Przewodniczący rady Pikitup powiązał kryzys śmieciowy w Johannesburgu z systemem finansowym miasta
W Johannesburgu w Republice Południowej Afryki przewodniczący rady miejskiego operatora odbioru odpadów Pikitup, Maxwell Ndzamba, powiązał zakłócenia w odbiorze śmieci ze scentralizowanym systemem zarządzania finansami miasta. Według niego środki struktur komunalnych trafiają na jedno konto, po czym są rozdzielane między konkurujące potrzeby władz miejskich.
Jak podaje TimesLIVE, Ndzamba uważa, że zasady zarządzania miejskimi środkami wymagają przeglądu. Zaznaczył, że z powodu problemów z przepływami pieniężnymi Pikitup konkuruje o finansowanie z innymi kluczowymi służbami, w tym City Power i Joburg Water.
Wspólne konto i konkurujące potrzeby
Miasto Johannesburg stosuje system, w którym dochody poszczególnych przedsiębiorstw komunalnych są gromadzone na głównym koncie miasta. Według Ndzamby nawet jeśli Pikitup zbiera 150 mln randów tygodniowo, pieniądze te niekoniecznie od razu wracają do przedsiębiorstwa, ponieważ miasto rozdziela je zgodnie z pilnymi potrzebami.
Wyjaśnił, że władze mogą w pierwszej kolejności skierować środki na spłatę długów za energię elektryczną lub dostawy wody, jeśli istnieje zagrożenie odłączeniami prądu lub ograniczeniem dostaw wody. W takich warunkach Pikitup otrzymuje mniejszą część finansowania, choć nieprzerwany odbiór odpadów, w ocenie przewodniczącego rady, ma znaczenie dla zdrowia publicznego, środowiska i infrastruktury miejskiej.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Strajki, sprzęt i kwestie kadrowe
Ndzamba przyznał, że Pikitup również odczuwa presję operacyjną z powodu protestów pracowniczych, zakłóceń w pracy niektórych baz, problemów z niezawodnością floty, trudności finansowych w łańcuchu dostaw oraz nagromadzonych opóźnień w świadczeniu usług. Zakłócenia dotknęły obszary obsługiwane przez bazy Marlboro, Central Camp, Randburg, Roodepoort, Selby i Midrand.
Ostatnio pracownicy angażowani przez wykonawców do odbioru odpadów protestowali, domagając się formalnego zatrudnienia w gminie. Ndzamba powiedział, że rozumie ich argumenty: część osób od dawna wykonuje pracę podobną do obowiązków stałych pracowników, lecz otrzymuje niższe wynagrodzenie i mniej świadczeń. Jednocześnie zaznaczył, że z powodu ograniczeń finansowych stałe zatrudnienie może być obecnie niemożliwe.
Pikitup ma około 4 500 pracowników i dodatkowo angażuje wykonawców, przede wszystkim do odbioru odpadów. Według Ndzamby przedsiębiorstwo coraz bardziej zależy od firm wykonawczych, ponieważ jego kadra się starzeje, a doświadczeni pracownicy są przenoszeni na stanowiska mniej wyczerpujące fizycznie.
Czytaj nas na Telegram i Sends