyczny charakter, całkowicie pozbawiony nawet cienia sensu militarnego.

A co najważniejsze: ta taktyka nie ma żadnego potwierdzonego wpływu na sytuację na froncie. Potwierdzają to lata terroru. Niszczenie budynków mieszkalnych w Kijowie czy Charkowie nie toruje drogi rosyjskim kolumnom gdzieś pod Kupiańskiem, Słowiańskiem, Orichowem czy niesławną Małą Tokmachką. A po co w ogóle Rosjanom Mała Tokmachka – to pytanie retoryczne już piąty rok. Wojna powietrzna toczy się w innym wymiarze – jest to wojna skierowana wyłącznie przeciwko ludności cywilnej, wojna przeciwko narodowi, pozbawiona nawet tej iluzorycznej logiki, którą przypisuje się atakom na obiekty wojskowe w tych rzadkich przypadkach, gdy faktycznie do nich dochodzi. 

Nawiasem mówiąc, w odpowiedzi Ukraina również rozszerza zasięg uderzeń na terytorium Federacji Rosyjskiej. Bazy paliwowe, rafinerie i terminale naftowe, magazyny i bazy wojskowe, całe tereny przygraniczne, próby ataków na Moskwę i inne duże rosyjskie metropolie – wszystko to ma na celu wywarcie presji psychologicznej na wroga i zmniejszenie jego potencjału zasobowego. Warto jednak przyznać: działania te, pomimo ich zasadności z punktu widzenia osłabienia zdolności przeciwnika, jak dotąd nie doprowadziły i najprawdopodobniej nie doprowadzą do radykalnego przełomu na froncie. Działa to w obie strony: tak jak rakiety uderzające w Kijów nie mają wpływu na front, tak samo nie będą miały wpływu drony wystrzelone w kierunku Moskwy. 

Нічна атака на Київ 31 липня: ракети та дрони, Нічна атака на Київ 31  липня: ракети та дрони, 6 загиблих, десятки пораненихдесятки поранених —  Тексти.org.ua


Dwie rzeczywistości, które się nie stykają

 

Więc na chwilę obecną wygląda na to, że powstała bezprecedensowa sytuacja wojenna: wojna toczy się w dwóch rzeczywistościach, które prawie nic ze sobą nie mają wspólnego. Z jednej strony – de facto zamrożony front, gdzie żadna ze stron nie osiąga swoich celów, a postępy mierzy się w skromnych kilometrach kwadratowych, za które płaci się ogromną ceną krwi. Z drugiej — totalna wojna powietrzna, która coraz mocniej uderza w tyły i ludność cywilną, ale dosłownie w żaden sposób nie wpływa na linię frontu.

Jest to sytuacja paradoksalna, całkowicie sprzeczna z klasycznym rozumieniem wojny jako kontynuacji polityki innymi środkami (według Clausewitza). Cele politycznecałkowicie niejasne, a sama wojna nie przybliża żadnej ze stron do ich osiągnięcia — raczej wręcz przeciwnie. 

Rosja w obecnej sytuacji nie jest fizycznie w stanie zająć całej Ukrainy ani nawet dotrzeć do granic administracyjnych obwodu donieckiego. Podobnie RF nie jest w stanie całkowicie zniszczyć Kijowa: można to zrobić albo za pomocą broni jądrowej (scenariusz totalnej katastrofy, o którym nie chce się nawet myśleć), albo poświęcić na ten całkowicie abstrakcyjny i niepotrzebny cel dosłownie dziesięciolecia terroru powietrznego – i tak globalnie nic nie osiągnąć. 

Ukraina, pomimo heroicznego oporu, rozszerzenia zasięgu uderzeń i poważnych sukcesów taktycznych, również nie dysponuje obecnie zasobami pozwalającymi na odzyskanie wszystkich terytoriów lub na wewnętrzną destrukcję rosyjskiego reżimu. Obie armie ugrzęzły w wyczerpującej konfrontacji pozycyjnej, która już dawno przekształciła się w ślepą uliczkę i drogę donikąd.

Масований обстріл України 6 червня | головний сайт про політиків Слово і  Діло


Czas na dyplomację: nie kapitulować, a szukać wyjścia

 

Widzimy sytuację, którą można uznać za szaleństwo: powtarzanie w kółko tej samej czynności, która ewidentnie nie przynosi rezultatów – na przykład wieloletni terror w ukraińskich miastach. W rzeczywistości taka wojna już dawno powinna się skończyć po prostu dlatego, że do niczego nie prowadzi. Jej cele są obecnie nieosiągalne dla każdej ze stron, a przede wszystkim dla agresora. Jednak wojna ta nadal trwa, codziennie niszcząc ludzkie losy, spokojne miasta, przyszłość. Jest to wojna jako trwały stan zniszczenia wszystkiego wokół, który może trwać dziesiątki lat, jeśli nie powstrzyma się go świadomymi decyzjami politycznymi.

Dlatego właśnie teraz nadszedł czas, aby aktywniej prowadzić i ożywić na wpół martwą linię dyplomatyczną. Nie oznacza to „poddania się” ani „kapitulacji”. Oznacza to próbę (przynajmniej kolejną próbę) zakończenia gorącej fazy na warunkach mniej więcej akceptowalnych dla wszystkich. 

Pierwszym i najbardziej realistycznym krokiem jest dziś zawieszenie ognia na linii frontu. Właśnie na linii frontu, bo ta w rzeczywistości i tak się nie przesuwa. Pozycje stron są mniej więcej ustalone, a działania bojowe nie zmieniają ogólnego obrazu strategicznego, tylko zwiększają straty.

Równolegle trwają barbarzyńskie ataki na miasta, które nie mają żadnego sensu militarnego i mogą trwać dziesiątki lat. Niszczenie Kijowa i Moskwy za pomocą dronów i rakiet może trwać dosłownie dziesiątki lat – nie doprowadzi to ani do zwycięstwa, ani do pokoju. Ważne jest, że ostatnio prezydent Zełenski ponownie mówił o szansie na zakończenie wojny przed jesienią lub zimą, a szef Biura Prezydenta Budanow również wygłosił oświadczenia o możliwości zakończenia aktywnej fazy konfliktu. 

Konieczne jest, aby te słowa nadziei przełożyły się na czyny. Proces dyplomatyczny należy maksymalnie zintensyfikować, i to nie tylko na poziomie oficjalnych negocjacji, ale także poprzez zaangażowanie pośredników, którzy będą w stanie zagwarantować zawieszenie broni – takich jak Stany Zjednoczone, które oficjalnie nie zrezygnowały z roli pokojowej, choć wyraźnie ostygły w stosunku do tego procesu z powodu własnej wojny z Iranem i całkowitego braku sukcesów na froncie ukraińskim. 

W każdym razie wojna w obecnej formie to ślepy zaułek. Były szef sztabu Załuzhny, nawiasem mówiąc, wypowiedział dokładnie te same słowa jeszcze w 2023 (!) roku – a wóz, jak to się mówi, nadal tam stoi. Wojna w naszym przypadku nie jest kontynuacją polityki, ponieważ w żaden sposób nie przybliża nas do politycznego rezultatu. Stała się rutyną zniszczenia i tę rutynę trzeba w końcu kiedyś przerwać.

Зеленський зреагував на


Podsumowując, kluczowy paradoks na czerwiec 2026 roku polega na tym, że front globalnie zamarł, a miasta w tyłach płoną coraz mocniej. Rosja wykazuje niezdolność do poważnego posuwania się naprzód: 14 km² w maju i mniej niż 600 km² od początku roku – to nie jest ofensywa, a bezsensowne niszczenie ludzi. I jeśli w tym kontekście nikomu nie jest żal Rosjan, to bardzo żal ukraińskich żołnierzy, którzy powstrzymują tę inwazję, oraz setek zabitych cywilów w ukraińskich miastach. A najgorsze jest to, że nawet ta fala całkowicie niepotrzebnej, barbarzyńskiej przemocy ma dokładnie zerowy wpływ na sytuację na froncie.

Wojna rozpadła się na dwie równoległe rzeczywistości i żadna z nich nie przybliża stron do ich celów. Nie oznacza to, że należy złożyć broń, wywiesić białą flagę i poddać się. Wręcz przeciwnie, oznacza to, że nadszedł czas, aby spojrzeć na sytuację jak najbardziej realistycznie i przynajmniej ponownie spróbować znaleźć polityczne wyjście. W końcu, z bardzo nielicznymi wyjątkami, wojny zawsze kończą się negocjacjami gdzieś „pośrodku”, a nie szturmem na stolicę wroga czy czymś w tym rodzaju. 

Czytaj nas na Telegram i Sends

Завантажуй наш додаток