Sprawa byłego urzędnika Wołodymyra Orłowa: prokuratorzy domagają się 10 lat więzienia, obrona mówi o prowokacji NABU
Dziś, 22 stycznia, w Wysoki Sąd Antykorupcyjny kontynuowano mowy końcowe w sprawie byłego pierwszego zastępcy szefa Dniepropetrowska Obwodowa Administracja Wojskowa Wołodymyra Orłowa. Podczas posiedzenia wystąpili adwokaci byłego urzędnika oraz sam oskarżony.
Przypomnijmy, że Wołodymyr Orłow jest oskarżony o rzekome żądanie 200 tys. dolarów w zamian za pomoc w dzierżawie 19 hektarów terenu leśnego (art. 368 §4 Kodeksu karnego Ukrainy). W sprawie nie ma jednak faktu przekazania pieniędzy ani ustalonych strat, a głównym świadkiem jest tzw. „agent-prowokator” — obywatel federacji rosyjskiej z kilkoma wyrokami skazującymi, który jednocześnie występuje jako wnioskodawca w szeregu innych spraw Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy — Ołeksij Honczar. Sam Orłow zapewnia, że padł ofiarą politycznego zlecenia, a kaucja w wysokości 22 mln hrywien, nałożona na niego wcześniej, jest niczym innym jak próbą „wyznaczenia winnego” przez system.

„Nie prosiłem, nie inicjowałem, nie podżegałem. Jestem urzędnikiem i doskonale rozumiałem, co się dzieje. Co więcej, powiedziałem, że nie będę się tym zajmował. Dlatego proszę sąd, aby spojrzał na fakty, a nie domysły, na konkretne działania. Nie zrobiłem niczego niezgodnego z prawem” — wyjaśnił przed sądem Wołodymyr Orłow.
Strona oskarżenia podtrzymuje wcześniej zaprezentowane stanowisko: prokuratorzy wnoszą o uznanie Orłowa za winnego i wymierzenie mu kary 10 lat pozbawienia wolności z konfiskatą mienia.

Po wystąpieniach oskarżonego i jego obrony sędzia Łarysa Zadorożna nie zamknęła debat sądowych, lecz ogłosiła przerwę do 6 lutego. Wtedy planowane jest kontynuowanie wysłuchań stron oraz końcowe wystąpienie oskarżonego.

Wołodymyr Orłow jest przekonany, że obrona przedstawiła dziś sądowi wyczerpujące dowody jego niewinności.
„Strona obrony wystąpiła bardzo aktywnie i jestem przekonany, że przedstawiliśmy wyczerpujące dowody mojej niewinności.
Po pierwsze, podkreśliliśmy fakt prowokacji. Kluczowym świadkiem w sprawie jest agent NABU „Torop” (Ołeksij Honczar), który figuruje również w sprawie Salnikowa i ma kilka postępowań karnych za oszustwa.
Po drugie, w momencie zarzucanych mi zdarzeń nie miałem uprawnień do podpisania odpowiedniego rozporządzenia. Projekt dokumentu nawet do mnie nie trafił — „utknął” w departamencie branżowym, który miał go przygotować. Co więcej, zastępczyni szefa administracji obwodowej Lilia Miahka na początku czerwca przyniosła mi ten projekt i nalegała na podpis, ale odmówiłem, rozumiejąc, że dokument został przygotowany nieprawidłowo. W sądzie potwierdzono, że nie da się przygotować takiego rozporządzenia „na kolanie”, bo byłoby ono nieważne.
Po trzecie, stanowisko prokuratury opiera się wyłącznie na przypuszczeniach. Przedstawiciele przedsiębiorstwa oświadczyli, że nie znają ani Ołeksija Honczara, ani pośrednika Hennadija i nikogo nie prosili o „pomoc”. Mimo to prokuratorzy twierdzą, że Honczar jest faktycznym przedstawicielem firmy, co moim zdaniem jest absolutnym nonsensem. Oskarżenie próbowało również podważyć ekspertyzę Instytutu im. Bokariusa, nie przedstawiając żadnych uzasadnień.
Sędzia nie zamknęła jeszcze debat. Kolejne posiedzenie zaplanowano na 6 lutego na godzinę 15:00, podczas którego wygłoszę ostatnie słowo. Oczekuję, że kilka dni później usłyszymy wyrok. Liczymy na uczciwą decyzję, ponieważ z prawnego punktu widzenia ten proces jednoznacznie wygraliśmy” — skomentował rozprawę Wołodymyr Orłow.
Orłow podkreśla absurdalność procesu: przy braku realnej korzyści majątkowej sąd wyznaczył mu ogromną kaucję w wysokości 22,7 mln hrywien. Były urzędnik zaznacza, że przedsiębiorstwo, w interesie którego rzekomo działał „agent”, dowiedziało się o istnieniu sprawy dopiero z mediów. Zdaniem Orłowa sytuacja ta jest przykładem „wyznaczenia winnego” bez przeprowadzenia obiektywnego śledztwa.
Czytaj nas na Telegram i Sends