$ 43.52 € 51.06 zł 12.03
+6° Kijów +10° Warszawa +27° Waszyngton
Orbán „utonął w Tisie”: dlaczego wybory na Węgrzech są ważne dla Ukrainy i Europy

Orbán „utonął w Tisie”: dlaczego wybory na Węgrzech są ważne dla Ukrainy i Europy

13 kwietnia 2026 17:27

W niedzielę, 12 kwietnia, na Węgrzech odbyły się bardzo ważne wybory parlamentarne. Frekwencja wyniosła rekordowe 78%: oznacza to, że opozycja zdołała zmobilizować swoich zwolenników i przyprowadzić ich do urn, ponieważ niska frekwencja zazwyczaj sprzyja władzy rządzącej.

Opozycyjna partia „Tisza”, kierowana przez Pétera Magyara, po przeliczeniu 99% głosów uzyskała ponad 53%, natomiast ugrupowanie Viktora Orbána „Fidesz” — tylko 38,4%. Choć różnica nie wydaje się ogromna, ze względu na specyfikę węgierskiego systemu wyborczego (jednego z najbardziej złożonych na świecie) „Tisza” z takim wynikiem zdobywa ponad 70% miejsc w parlamencie, uzyskując większość konstytucyjną.

Premier Viktor Orbán, który rządził Węgrami przez ostatnie 16 lat, już uznał swoją porażkę i pogratulował opozycji zwycięstwa. Oświadczył również, że przejdzie do opozycji i „nadal będzie służyć narodowi węgierskiemu”. Wygląda na to, że długa epoka rządów Orbána dobiega końca. Jednocześnie pozostaje możliwość, że spróbuje on powrócić do władzy w przyszłych wyborach — podobnie jak zrobił to Donald Trump w USA.

Wybory te są ważnym wydarzeniem zarówno dla Ukrainy, jak i dla Europy. Mają także znaczenie dla Stanów Zjednoczonych i Rosji. W rzeczywistości cały świat obserwował węgierski proces wyborczy. Jakie wnioski można wyciągnąć i czego może oczekiwać Kijów od nowych władz w Budapeszcie? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć analitycy wraz z komentatorem politycznym UA.News, Mykytą Traczukiem.

Wybory na Węgrzech: wnioski i znaczenie
 

Wydarzenia z wczoraj można bez wątpienia uznać za historyczne. Przez ostatnie 16 lat Węgry były utożsamiane wyłącznie z Viktorem Orbánem i jego bardzo pragmatyczną, eurosceptyczną, często kontrowersyjną i specyficzną polityką, która była negatywnie odbierana zarówno w Kijowie, jak i w Brukseli, natomiast spotykała się z aprobatą Moskwy, a w pewnym stopniu także Pekinu.

Pomimo pojedynczych prób naruszeń i fałszerstw, ogólnie wybory odbyły się w sposób uczciwy, przejrzysty i konkurencyjny. Jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników stało się jasne, że „Fidesz” Orbána traci przewagę, a do władzy dochodzi nowa siła polityczna. Już wtedy węgierski lider zadzwonił do swojego przeciwnika i pogratulował mu zwycięstwa.

Ten fakt w dużej mierze podważa oskarżenia, że Orbán rzekomo zbudował „autorytaryzm w demokratycznej Europie”. Owszem, trudno zaprzeczyć, że jego rządy miały pewne autokratyczne cechy, a model instytucjonalny państwa był stopniowo dostosowywany do jego osoby. Jednak widzimy, że w kraju odbyły się w pełni wolne wybory, w których zdecydowane zwycięstwo odniosła opozycja. Następnie „autokrata” Orbán natychmiast uznał porażkę i sam ogłosił przejście do opozycji. W prawdziwej autokracji takie rzeczy są niemożliwe. Węgry pozostają więc państwem demokratycznym — choć ze swoimi specyfikami.

Partia Pétera Magyara „Tisza” zdobywa większość konstytucyjną w parlamencie. Sam Magyar najprawdopodobniej zostanie nowym premierem. Sytuacja przypomina w pewnym sensie Ukrainę latem 2019 roku, gdy „Sługa Narodu” uzyskała samodzielną większość. Nadmierna koncentracja władzy w rękach jednego lidera lub ugrupowania nigdy nie jest korzystna, więc istnieje ryzyko, że Magyar stanie się „Orbánem na odwrót” z podobnym zakresem władzy. Jest to jednak wybór narodu węgierskiego.

Przyszły premier wezwał już do natychmiastowej dymisji nie tylko Orbána, ale także prezydenta Tamása Sulyoka, sędziów najwyższych instancji, prokuratora generalnego i innych urzędników. Oznacza to, że nowe władze będą starały się całkowicie przejąć kontrolę nad państwem, obsadzając stanowiska swoimi ludźmi — podobnie jak wcześniej robił to Orbán. Jest to jednak dość typowa praktyka przy zmianie rządu.

Ciekawym aspektem była również reakcja USA, która okazała się swoistą „czarną oznaką” dla Orbána. Ameryka publicznie i bezpośrednio ingerowała w wybory. Do Budapesztu przyjechał wiceprezydent Vance, wzywając do poparcia Orbána, a Donald Trump nawet zadzwonił do niego podczas wiecu i przez głośnik powiedział, że „bardzo go lubi”.

Jak się okazało, nie tylko nie pomogło to Orbánowi, ale wręcz mu zaszkodziło — opozycja wykorzystała sytuację, wskazując na niedopuszczalność zagranicznej ingerencji. W efekcie Trump stracił jednego z najbliższych sojuszników w UE, a jego pozycja w Europie osłabła. Podczas gdy w Białym Domu panowała cisza, w Brukseli zapewne otwierano szampana.

Kolejny ważny aspekt: porażka Orbána to także porażka Putina. Kreml wyraźnie stawiał na obecnego premiera Węgier. Istnieją nawet informacje, że w marcu Moskwa wysłała do Budapesztu specjalistów od technologii wyborczych, aby pomóc „Fideszowi”. Informacje te potwierdzali nawet rosyjscy blogerzy. Ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło, a Węgrzy oddali głosy na „Tiszę”. W rezultacie rośnie ryzyko dalszej eskalacji relacji między UE a Rosją, ponieważ Kreml traci ostatnie możliwości wpływu politycznego w Unii.

Na ten moment wydaje się, że kariera 62-letniego Orbána dobiega końca — nie zdołał „przepłynąć Tisy” i „utonął w jej wyborczych wodach”. Jednak taki finał nie jest przesądzony. W 2030 roku odbędą się kolejne wybory parlamentarne. Problemy systemowe — zarówno węgierskie, jak i europejskie i globalne — pozostają i się pogłębiają. Sukces nowej władzy nie jest gwarantowany, więc Orbán może spróbować wrócić do władzy za kilka lat, podobnie jak zrobił to Trump.

Орбан противостоит Брюсселю: конфликт из-за цен на топливо за 10 дней до  выборов - Engage


Orbán odejdzie, Magyar przyjdzie: czego oczekiwać Ukraina i Europa
 

W Brukseli, a zwłaszcza w Kijowie, wieczorem 12 kwietnia panowała wyraźna atmosfera świętowania: nielubiany przez nich Orbán poniósł druzgocącą porażkę w wyborach i opuszcza stanowisko. Władze Ukrainy oraz część ekspertów są wyraźnie ogarnięci euforią. Jednak do sytuacji warto podejść trzeźwo i analitycznie. Jak trafnie zauważył portal Politico, to zwycięstwo dla Ukrainy może mieć „gorzki posmak”.

Kijów otrzymał bez przesady historyczną szansę na zresetowanie relacji z problematycznym zachodnim sąsiadem. Węgry, mimo wszystko, pozostają niezwykle ważnym partnerem dla Ukrainy — w wymiarze energetycznym, logistycznym, gospodarczym, a nawet wojskowym. Dlatego Kijów jest zainteresowany „przyjaźnią” z Budapesztem — choć może się ona okazać zupełnie inna, niż niektórzy oczekują.

Konflikt ukraińsko-węgierski trwa co najmniej od 2014 roku i rzeczywiście miał w sobie wiele elementów osobistych, związanych bezpośrednio z postacią Orbána i jego poglądami politycznymi. Jednak oprócz czynników subiektywnych istnieją również obiektywne. Węgierskie społeczeństwo ma bardzo niejednoznaczny stosunek do polityki Ukrainy, zwłaszcza w czasie pełnoskalowej wojny. Węgry pozostają silnie uzależnione od rosyjskich surowców energetycznych, co przyznaje także zwycięzca wyborów. Kraj ten utrzymuje szczególne relacje z Kremlem, Chinami oraz „trumpowskimi” Stanami Zjednoczonymi, a także pełni specyficzną rolę w Unii Europejskiej. Oczekiwanie od Pétera Magyara „rewolucji z góry” byłoby więc naiwne — niczego takiego nie obiecywał.

Z pewnością można spodziewać się pewnego ocieplenia i normalizacji relacji Budapesztu z Kijowem i Brukselą. Istnieje realna nadzieja, że Węgry staną się bardziej konstruktywnym i przewidywalnym partnerem. Ponadto istnieją szanse, że nowe władze odblokują długo oczekiwaną pożyczkę w wysokości 90 miliardów euro, niezbędny dla przetrwania finansowego Ukrainy i kontynuowania wojny. Nie należy jednak zapominać, że obok pozostaje Robert Fico na Słowacji, który już zapowiadał możliwość zablokowania tych środków w przypadku porażki Orbána.

Jednocześnie przyszły premier Węgier w wielu kwestiach jest bardzo podobny do Orbána. Péter Magyar sprzeciwia się dostawom broni i środków finansowych dla Ukrainy, szybkiemu przystąpieniu Kijowa do UE, a zwłaszcza do NATO, opowiada się za utrzymaniem współpracy energetycznej z Rosją oraz za negocjacjami z Putinem.

„Będziemy musieli usiąść do stołu negocjacyjnego z rosyjskim prezydentem. Położenie geograficzne ani Rosji, ani Węgier się nie zmieni. Nasza zależność energetyczna od Rosji również pozostaje. Będziemy prowadzić negocjacje” — powiedział między innymi Magyar wieczorem po swoim zwycięstwie.

Istnieje więc realna możliwość, że w niektórych obszarach współpraca z „nowymi Węgrami” będzie równie trudna jak ze „starymi”. Wszystko zależeć będzie od profesjonalizmu ukraińskiej dyplomacji. Wskazane byłoby także jak najszybsze zorganizowanie spotkania między prezydentem Wołodymyrem Zełenskim a Péterem Magyarem, gdy ten oficjalnie obejmie stanowisko premiera — ponieważ wiele problematycznych kwestii może zostać rozwiązanych wyłącznie na najwyższym szczeblu.

Мадяр: Ми з Путіним не станемо друзями


Opinia eksperta
 

Politolog, dyrektor Instytutu Polityki Światowej Jewhen Mahda uważa, że analizując wyniki wyborów na Węgrzech, należy zwrócić uwagę na kilka czynników, które zadecydowały o ich rezultacie.

„Po pierwsze, Viktor Orbán wybrał kontrproduktywną taktykę. Myślę, że sondaże pokazywały mu niekorzystne wyniki związane ze zmęczeniem jego rządami, dlatego postanowił skupić się na krytyce zagranicznych liderów, takich jak Ursula von der Leyen i Wołodymyr Zełenski — zamiast pokazywać, jak zamierza rozwiązywać problemy Węgier. Jest premierem od 16 lat i powinien odpowiadać na trudne pytania. Tego jednak nie zrobił, bo nie leżało to w jego stylu. Po drugie, Péter Magyar i Viktor Orbán, czyli partie „Tisza”, „Fidesz” oraz trzecia siła, która również będzie reprezentowana w parlamencie — „Nasza Ojczyzna” — to ugrupowania z nacjonalistycznego, prawicowego spektrum. Innych sił politycznych w węgierskim parlamencie nie ma. Liczenie na to, że szybko pojawi się tam wola poprawy relacji z Ukrainą, wydaje mi się naiwne.

Powinniśmy raczej zastanowić się, jak przygotować propozycję normalizacji relacji z Węgrami. W ostatnich latach zarówno Magyar, jak i Orbán odwiedzali Ukrainę, ale to nie oznacza, że węgierska klasa polityczna całkowicie wyleczyła się z tzw. traumy Trianon (Traktat z Trianon z 1920 roku, na mocy którego Węgry utraciły większość swoich historycznych ziem — przyp. red.). To nie oznacza, że wszystko zacznie się tak, jak byśmy tego chcieli. Przed nami stoi wiele zadań. Rozumiem radość europejskich polityków z porażki Viktora Orbána — nie dlatego, że wszyscy go nienawidzili. W końcu stale z nim współpracowali. Jednak fakt, że nie powiodła się próba ingerencji Amerykanów w wybory, jest dla europejskich polityków istotny” — podkreśla Jewhen Mahda.

Атака на Чернігівщину, вибори в Угорщині: головне за ніч - Главком


Podsumowując, wybory na Węgrzech są w rzeczywistości bardzo ważne dla wszystkich: zarówno dla Kijowa i Moskwy, jak i dla Brukseli i Waszyngtonu, a nawet dla Pekinu. Dla Ukrainy stanowią one wyjątkową szansę na odbudowę normalnych relacji partnerskich z sąsiadem i zamknięcie długiego rozdziału sporów i konfliktów. Jednak konieczne jest działanie proaktywne — dobre relacje z Węgrami są bardziej potrzebne Ukrainie niż Budapesztowi.

Nie należy również oczekiwać, że Węgry nagle staną się „drugą Estonią” — bezwarunkowo proukraińskim państwem, które robi wszystko, by wspierać Ukrainę i popiera każdą decyzję jej władz. To na pewno się nie wydarzy.

Istnieją realne szanse na rozwiązanie części problemów i podniesienie współpracy na nowy poziom partnerstwa. Nie należy jednak oczekiwać szybkiego i pełnego rozwiązania wszystkich kryzysów między państwami z ostatnich niemal 15 lat. Péter Magyar jest nowym liderem Węgier, a nie Ukrainy — i do tego liderem prawicowej, nacjonalistycznej partii. Jego polityka będzie więc przede wszystkim pro-węgierska i nie należy o tym zapominać.

Czytaj nas na Telegram i Sends