Wydawało się, że luty 2022 roku stał się punktem bez powrotu nie tylko dla Ukrainy, ale i dla całej Europy Wschodniej. Gdy rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję, a Białoruś udostępniła swoje terytorium dla kolumn czołgów i ataków rakietowych, historia wszystkich wcześniejszych relacji z sąsiadami jakby została „wyzerowana”. Wszystkie państwa sąsiednie stanęły wtedy przed wyborem — i go dokonały: Mołdawia, Rumunia, Polska, Słowacja, Węgry, Bułgaria oraz Turcja wyraziły pełne poparcie dla suwerenności i niepodległości Ukrainy. Otworzyły drzwi dla milionów uchodźców, udzieliły pomocy humanitarnej, finansowej, a z czasem także wojskowej. Wydawało się, że dawne spory zostały pogrzebane i nadszedł czas nowej jedności.
Jednak — na szczęście lub niestety — nikt i nigdy nie wróci już do 2022 roku. Od tamtej pory minęło ponad cztery lata. Determinacja pierwszych miesięcy dawno osłabła, ustępując miejsca twardej rzeczywistości polityki międzynarodowej. Konkurencja gospodarcza, pamięć historyczna, wewnętrzne rozgrywki polityczne oraz różne wizje przyszłości państw naszego regionu ponownie wysunęły się na pierwszy plan.
Jak wyglądają relacje Kijowa z sąsiadami wiosną 2026 roku? Kto nadal podziela wspólne interesy z Ukrainą, a z kim mamy dziś jedynie mur niezrozumienia? Kwestię tę analizował komentator polityczny UA.News, Mykyta Traczuk.
Polska: od jedności i braterstwa do własnej gry
Od początku rosyjskiej inwazji Polska stała się drugim domem dla ponad miliona Ukraińców i niemal głównym rzecznikiem Kijowa w UE. Pomoc wojskowa i finansowa, korytarze humanitarne oraz wsparcie polityczne uczyniły z Warszawy najważniejszego adwokata Ukrainy. Wydawało się, że trudne kwestie historyczne zeszły na dalszy plan wobec wspólnego zagrożenia ze wschodu.
Jednak rok 2026 pokazuje znacznie bardziej złożony obraz. Mimo że Polska pozostaje strategicznym partnerem (przeznaczając m.in. setki milionów euro na ukraińską obronę przeciwlotniczą oraz uczestnicząc w projekcie „ściany dronów”), stare problemy nie zniknęły. Sytuacja uchodźców na terytorium Polski stopniowo się pogarsza. Konkurencja gospodarcza oraz obawy polskiego biznesu spowalniają integrację Ukrainy z UE. Ponadto poziom poparcia dla Ukrainy wśród Polaków wyraźnie spadł z powodu zmęczenia społeczeństwa i rosyjskiej dezinformacji.
Dziś relacje dwustronne opierają się nie na emocjach, lecz na chłodnej kalkulacji interesów narodowych — gdzie jest miejsce zarówno na współpracę, jak i na konkurencję.

Węgry: od „wyzerowania” do otwartej konfrontacji
W 2022 roku Węgry, od co najmniej 2014 roku sceptyczne wobec Ukrainy, znalazły się w pewnej izolacji. Mimo to nie blokowały wtedy w sposób otwarty pomocy dla Ukrainy. Ponadto Budapeszt udzielił znaczącej pomocy humanitarnej i przyjął setki tysięcy uchodźców — o czym nie należy zapominać.
Dziś jednak, wiosną 2026 roku, relacje Ukrainy i Węgier ostatecznie weszły w fazę ostrego konfliktu. Premier Viktor Orbán de facto wziął jako zakładnika europejską pomoc, blokując kluczowy kredyt w wysokości 90 miliardów euro. Powodem jest wstrzymanie tranzytu rosyjskiej ropy rurociągiem „Drużba”. Na tle kampanii wyborczej na Węgrzech retoryka Orbána oraz ogólna konfrontacja tylko się zaostrzają. Więcej na temat wieloletniej historii konfliktu między Budapesztem a Kijowem można przeczytać w osobnym materiale UA.News.

Słowacja: cichy satelita kursu węgierskiego
Słowacja przez długi czas pozostawała „cichą przystanią”. Premier kraju Robert Fico, mimo swojej kontrowersyjnej retoryki, nie blokował przystąpienia Ukrainy do UE, a nawet udzielał pomocy humanitarnej. Ponadto Bratysława przyjęła wielu uchodźców w 2022 roku.
Jednak w 2026 roku Fico całkowicie zsynchronizował swoją politykę wobec Ukrainy z Viktorem Orbánem. Słowacja wraz z Węgrami zablokowała 20. pakiet sankcji UE przeciwko rosji, wprowadziła jednostronny zakaz sprzedaży Ukrainie oleju napędowego oraz wstrzymała awaryjne dostawy energii elektrycznej. Fico grozi rewizją poparcia dla członkostwa Ukrainy w UE, jeśli Kijów nie przywróci tranzytu ropy. Takie stanowisko jest wyraźnie podyktowane nie tylko interesami energetycznymi, ale także chęcią utrzymania władzy w kraju poprzez oparcie się na eurosceptycznym i sceptycznym wobec Ukrainy elektoracie oraz na wsparciu Budapesztu.

Rumunia: od nieufności do strategicznego partnerstwa
W przeciwieństwie do wyżej wymienionych krajów Rumunia wykazuje odwrotną dynamikę. Historycznie między Bukaresztem a Kijowem istniał pewien brak zaufania, m.in. z powodu kwestii mniejszości narodowych oraz szelfu morskiego (bardzo stary problem, który ostatecznie został rozwiązany przez sąd międzynarodowy jeszcze w 2009 roku). Jednak wojna wszystko zmieniła. Po 2022 roku Rumunia stała się wiarygodnym partnerem i sytuacja ta utrzymuje się do dziś.
W marcu 2026 roku prezydenci Wołodymyr Zełenski oraz Nicușor Dan podpisali w Bukareszcie deklarację o ustanowieniu partnerstwa strategicznego. Oprócz deklaracji politycznej strony uzgodniły wspólną produkcję sprzętu obronnego, w tym dronów, na terytorium Rumunii, a także współpracę w sektorze energetycznym. Obecnie Rumunia jest jednym z najbardziej niezawodnych partnerów Ukrainy, przez który przechodzi znaczna część eksportu oraz pomocy wojskowej.
„Historycznie istniała… nieufność między naszymi krajami, ale została ona usunięta w momencie rozpoczęcia wojny w 2022 roku, a dziś nadszedł moment, gdy nasze kraje będą sobie ufać” — powiedział prezydent Dan po niedawnym spotkaniu z Zełenskim. Cytat ten w pełni oddaje stan relacji między Kijowem a Bukaresztem wiosną 2026 roku.

Mołdawia: przyjaźń sprawdzona przez lata
Mołdawia to wyjątkowy przypadek na tej liście. Pomimo własnych poważnych problemów (słabe państwo, presja ze strony rosji, kryzys energetyczny, kwestia Naddniestrza itd.), Kiszyniów pozostaje nie tylko dobrym sąsiadem, ale prawdziwym sojusznikiem. Od 2022 roku Mołdawia przyjęła — po Czechach — największą liczbę uchodźców w przeliczeniu na własną populację, a rząd Mai Sandu konsekwentnie wspiera Ukrainę.
Na rok 2026 relacje między krajami można określić jako bezprecedensowo ciepłe, przyjazne i konstruktywne. Wspólne przewodnictwo w obszarze celnym, koordynacja działań dotyczących integracji europejskiej oraz wzajemna pomoc w sektorze energetycznym to standard współpracy ukraińsko-mołdawskiej. Kiszyniów jasno rozumie: bezpieczeństwo Ukrainy to bezpieczeństwo Mołdawii. Między państwami nie ma poważnych konfliktów — to przypadek, w którym interesy obu krajów w pełni się pokrywają.

Bułgaria: spokojna przystań regionu Morza Czarnego
Od 2022 roku Bułgaria prowadzi ostrożną, ale stabilnie proukraińską politykę. Przez porty w Warnie i Burgas przechodziła znaczna część transportów humanitarnych, a Sofia wspierała presję sankcyjną wobec rosji, mimo tradycyjnych sympatii części społeczeństwa wobec Moskwy. Oczywiście państwo bułgarskie przyjęło również część ukraińskich uchodźców.
W 2026 roku Bułgaria pozostaje ważnym hubem transportowym i partnerem logistycznym. Polityczna niestabilność wewnętrzna (znane także Ukraińcom z przeszłości częste wybory i kryzysy rządowe) nie wpływa na ogólny kierunek polityki Sofii: Morze Czarne ma być strefą bezpieczeństwa, a Kijów powinien pozostać ważnym partnerem. Bułgarskie porty nadal obsługują ukraiński eksport, a współpraca wojskowo-techniczna — choć nie jest nagłaśniana — wspiera Ukrainę. Relacje bułgarsko-ukraińskie to przykład zdrowego pragmatyzmu w sąsiedztwie, choć bez głośnych deklaracji o „wspólnych wartościach” i „niewzruszonej przyjaźni”.

Turcja: chlubne tradycje polityki bizantyjskiej
Turcja w 2022 roku poparła integralność terytorialną i niepodległość Ukrainy, jednocześnie przyjmując rolę globalnego mediatora. Umowa zbożowa, wymiany jeńców, organizacja procesu negocjacyjnego, a przy tym dostawy dronów Bayraktar na początku wojny — Ankara pokazała unikalną zdolność do prowadzenia dialogu ze wszystkimi stronami jednocześnie.
Na rok 2026 ta rola, z pewnymi zastrzeżeniami, pozostaje aktualna. Z jednej strony Turcja rozwija współpracę wojskową i gospodarczą z Ukrainą. Z drugiej — nie przyłącza się do sankcji wobec rosji i równolegle rozwija z nią współpracę energetyczną. Dla Ukrainy Turcja to nie tylko sąsiad przez morze, ale silny gracz regionalny, którego interesy czasami są zbieżne z naszymi, a czasami się rozchodzą. To bardzo pragmatyczne relacje z dojrzałym i doświadczonym partnerem, gdzie każda ze stron realizuje własne korzyści. Ankara działa w duchu tradycji bizantyjskiej polityki — zawsze dbając o własny interes i unikając bezpośredniej konfrontacji.

Białoruś: od dobrego sąsiada do wrogiego przyczółka
Białoruś zasługuje na osobną wzmiankę, dlatego znajduje się na końcu listy. Terytorium, z którego 24 lutego 2022 roku ruszyły czołgi na Kijów i Czernihów, stało się symbolem zdrady ze strony „bratniego narodu”. Jeszcze przed inwazją białoruski minister obrony o wymownym nazwisku Chrenin nie tylko zapewniał swojego ukraińskiego odpowiednika, że Białoruś nie stanie się przyczółkiem do ataku — dał nawet słowo oficera. Już kilka tygodni później świat przekonał się, ile warte jest słowo białoruskiego oficera.
Na rok 2026 Mińsk dawno zrezygnował z suwerenności na rzecz Moskwy, udostępniając jej całą swoją infrastrukturę do prowadzenia agresji. Kijów wypowiedział ponad 100 umów z Mińskiem, jednak formalnie stosunki nie zostały do dziś zerwane (i jest to bardzo rozsądny krok). Relacje dyplomatyczne zostały ograniczone do minimum, granica jest gęsto zaminowana i umocniona — jednak perspektywa ocieplenia stosunków istnieje. Ukraina czeka, aż reżim Łukaszenki przestanie istnieć i w sąsiednim państwie pojawi się nowy przywódca. Wtedy możliwe będzie stopniowe odbudowanie współpracy.

Podsumowując, cztery lata wielkiej wojny uczą prostą, lecz brutalną zasadę: Ukraina nie ma „wielkich przyjaciół” w potocznym rozumieniu tego słowa. Tak samo jak nie ma „wiecznych wrogów”, choć dziś może się wydawać inaczej. Jedyną stałą są interesy narodowe państwa. Czasem pokrywają się one na tyle, że powstaje prawdziwe partnerstwo strategiczne — jak z Rumunią czy Mołdawią. Czasem pozostają w sferze chłodnego pragmatyzmu — jak w relacjach z Turcją czy Bułgarią. Bywa też, że wchodzą w konflikt — jak z Węgrami czy Słowacją. A niekiedy, niestety, prowadzą do pełnoskalowej wojny — jak w przypadku rosji i Białorusi.
Najważniejsze w tej sytuacji jest jednak to, że sąsiedzi pozostają sąsiadami — nie można ich wybrać ani zmienić. Polityka międzynarodowa zawsze opiera się na równowadze interesów. Zadaniem Ukrainy jest sprawić, by ta równowaga jak najbardziej przechylała się w stronę pokoju, bezpieczeństwa i korzyści.