Porty Rosji nad Bałtykiem nie wznowiły działalności po atakach dronów — Reuters
Rosyjskie porty naftowe Ust-Luga i Koivisto nad Morzem Bałtyckim nadal nie są w stanie w pełni obsługiwać ładunków ropy naftowej po atakach ukraińskich dronów. Z tego powodu rosyjskie rafinerie są zmuszone szukać droższych alternatywnych tras eksportu paliwa.
Informację tę podaje agencja Reuters.
Według agencji rosyjskie rafinerie muszą szukać alternatywnych tras eksportowych, w tym droższych transportów kolejowych do innych terminali.
Sytuacja z olejem napędowym stała się szczególnie trudna: od 22 marca nie można go wysyłać przez Koivisto, które było jednym z głównych kierunków eksportowych dla rosyjskich rafinerii w europejskiej części Rosji i na Syberii.
Z powodu uszkodzeń infrastruktury część mazutu i innych produktów naftowych próbuje się przetransportować do innych portów, w szczególności do Wysocka i Tamanu. Jednak te opcje mają swoje ograniczenia: mniejsze moce przerobowe lub bardziej skomplikowaną logistykę.
Według traderów powoduje to już dodatkową presję na rosyjski system naftowy i może doprowadzić do ograniczenia wydobycia.
Fińskie władze morskie poinformowały agencję Reuters, że dostawy z Koivisto i Ust-Lugi spadły do poziomu „jednego statku”, choć zazwyczaj mowa jest o 40–50 wysyłkach tygodniowo.
Przypomnijmy, że po ataku dronów dwa rosyjskie porty wstrzymały swoją działalność — Reuters.
Przypomnijmy, że Rosjaogłosiła o zakrojonej na szeroką skalę nocnej ataku dronów na kilka regionów.
Rosyjski port „Ust-Luga” wznowił eksport ropy po ataku dronów.
Przypomnijmy, że drony zaatakowały strategiczny terminal naftowy w obwodzie leningradzkim.
Również obwód saratowski został zaatakowany przez drony, rozległo się ponad 60 wybuchów.
Czytaj nas na Telegram i Sends