$ 44.02 € 51.57 zł 12.15
+6° Kijów +14° Warszawa +27° Waszyngton

Ucieczka do Izraela, zaginiony założyciel i 334 mln dolarów zamrożonych w bitcoinach: historia wzlotów i upadków ZondaCrypto

UA NEWS 24 kwietnia 2026 20:50
Ucieczka do Izraela, zaginiony założyciel i 334 mln dolarów zamrożonych w bitcoinach: historia wzlotów i upadków ZondaCrypto

Co wiemy o kryptowalutach? Są to cyfrowe pieniądze, które umożliwiają przeprowadzanie transakcji bez udziału banków czy państw. Zapewniają one anonimowość, szybkość i dostępność. Najpopularniejszym sposobem zakupu kryptowaluty są giełdy kryptowalutowe. Za ich pomocą można nabyć kryptowalutę, handlować nią lub sprzedawać monety, otrzymując w zamian środki w znanych nam walutach. 

Giełdy kryptowalut wiążą się jednak z pewnym ryzykiem, z którego najpoważniejszym jest zamrożenie środków. W takich przypadkach użytkownicy nie mają dostępu do swoich aktywów przez nieokreślony czas. 

Opisana sytuacja miała miejsce w przypadku giełdy Zondacrypto, która jest największą giełdą w Polsce i jedną z najpopularniejszych w Europie Środkowej. Giełda jest oskarżana o poważne naruszenia finansowe, powiązania polityczne i potencjalne wpływy rosyjskie. Co więcej, ta historia przekształciła się z problemu finansowego w prawdziwy kryminał z ucieczką szefa, zaginionym założycielem, podejrzeniami o morderstwo i śladem prowadzącym aż do Dubaju.

Co stało się z giełdą Zondacrypto? Dlaczego znalazła się w centrum skandalu? Odpowiedź zna UA.NEWS.
 

Co wiadomo o giełdzie Zondacrypto?

 

Aby zrozumieć skalę tego, co się dzieje, trzeba najpierw zrozumieć, czym jest ZondaCrypto i skąd się wzięła. Jest to giełda z dwunastoletnią historią, która praktycznie rozwijała się na oczach całego polskiego rynku.

W 2014 roku przedsiębiorca Sylwester Suszek założył w Polsce platformę BitBay. Była to jedna z pierwszych giełd kryptowalutowych w kraju. Dzięki BitBay polscy użytkownicy zyskali możliwość legalnego kupowania i sprzedawania Bitcoinów oraz Litecoinów za złote, euro i dolary. W ciągu pierwszych miesięcy ich klientami zostało 3 000 użytkowników. Był to sukces, biorąc pod uwagę, że 12 lat temu kryptowaluty nie cieszyły się taką popularnością. Z czasem firma stała się regionalnym liderem w branży kryptowalut.
 

image


Jednak już w 2018 roku pojawiły się pierwsze problemy. Polski organ nadzoru finansowego umieścił BitBay na swojej liście ostrzegawczej. Powodem były nielegalne usługi płatnicze. W związku z tym giełda przeniosła swoją siedzibę najpierw na Maltę, a następnie do Estonii, oficjalnie tłumacząc to tym, że Polska nie jest gotowa na regulacje dotyczące kryptowalut. Jednak mało kto zastanawiał się wówczas, co kryje się za tą zmianą lokalizacji.

W 2020 roku dziennikarze polskiej stacji telewizyjnej TVN przeprowadzili śledztwo. Stwierdzono w nim, że wśród udziałowców BitBay znajdują się osoby z kryminalną przeszłością, zamieszane w schematy prania brudnych pieniędzy. Stacji telewizyjnej zaproponowano milion złotych za wycofanie śledztwa z anteny, jednak to nie pomogło i zaczęły się groźby. Film wywołał spore zamieszanie, ale firma nadal się rozwijała.

W 2021 roku Sylwester Suszek sprzedaje firmę amerykańskiemu inwestorowi, a zarządzanie przejmuje Przemysław Król. Giełda przechodzi rebranding i staje się najpierw Zonda, a później – ZondaCrypto. Pod kierownictwem Króla giełda skupiła się na agresywnym marketingu. Nawiązała współpracę z znanymi klubami sportowymi, takimi jak Parma, Atalanta, Bologna i AS Monaco, a polska kolarka Katarzyna Niewiadoła została ambasadorką ZondaCrypto. Giełda sponsorowała również wyścigi kolarskie oraz hale hokejowe w Davos. Król występował na forach w Monako, gdzie uczył elitę inwestowania w kryptowaluty.

W szczytowym momencie popularności ZondaCrypto obsługiwała ponad milion użytkowników, z których około 75 procent pochodziło z Polski, oferowała handel ponad 70 kryptowalutami i posiadała licencje w Estonii, Włoszech, Kanadzie i Słowacji. Obroty giełdy sięgały miliarda złotych miesięcznie, a jej logo widniało na koszulkach w całej Europie. Trudno było sobie wyobrazić, co spotka firmę za kilka lat.
 

Jak giełda straciła 99% rezerw bitcoinów
 

Na początku kwietnia 2026 roku kilka polskich mediów poinformowało o gwałtownym spadku rezerw bitcoinów giełdy. Według danych money.pl i Wirtualnej Polski średni miesięczny stan bitcoinów w portfelu giełdy spadł z 55,7 BTC w sierpniu 2024 roku do zaledwie 0,086 BTC na dzień 1 kwietnia 2026 roku. Stanowiło to około 21 000 złotych (5690 dolarów amerykańskich).

Użytkownicy przestraszyli się i masowo zaczęli wypłacać pieniądze z giełdy (liczba wniosków o wypłatę wzrosła z około 100 tysięcy rocznie do 25 tysięcy w ciągu jednego dnia). Jednak wielu z nich pozostało bez dostępu do swoich aktywów. Te wiadomości wywołały panikę wśród inwestorów i doprowadziły do wszczęcia dochodzenia przez polskie organy ścigania.

Kral nazwał jednak wszystkie doniesienia o bankructwie „nieprawdą”, oskarżył media o zorganizowany atak na giełdę i obiecał wywiązać się ze wszystkich zobowiązań wobec klientów. Na potwierdzenie swoich słów opublikował adres portfela zimnego, na którym przechowywanych jest 4 503 bitcoinów o wartości ponad 334 milionów dolarów. 

Jest jednak jedno „ale”. Klucze do odblokowania portfela pozostały w posiadaniu założyciela giełdy, Suszeka, który zniknął w marcu 2022 roku i od tego czasu nie dał o sobie znać. Kral nagrał nawet wideo, w którym wezwał Suszeka do przekazania kluczy do portfela. Jednak według informacji serwisu Onet śledztwo skłania się ku wersji, że Suszek został zamordowany i uważa, że Król może o tym wiedzieć. 

Kolejnym niepokojącym sygnałem było to, że cała rada nadzorcza BB Trade Estonia OÜ (spółki zarządzającej ZondaCrypto) złożyła rezygnację. Veronika Togo, Guido Bühler i Georgi Janiashvili, którzy byli członkami rady, oświadczyli, że podczas próby wyjaśnienia sytuacji odkryli istotne problemy, przez które nie byli w stanie właściwie wykonywać swoich obowiązków.

Potem problemy zaczęły się sypać jak lawina z wysokich gór. Firma znalazła się w stanie chaosu. Większość pracowników dostała wypowiedzenia, a systemy komunikacji korporacyjnej przestały działać. Zadłużenie wobec klientów przekracza 500 milionów złotych i wciąż rośnie. Śledczy znaleźli już kilkaset osób poszkodowanych i proszą o zachowanie wszelkich dowodów, a liczba skarg kierowanych do giełdy rośnie z dnia na dzień.
 

image


Polityczny wymiar skandalu i powiązania z Rosją
 

Skandal związany z ZondaCrypto stał się kamieniem węgielnym również na polu politycznym w Polsce. Premier Donald Tusk stwierdził, że sukces finansowy firmy był spowodowany rosyjskimi pieniędzmi powiązanymi z jedną z najważniejszych grup mafijnych w Rosji – Bracią – oraz rosyjskimi służbami specjalnymi. 

Co więcej, stwierdził, że ZondaCrypto nie tylko wspiera wydarzenia w Polsce, ale także aktywnie „promuje konkretne siły polityczne”. Według niego firma pomagała finansować polityków z partii „Prawo i Sprawiedliwość” oraz przedstawicieli skrajnie prawicowej Konfederacji. Tusk zaznaczył również, że wśród beneficjentów finansowych giełdy znajdują się struktury powiązane z obecnym prezydentem Polski Karolem Nawrockim, który uczestniczył w tej samej konferencji CPAC. Opozycja odrzuca te zarzuty jako manipulacje polityczne, ale pozostają pytania wymagające wyjaśnienia.

Prokurator generalny Polski Waldemar Żurek potwierdził, że w sprawie „jest rosyjski ślad” i stwierdził, że prezydent Polski Karol Nawrocki posiadał pełną informację od służb specjalnych. 

W tym kontekście rządząca koalicja próbuje zalegalizować i uporządkować rynek kryptowalut poprzez nową ustawę, napotykając jednak poważne trudności. Karol Nawrocki już dwukrotnie zawetował ten projekt ustawy. W jego kancelarii wyjaśniają, że ustawa przyznaje władzom zbyt szerokie uprawnienia, w szczególności możliwość blokowania stron internetowych. Niektórzy niezależni eksperci również krytykują niektóre postanowienia tego projektu ustawy. Jednak sam fakt, że Polska pozostaje bez jasnych zasad na rynku kryptowalut właśnie w okresie największego skandalu finansowego w tej dziedzinie, wygląda dziwnie. Wkrótce Sejm będzie rozpatrywał ustawę po raz trzeci i istnieje duże prawdopodobieństwo, że prezydent ponownie nałoży weto.
 

Jaki jest związek między Komitetem Olimpijskim kraju a giełdą kryptowalut? 
 

W październiku 2025 roku Polski Komitet Olimpijski ogłosił porozumienie, które jego prezes Radosław Pieświec nazwał „innowacyjnym partnerstwem”. Zondacrypto zostało głównym sponsorem PKOl oraz oficjalną giełdą kryptowalut polskiej reprezentacji olimpijskiej na lata 2026–2028.

Kiedy olimpijczycy wrócili do domu z medalami z Mediolanu-Cortiny 2026, zamiast pieniędzy otrzymali tokeny kryptowalutowe za pośrednictwem aplikacji sponsora. Jednak sportowcy nie mogli ich wymienić na prawdziwe banknoty. Na przykład trzykrotny medalista olimpijski Kacper Tomasiak stracił 550 000 złotych.

Piesiewicz zareagował tak, jakby skandal nie miał miejsca. Stwierdził, że nie miał podstaw do rozwiązania umowy, ponieważ zerwanie umowy wiąże się z karami, na które komitet nie może sobie pozwolić. A potem okazało się, że sam Piesiewicz zainwestował własne środki w Zondacrypto.

Minister sportu Jakub Rutnicki stwierdził, że Piesiewicz „skompromitował PKOl” i „wykorzystał święty wizerunek sportowca do promowania Zondacrypto”, wzywając go do rezygnacji. 
 

Jaką rolę odegrał Dubaj w historii z Zondacrypto?
 

Jedna z najbardziej wpływowych gazet w Polsce, Rzeczpospolita, przeprowadziła śledztwo, w którym opisała schemat prania brudnych pieniędzy i omijania sankcji. Okazało się, że jeszcze przed swoim zniknięciem w 2022 roku Sylwester Suszek przeniósł udziały w spółce do trzech przedsiębiorstw zarejestrowanych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dwie z nich miały siedzibę w Burj Khalifa.

Wszystkie trzy firmy w Dubaju zostały założone z wykorzystaniem mechanizmu „anonimowego agenta”. Jest to schemat często stosowany przez rosyjskich oligarchów do inwestowania nielegalnych środków i omijania sankcji USA i UE. Formalnym właścicielem udziałów był obywatel ZEA, który „pożyczał” swoje obywatelstwo, nie mając rzeczywistego dostępu do rachunków bankowych.

Za firmami w Dubaju stały struktury Suszeka z Luksemburga – jedna inwestowała w nieruchomości, a druga działała na rynku papierów wartościowych. Nawiasem mówiąc, RMF24 zauważa, że powiązania z Dubajem są popularnym sposobem na niezauważalne przenoszenie dużych sum pieniędzy.

 

image

 

Ucieczka Krala do Izraela
 

Po tym, jak w 2022 roku Sylwester Suszek zniknął, Przemysław Król stał się publiczną twarzą giełdy. Jednak niemal natychmiast po skandalu finansowym związanym z giełdą postanowił uciec.
 

image


Według informacji Wirtualnej Polski, od zeszłego roku Król posiada izraelski paszport. Jak podał Onet, wyjechał do Izraela, a wcześniej mieszkał w Monako. Polskie media zauważają, że Król obawiał się aresztowania, dlatego przez lata nie pojawiał się w Polsce.

Wiceminister spraw wewnętrznych Polski Czesław Mroczek skomentował sytuację związaną z ekstradycją Przemysława Krala w sposób powściągliwy, zaznaczając, że Polska nie ma doświadczenia w ekstradycji osób z Izraela. Ponadto wiadomo, że Izrael nie wydaje swoich obywateli.
 

Kto zapłaci za cudzą grę?
 

Z udanej i na pierwszy rzut oka uczciwej giełdy kryptowalut, Zondacrypto przekształciło się w prawdopodobnie oszukańczą strukturę. 

Założyciel zniknął i najprawdopodobniej nie żyje. Prezes firmy ukrywa się za granicą z izraelskim paszportem w kieszeni. Pieniądze klientów rozpłynęły się gdzieś między krajami. A klucze do portfela z bitcoinami o wartości ponad miliarda złotych nadal nie zostały odnalezione.

Teraz wystawiono rachunek. Zapłaci go 30 000 Polaków.

Czytaj nas na Telegram i Sends