Węgierska opozycjonistka oskarżyła rząd o podwójne standardy wobec Ukrainy i federacji rosyjskiej
Szefowa ds. polityki zagranicznej węgierskiej opozycyjnej partii Tisza, Anita Orbán, ostro skrytykowała decyzję ministra spraw zagranicznych Węgier Pétera Szijjártó o wezwaniu ambasadora Ukrainy, określając działania rządu jako wybiórcze.
Na Facebooku Orbán napisała: „Péter Szijjártó wezwał dziś do siebie ambasadora Ukrainy na Węgrzech. Ciekawe, dlaczego węgierski minister spraw zagranicznych zapomniał wezwać ambasadora rosji, gdy rosyjska rakieta uderzyła w miasto Mukaczewo?”
Chodzi o rosyjski atak lotniczy z sierpnia 2025 roku na region z liczną społecznością węgierską, po którym oficjalny Budapeszt nie podjął zdecydowanych kroków dyplomatycznych wobec Moskwy. Anita Orbán jest uznawana za prawdopodobną kandydatkę na stanowisko ministra spraw zagranicznych w przypadku zwycięstwa opozycji.
Napięcie dyplomatyczne nasiliło się po wypowiedziach Orbána, według których Węgry „nie będą miały parlamentu, który zagłosowałby za przystąpieniem Ukrainy do Unii Europejskiej” przez następne 100 lat. W odpowiedzi minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha zauważył, że takie plany są skazane na niepowodzenie, ponieważ agresywny reżim w Moskwie, na który orientuje się Budapeszt, nie przetrwa tak długiego okresu.
Obecnie Węgry nadal podkreślają swoje prawo do ograniczania pomocy dla Ukrainy, określając to jako „ochronę pieniędzy węgierskich rodzin” oraz obronę suwerenności państwa przed „presją Brukseli i Kijowa”.
Wcześniej informowano, że centroprawicowa partia Tisza, kierowana przez byłego insidera rządowego Pétera Magyara, odnotowała rekordową 12-procentową przewagę nad rządzącą siłą premiera Viktora Orbána. Premier Węgier próbuje tłumaczyć ten fakt rzekomo podstępną propagandą ze strony Ukrainy, a nie porażką własnej polityki wewnętrznej.
Czytaj nas na Telegram i Sends