W Wyższej Radzie Sprawiedliwości (WRP) rozpatrywana jest skarga dyscyplinarna dotycząca sędziego Lwowskiego Sądu Rejonowego w dzielnicy Łyczaków, Wołodymyra Marmasza. Skarga została wniesiona w interesie Alony Szewcowej — po tym, jak sędzia rozpatrzył wniosek Biura Bezpieczeństwa Gospodarczego (BEB) o przeprowadzenie specjalnego postępowania przygotowawczego, mimo że, według orzeczeń sądowych, terminy śledztwa już upłynęły. Mówiąc wprost: organy ścigania oraz Łyczakowski Sąd próbują „dogonić” osobę w sprawie, którą sądy wyższych instancji de facto uznały już za zamkniętą.
Gra poza czasem
Każde postępowanie przygotowawcze ma swój „termin ważności” — czas, w którym śledczy muszą udowodnić winę albo zamknąć sprawę. W przypadku Alony Szewcowej termin ten oficjalnie upłynął jeszcze w listopadzie 2024 roku. Później potwierdziły to Hołosijiwski Sąd Rejonowy w Kijowie oraz Kijowski Sąd Apelacyjny.
Mimo to, gdy termin już minął, detektywi BEB niespodziewanie zwrócili się do sądu we Lwowie, aby rozpocząć tzw. „śledztwo zaoczne”. Sędzia Łyczakowskiego Sądu Wołodymyr Marmasz taki wniosek uwzględnił.
Strona obrony podkreśla, że w takiej sytuacji sąd powinien był po prostu zwrócić wniosek detektywom jako złożony po terminie. Tak się jednak nie stało, co stało się podstawą złożenia skargi do Wyższej Rady Sprawiedliwości.
Na razie WRP zdecydowała się przeznaczyć dodatkowy czas na wstępną analizę skargi, tłumacząc to dużą liczbą wpływających wniosków. Jednocześnie w materiałach skargi znajduje się odwołanie do ostatecznego orzeczenia sądowego o umorzeniu postępowania, które już się uprawomocniło. Właśnie to orzeczenie, zdaniem obrony, jednoznacznie wskazuje, że sędzia przekroczył granice swoich uprawnień.
Warto również przypomnieć, że jeszcze przed rozpatrzeniem kwestii specjalnego postępowania inne sądy w różnych regionach Ukrainy dwukrotnie odmówiły BEB zgody na zaoczny areszt Alony Szewcowej. Sędziowie uzasadniali swoje decyzje brakiem podstaw prawnych oraz naruszeniem zasad legalności.
Dla porównania — w Wyższym Sądzie Antykorupcyjnym w analogicznej sprawie sędzia śledczy otwarcie zakwestionował zasadność prowadzenia specjalnego postępowania bez obowiązującego postanowienia o zaocznym areszcie. Przedstawiciel oskarżenia przyznał wówczas, że bez takiego orzeczenia wniosek do sądu w ogóle nie zostałby złożony.
Adwokaci Alony Szewcowej podkreślają, że wszystkie te okoliczności powinny zostać jednoznacznie ocenione przez organy odpowiedzialne za nadzór nad sądownictwem. Od decyzji Wyższej Rady Sprawiedliwości zależy nie tylko dalszy los konkretnej skargi, lecz także kwestia przestrzegania zasad proceduralnych w podobnych sprawach.
Manipulacje
Przed posiedzeniem sądu BEB rozpowszechniło komunikat, w którym porównało Alonę Szewcową do Medwedczuka oraz rosyjskich zbrodniarzy wojennych. Prawnicy są przekonani, że było to działanie celowe, mające na celu zastraszenie sędziego oraz stworzenie wrażenia, że dana osoba jest już winna, mimo że Sąd Najwyższy w ogóle zamknął tę sprawę.
Szukanie „wygodnego” sądu
Co ciekawe, zanim detektywi BEB udali się do Lwowa, próbowali uzyskać zgodę na aresztowanie Szewcowej w różnych sądach na terenie całej Ukrainy. Wszędzie jednak spotykali się z odmową, ponieważ ich zarzuty nie miały nic wspólnego z obowiązującym prawem. Dopiero we Lwowie im się „poszczęściło”.
Eksperci zauważają, że sądy zazwyczaj nie zezwalają na prowadzenie śledztwa zaocznego, jeśli nie istnieje postanowienie o areszcie. W tej sprawie jednak z niezrozumiałych powodów przymknięto na to oko.
Co dalej
Teraz głos należy do Wyższej Rady Sprawiedliwości. Ma ona zdecydować, czy sędzia może ignorować terminy postępowania przygotowawczego oraz orzeczenia sądów wyższych instancji.