Tragiczne wydarzenia z soboty 18 kwietnia w Kijowie, kiedy to uzbrojony mężczyzna wykazujący wyraźne oznaki zaburzeń psychicznych wziął zakładników w supermarkecie i zabił siedem osób, wstrząsnęły społeczeństwem i zmusiły władze do powrotu do dyskusji, która w Ukrainie trwa już od kilkudziesięciu lat — legalizacji broni dla cywilów. Atak terrorystyczny, który trwał kilka godzin i zakończył się likwidacją napastnika po niepowodzeniu wszystkich prób negocjacji, stał się pretekstem do nowych głośnych oświadczeń. Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ihor Klymenko oświadczył, że „ludzie powinni uzyskać prawo do zbrojnej samoobrony”, a niektórzy posłowie i działacze społeczni zaczęli domagać się pilnego uchwalenia ustawy o broni cywilnej.
Jednocześnie ta tragedia – napastnik używał oficjalnie zarejestrowanego karabinu myśliwskiego! – skłania do refleksji: czy rzeczywiście rozszerzenie dostępu obywateli do broni jest panaceum? A może jest to droga do jeszcze większej eskalacji przemocy w społeczeństwie, które piąty rok żyje w warunkach wojny na pełną skalę? Właśnie dlatego kwestia legalizacji broni palnej dla cywilów, w szczególności broni krótkiej — pistoletów i rewolwerów do samoobrony — wymaga nie haseł opartych na emocjach po tragedii, ale bardzo wyważonej analizy z uwzględnieniem ukraińskich realiów i międzynarodowych doświadczeń. Serwis UA.News wraz z ekspertami szczegółowo przeanalizował tę kwestię.
Prawny „labirynt” broni na Ukrainie
Zanim zaczniemy mówić o „legalizacji” jako takiej, trzeba jasno zrozumieć, co dziś jest dozwolone, a co zabronione. W Ukrainie nadal nie ma jednej ustawy, która kompleksowo regulowałaby obrót cywilną bronią palną. Zamiast tego obecny system opiera się na aktach wykonawczych, z których najważniejszym pozostaje rozkaz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nr 622 z 1998 roku – dokument, który ma prawie 30 lat i zupełnie nie odpowiada współczesnym standardom i wyzwaniom bezpieczeństwa.
Jednak obywatele, którzy ukończyli 21 lat, przeszli badania lekarskie, w tym badania narkologiczne i psychiatryczne, nie mają wyroków skazujących i otrzymali odpowiednie zezwolenie od Policji Narodowej, mogą nabywać myśliwską broń gładkolufową i gwintowaną, a także broń „traumatyczną” – pistolety i rewolwery. Przewidziane są surowe wymagania dotyczące przechowywania: posiadanie metalowego sejfu, który jest regularnie sprawdzany przez funkcjonariusza rejonowego.
Jednocześnie istnieje wyraźny zakaz dotyczący szeregu kategorii broni, których zwykły obywatel nie będzie mógł nabyć legalnie w żadnych okolicznościach. Są to przede wszystkim krótkolufowa broń palna gwintowana – czyli klasyczne pistolety bojowe i rewolwery. To właśnie one są głównym przedmiotem dyskusji na temat legalizacji. Zakazana jest również wszelka broń automatyczna, broń z tłumikami, urządzenia do bezgłośnego strzelania oraz amunicja z pociskami o zwiększonej zdolności przebijania itp.
Osobnym i niezwykle ważnym aspektem jest problem samoobrony w ukraińskim ustawodawstwie i praktyce sądowej. Artykuł 36 Kodeksu karnego uznaje prawo do obrony koniecznej, ale jest tu kluczowe sformułowanie, które zrujnowało życie tysiącom ludzi: „przekroczenie granic obrony koniecznej”. W praktyce często zdarza się, że osoba, która broniła własnego życia lub życia bliskich, sama trafia na ławę oskarżonych. Dlatego każda liberalizacja przepisów dotyczących broni musi iść w parze z równoległym przeglądem norm dotyczących koniecznej obrony w kierunku rozszerzenia praw obywateli do samoobrony.

Swobodne posiadanie broni przez Ukraińców: argumenty „za” i „przeciw”
Legalizacja broni palnej krótkiej dla cywilów ma zarówno zagorzałych zwolenników, jak i przekonanych przeciwników. Kluczowym problemem jest to, że nie ma tu jednej „właściwej” opinii i nie może jej być, ponieważ sytuacja jest zbyt złożona i ważna społecznie. Zacznijmy od argumentów przemawiających za legalizacją.
Pierwszym i najbardziej oczywistym jest fundamentalne prawo człowieka do samoobrony. Artykuł 27 Konstytucji Ukrainy gwarantuje każdemu nienaruszalne prawo do życia oraz prawo do ochrony swojego życia i zdrowia przed bezprawnymi naruszeniami. Poleganie wyłącznie na policji jest bardzo naiwne: obywatele muszą być w stanie samodzielnie się bronić do czasu przybycia funkcjonariuszy organów ścigania.
Drugi argument odwołuje się do samej idei wolności w społeczeństwie demokratycznym. Prawo do posiadania broni można uznać za jedno z podstawowych praw wolnego człowieka, zabezpieczenie przed samowolą państwa oraz gwarancję zdolności obywatela do przeciwstawienia się zagrożeniom. Tak, generał Sił Zbrojnych Ukrainy Oleksij Pawliuk, komentując zamach w Kijowie, zauważył, że „gdyby któryś z przechodniów miał pistolet, ofiar byłoby znacznie mniej”.
Trzeci argument wiąże się z ogromnym czarnym rynkiem broni na Ukrainie. Według różnych szacunków w rękach ludności znajdują się miliony (!) nielegalnych „luf”. Dokładna liczba nie jest znana, ale trudno byłoby oczekiwać czegoś innego, biorąc pod uwagę, że wojna w kraju trwa już 12 lat. Przestępca lub terrorysta w każdym razie będzie miał broń, a zwykły obywatel pozostaje bezbronny. Legalizacja mogłaby przenieść część tego „arsenału” do legalnej sfery, zmniejszyć popyt na rynku nielegalnym i zapewnić kontrolę nad posiadaczami.
Czwarty argument to ogólnie pozytywne doświadczenia międzynarodowe. Zwolennicy legalizacji często powołują się na przykłady Stanów Zjednoczonych, Czech, Szwajcarii lub krajów bałtyckich. W Czechach obywatele mają prawo do nabycia broni krótkiej do samoobrony pod warunkiem przejścia rygorystycznych kontroli. Jednocześnie poziom przestępczości z użyciem broni jest jednym z najniższych w Europie. Na Litwie po legalizacji broni krótkiej sytuacja jest podobna. Natomiast przykład Stanów Zjednoczonych, gdzie prawo do posiadania broni jest zagwarantowane konstytucyjnie, jest przypadkiem niejednoznacznym, który pokazuje zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki masowego uzbrojenia ludności. Z jednej strony jest to skuteczny mechanizm powstrzymywania przestępczości, z drugiej – w Ameryce regularnie zdarzają się przypadki masowych strzelanin.
Przyjrzyjmy się teraz argumentom przeciwko legalizacji. Główny kontrargument wynika ze stanu psychicznego społeczeństwa ukraińskiego w piątym roku wojny na pełną skalę. Według szacunków WHO nawet 10 milionów (!) Ukraińców cierpi na zespół stresu pourazowego (PTSD), a są to dane tylko na koniec 2022 roku! Prawie połowa obywateli ma różne problemy ze zdrowiem psychicznym, spowodowane ciągłym stresem, stratami, ostrzałami i ogólną, szczerze mówiąc, niezdrową atmosferą w kraju. W takim społeczeństwie masowe rozpowszechnianie broni palnej może prowadzić do katastrofalnych skutków: wzrostu liczby konfliktów domowych ze skutkiem śmiertelnym, wzrostu liczby samobójstw itp.
Drugi argument dotyczy ryzyka korupcji i nieskuteczności kontroli państwowej. Ukraiński system wydawania zezwoleń już teraz boryka się z problemami masowego fałszowania zaświadczeń lekarskich, korupcji przy wydawaniu zezwoleń oraz niewystarczającej weryfikacji kandydatów do posiadania broni. Niedawny zamach doskonale to udowodnił: napastnik z Kijowa miał oficjalne pozwolenie na broń pomimo całkowicie oczywistej niestabilności psychicznej. Czy jesteśmy gotowi rozszerzyć ten niedoskonały system na setki tysięcy nowych posiadaczy broni krótkiej? Czy legalizacja nie zamieni się w kolejną korupcyjną paszę? To pytania retoryczne.
Trzecim argumentem jest ryzyko dalszej eskalacji przemocy. Posiadanie broni przez cywilów nie zawsze gwarantuje bezpieczeństwo, ale może sprowokować przestępcę do bardziej agresywnych działań, wiedząc, że ofiara jest potencjalnie uzbrojona. W końcu nie każdy, nawet mając przy sobie pistolet, jest psychicznie zdolny do oddania strzału w napastnika, a tym bardziej do zabicia go. Tymczasem potencjalny terrorysta jest na to z pewnością gotowy. A broń przechowywana w domu może zostać skradziona przez złodzieja, stać się przedmiotem konfliktów rodzinnych lub zostać użyta przez dzieci z powodu niedbalstwa dorosłych.

Doświadczenia międzynarodowe i realia ukraińskie
Doświadczenia międzynarodowe pokazują, że nie ma jednej uniwersalnej recepty: każde państwo wybiera własny model regulacji obrotu bronią, który odpowiada jego tradycjom, specyfice kulturowej i nastrojom społecznym. Można tu wyróżnić trzy główne modele.
Pierwszy to amerykański model liberalny, w którym prawo do posiadania broni jest konstytucyjne, a procedura nabycia jest bardzo uproszczona, choć różni się w zależności od stanu. Jednocześnie model ten wiąże się z regularnymi przypadkami masowych strzelanin w szkołach, centrach handlowych i innych miejscach publicznych, co wywołuje zaciekłe debaty na temat zasadności takiego liberalnego podejścia.
Drugi to europejski model regulowany, który łączy uznanie prawa do posiadania broni z surowymi wymaganiami wobec właścicieli i ścisłą kontrolą ze strony państwa. Ogólnie rzecz biorąc, jest to najbardziej optymalny przypadek dla Ukrainy: nie całkowity zakaz, jak obecnie, ale też nie „kupuj, co chcesz i kto chcesz”, jak w Ameryce.
Trzeci to model wyraźnie restrykcyjny, charakterystyczny na przykład dla Wielkiej Brytanii lub Japonii, gdzie posiadanie broni przez cywilów jest znacznie ograniczone, a na broń krótką nałożono surowy zakaz. Nie eliminuje to jednak całkowicie problemu przemocy z użyciem broni, ponieważ przestępcy lub terroryści i tak łatwo znajdują sposoby na nielegalne zdobycie broni.
Projekt ustawy nr 5708, który jest rozpatrywany przez Radę Najwyższą od 2021 roku i do którego zgłoszono setki poprawek, proponuje stworzenie kompleksowego systemu regulacji obrotu bronią cywilną, obejmującego jednolity rejestr broni, ujednolicone zasady przechowywania, noszenia i użycia, a także jasną kategoryzację rodzajów broni. Na chwilę obecną dokument ten nie został jeszcze przyjęty, choć po zamachu z 18 kwietnia proces ten może ulec przyspieszeniu. Jednak nawet najdoskonalsza ustawa nie będzie skuteczna bez rzeczywistej reformy systemu wydawania zezwoleń, rozszerzenia prawa do samoobrony, walki z korupcją oraz stworzenia skutecznego mechanizmu identyfikacji osób, którym w żadnym wypadku nie można powierzyć broni.

Opinie ekspertów
Politolog, dyrektor centrum „Trzeci Sektor” Andrij Zolotariow jest przekonany: kwestia legalizacji broni przeznaczonej do użytku cywilnego nie jest przypadkiem, w którym istnieją proste rozwiązania złożonych problemów. Należy pamiętać, że istnieje wiele krajów, w których obywatele mają prawo do posiadania broni krótkiej (np. Stany Zjednoczone), ale nie wyklucza to przypadków masowych strzelanin, takich jak ostatnia w Luizjanie, gdzie niedawno zginęło ośmioro dzieci.
„Nie można zapominać, że dzisiejsze społeczeństwo jest przepełnione złością i agresją, a prędzej czy później z frontu powrócą ludzie z zespołem stresu pourazowego (PTSD). Jest to sytuacja, w której powinna działać pomoc psychiatryczna. Niestety, reformy Suprun praktycznie zniszczyły ten obszar opieki zdrowotnej. W związku z tym na naszych ulicach będzie bardzo wiele osób z zaburzeniami psychicznymi. Ale zabijać można nie tylko przy użyciu broni palnej, ale także przy użyciu broni białej lub jakichkolwiek innych środków. Dlatego o tym muszą przede wszystkim myśleć ci, którzy zajmują się technologiami politycznymi, operacjami informacyjnymi, kołysząc huśtawką od zdrady do zwycięstwa i nieustannie poszukując wrogów. Należy pamiętać, że prędzej czy później ta nienawiść do przeciwnika przeniesie się na społeczeństwo.
Należy również zauważyć, że system policyjny na Ukrainie, niestety, nie działa. Dwie reformatorki-PR-owczynie z Gruzji, które sprzedały nam namiastki amerykańskiej policji, już dawno wyjechały, a „cyrk” pozostał. I niestety widzieliśmy, że nasi policjanci są jak pieski rasy foksterier: ruchliwi, ale nic z nich nie wynika. W sytuacji, gdy potrzebna była ich pomoc, po prostu zwiali. Trzeba więc zmienić sam system policyjny, aby główny ośrodek ochrony porządku publicznego skupiał się na lokalnych społecznościach. Potrzebna jest, podobnie jak w wielu krajach, lokalna policja, utrzymywana z podatków obywateli, którzy mogą pociągać funkcjonariuszy do odpowiedzialności za stan porządku publicznego. I oczywiście musi istnieć centralny aparat jednostki specjalnej, specjalizującej się w szczególnie trudnych przypadkach, na wzór tego samego „Kordu” – zauważa Zolotariow.
Ekspert przypomina również, że obywatel, który dokonał zamachu terrorystycznego w Kijowie, posłużył się przy tym legalną bronią. Właśnie dlatego należy stawiać pytania w taki sposób, aby procedura uzyskiwania pozwolenia na broń nie miała charakteru formalnego, kiedy za pieniądze kupuje się zezwolenie, ale aby ludzie byli rzeczywiście sprawdzani, aby sprawdzano ich „historię”, ich przeszłość, czy nie popełnili przestępstw – wszystko to należy zrobić przed przyznaniem prawa do posiadania broni.
„Uważam, że obywatele mają prawo do samoobrony z użyciem broni, dlatego kwestia ta powinna zostać rozwiązana. Nie jest to jednak panaceum w tej sytuacji. Czy będziecie chodzić z pistoletem Glock, który waży prawie kilogram, po supermarkecie? A ta broń musi być jeszcze niezaładowana. A żeby w takiej ekstremalnej sytuacji wyciągnąć broń, załadować ją i wycelować w przeciwnika – to wymaga wielu godzin treningów, na które większość obywateli raczej się nie zdecyduje. Właśnie dlatego obywatele powinni przede wszystkim nie tylko uczyć się zasad posługiwania się bronią, ale także posiadać umiejętności z zakresu medycyny taktycznej oraz działania w sytuacjach ekstremalnych, aby nie stać się żywymi celami, jak to miało miejsce na ulicy Demiiwskiej w Kijowie. Trzeba zmienić system. Ponieważ ten system, który odziedziczyliśmy po reformach pana Awakowa i wszystkich innych – nie wytrzymuje żadnej krytyki” – podsumował Andrij Zolotariow.
Politolog, dyrektor Ukraińskiego Instytutu Polityki Rusłan Bortnik uważa, że kwestia legalizacji broni do samoobrony ludności jest niezwykle złożona. Dzieli ona nasze społeczeństwo. Należy jednak zrozumieć, że w Ukrainie broń jest już obecnie legalna. I niestety, strzelanina w Kijowie w sobotę miała miejsce właśnie z użyciem legalnej broni, której organy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nie skontrolowały w odpowiedni sposób – zauważa ekspert.
„W Ukrainie jest dziś już dozwolona legalna broń palna: zarówno gwintowana, jak i gładkolufowa, myśliwska. Oznacza to, że dozwolone są strzelby, przerobione karabiny automatyczne, ale niedozwolone są legalne pistolety krótkolufowe i legalne pistolety. Co to oznacza? W praktyce każda osoba pełnoletnia, posiadająca zdolność do czynności prawnych, niebędąca skazanym przestępcą, może dziś udać się do całkowicie legalnego sklepu w Ukrainie i kupić na przykład karabin Kalasznikowa, który będzie nosił nieco inną nazwę i nie będzie strzelał seriami. Może też kupić włoskie karabiny „Benelli”, turecką strzelbę pompową albo tę amerykańską strzelbę, której użył przestępca do zabijania ludzi w Kijowie. To znaczy, że osoba otrzymuje zezwolenie w organach spraw wewnętrznych, następnie kupuje broń, rejestruje ją i pod pewnymi warunkami, przy posiadaniu sejfu oraz regularnych kontrolach przez funkcjonariusza rejonowego, może z niej korzystać – rzekomo do polowań.
O czym teraz mówi policja, minister spraw wewnętrznych? O tym, żeby pozwolić ludziom kupować pistolety. Dlaczego pistolety? Bo pistolety łatwiej nosić. Kiedy nosisz karabin – to od razu widać, trudno go nosić ze sobą codziennie. Pistolety można nosić cały czas, są tańsze. A co najważniejsze: pistolety można nosić ukryte. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego pomysłu. Broń należy nosić jawnie, w kaburze, aby wszyscy widzieli, że dana osoba jest uzbrojona” – mówi Rusłan Bortnik.
Ponadto politolog uważa, że Ukraina powinna wzmocnić system kontroli zakupu broni, wydawania zaświadczeń lekarskich, przechowywania i utrzymywania tej broni – tak aby istniały odpowiednie sejfy, niedostępne dla innych osób lub dla dzieci, a dopiero potem należy rozważać kwestię pełnej legalizacji, w tym również pistoletów
.Jednocześnie trzeba zrozumieć, że obecnie na Ukrainie znajdują się miliony sztuk nielegalnej broni, która jest bardzo tanio sprzedawana na czarnym rynku. I dziś nie tylko przestępcy, ale także zwykli ludzie z wojny, ruch wolontariacki, ich otoczenie – wszyscy ci ludzie często są uzbrojeni w nielegalną broń. Brak broni dotyczy wyłącznie przestrzegających prawa obywateli. Dlatego należy ją zalegalizować, ale przede wszystkim poprzez ścisłą kontrolę. Ponieważ w przypadku tego terrorysty, o którym mówimy, nie mieli prawa w ogóle sprzedawać mu broni. Osoby, które popełniły wcześniej przestępstwo, nie powinny mieć prawa do posiadania broni. A jemu, po tych jego bójkach w supermarkecie, należało odebrać broń, przeprowadzić dochodzenie, powinien przyjechać do niego policjant rejonowy, sprawdzić stan tej broni itp. I ta broń powinna zostać odebrana. Ale obecnie ten system nie działa. Nie ma żadnych kontroli. W związku z tym dostęp do broni często mają osoby o skłonnościach przestępczych lub osoby, które nie są psychicznie zdrowe. Trzeba z tym walczyć” – mówi ekspert.
W przyszłości, zdaniem Bortnika, możliwe są tylko dwie równowagi. Albo sytuacja, w której nikt nie posiada broni — ale to niemożliwe. Albo taki kompromis, w którym każdy może posiadać broń, ale państwo musi ściśle kontrolować zasady jej użycia, zasady przechowywania, odpowiednie szkolenie tych osób, ich status prawny i stan psychiczny.
„Wtedy na naszych ulicach będzie panować większy porządek. Tak, oczywiście, każda legalizacja broni na początku może pociągać za sobą większą liczbę przypadków jej użycia. Ale z czasem, jak pokazuje światowa praktyka, użycie broni spadnie” – podsumował Rusłan Bortnik.
Podsumowując, tragedia z 18 kwietnia stała się kolejnym bolesnym przypomnieniem, że kwestia bezpieczeństwa obywateli nie znosi zwłoki. Jednak odpowiedź na to wyzwanie nie może być impulsywną i emocjonalną reakcją, lecz wyważoną decyzją, która uwzględnia zarówno wnioski płynące z międzynarodowych doświadczeń, jak i specyfikę sytuacji na Ukrainie. Nie ma tu idealnego rozwiązania, ale z pewnością istnieje odpowiedzialne podejście: takie, które na pierwszym miejscu stawia nie abstrakcyjne „prawo do broni”, ale rzeczywiste prawo każdego Ukraińca do życia i bezpieczeństwa.