$ 45.37 € 50.74 zł 11.49
+7° Kijów +7° Warszawa +11° Waszyngton

Litewska policja powiązała próby podpaleń Starlink w trzech krajach — RMF24

UA.NEWS 29 października 2026 17:13
Litewska policja powiązała próby podpaleń Starlink w trzech krajach — RMF24

Litewska policja poinformowała o związku między próbami podpaleń infrastruktury Starlink w Polsce, na Litwie i w Bułgarii. Według RMF24 śledczy uważają, że za tymi przypadkami może stać jedna grupa dywersyjna. Do takiego wniosku doszli podczas śledztwa w sprawie próby podpalenia anten satelitarnych w Wilnie.

Śledztwo w Wilnie

Litewscy funkcjonariusze organów ścigania ustalili tożsamość dwóch osób, które w połowie października próbowały podpalić infrastrukturę telekomunikacyjną w Wilnie. Według informacji śledczych te same osoby są również podejrzewane o podpalenie sprzętu w Bułgarii.

Zostały już zatrzymane: jeden z zatrzymanych ma obywatelstwo tureckie, a drugi serbskie. Litewskie władze uważają, że grupa działała na zlecenie służb Federacji Rosyjskiej, państwa-agresora. Polska, Litwa i Bułgaria współpracują przy badaniu tych incydentów.

Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.

Pożar na stacji w Polsce

Wieczorem 23 września doszło do pożaru na naziemnej stacji Starlink w Woli Krobowskiej w powiecie grójeckim województwa mazowieckiego w Polsce. Dwa dni później prokurator mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej Polski wszczął śledztwo w sprawie aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym popełnionego w interesie obcego wywiadu.

RMF24 informuje, że podejrzanymi o podpalenie polskiej stacji są osoby narodowości tureckiej mieszkające w Niemczech. Cudzoziemcy zostali zatrzymani na podstawie wydanego przez Polskę Europejskiego Nakazu Aresztowania. W przypadku przekazania stronie polskiej mają odpowiadać za dywersję w interesie obcego wywiadu.

Według nieoficjalnych informacji reportera RMF FM, kilka godzin po podpaleniu bazy Starlink polski patrol policyjny ustalił tożsamość dwóch obywateli Turcji w pobliżu stacji i pozwolił im odejść. W tamtym czasie funkcjonariusze nie mieli jeszcze wystarczających podstaw, by uznać pożar za akt dywersji, a nagrania z kamer monitoringu dopiero zaczęto analizować.

Czytaj nas na
Pobierz naszą aplikację