25 maja 2026 roku na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Pamięci odbyła się ceremonia, która wywołała mieszane reakcje zarówno w kraju, jak i za granicą. Z honorami wojskowymi, przy akompaniamencie orkiestry i w obecności najwyższych urzędników państwowych, ponownie pochowano prochy jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) — Andriya Melnyka.
Uroczysty charakter wydarzenia oraz obecność całego kierownictwa Ukrainy wywołały poważne ochłodzenie stosunków dyplomatycznych z Izraelem i Polską, ponieważ mowa o postaci o bardzo złożonym dziedzictwie historycznym, w tym ściśle związanym ze współpracą z nazistowskimi Niemcami.
Jednak oprócz międzynarodowego oddźwięku ceremonia ujawniła również wewnętrzny paradoks. Dla znacznej części zwykłych Ukraińców postać, którą chowają z takim przepychem, pozostaje niemal nieznana. O ile o Stepanie Bandercie, Symonie Petliurze czy Romanie Szuchewiczu słyszał praktycznie każdy, o tyle nazwisko Andriya Melnyka często kojarzy się jedynie z współczesnym dyplomatą, przedstawicielem Ukrainy w ONZ, a nie z historyczną postacią.
Kim więc jest Andrij Melnyk i z czego jest znany? Jaka jest jego rola w walce nacjonalistów XX wieku? Dlaczego współpracował z III Rzeszą i jak stał się zaprzysięgłym wrogiem Bandery? Serwis UA.News zgłębił tę kwestię.
Od agronoma do pułkownika
Andriej Melnik urodził się 12 grudnia 1890 roku we wsi Wola Jakubowa na terenie Lwowa, która wówczas wchodziła w skład Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Pochodził z rodziny chłopskiej. Po ukończeniu szkoły we Lwowie wstąpił do Wyższej Szkoły Rolniczej w Wiedniu. Właśnie w latach studenckich zaczął angażować się w ruch narodowy. Była to epoka, w której ukraińska inteligencja aktywnie poszukiwała dróg wyzwolenia spod władzy imperiów, a stowarzyszenia młodzieżowe stały się kuźnią kadr dla przyszłej rewolucji. Jeszcze jako nastolatek Melnik dołączył do „Proswity” i organizacji sportowych, które wyznawały idee niepodległości Ukrainy.
Jednak prawdziwym chrztem bojowym była dla niego I wojna światowa. Melnik wstąpił wówczas do organizacji Ukraińskich Strzelców Siczowych (USS) – pierwszego narodowego oddziału wojskowego w składzie armii austro-węgierskiej. Na froncie wykazał się zdolnościami dowódczymi, szybko przeszedł drogę od szeregowego do oficera, osiągając stopień pułkownika.
Talent wojskowy Melnika w pełni ujawnił się w okresie rewolucji w latach 1917–1921. Przyszły przywódca nacjonalistów został szefem sztabu korpusu Strzelców Siczowych — elitarnej jednostki armii UPR pod dowództwem Jewhena Konowalca. Właśnie tam, w wirze tłumienia bolszewickiego powstania w fabryce „Arsenal” oraz obrony Kijowa przed wojskami Murawjowa, zrodziła się przyjaźń i sojusz polityczny Melnika z Konowalcem. Porażka walk wyzwoleńczych zmusiła go do emigracji, ale nie wycofał się z walki politycznej.

Prawa ręka Konowalca i powstanie OUN
Osiedliwszy się w Czechosłowacji, Melnik stał się jednym z najbliższych współpracowników Konowalca. Obaj stali u źródeł powstania OUN w 1929 roku. Melnik zajmował się kwestiami organizacyjnymi, wywiadem i kontaktami z kręgami europejskimi, pozostając w cieniu swojego charyzmatycznego przywódcy. Wszystko zmieniło się 23 maja 1938 roku, kiedy w Rotterdamie (Holandia) agent NKWD Pawło Sudopłatow zlikwidował Jewhena Konowalca, podkładając ładunek wybuchowy w pudełku cukierków.
Przed OUN stanęła kwestia następcy. Konowalec pozostawił ustny testament, w którym bezpośrednio wskazał Melnika jako swojego następcę. To właśnie ta decyzja wywołała głęboki konflikt w środowisku nacjonalistycznym. Młode i radykalne skrzydło OUN, działające w podziemiu na Zachodniej Ukrainie – w szczególności Stepan Bandera – uważało Melnika za zbyt ostrożnego „kabinowego” działacza, dalekiego od realiów konfrontacji z polskimi władzami okupacyjnymi. Wydawało im się, że w ówczesnych warunkach potrzebna jest nie dyplomacja, a zdecydowane (w tym terrorystyczne) działania „bezpośredniej akcji”. W ten sposób w 1940 roku OUN ostatecznie podzieliła się na dwie wrogie frakcje: OUN(m) pod przewodnictwem Melnika oraz OUN(b) pod przewodnictwem Bandery.

Współpraca z nazistami: od współpracy do murów obozu koncentracyjnego
II wojna światowa stała się momentem prawdy dla wszystkich ukraińskich nacjonalistów. Kontekst historyczny tamtych czasów był bezlitosny: małe grupy polityczne i narody, uwięzione między hitlerowską Rzeszą a stalinowskim ZSRR, musiały szukać swojej szansy i dokonywać wyboru. Postawienie przez nazistów na rasową przebudowę przestrzeni europejskiej wydawało się wielu szansą, a tę błędną iluzję podzielali politycy w całej Europie.
Melnik, podobnie jak jego przeciwnicy z frakcji banderskiej, próbował wykorzystać niemiecką machinę wojskową. Ojna (m), której przewodził, postawiła na legalną współpracę dyplomatyczną z Niemcami. Melnik prowadził negocjacje w Berlinie, próbując przekonać niemieckie dowództwo o korzyściach płynących ze sojuszu z Ukraińcami przeciwko Moskwie. W przeciwieństwie do Bandery, który poszedł na ryzykowny krok, ogłaszając 30 czerwca 1941 r. Akt odrodzenia państwa ukraińskiego bez zgody Niemców, Melnyk trzymał się zasad podporządkowania. Uważał, że z Hitlerem można się dogadać, aby wspólnymi siłami pokonać bolszewików, a państwowość zdobywać stopniowo. Część jego zwolenników wstąpiła do grup pacyfikacyjnych, które wkroczyły na Ukrainę w ślad za Wehrmachtem.
Jednak ten kalkul okazał się fatalnym błędem. Hitler nie potrzebował w żadnej formie niepodległej Ukrainy: niemiecki dyktator zasadniczo nie ufał Słowianom i, delikatnie mówiąc, ich nie lubił, uważając ich za „untermenschen”, czyli „podludzi”. Kiedy Niemcy zrozumieli, że nacjonaliści marzą o własnej państwowości, a nie o roli kolonialnych administratorów, uciekli się do represji. Banderę i jego towarzyszy wrzucono do obozu koncentracyjnego. Melnika, pomimo całej lojalności i dyplomacji, spotkał ten sam los: w styczniu 1942 r. umieszczono go w areszcie domowym, a później, w 1944 r., wysłano do niesławnego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen.
Warto jednak zaznaczyć, że przetrzymywano go, podobnie jak Banderę, w stosunkowo uprzywilejowanym bunkrze dla więźniów politycznych „Zellenbau”, gdzie przebywali obaleni premierzy, politycy opozycji i oficerowie z całej Europy. Czyli potencjalnie „przydatnych” przywódców naziści nie zabijali, a raczej trzymali „w rezerwie” na wypadek, gdyby jeszcze się przydały? Ale fakt pozostaje faktem: współpraca z nazistami miała miejsce i to właśnie ona doprowadziła obu przywódców OUN za druty kolczaste obozu koncentracyjnego. Próba wykorzystania jednego totalitarnego potwora przeciwko drugiemu zakończyła się przewidywalną klęską i porażką. Ale to jeszcze nie był koniec historii.

Krwawa wrogość: Melnyk przeciwko Banderze
Na szczególną uwagę zasługuje wojna wewnętrzna w OUN, która toczyła się równolegle z II wojną światową. Podział na melnikowców i banderowców nie istniał w próżni. Była to brutalna, krwawa walka o władzę, wpływy i ideologiczne przywództwo. Melnyk uważał się za prawowitego spadkobiercę Konowalca, dla niego podporządkowanie, szacunek dla hierarchii i dyscyplina organizacyjna były niemal święte. Bandera i jego współpracownik Szuchewicz, młodsi od Melnyka o prawie 20 lat, opierali się na młodzieżowym podziemiu Galicji i domagali się całkowitej przebudowy organizacji oraz przejścia do zbrojnego powstania. Oskarżali Melnika o bierność i niezdolność do zdecydowanych działań.
Słowne potyczki szybko przerodziły się w fizyczne eliminowanie konkurentów. Banderowcy rozpoczęli prawdziwe polowanie na melnikowców. Zabójstwa miały miejsce bezpośrednio na ulicach okupowanych miast — w Żytomierzu, Winnicy, Kijowie. Ta dosłowna wojna domowa, w której ukraińscy nacjonaliści masowo niszczyli się nawzajem zamiast zjednoczyć się przeciwko wspólnym wrogom, stała się jedną z najmroczniejszych kart tego ruchu, osłabiając go historycznie.
Trzeba przyznać, że Melnik przegrał tę wojnę. Jego OUN(m) ostatecznie ustąpiła inicjatywy bandersowcom, którym udało się stworzyć Ukraińską Armię Powstańczą (UPA) i którzy kontrolowali zbrojne podziemie nacjonalistyczne aż do lat 50. W rezultacie Melnyk pozostał na uboczu, co w przyszłości fatalnie wpłynęło na jego miejsce w pamięci historycznej.

Życie powojenne i śmierć na wygnaniu
Po zwolnieniu z obozu koncentracyjnego Melnik, podobnie jak Bandera, znalazł się w Niemczech Zachodnich. Nie odgrywał już aktywnej roli w podziemnej walce na terytorium Ukrainy, gdzie panowała UPA. Wrogość między zwolennikami Melnika a zwolennikami Bandery tliła się jeszcze przez dziesięciolecia, dzieląc ruch nacjonalistyczny.
Andrzej Melnik zmarł 1 listopada 1964 roku w mieście Clervaux, w wieku 73 lat. Zgodnie z jego testamentem ciało pochowano na cmentarzu w Luksemburgu, obok grobu nauczyciela i przyjaciela Jewhena Konowalca. Tam jego prochy spoczywały przez ponad 60 lat, aż do uroczystego przeniesienia do Kijowa — wbrew ostatniej woli.

Dlaczego wszyscy znają Banderę, a prawie nikt nie zna Melnika
Pod koniec tekstu czytelnikowi może nasunąć się logiczne pytanie: jeśli Andrij Melnik był rzeczywiście ważną postacią dla ruchu nacjonalistycznego — dlaczego w powszechnej świadomości jest prawie nieznany, podczas gdy nazwisko Bandery znają wszyscy? Odpowiedź wydaje się oczywista: w walce wewnątrzpartyjnej zwolennicy Melnika przegrali, co sprawiło, że w większości pozostali w cieniu historii. W końcu wszyscy doskonale wiedzą, kim są bolszewicy, znają ich przywódców (Lenina, Stalina, Trocki itp.) — ale prawie nikt, poza historykami, nie pamięta już, że w partii komunistycznej byli też mienszewicy na czele z własnymi przywódcami (Martow, Akselrod, Płchanow itp.).
W rzeczywistości odpowiedź na to pytanie jest znacznie bardziej złożona i interesująca. Za takie zniekształcenie pamięci historycznej winę ponosi przede wszystkim… Rosja: zarówno Związek Radziecki, jak i współczesna Federacja Rosyjska.
W latach 40. i 50. XX wieku głównym wrogiem dla KGB nie było rozproszone, osłabione skrzydło emigracyjne Melnika, ale rozgałęziona sieć OUN(b) i UPA, która prowadziła walkę zbrojną na tyłach Armii Czerwonej. Samo słowo „banderowcy” stało się uniwersalną „marką” oznaczającą wszystkich bez wyjątku ukraińskich nacjonalistów. Propaganda radziecka nie zagłębiała się w subtelności rozłamu w OUN, potrzebowała prostego i spersonalizowanego wizerunku wroga.
Stał się nim Stepan Bandera. W końcu to właśnie Banderę, a nie Melnika, zabił w 1959 roku w Monachium agent KGB Bogdan Staszyński. Mielnik natomiast, jako polityk, który przegrał wewnętrzną walkę o władzę i nie stał za plecami armii powstańczej, znalazł się w cieniu informacyjnym. Nie postrzegano go jako bezpośredniego zagrożenia, dlatego też nie stworzono wokół niego potężnego mitu propagandowego.
Później, już w czasach niepodległości, a zwłaszcza po 2014 roku, Rosja ponownie sięgnęła po jeszcze radziecką retorykę. Propaganda zaczęła masowo wykorzystywać narrację o „banderowcach”, utrwalając w społeczeństwie wyobrażenie o Banderze jako jedynej „ikonie” ruchu nacjonalistycznego. O Melniku nikt nie wspominał w rosyjskiej telewizji — jest całkiem prawdopodobne, że współcześni propagandyści nawet nie wiedzą, kim on jest.

Podsumowując, historia Andriya Melnika przypomina, że ruch nacjonalistyczny nigdy nie był monolityczny: składał się z różnych, często wrogich sobie sił. W dużej mierze to właśnie ta obsesja na punkcie poszukiwania wewnętrznych wrogów zagrała OUN na niekorzyść. Ostatecznie organizacja przegrała swój historyczny moment. Dzisiaj historia Melnika może stać się pouczeniem w szerokim sensie: w każdej walce politycznej potrzebna jest przede wszystkim wewnętrzna jedność. Bez niej pojawiają się niezgoda i entropia, co ostatecznie prowadzi do zwycięstwa innych sił, które nie są wcale lepsze — są po prostu lepiej zorganizowane. W końcu to właśnie organizacja zawsze wygrywa z chaosem.
Czytaj nas na Telegram i Sends